-
Posts
7079 -
Joined
-
Days Won
2
Everything posted by Patmol
-
na sądy to nie mamy wpływu, ani na ustawy a na treść umowy - jak najbardziej Tak w sumie to mamy wpływ jedynie na treść umowy. a jak ktoś chce rozsądnego terminu to się zabezpiecza wekslem - ale nie wyobrażam sobie jakoś oddawaniaszczeniaka za weksel, chociaż weksel jest skuteczniejszy niż umowa, niz zapisy w umowie
-
nie wydaje mi się ale lepiej, że pies u nich poczeka niz w kojcu myslę, ze nie są ani zimni, ani wyrachowani - tylko zwyczajnie sytuacja ich przerosła; to się przecież zdarza - a teraz sie deklarują jako dom tymczasowy, zrobią zdjęcia, dali obszerną informacje o psie - na pewno to będzie duża pomoc w znalezieniu psu kolejnego domu; pewnie da się ich wmanewrować w klepanie ogłoszeń i w pomoc w szukaniu psu domu; w konkretne zadania może by zrobili wydarzenie na FB i wklejali zdjecia psa , napisali parę słów o psie nie krytykowałam bym ich, ani nie oceniała -każdy człowiek ma jakieś ograniczenia
-
teraz też sa organizacje, które kombinują - tylko, że teraz kombinują na wirtualne psy - umowa adopcyjna to jest umowa cywilna ; wiec strony mogą sobie jak chcą , nie naruszając prawa, ustalać jej zasady -taka kaucja musiałaby być wpisana do umowy - i to trochę to by było branie psa na próbę za opłatą/ albo rodzaj odwróconej sprzedaży na próbę - czyli jesli adoptujący jednak zwraca psa, bez istotnego powodu, zgubi psa, nieodpowiednio sie zachouje wobec psa/ łamie konkretne punkty umowy np nie spotyka się ze szkoleniowcem- a taki obowiązek ma wpisany w umowę/ kaucja przepada ;a własność psa nie przechodzi na adoptującego w ogóle, i pies wraca do wydajacego a jak wszystko jest ok, mija np 3-6 miesięcy, ile tam potrzeba trzeba by posprawdzać, kasa wraca do adoptującego, a własność psa przechodzi na adoptujacego może i skomplikowane, ale zabezpiecza interesy psa - nawet gdyby taka kaucja była 100 zł, zawsze coś, no i nie przenosi sie od razu własności - więc tez łatwiej psa odzyskać/ np ze schroniska -jak tam trafi a w zamian za kaucję adoptujący może dzwonnic do wydającego i mu głowę zawracać (i tak to robią ludzie) no i z drugiej strony ludzie czasem chcą psa, ale szybko się okazuje , że jednak sobie z psem nie radzą, nie tak to sobie wyobrażali - wszyscy maja pretensje do siebie i pozostaje niesmak; a tak -to byłaby taka opłata próbna jakby - kaucja za to, że ktos spróbował no i nie wyszło - i obie strony mogłyby z twarzą wyjść z tej sytuacji, a oddany pies by wracał z jakimiś pieniądzmi, nawet małymi - ale byłoby chociaz na początek czy na transport - bo taka kaucja powinna chociazby zabezpieczyć kasę na powrotny transport psa bo ludzie biorą psy z daleka; a jak coś im nie pasuje - to nie zawsze chcą psa odwieść -wiec to mogłaby byc kwota np zabezpieczająca transport powrotny; jak pies zostanie w nowym domu - to po np 6 miesiącach byłaby do zwrotu; albo miesiąc w hotelu bo teraz sytuacja jest coraz bardziej irracjonalna - ci którzy dostają psa nie mają żadnego ryzyka, ani żadnych kosztów - a wręcz dodatkowo jeszcze staja sie coraz bardziej roszczeniowi - i zrobił sie podział na "my" anioły, które pomagają i "oni" ci roszczeniowi , bez serca itd - a to nie jest dla nikogo zdrowe, ani dla psów - bo dla ludzi psy sa bezwartościowe/ całkowicie za darmo. Taniej jest dać pod choinkę szczeniaczka czy kociaki (ludzie potrafią zadzwonić o kota 24 grudnia rano i zadąć natychmiastowego przywiezienia kota bo potrzebują, albo o konkretnej godzinie w wigilie) niz kupić pluszaka. Jak mi jedna pani kiedyś powiedziała :' dlaczego miałaby wydawać kasę na pluszaka jak kotek jest za darmo przecież, przecież napisałam w ogłoszeniu, ze za darmo oddam, dziecko się ucieszy przez święta, a potem sie znudzi -to się na wieś wywiezie. Dziecku kota żałuję, chociaz go sama nie potrzebuję i chcę oddac?
-
trudno o domy ale przecież nie dlatego, ze ludzie teraz gorsi -, ale zwyczajnie dlatego, ze użyteczność psa, że się tak wyrażę, całkiem się zmieniła kiedyś pies był po coś - miał być użyteczny - wozić ładunki, pilnować, polować itd i raczej ludzie chyba nie rozważali czy kochają swoje pracujące psy - po prostu psy miały pracować; i pewnie tez jedni psy dobrze traktowali, a inni żle ale naprawdę rzadko kto miał psa tak po prostu "dla zabawy" jak dzisiaj bo dzisiaj większości ludzi ma psa "dla przyjemności" "dla zabawy" bo psy , w większości, nie są nijak naprawdę użyteczne - nie polują, nie pilnują, nie wożą ładunków ani ludzi - więc ludzie chcąc mieć psa "dla przyjemności" chcą adoptować psa , który będzie uzyteczny w zakresie psa do towarzystwa' - czyli psa, który będzie ładny, miły i niekłopotliwy I co w tym dziwnego? Raczej to jest racjonalne. I jak ludzie wiedzą, chociaz z grubsza, jak używać psa , w sensie jak korzystać z posiadania psa, i wybierają sobie psa pod swoje potrzeby, a sa świadomi swoich potrzeb, to wszystko sie dobrze układa. Ale jak ludzie nie wiedzą co to pies, nie wiedza jak pies działa, i jeszcze sobie wyobrażą rożne rzeczy, bo się naoglądali kina familijnego, to się zaczynają kłopoty. wiele propozycji to mrzonki dzisiaj, ale może za 100 lat ludzie sami do tego dojdą - ze jak ktoś nigdy nie miał psa to może przed adopcja powinien zrobić jakieś szkolenie zajmowania sie psem ; i może ono powinno być obowiązkowe, najlepiej w formie zajęć w schronisku, albo i w domu tymczasowym pod okiem jakiegoś trenera i odpłatne oczywiscie; zakończone egzaminem. I dopiero po zdaniu egzaminu możnaby się ubiegać o adopcje psa,. Bo wtedy mogliby tacy ludzie zobaczyć prawdziwego psa z bliska, powąchać go, zanim się zdecydują na własnego psa.
-
Ten opis psa jest przerażający. Nie ma w nim żadnych emocji wobec psa -i nie chodzi mi o miłość, ale o emocje ludzi, z którymi mieszka pies. Jakby pies mieszkał sam, w laboratorium, a badacz go obserwował przez szybę i obiektywnie opisywał. Jest taki całkowicie bezosobowy. Ale może ci ludzie po prostu są bardzo stonowani, uporządkowani ? I lubią uporządkowany świat? I dlatego trudno im psa zaakceptować, bo pies jest stałym źródłem chaosu. ? I jakoś się boją emocji? I intensywne emocje psa też są dla nich trudne. Może oni po prostu nie tyle nie chcą psa, co nie chcą zmian, i nie lubią improwizacji -i obawiają się tego życia z psem, bo taki pies to jest stała i nieprzewidziana zmiana w ich życiu Przy psie muszą improwizować, i być może uważają za swój obowiązek go kochać,Może to tacy zadaniowi ludzie. Jeśli tak - to dałoby się im wytłumaczyć , ze powrót psa teraz do kojca będzie dla psa traumą, i przetrzymaliby psa do znalezienia mu nowego domu. Może nawet by pomogli w szukaniu domu, byleby nie kazać im robić nic dziwnego/zmiennego/improwizowanego, ale pewnie sa świetni w wykonywaniu dokładnie określonych i wykonalnych zadań. zwróćcie uwagę jaki długi opis i żadnej informacji o ludziach opisujących psa - tylko opis przypadku w stylu " pacjent reagował na takie bodźce tak, a na takie tak;"" jakby dostali psa do zdiagnozowania na obserwację; i nawet ta forma -"my" cały czas - Pluralis maiestatis Moim zdaniem to bardzo, bardzo sie starają, ale pies ich przekracza w takim sensie przestrzennym - chcieliby polecieć, ale nie widza jak i już sami nie wiedza czy chcą, bo tego nie czują.
-
a po co go mają kochać? pies to pies - nie trzeba przecież psa kochać; wystarczy mu zapewnić odpowiednie warunki do życia
-
ale bezzwrotne'; czyli to raczej opłata za psa zapłaciłam za szczeniaka całe 10 zł ( i mi nie oddali ani złotówki, chociaż psa nie reklamowałam wcale) i dostałam bez szczepień i bez kastracji ( podpisałam się , że wiem, ze jest bez szczepień - i sie godzę na takiego szczeniaka ) kaucja 10 zł to bez sensu by była sens by miało chociaz 500 -1000 zł a ten mój szczeniak mógłby zostać zareklamowany, bo był straszny - nawet jak na szczeniaka
-
niekoniecznie wcale - to zbyt pesymistyczne podejście albo można -by dołożyć kaucję dla adoptujących, wpłacanej na dzień adopcji ; i zwracanej np po 3 miesiącach na wizycie pa jak ludzie zgubią psa (wywiozą do lasu, na wieś) -kaucja przepada jak psa oddają - bez uzasadnionej przyczyny- połowa kaucji przepada ciekawe czy byliby w ogóle chętni na adopcje kiedyś miałam kota do oddania, takiego zwykłego -ani pers, ani Brytyjczyk, i zadzwonił taki pan/nic ciekawego - i dla eksperymentu powiedziałam, ze kota trzeba pilnie wykastrować , i to będzie kosztowało ok 100 zł; to pan od razu szybko stwierdził, ze on zadzwoni w takim razie po kastracji -bo on nie chce żadnych kosztów ponosić, a chwile wcześniej opowiadał , że właśnie sobie kupił i wyremontował mieszkanie . a teraz potrzebuje kota - bo jak wróci z pracy wieczorem, to by chciał oglądać TV z kotem na kolanach ( a chciał kota 100 procent ADHD i bardzo młodego, o którym pisałam w ogłoszeniu, że to żywioł ).
-
Ale bywają też nie-niszczące szczeniaki - przykład- moja suka jako szczeniak , mam ją od jej 3-miesiaca, nie zniszczyła nic, zupełnie nic. Nie gryzła pluszaków dzieci, ani klocków,, a wszystko było w zasięgu zębów, nic nie wybuchało, i do dzisiaj tak jest. Teraz ma ponad 8 lat. Czasem brała w zęby pluszaka albo takie futrzarze nauszniki i delikatnie nosiła i oddawała. ale przez pierwszy rok jej życia robiłam z nią ok 4 godzin spacerów dzienne/ codziennie, a w weekendy wiecejj - w tym góry, pola , łąki, miasto, jazdy pociągiem i autobusem, spanie w schroniskach górskich
-
z tego co piszesz to albo karmisz ją jakimiś śmieciami/śmieciową karmą, czy odpadkami jakimiś , i dlatego robi tyle kup dziennie albo ma jakieś poważne problemy zdrowotne - i trzeba wybrać się do veta zdrowy i dobrze karmiony pies nie robi 5 -6 kup dziennie czym karmisz? ile tego dajesz? jaka suka jest duża?
-
ale wtedy by się musieli zmagać z poczuciem winy - a tak - sie oczyszczają z winy - bo przecież to nie ich wina, że Kori taki jest wybrakowany, ze nawet nie rozumie, gdzie ma spać oni chcieli psa, który rozumie gdzie ma spać i nie ciągnie na spacerze dostali wybrakowany egzemplarz, no to go oddają - i jeszcze kłopot mają, bo dostali nie ten produkt, którzy chcieli to sie jakoś nazywa w psychologi - mechanizmy obronne - syndrom wyparcia i syndrom zaprzeczenia chyba powinna być jakaś klauzula w umowie adopcyjnej -(tak jak przy garnkach emaliowanych) że każdy egzemplarz jest niepowtarzalny i specyficzny; i może się zdarzyć, w szczególności ze pies nie będzie chciał spać na legowisku albo szarpnie na smyczy - i nie jest to powód do reklamacji. Cechy jednostkowe psa nie wpływają bowiem na wartość użytkową produktu i nie są wadami produktu.
-
Jakoś tak przeważnie jest, ze jak się bardzo dużo robi; to ta druga strona jeszcze przywali. Jak się nie chce oberwać to trzeba albo drugą stronę zmuszać, żeby tez dużo robiła albo udawać, że się niewiele robi. I równowagi pilnować. To jest i w układach rodzinnych,i w pracy, i przy dzieciach (jak rodzice zyły sobie wypruwają, a dzieci nic nie robią; ). Jak się nieproporcjonalnie więcej zrobi niz druga strona,i ta druga strona to wie - to przywali w jakiejś formie na 99 procent. Lepiej być na to przygotowanym psychicznie.
-
nigdy nie mów nigdy przecież (i to piszę bez ironii) jesteś za anioła dla tych szczeniaków ;innego nie mają jak córka pani Ani miała jakiś dług wdzięczności wobec Ciebie - no to nic dziwnego, że musiała na Tobie odreagować - czy miało to sens czy nie - zawsze jakoś tak jest odreagowała,rachunek wyrównany,to teraz będzie z górki
-
Ludzi trudno jest odczytać też dlatego, że oni sami często są przekonani, że dadzą radę, że będą doskonałymi opiekunami psa, wcale nie oszukują, a potem pojawiają się trudności -i ludzie nie są jednak na te trudności przygotowani psychicznie. Pies zbyt narusza ich uporządkowany świat. Pies macha ogonem, szczeka, rusza się, jest żywy. Tym bardziej ciekawe jest dlaczego jedni ludzie zagryzają zęby i zaczynają pracę z psem, jak sie pojawiają trudności, a inni od razu odpuszczają i oddają psa.
-
Na tych samych falach to raczej byłoby trudno. Nikt raczej nie rozdaje swoich umów cywilnych;no bo po co? kyioshi - trzymaj się; nie daj się -prawo i słuszność i prawda ,jak to mówią,jest po twojej stronie -więc po prostu musisz iść dalej-po zwycięstwo jak w tych bajkach, gdy bohater walczy o dobro, a rożne potwory stają mu na drodze i próbują go zniechęcić - a on - nigdy się nie poddaje-i zwycięża - i znajduje to co trzeba (jak kyioshi dobre domy dla szczeniaków) -juz mało brakuje do celu
-
ależ są - oddajesz je chyba do adopcji jako właściciel? co jest w umowach adopcyjnych? jak je teraz zostawisz to je porzucisz a pani Ani tylko je przechowuje dla Ciebie - zawarłyście ustną umowę przechowania - https://www.arslege.pl/kodeks-cywilny/k9/s2040/ Przez umowę przechowania przechowawca (pani Ania) zobowiązuje się zachować w stanie nie pogorszonym rzecz ruchomą (szczeniaki) oddaną mu na przechowanie. Składający ( czyli TY) może w każdym czasie żądać zwrotu rzeczy oddanej na przechowanie.
-
pewnie znowu tak będzie ale w takiej sytuacji lepiej,dla twojego zdrowia psychicznego i tych szczeniaków, uznać, ze nikt Cie nie opluł (przenośnie) ;po prostu deszcz padał i zmokłaś - i normalnie pojechać do pani Ani, i dalej robić to co robisz. Udawać ,ze żadnej awantury/ czy jak to nazwać/ nie było. Bo inaczej odda te szczeniaki na łańcuch, a Tobie na pewno będzie trudno tam pojechać, ale pewnie jeszcze trudniej Ci będzie jak to tak zostawisz. Zadzwoń jutro jak gdyby nic / bez wyrzutów- i omów się na odbiór tej suni. Może kolezanka Poker ją weżmie. Obiecaj, jeśli kobieta poprosi, że przywieziesz umowy, ale przecież możesz ich zapomnieć zabrać. Każdemu się zdarza. Moim zdaniem to ona nie rozumie co się dzieje. I nie zrozumie- bo to jest poza zasięgiem jej umysłu. I nie da się jej tego wytłumaczyć, więc szkoda energii zeby na nią krzyczeć, czy mieć pretensje. Ona jest trochę jak małe dziecko, które patrzy na operację chirurgiczną -i sama nie wie co się dzieje.
-
Rodo tych umów nie dotyczy. To są przecież zwykłe umowy cywilne między dwoma osobami fizycznymi / żadna z tych osób nie zawiera takiej umowy jako przedsiębiorca/organ administracji/spółka itd. Zadna ze stron umowy nie jest administratorem danych. To tak jakby zawrzeć umowę sprzedaży/darowizny szafy.Można się na Rodo powołać,ale to oczywiście ściema. Ale z drugiej strony pani Ania nie jest stroną tej umowy - to po co jej egzemplarz? Ja bym nie dawała.Pani Ania nie ma żadnych praw ani obowiązków z tej umowy niezupełnie bo zgodnie z art.10 a ustawy http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20190000122/O/D20190122.pdf Art.10a.1. Zabrania się:1)wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;2)prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;3)wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.2.Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych czyli nie wolno sprzedawać zwierząt domowych spoza zarejestrowanych hodowli na targowiskach, targach i gieldach i nie wolno celowo rozmnażać poza hodowlami psy i koty (wszystkie) można jednak sprzedawać w miejscu ich chowu lub hodowli - czyli tam gdzie sie je trzyma pani Ani je teraz trzyma u siebie - chyli w miejscu ich chowu może je sprzedać ale nie mówiłabym jej tego