strix
Deleted-
Posts
808 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by strix
-
Poszło ode mnie zaległe 150. Wybaczcie,że dopiero teraz ale miałam zawirusowany komputer, skończyło się niestety uszkodzeniem dysku i wywalaniem kasy na nowy. A do tego jeden z moich psów jest chory :/
-
Ok, to na dniach będzie, muszę pokombinować z nowym kontem (mam nadzieję, że odblokują mi stare). przepraszam za obsuwę, ale naprawdę nic nie mogę poradzić. Ja się zgadzam. Moja uwaga skierowana była przede wszystkim do tych, którzy najpierw się deklarują a potem znikają bez wyjaśnienia. Tyle, że ponieważ statystyka mówi, że tak właśnie dzieje się w przypadku ogromnej większości psów, ja osobiście nie wyciągałabym psa polegając wyłącznie na deklaracjach. Może to brzmi sucho ale po prostu fakty są takie, że nie można polegać na deklaracjach, bo zawsze się wykruszają.
-
Z drugiej strony, jeśli wyciąga się psa ze schronu to należy mieć świadomość, że może nie znaleźć domu. Czy Pani skarbnik mogłaby sprawdzić, czy ja przelałam kasę za marzec? Ktoś mi się włamał na konto emailowe (i to podobno z Egiptu! :P), jest zablokowane już prawie dwa tygodnie. Akurat to konto mam podłączone pod paypala, więc nic nie działa i nie mogę sprawdzić. :(
-
Proponuję podpytać osoby (może na priv), które prowadzą stowarzyszenia, hoteliki itp. Część z nich ma umowy z gminami. Myślę, że przepisy są niejasne, bo np. przed otwarciem boksy dla zwierząt muszą być skontrolowane przez jakąś tam rządową mackę (chyba Sanepid albo nadzór weterynaryjny), a z drugiej strony sytuacja w wielu już działajacych schroniskach woła o pomstę do nieba.
-
Ja sie zgadzam z [B]evel[/B]. uważam, że trzeba zgłaszac każdy przypadek. Bo nawet jeśli na pierwszym razem nic nie zrobią, to jak im się nazbiera zgłoszeń, to już ignorować tego nie mogą (ani SM ani policja). Wkurza mnie myślenie, że 'i tak nic nie zrobią'. Kiedyś w biały dzień w krzakach ktoś gwałcił kobietę i ludzie też przechodzili obok udając, że nie widzą. Każdy myślał, że to 'ktoś' powinien coś zrobić. A, jak mówi mądre angielskie powiedzenie, ten 'ktoś' to właśnie każdy z nas! Co do chamstwa innych psiarzy to zauważyłam, jak posiadanie owczarka działa na publikę. Codziennie w parku ćwiczymy obedience, oczywiście na lince. I wyobraźcie sobie, każdy właściciel podbiegacza na widok Bruna (9 m-cy, 40kg) natychmiast drżącym głosem woła swojego pieska i się oddalają! Kiedy wyprowadzałam Fausta podbiegacze naprawdę rujnowały cały proces rehabilitacji a teraz nie ma problemu! Tzn zdarzają się krewcy właściciele dużych psów, ale na te mam gaz (i tu sprostowanie, ten, który ja mam jest w Norwegii legalny). Niestety te same podbiegacze usiłowały podgryzać Fausta, którego mąż wziął w tym czasie na spacerek wokół parku. Oczywiście właściciele zachwyceni, bo przecież 'on się tylko tak baaaawi'. Jasne. Zabawa polegała na usiłowaniu ugryzienia Fausta w cztery litery, warczeniu i obszczekiwaniu. Czy muszę dodawać, że żaden z tych psów nie reagował na głos właściciela? :P Co do Fausta to po ostatnim ataku przez biegającego luzem psa musimy go znowu prewencyjnie prowadzać w gentle leader, bo się znowu zrobił nadpobudliwy. Ponad rok pracy na marne.
-
[quote name='Rysia88'].... Dodam, że kobieta trzyma tą sukę na balkonie 24h/7 niezależnie od pogody...[/QUOTE] Tu masz wytłumaczenie jej zachowania. Donieś na nią na policję i do TOZ-u. To jest znęcanie się nad zwierzętami. Dodatkowo pies dotaje świra i naprawdę robi się niebezpieczny. Babsztyl sam powinien sobie odmrozić d**ę, może wtedy by zmądrzał.
-
[quote name='Kirinna'] powoli to zmieniam ale ten [B]jeden raz wystarczył żeby "zepsuć"psa.[/B] a niektórzy inteligentni właściciele jeszcze trzymaja psy na naprężonej smyczy:crazyeye:[/QUOTE] Bo jeden raz wystarczy zwłaszcza, jeśli Twój pies ma domieszkę ONka albo innego psa rasy obronno-stróżujacej o wysokiej reaktywności (jest dużo takich ras, niekoniecznie obronne ale też np. teriery). Takie psy sobie dobrze wszystko zapamietują, a ponieważ na stresor reagują aktywnie (atak raczej niż unikanie), to są efekty. Ja sie zastanawiam teraz, czy nie wytropić tego psychola, którego pies urządził nam kocioł kilka dni temu i go nie pozwać, bo widzę, że Bruno od czasu tego ataku reaguje nadmiernie na określony typ psa (podobna sylwetka etc). Mam nadzieję, że mu to minie ale przyznam, że od czasu tego wydarzenia nie jest z nim najlepiej jeśli chodzi o psy w typie pointera/wyżła. Co do naprężonej smyczy to nie czepiałabym się za bardzo - jeśli naprężona smycz jest efektem tego, że pies ciągnie to nie ma to znaczenia. Źle jeśli to właściciel na widok innego psa pierwszy ściąga smycz.
-
[quote name='sabusia']Ech........po prostu masakra, przez tego glupiego kundla nadrabiam 45 minut drogi z domu do miasta bo boje sie ze znow mnie poszarpie rozmowy z wlascicielami nie przynosza efektu , bo twierdza ze to moja wina bo ja mam suki Zenada[/QUOTE] Gaz pieprzowy. Nawet najmniej pojętny pies zapamiętuje raz a skutecznie. O ile nie kupisz w żelu i nie psikniesz prosto w oko to żadnej trwałej krzywdy psu nie zrobisz.
-
[quote name='motyleqq'] no, to ma problem, bo jego wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.[/QUOTE] Święte słowa! W myśl tej zasady zrobiliśmy dziś eksperyment. Tzn ja i Bruno. Wyszliśmy na spacerek do parku, żeby trochę poszaleć i poćwiczyć obedience. Póki co to tylko zabawa, bo młody ma dopiero 9 miesięcy i nawet skakać przez przeszkodę nie powinien, bo ma niestety najprawdopodobniej luźne stawy. W parczku latała luzem suka Cocker Spaniela. Moje psy olewały ją dopóki zajmowała się sobą, ganiała za piłką itp. Ale w pewnym momencie podbiegła i gapi się na moje, szczeka, wywija salta, podbiega itp. Faust się kontrolował, ale Bruno chciał się z nią bawić. No ale widzę, że właściciel suczkę woła, niestety bezskutecznie, więc zabrałam psy i poszłam w inną stonę. Za kilka minut wracamy, a suka dalej biega luzem. Znowu podbiegła, szczeka, popiskuje, skacze itp. Bruno też zaczął popiskiwać, bo jak każdy szczeniak, chciał się bawić. Właściciel stoi dobrych kilkanaście metrów dalej i nic. Suka szczeka coraz głośniej, podbiega, wywija salta, Bruno wniebowzięty, że będzie zabawa. Właściciel suki dalej stoi jak słup, tzn zawołał ją dwa razy ale bezskutecznie. No to puściłam smycz Bruna i sobie poganiały radośnie. Na to właściciel suki wyjeżdża do mnie z gębą, że 'to jest owczarek i co ja sobie wyobrażam'. Wkurzyłam się i powiedziałam mu, że przepisy odnośnie trzymania psów na smyczy dotyczą wszystkich i owczarków i Cocker Spanieli. Skoro jego pies lata luzem, jest nieodwoływalny i obskakuje moje, bo chce się bawić, to dlaczego ja mam uciekać z moimi na drzewo? Niech się bawią, mój jest młody i łagodny, a i tak zawsze chodzi na smyczy. No i w przeciwieństwie do spanielki przychodzi na zawołanie ale to już przemilczałam, nie chciałam być wredna. Dodam, że Bruno nie należy do tych wyrostków dużych ras, które usiłują kopulować z innymi psami albo na nie skaczą i przygważdżają do ziemi. Bardzo ładnie się bawił i przeciwnie - to on się kładł na ziemi żeby spanielka mogła dosiegnąć jego uszu. A ona owszem, usiłowała na niego skakać i po chwili zrobiła sie agresywna, więc musiałam chłopaka odwołać. Ciekawe, że mój 'o-boże-to-owczarek' nigdy w swoim życiu nie zaatakował innego psa za to kiedy był mniejszy, wielokrotnie dostał łomot od 'łagodnych' i 'on-nic-nie-zrobi' nieodwoływalnych podbiegaczy puszczanych luzem. Teraz, jak już trochę podrósł i mało który podbiegacz może go pognębić, nagle stał się wrogiem publicznym nr jeden. :shake:
-
[quote name='Litterka']Zwłaszcza właściciele małych "trzęsiawków" musieli sobie odpuścić dłuższe spacery. My też, niestety - na siusiu, kupkę i z powrotem, bo pies sapał z zimna. I ci leniwi, a bo zimno, a bo pada, a bo ciemno... ;)[/QUOTE] Małe to rozumiem zwłaszcza jeśli się trzęsie z zimna. Ale ja widzę wokół całkiem wyrośnięte psy. Jedyne wytłumaczenie jest takie, że właściciele korzytając z pogody zapuszczają się na dłuższe spacery w nieznane sobie rejony ;)
-
[quote name='Wulkan'][FONT="][SIZE=3] strix- historia, którą opisałaś aż krew mrozi w żyłach. Będąc na Twoim miejscu bałabym się z domu wychodzić, bo facet wygląda na nieobliczalnego i nie zdziwiłabym się, gdyby próbował się zemścić. Tym bardziej, że obrona własna jest prawie niemożliwa, jeśli gaz odpada, to Ty przeciwko takiemu... spaślakowi masz raczej małe szanse. [/SIZE][/FONT][/QUOTE] Nom, zaraportowałam gościa na policję i zobaczymy, co z tego wyniknie. Na szczęście ten psychol chodzi z psem tylko w jedno miejsce, więc po prostu je omijam. Swoją drogą kicha, bo przez jakiegoś niezrównoważonego głąba ja nagle muszę być mistrzynią logistyki i obmyślać trasy wycieczkowe dla moich psów z wyłączeniem problematycznego parczku i boiska... . Oslo też się zapsiło, widzę sporo nieznajomych psów. A dziś wracając z lasu prawie przejechaliśmy bardzo ładną seterkę, bo ją pańcio beztrosko puścił luzem chodnikiem przy jezdni i wpadła prawie że pod same koła. :shake:
-
[quote name='darunia-puma']moje psy są jakie są nie lubią podbiegaczy, bawią się same ze sobą innych nie tolerują, no niestety ale tak jest dlatego są na smyczach i pod kontrolą ale uwierzcie że ciężko jest kontrolować 3 psy jak inny pies podbiega a właściciel ma wszystko gdzieś .... moja wina też jest w tym bo są agresorami i jeden nakręca kolejnego ale są to psy po dużych przejściach i dlatego staramy się nie wywoływać agresji i odchodzić na bok, nie chcę mieć żadnego psa na sumieniu ....[/QUOTE] Cóż, pozwolę sobie tylko zauważyć, że jeśli masz dwa psy po przejściach, które są mocno reaktywne i agresywne, dodawanie do nich szczeniaka, zwłaszcza asta to zwykła nieodpowiedzialność. Trzy psy to już sfora. Nad dwoma już nie panujesz, więc jak sobie zaczną ustalać z astem hierarchię, to nie chciałabym być na Twoim miejscu... . Dodatkowo, jesli jeden pies w sforze jest agresywny to każdy następny będzie najprawdopodbniej to kopiował. Czyli jeśli Baldur najeży się i rzuci w stronę innego psa to reszta sfory najprawdopodobniej zrobi to samo. No ale trudno, każdy żyje jak chce. Co do podbiegaczy się zgadzam. Chociaż zabawowo nastawione podbiegacze akurat nam odpowiadają, jednak większość jest niewyżyta seksualnie, a moje psy nie mają ochoty robić za gumową lalę, więc kończy się nieciekawie. Są jeszcze psychopatyczne psy psychopatycznych właścicieli jak ten, który napał na nas kilka dni temu.
-
[quote name='a_niusia']ja prawdopodobnie tez bym nie zapiela psow. dalabym komende "rownac" i tak bysmy was minely i gdyby ktos sie ze mna probowal klocic, to bym sie w glowe postukala. bo na pewno w takiej sytuacji to nie ja bym miala problem z psami.[/QUOTE] Jeśli Twoje nie podbiegają, to nie widzę problemu. Ale problemem są psy, nad którymi właściciele nie mają kontroli i uważają, że skoro ich psy są łagodne to mogą podbiegać do wszystkich innych psów. Dziś w parku widziałam jak dwie suki setera (sic) wytargały mocno jakiegoś mieszańca. Sytuacja modelowa - suki idą z właścicielką na smyczy, mieszaniec z panią ale luzem. Jak zobaczył suki to wyrwał do przodu. Właścicielka krzyczy, żeby zabrać psa, bo jedna z suk ma cieczkę i jest agresywna wobec samców. Pani woła swojego kundelka ale oczywiście kundelek ma ja w d*pie. No i dostał łomot. Jak ktoś nie ma kontroli nad psem to powinien go prowadzać na smyczy i tyle.
-
[quote name='adam2255']JA tylko odniosę się do szokującej historii [B]strix[/B] którą opisała stronę wcześniej. [B]Nie myślałaś żeby zaopatrzyć się w gaz pieprzowy[/B]? Dość długo śledzę wątek i nie raz czytałem że 1 użytkowniczka zawsze go ma przy sobie "w razie w". Myślę że było by to dobre rozwiązanie problemu obrony przed psem jak i jego niezrównoważonym właścicielem. Ja mieszkam w małej mieścinie więc wasze problemy są dla mnie niespotykane ;) Tutaj panuje względna sielanka jest może 1-2 psów agresywnych na całe miasto. Chociaż przyznam że bywając w dużych miastach na dłuższy czas zawsze mam przy sobie gaz. Tak na wszelki wypadek.[/QUOTE] Kochany, ja mam gaz i to taki, co nie tylko drażni ale dodatkowo smaruje czerwoną farbą trudno zmywalną (żeby napastnika było łatwo rozpoznać) a 75 kg faceta unieszkodliwia na 10 minut! Problem w tym, że chociaż mąż mi go kupił dawno temu przez internet ze strony norweskiej, to okazało się, uwaga, że w Norwegii gazy są zakazane! Czyli jeśli mnie gość leje a ja go psiknę to mam potem kłopoty. Raz go użyłam na ciężkiego rotka, który w środku lasu zaatakował mojego psa i nie dawał się skopać. Nawet nie psikałam w mordę tylko w powietrze obok a pies się i tak zniechęcił. Dodam, że właściciela psa nie było, wołałam wielokrotnie. Gaz zostawiam wiec na sytuacje kiedy nie mam innej możliwości obrony przed napastnikiem, bo użycie go oznacza dla mnie kłopoty. Przynajmniej dopóki mieszkam w Oslo (już niedługo :P). Nie ma bata, żebym psikała w środku miasta w biały dzień bo w tym po*ieprzonym kraju to ja będę miała kłopoty. Zostawiam go wiec w domu chyba, że idę do głębokiego lasu.
-
[quote name='Roszpunka']Za szybko przeczytałam i niedokładnie :p Zawsze się zastanawiam, dlaczego jedni starają się puszczać swoje psiaki w taki sposób, żeby nie przeszkadzać innym, drudzy zaś mają wszystko gdzieś i ich psy - nieodwoływalne, nachalne, często agresywne biegają luzem w miejscach publicznych... A potem słyszę komendanta SM, który twierdzi, że priorytetowym zadaniem strażników jest min. karanie mandatami mieszkańców puszczających psy ze smyczy...[/QUOTE] Bo zawsze tak jest, że ten zły staje się wizytówką całej grupy. Popatrz na inne sterotypy: Polak - złodziej (chociaż większość za granicą wcale nie kradnie), owczarek niemiecki - agresor, pit bull - agresor i tak dalej. SM nie może baać każdego psa pod katem behawioru i tego, czy właściciel nad psem panuje, więc dają mandaty jak leci. Mieszkam w Oslo, tutaj nie ma straży miejskiej, większość psów lata luzem i ciągle zdarzają sie pogryzienia, których policja nie bierze poważnie z powodu 'niewykrycia sprawców'. To też nie jest dobre, bo na przykład taki świr, który mnie zaatakował czuje się bezkarnie.
-
[quote name='Roszpunka']Generalnie nie podbiega, ale kiedy jakiś psiak szczególnie ją zainteresuje próbuje do niego podejść. Ale nie jest to sprint, nie ma w tym agresji, i zazwyczaj jest czas na reakcję i odwołanie psa (reaguje), tylko tym razem się nie udało, ponieważ jak pisałam, pan z owczarkiem pojawili się znienacka, w zasadzie wyszli prosto na sunię. Zdaję sobie sprawę, że podbiegający pies może denerwować, ale nic nie usprawiedliwia kopania psa, który nie wykazuje żadnej agresji, szczególnie, że sunia odwołana natychmiast zawróciła. I pozostając w temacie kup - ów osobnik regularnie przyprowadza swojego owczarka pod blok mojej mamy, żeby psinka sobie ulżyła.[/QUOTE] Ja to wszystko rozumiem. Ale teraz wyobraź sobie, że Twój piesek podbiega do psa tego psychola, który mnie łapał za szyję, o którym napisałam powyżej. Taki ktoś może zrobić krzywdę nie tylko Twojemu psu ale i Tobie. Chociaż z drugiej strony moje były na smyczy, zajęte sobą a i tak ich to nie uchroniło, więc cholera wie. Wykoopywanie owczarka pod oknami jest absolutnie niedopuszczalne. Może nagrywaj facia przez 7 dni, sprawdź, gdzie mieszka i podrzuć filmik wraz z danymi pana straży miejskiej?
-
[quote name='Roszpunka'] Zanim mama zdążyła sunię odwołać, ta podbiegła się przywitać - i zarobiła kopniaka w brzuch. Dodam, brzuch jeszcze nie zarośnięty po operacji usunięcia rozległego nowotworu listwy mlecznej. Rozumiem, że nie każdy sobie życzy "podbiegaczy", ale taka reakcja mnie zaskoczyła i wkurzyła niemiłosiernie. Cóż, grzeczna nie byłam...[/QUOTE] No, to przesada. Ale psa nalezy naprawdę wyprowadzać na smyczy jeśli nie odwołujesz jej na czas albo nie przychodzi. Mam tu znajomą sukę owczarka niemieckiego, która ma problem z agresją wobec małych psów jak jest na smyczy. Jak była szczeniakiem to ja pogryzły mocno dwa JR teriery i została jej awersja. Normalnie bawi się tylko z większymi psami (albo je ignoruje). No i kiedyś idą sobie w parku a tu podlatuje jakiś mały pies. Suka szczerzy zęby a ten pies nic, dalej sie pcha. No i też zarobił leciutkiego kopa od właścicielki ONki. Prawdopodobnie ten lekki kopniak uratował mu życie. Suka wysyłała pełno sygnałów ostrzegawczych ale ten pies miał je w d*pie i po prostu usiłował ją podejść. Jakby go złapała za kark to zostałaby mokra plama. Z resztą niestety została prawie że bo ten sam podbiegacz oberwał dość mocno za jakiś czas od suki setera z cieczką. Jeśli Twój pies podbiega do innych to dla jego własnego bezpieczeństwa powinien chodzić na smyczy. Bo nie wiesz ani jaki jest inny pies ani jaki jest jego właściciel, o czym się przekonał Twój pies w bolesny sposób. Żeby było jasne, nie pochwalam kopania psów na wszelki wypadek ale nie warto narażać psa na agresję innych psów i ludzi i latego niech chodzi na smyczy skoro podbiega.
-
Wczoraj miałam sytuację, która o mało co nie skończyła się tragicznie i dla mnie i dla Fausta. Łazi u nas po osiedlu taki gość, chyba nie do końca zdrowy na umyśle - zawsze w okularach a la amerykański glina i z teczką albo jakimś innym czymś co udaje dokumenty (nigdy nie ma w tym papieru). Ma psa, mieszańca wyżła i ten pies jest niestety agresywny. Problem w tym, że ów pies ciagle lata luzem. Nie jest oczywiście kastrowany, wiec suki chce gwałcić a na inne samce się rzuca. Gość obrzuca wyzwiskami właścicieli psów na smyczy, jakby to był jego prywatny park. Ten gość swego czasu mnie op*eprzył, bo śmiałam iść z psami (na smyczy) do tego samego parczku gdzie on był ze swoim. Jak jego pies zobaczy innego psa to ma pana w d*pie i leci się gryźć. Kiedyś już zaatakował Fausta jak był na spacerze z moim mężem ale jakoś mój małż go odgonił. Właściciel miał to głeboko gdzieś, stał i się gapił. No i wczoraj doszło do eskalacji. Wyszłam z psami i bawiły sie ze sobą na trawniku, oba na smyczach. Zazwyczaj jak widze tego gościa albo jego psa to po prostu zwiewam ale teraz ten pies wypadł zza zakrętu i go nie wiziałam ani moje psy też nie. Wpadł pomiedzy nie, szczerzy zęby, zjeżony, sztywny i już chce sie rzucać. Właściciela ani sladu. Faust chciał sie z tym psem bawić (bo on mu przerwał zabawę z Brunem i głupol myślał, że po prostu się dołączył do harców) ale nic to nie dało, tamten chciał się gryźć. Próbowałam odejść z moimi ale wtedy tamten pies się na Fausta rzucał więc stałam i czekałam aż właściciel psa zabierze. W końcu widzę, idzie właściciel. Mówię mu, żeby zabrał psa bo będzie walka. Nie doczekałam się. Debil stał i obserwował, ani myślał zabierać swojego psa. Bruno został przy nodze ale ten agresor wystartował do Fausta i w koncu się rzucił na Fausta, złapał go za kark i wpił sie zębami z całej siły. Faust to troche taka d*pa, mocny bywał w gębie za młodu ale teraz totalnie nie widział co robić, chciał się uwolnić ale nie mógł a tamten pies wpijał się coraz bardziej. Wołam właściciela i co widzę? Nic. ZERO rekacji. Nachyliłam się do tego psa i mocnym krzykiem kazałam mu się wynosić. Pies tylko zaczął mocniej warczeć i patrzy mi prosto w oczy. Faust cieńko piszczy, niby powarkuje ale widać, że sobie nie radzi. Bruno ujada ale nie będę go spuszczac bo on ma dopiero niecałe 9 miesięcy i jak tamten pies mu spuści łomot, to mam agresywnego owczarka na resztę życia. Niewiele myśląc kopnęłam tego psa podeszwą. Noszę new rocki, takie ulepszone glany wiec z czuba bolało by bardziej ale mi chodziło głównie o to, żeby tego psa skopać z mojego. Podziałało i spieprzył. Nagle COŚ MNIE ŁAPIE ZA SZYJĘ Z TYŁU. Ten gość, dwa metry wzrostu i jakieś 100 kg trzęsie mną (dobrze, że miałam kurtkę zapiętą wysoko), ze jak śmiem kopać jego psa i że uwaga, nie panuję nad swoimi psami! Totalny świr. Wyrwałam się i odsunęłam się, bo krzyczał mi w twarz tak, że czułam kropelki sliny (bleh). Byłam pewna, że albo zaraz da mi w twarz albo wyciągnie nóż. Po prostu nie wyglądał jak normalny zenerwowany człowiek ale jak psychol. Miał w kącikach ust pianę i był cały czerwony na twarzy. Powiedziałam mu, że widocznie jest psychopatą i psa sobie wychował na swoje podobieństwo. On dalej się wydzierał, więc powiedziałam, żeby zadzwonił po policję skoro jego zdaniem zachowałam się nagannie. Niestety, ja głupia nie miałam telefonu przy sobie bo to miał być tylko krótki spacerek przed wyjazdem do lasu. Na to dictum gość się oddalił. Oczywiście psa nie zapiął. Myślę, że on tego psa bije, bo jak do niego podchodził to ten pies sie strasznie kulił. No i moze dlatego jest taki agresywny - przykład idzie z góry. Doszłam do domu zaryczana, zadzwoniłam po małża, który jeszcze po rodze do domu powiadomił policję. Poszliśmy zdać raport ale policja w Oslo ciagle narzeka, że mają mało ludzi i powiedzieli, żeby wypełnić formularz z opisem zdarzenia i im go dostarczyć. W sumie może i słusznie bo ja nie wiem, kto to jest ani jak sie nazywa a gość szybko zwiał więc i tak by go nie znaleźli. Skutki są takie, że cała noc nie spałam, mam obolałą szyję, boję się wychodzić z psami bo jak znowu spotkam tego przypała i jego psa to bóg jeden wie, co się stanie. Faust ma na karku ślady od zębów. A na wieczornym spacerze Bruno nagle wystartował do psa, który wygladał identycznie jak ten agresor. Czyli i tak mi być może spieprzył szczeniaka, który zapowiadał się idealnie. Dziś było już lepiej ale widzę, że oba są bardziej wyczulone na widok psa niż normalnie.
-
Mieszkałam w UK i w Norwegii i w żadnym z tych krajów nie ma specjalnych koszy na psie odchody. Wrzuca się toto do normalnych koszy i tyle. Szczerze to nie wiem, dlaczego mają być specjalne kosze na to?
-
[quote name='Izura']Znalazłam demota idealnie odzwierciedlającego uliczki u mnie [url]http://demotywatory.pl/3731403/Postanowilem-od-dzis-chodzic-z-wysoko-podniesiona-glowa[/url][/QUOTE] !!!!!! Jak w Paryżu!!!!! :P
-
[quote name='panbazyl'] Największa jak dla mnie żenada i chamstwo psiarzy to niesprzątanie po swoich psach na terenie psiej wystawy.... Goście co przychodzą oglądać psy na ringu nie dość że sie musza jakos do tego ringu przedrzeć przez masę namiotów to jeszcze musza uważac aby nie wdepnac w minę poslizgową... I jak to o nas psiarzach świadczy?[/QUOTE] Fajnie, że o tym wspomniałaś, bo ja tutaj już usłyszałam kilka razy od hodowców, że po tym właśnie poznają uczestników z Europy Wschodniej :shake: A propos woreczków, w Oslo (a mieszkam w centrum) nie ma ani stojaków z woreczkami ani specjalnych koszy (wrzuca sie do normalnych koszy, które tez nie stoją co skrzyżowanie). Mimo tego, ogromna większość psiarzy sprząta bez gadania. Swoją droga mogłoby być wiecej koszy, bo z braku laku ludzie porzucają te zawiniątka pod drzewami.
-
[quote name='a_niusia'] za to znam tez jednego kolesia, ktory nie byl zbyt "psi", kiedy kupili ze swoja dziewczyna pierwszego psa i sie brzydzil sprzatac, wiec bral wielkie reklamowki i podkladal psu pod tylek i chwalil sie tym, ze "gowno njego psa nawet nie dotyka trawy":))))[/QUOTE] No, Amerykanie coś podobnego opatentowali. Dla mnie okropny wynalazek, nie wyobrażam sobie ścigać sie z czasem, żeby toto odpowiednio wcześnie zamontować pod ogonem! [url]http://monkeysayswhat.com/page/page20090825pootrap.shtml[/url]
-
[quote name='a_niusia']znam takiego jednego typka, co jak wyprowadza swojego psa na kupe na alejki, to ma ze soba takie spore urzadzenie-jakby dwustronna szufle, w ktorej jest worek. w ogole nie dotyka klocka, a nawet zauwazylam, ze nie patrzy na niego sprzatajac. wyglada na na maxa obrzydzonego faktem sprzatania gowien, az oczami wywraca i sie krzywi:)) A JEDNAK SPRZATA!!!!![/QUOTE] Takie coś? [url]http://www.alibaba.com/product-gs/396910216/Dog_Poop_Picker.html[/url] ???
-
[quote name='omry']Gorzej, jak większość nie sprząta. Tak jest u nas. Mój chłopak ostatnio przez trzy dni przychodził z ręką uwaloną w kupie, bo jakieś ferelne przerwane woreczki mu się trafiały :D[/QUOTE] Może ktoś w sklepie postanowił zrobić kupującym kawał, jak swego czasu bywało z gumkami Stomil tudzież Durex ;)
-
[quote name='Soko']wrzucenie takiemu gospodarzowi kup na balkon czy chociaż parapet to całkiem niezłe wyjście.[/QUOTE] Zanim to sie stało to oczywscie były rozmowy, podtykanie torebek, prosby i groźby. Ale na chama działają najwidoczniej tylko chamskie metody.