-
Posts
3938 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Baton
-
Czuję się zastraszana :C Nie wiem kto, ale ktoś ma Joji kupić taką obrożę :P
-
Dlatego ja musiałam zamówić szybko xd Zwykle jak zaczynam myśleć to się rozmyślam i stwierdzam, że w sumie nie ma sensu :P
-
Tak, będą pasować - głęboko w to wierze hahaha xd Jak nie to może serio ewentualnie krawcowa coś by dała rade pomniejszyć :P To bierz! :P
-
Dzięki Tyśka :D Brat dostał zakaz zbliżania się do Joyi po tym jak powiedział, że coś go gardło zaczyna boleć :P Może to nadmierna ostrożność, ale cóż - na razie wolę nie ryzykować :P A, no i nasze niekuwetowanie też stoi pod znakiem zapytania :P Ostatnio juz na serio udało nam się wyzbyć wszelkich domowych wpadek, ale teraz dostawała zastrzyki, które miały też działanie moczopędne (czyt. sikanie co 2-3 godziny <3 Niby starałam się z nią mniej więcej co tyle wychodzić, no ale wiadomo, że różnie bywa więc i podkład powędrował na jej ukochany dywanik - i była to słuszna decyzja). A teraz jak się okazuje te leki na serducho mają podobne działanie, chociaż w mniejszym stopniu... No, ale to zobaczymy jak będzie wychodzić potem w praktyce :P Zamówiłam hurtty :o Pogrzało mnie do reszty xD
-
Ja jak to czytam to chciałabym tam normalnie być :P
-
No to fajny miałaś ten wypad :) Chociaż nosić tyle kg przez tyle km... podziwiam :O
-
Zdziwiłabym się gdyby te wyniki dzisiaj były :P
-
Wróciłyśmy od weta, z wieściami zarówno dobrymi jak i złymi... Najpierw Joja miała robione ekg, rytm był dość arytmiczny no i przyspieszył w porównaniu do tego, co wyszło jakieś 2,5 roku temu, gdy robiłam jej ekg przed operacją. Z tym, że o ile chodzi o to tempo to nie jest tak źle, bo wtedy wet się aż zachwycał jej pięknym, dość niskim i stabilnym tętnem. Teraz jest szybsze, ale dalej jeszcze normalne (dalej ma niższe niż ja xD), więc po prostu widać że coś tam powoli się zaczyna dziać, podobnie arytmia - nie jest jeszcze taka straszna. Następnie robiliśmy jej kolejne rtg, na którym jeszcze bardziej widać stanowczo za duże serce. Z dobrych wieści - płuca ładnie się oczyściły, wydzieliny jest w nich zdecydowanie mniej. Także mamy dwie osobne, choć łączące się sprawy. Serce to odrębna sprawa, ale przyczynia się do tego, że łatwiej było złapać jej infekcję i jakby ułatwia gromadzenie płynu w płucach. No i przynajmniej nie muszę się obwiniać, że to ja mogłam ją zarazić - objawy wystąpiły by wcześniej. Weterynarz dał nam na kolejne 4 dni antybiotyk, tym razem już w tabletkach, więc nie musimy już chodzić na zastrzyki :) No i na stałe dostała już leki na to serce - jedne codziennie i drugie - raz na dwa tygodnie. Trzeba poćwiczyć swoją pamięć, która szwankuje jeśli chodzi o długotrwałe podawanie tabletek :P No i z aktywnością też ostrożnie. Jak na razie spacerki na trawkę, ale to do czasu gdy nie dojdzie do siebie po tej infekcji. Potem już spacery będziemy mogły wydłużać. Jednak jakaś większa aktywność, bieganie itp to musimy sobie raczej odpuścić - także i frisbee ląduje sobie w szafce. No cóż, mówi się trudno :/ A no i w gruncie rzeczy nasze sobotnie przeboje wyszły na dobre - dzięki temu szybko udało się odkryć te problemy z sercem ;)
-
Oj cichooo :P Całe czas mam przed oczyma zdjęcie tamtej cziłki w hurttach i tego się trzymam xd
-
No, ja chyba będę teraz brać szelki y, co z tego że się boję że będą za wielkie :P Trudno - najwyżej się odsprzeda xd
-
A mi się lupine jakoś nie podoba specjalnie :P No może niektóre wzorki tylko, ale bez szału :P
-
Nie no, ja tu walczę ze sobą by nie kupować szelek hurtty a nawet tu o nich gadają :P Fajne foty ;)
-
Dziękujemy :D No, przecież mówiłam ci, że podkłady tylko poszły w ruch xD No, dokładnie - mało kogo one obchodzą i tego po prostu nie widać. No i jeszcze pewnie dochodzi kwestia, że coś co rozłoży zadbanego domowego psa, może nie zaszkodzić specjalnie psu bezpańskiemu (kwestia przystosowania się i odporności układu immunologicznego). Chociaż to też pewnie róznie bywa. Tak se myślę, czy to nie ja mogłam Jojową zarazić. Niby byłam nieźle chora (wirusowe zapalenie gardła i krtani), ale od dwóch tygodni jestem już zdrowa. No i jednak powinna ona wtedy się jakoś gorzej się czuć, jedyne co to faktycznie około tydzień temu zaczęła gryźć karmę, a nie połykać ją w całości jak zwykle. Obserwowałam ją wtedy przez kilka dni, no ale zachowywała się normalnie, miała sporo energii (nawet więcej niż zwykle - w końcu przez dwa tygodnie totalnie nic nie robiłyśmy), chętnie pracowała no i normalnie upominała się o żarcie. Stwierdziłam, że w końcu zmądrzała i przynajmniej nie musiałam ratować dławiącego się psa. Może jednak już wtedy coś ją to gardło bolało i nieleczone rozniosło się dalej...
-
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Baton replied to Buńka's topic in Foto Blogi
Ja jestem odważna i mogę pomóc przy Murzynie! Tylko załatw mi jakiś transort, najlepiej odrzutowiec :P -
Ja matme nawet względnie ogarniam, co nie znaczy że lubię :p Chociaż akurat geometria mi pasuje ;)
-
Byłyśmy u weta, osłuchowo dalej wyraźnie zaostrzony szmer, ale najważniejsze, że leki działają i Joya czuje się już trochę lepiej :) Dzisiaj zaczęła już trochę wstawać i węszyć, jednak dalej jest dość słaba. Kaszle zdecydowanie mniej i oddycha jej się łatwiej - brzuszek też nie wygląda już na taki wzdęty :) Jutro idziemy na kolejne zastrzyki i ekg.
-
Widzę, że nie tylko dla nas wczorajszy dzień był pechowy :/ Dużo zdrowia dla Sary i trzymam kciuki za nią kciuki :) Najgorsze już na Wami - wszystko będzie ok! :D
-
nie tylko z tobą xD A to wszystko wina Kasi!
-
No właśnie nie wiem czo...
-
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Baton replied to Buńka's topic in Foto Blogi
Ej, niezłe xD Ale to musi ciekawie wyglądać :P -
Mr. Rocky & Mrs. Leokadia oraz czarna bestyjka i reszta stada xD
Baton replied to Buńka's topic in Foto Blogi
Ale jak to przez siatkę? Bo może jestem debilem, ale totalnie nie wiem o co chodzi ahahha xd To kciukujemy za grzeczne psy u weta :P -
Zdaje się, że jest trochę lepiej :D W sumie to cały dzień przespała, nawet się z klatki nie ruszała, ale też już potem za dużo nie kaszlała. No i zjadła odrobinę rozmoczonej karmy :) I próbowała zagryźć odkurzacz, więc chyba nie jest źle :P Zobaczymy jak będzie w nocy i nad ranem, gdy leki już pewnie będą przestawać działać
-
Najgorsze jest to, że to tak nagle... Wczoraj wszystko było w porządku, nawet na popołudniowym spacerze pięknie za frisbee biegała. Jedyne co, to wieczorem faktycznie już miała mały incydent kaszlu, no ale się tym nie przejęłam zbytnio - stwierdziłam, że chwilowo coś jej to gardło podrażniło, w końcu się zdarza. A tu dzisiaj taki numer odstawia :/ Nie wiem, może serio się wcześniej źle czuła, a ja nic nie zauważyłam... Zwłaszcza, że ona jest psem po którym ciężko poznać, że coś jej jest :(
-
Nie znasz się! To najlepsza obroża na świecie :P