Jump to content
Dogomania

makot'a

Members
  • Posts

    1897
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by makot'a

  1. [quote name='Zadora']No dobra, to zostawisz oba. Lorka zabawą z Niteczką nie pogardzi :D[/QUOTE] :D A tak w ogóle, to są nowe zdjęcia młodego, które nieustannie od wczoraj oglądam... aż się Wam pochwalę :) Wszystkie zdjęcia są własnością Margo P. i pochodzą ze strony hodowli - [URL]http://www.zperonowki.com/site/pl[/URL] [IMG]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2152/1346199717-1870256.jpg[/IMG] [IMG]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2152/1346199456-2863541.jpg[/IMG] Bael II & Cresil II z Peronówki [IMG]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2149/1346191675-5635604.jpg[/IMG] Bael II & Cresil II z Peronówki [IMG]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2149/1346191677-1795164.jpg[/IMG] [IMG]http://www.zperonowki.com/pics/gallery/2149/1346191234-3123630.jpg[/IMG] Reszta zdjęć, jakby ktoś miał ochotę: [url]http://www.zperonowki.com/site/pl/gallery/cat/2152/[/url] [url]http://www.zperonowki.com/site/pl/gallery/cat/2149/[/url] :)
  2. [quote name='Zadora']Teraz doczytałam... haha, masz starych (w sensie dosłownym i metaforycznym) wilczakowców nieomal za rogiem, więc co byś miała nie dać rady! Gdy będziesz mieć dosyć, podrzucisz małego Lorce, pójdziesz na spacer z Nitką, odstresujesz się i zaraz za nim zatęsknisz. :lol: Na 100% będą "przygody" i będziecie czasem oboje z Bartkiem lewitować, ale dacie radę! To tylko wilczak! :evil_lol:[/QUOTE] Hahah, z Niteczką na spacerze to nam się zwykle tylko ciśnienie podnosi, kiedy sobie idzie na kebab bez nas, albo zapomina, że ma właścicieli :diabloti:
  3. Super filmik! :D To chyba wtedy, jak Bartek był u Was sam z Niteczką naprawiać komputer, prawda? Bo ja nie pamiętam, żebym była podczas tej zabawy :D
  4. [quote name='Karolina.']............... :siara: Zobaczymy, z fajnymi hodowcami jeszcze jest ten 'problem', że ustawiają się do nich kolejki, i trudniej jest dostać psa ;) No ale, nikt nie powiedział że będzie łatwo ;)[/QUOTE] Czasem trzeba mieć też po prostu szczęście :) Ja się ustawiłam "w kolejce" po psa z miotu, na który było sporo chętnych zza granicy, a i tak udało mi się "wygrać" ten bój, mimo, że to limited edition - 3 szczeniaki, a w tym tylko 1 piesek :D [quote name='Hanako']i kurczę, siedzę i się zastanawiam. czy to ja jestem taki niedorozwój i nieogar, że nie mam takiej kompleksowej wizji zależności pomiędzy hodowlą a szczenięciem i nie wiem, jak na moją rasę wpływa prowadzenie suki i odchów miotu, ani jaki jest profil psychiki psów w każdej hodowli, co oznaczałoby, że plany zakupowe trzeba przesunąć o jakieś dziesięć lat, bo jestem ciągle strasznie tępa; czy po prostu moja rasa nie jest rasą do tego stopnia złożoną i wymagającą, żeby takie złożone zależności występowały; czy też po prostu polskie hodowle to jest lipa stulecia i dlatego tego się nie da obserwować :diabloti: no bo ogólnie na tle wszystkich wypowiadających się w temacie hodowli to się czuję, jakbym zwiała z przedszkola. ja w sumie wiem, że należałoby się jeszcze nieco podokształcać, ale ta dyskusja dowaliła mi jakieś 800 tematów do obcykania, co mnie jednak nieco przeraża. z drugiej strony, na podstawie własnych doświadczeń umacniam się w przekonaniu, że ja to się z hodowcami w życiu nie dogadam :roll: chyba powinnam zmienić rasę na jakiegoś brzydkiego użytka, bo inaczej to ja tego nie widzę kolorowo.[/QUOTE] Lepiej się nie dokształcaj, bo ja w tym roku zawaliłam studia - tak żem usilnie mioty sprawdzała :diabloti:
  5. Ano evel pisała i to nie raz :D Choć szczerze mówiąc też jestem ciekawa, na jaką rasę ostatecznie padnie :)
  6. Ja nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że u maliniaków takie problemy występują...
  7. Mam nadzieję :D Są dwie rzeczy, których się boję - że będzie wył w Krakowie zostawiony sam, oraz że nie będzie chciał zostawać z moimi rodzicami sam :roll: A już raz przerabiałam psa, który wyłaził przez każde ogrodzenie, więc mam namacalne dowody, jaką skalę może przybrać "zew ucieczki" :lol: Jeśli o zostawanie w klatce w Krk chodzi, to ostatnio doszłam do wniosku, że chyba mniej bym się tego obawiała, gdyby miał być jedynym psem w mieszkaniu... a tak jest jeszcze Niteczka. Ona na początku szalała za każdym razem jak została sama - pożerała różne rzeczy i ZAWSZE wywalała wszystkie kwiatki stojące na parapetach. Potem nauczyła się ładnie zostawać i nie było żadnego problemu, ale trochę jej się "pogorszyło" przez ostatnie miesiące, bo Bartek z racji tego, że miał chwilową przerwę w studiowaniu, praktycznie nie wychodził nigdzie poza spacerami z psem, więc Nitka nie miała okazji zostawać sama. No więc ostatnio różnie to u niej bywa - czasem bardzo piszczy, a czasem w ciszy kładzie się spać (nagrywaliśmy ją :razz:) Dlatego boję się, żeby się pierony nawzajem nie nakręcały, bo sąsiedzi co prawda są bardzo w porządku... no ale ileż można :diabloti:
  8. [quote name='Unbelievable']ja szczerze mówiąc w polsce nie wiem od kogo bym brała BC, chyba z NNL bo mają takie mioty jak ja lubię, i zdrowe, bo np. w LSD czy TT też są fajne mioty, ale psy dość sporo chorób w rodowodach mają. Poza tym serio u nas nie ma nic ciekawego, i to tak totalnie nic :roll:[/QUOTE] O kurde, ale szyfry, nic nie rozumiem :D
  9. JA przy znajdach też się tyle nie zastanawiam - zwykle nie ma na to po prostu czasu. Albo nawet jak się zastanawiam, to inaczej to wygląda - Nitki za żadne skarby nie chciałam wziąć. Chciałam znaleźć jej właściciela, albo nowy domek. Jedni nasi znajomi byli chętni i modliłam się, żeby ją wzięli, bo miałabym ją na oku. No ale oni się nie zdecydowali, a ja po trzech tygodniach życia z bęcwałem zdążyłam się do niej przywiązać i pogodzić z wizją trzeciego psa... więc to jakoś naturalnie wyszło :) A teraz to masakra jest... za dużo czasu do myślenia mam chyba. Gdyby ktoś wpadł do mnie do domu ze szczeniakiem i spytał, czy biorę, to bym wzięła i po prostu ułożyła jakoś życie z tym psem nie mając czasu do refleksji :diabloti: A takie czekanie to coś okropnego - mieszanka wybuchowa szczęścia, spełnienia marzeń, strachu i wątpliwości czy dam radę :lol:
  10. Poprzednio chyba na Kraków podałam, a teraz na Skarżysko :D Ale nawet gdyby był ten sam, to co z tego? :diabloti:
  11. Ja założyłam nowe konto, żeby dostać ten rabat :diabloti:
  12. Ja już zamówiłam klatkę :D Super sprawa... klatka w promocji 199zł, do tego dwie saszetki na smakołyki (razem ok. 24zł), więc powinnam zapłacić 223zł, ale po odjęciu wszystkich rabatów i promocji, za wszystko łącznie wyszło mi 196,50zł! :multi: Czyli nawet mniej niż za samą klatkę... takie zakupy to ja rozumiem :evil_lol:
  13. A ja pisałam tylko do jednego hodowcy, bo od lat hodowla była upatrzona - "jedyna właściwa" :D Na odpowiedź czekałam długo, bo hodowczyni zabiegana, ale warto było :) A najbardziej podoba mi się to, że nie ukrywa, jeśli z pieskiem jest coś nie tak i nie wciska szczeniaka na siłę - Cresil ma np. lekko krzywy ogonek i zostałam o tym bezzwłocznie poinformowana, jak tylko wyszło to na jaw, z zapytaniem czy nadal chcę szczeniaka oraz z informacją jakie to może mieć konsekwencje w razie jakichś planów hodowlanych ;)
  14. Ależ Ty podsycasz naszą ciekawość niedobra kobieto :diabloti:
  15. Ja też zaraz zamawiam :D Jest tak tania, że przeżyję i kolor i metalowy spód :D
  16. Pusia była śliczna :loveu: Ależ ja dawno u Was nie byłam, ostatnio bardzo po łebkach przeglądam Dogo :/ A tak konno po plaży miałam okazję kiedyś jeździć :D Super sprawa, ale wole jednak po górach i lesie ;)
  17. Też jestem ciekawa co ona tam nawypisywała :diabloti: Jak ja pisałam (a wydawało mi się, że dużo napisałam), to mi wyszła niecała strona, gdybym to do Worda wrzuciła :D No i strasznie mnie ciekawi, do jakiej hodowli takie wypracowania evel pisze :diabloti:
  18. Nie wiem, Bartek powiedział, że może poczekamy jeszcze kilka dni - a nuż cena znów spadnie :roll: Właśnie jak ostatnio zamawialiśmy coś z zooplusa, to też nam takie psikusy cenowe robił, że jednego dnia się na coś napaliliśmy, a następnego już nie było sensu zamawiać, bo tak zdrożało :roll: Na szczęście mam jeszcze jakieś 2 tygodnie, a może nawet ponad... więc jeszcze chwila czasu jest, żeby zamówić coś :lol:
  19. [quote name='zmierzchnica']Widocznie to był jednorazowy incydent ;) Super, że dziewczyny odżywają... I powiedz mi tu, że stare psy się niczego nie nauczą, ja czasem oczom nie wierzę, że moja 8,5 letnia suczka jest bardziej żwawa, zabawowa i chętna do szkolenia niż młodziki ze stada ;) A ja bym marzyła, żeby zostać sama :evil_lol: Mój dom jest przepełniony zwykle, ale psy mam w domu - więc nigdy się nie czuję "zostawiona", nawet lubię, jak nikogo nie ma ;)[/QUOTE] No, jednorazowy incydent, ale i tak ich już samych chyba nie zostawię, więc teraz jest z tymi psami tyle gimnastykowania się, że głowa mała :shake: Ja też lubię siedzieć sama, szczególnie jak nie ma rodziców - co jak co, fajnych mam tych rodziców, w dobrych stosunkach sobie żyjemy, ale ja bym już nie dała rady z nimi na stałe przez cały rok mieszkać, więc ten weekend był miłym odpoczynkiem :lol: Ale mój dom mnie przeraża - dzięki Bogu, że te psy przynajmniej w ganku mogą być, a Nitka chwilowo na taryfie ulgowej może w wyjątkowych sytuacjach spać u mnie w pokoju, bo bez psów to bym tu chyba umarła :evil_lol: Choć ze dwa razy mi się zdarzyło kilka lat temu tu samej spać, bez psów (na podwórku)... przeżyłam, ale do miłych wspomnień tego nie zaliczam :lol: Jak mieszkałam w Krakowie sama przez rok, to też były jaja, jak mi się czasem wkręciło, że mi się jakaś ręka zza drzwi zaraz wysunie... i czekałam aż się rozjaśni (czyli czasem do 4-5 rano), żeby iść umyć zęby, bo inaczej się bałam :roll: Jak w kwietniu pojawiła się Nitusia problem minął jak ręką odjął :eviltong: EDIT: A tak w ogóle, to powiem Wam, że mam takie wahania nastrojów przez tego szczeniaka, że głowa mała :P W sumie to pierwszy raz w życiu kupuję psa i tyle czasu czekam na niego, więc nawet nie wiem, czy to normalne :roll: Są dni, że się cieszę, nie widzę problemów i myślę, że będzie dobrze... ale są też takie, że zaczynam się stresować czy dam radę i cały dzień chodzę poddenerwowana :lol: Masakra, czy ktoś doświadczony może mi powiedzieć, czy to jest normalne? :eviltong:
  20. No tak, wczoraj nie było Bartka, więc nie zamawiałam klatki, bo jeszcze nie wiedziałam jaką. Dziś wrócił, skonsultowaliśmy, że bierzemy tę z ZooPlusa po 199zł, wchodzę na stronę, a ona jest dzisiaj za 229zł :(
  21. Łaaaał, oni jedzą na talerzykach! :loveu: [quote name='Martens'] Dzisiaj akurat Cycek żarł grzbiet z indyka, Honey korpus z kurczaka, dzisiejszy koszt wyżywienia obu psów - 2 złote :D[/QUOTE] Oo tak, ja to pokochałam w barfowaniu - ja czasem trójkę za 3-4zł wykarmię (w sumie ok. 55 kg "psa") [quote name='Martens']Poszliśmy dziś przed 6 na bieżnię pobiegać, a potem na spacer do lasu. Zaczęło padać. Wszystko fajnie, ale musiałam już wracać, bo czekały mnie kolejne zakupy w Mrówce do zapyziałego remontu, no to idę w stronę wyjścia z lasu... Ekhm, kurczę, to ja jestem aż tak daleko? No dobra, idę. O, jakieś płoty, pastwiska... Przelezę na drugą stronę i przełożę psy :megagrin: Kurczę, jeszcze nigdy tu nie byłam. Ojej, jestem już przy rzece? Trudno, jak będę iść wzdłuż, to na pewno w końcu przynajmniej wyjdę z lasu :D O, fajnie, żeby iść przy rzece, muszę przeleźć przez siatkę... Jakoś przelezę, cała już jestem brązowa, pada cały czas, w butach chlupie. Wiszę na siatce wszystkimi kończynami wyginając ją na tyle, żeby psy przeskoczyły. Dobra, idziemy przy rzece. O, drewniana bramka. Ja przełażę wierzchem, psy między deskami. Uff, chyba wreszcie się wydostaję, bo jest jakaś wyjeżdżona droga, tylko wszędzie wokoło siatka. Yyy? Dom? Malamut na łańcuchu? Chyba już wiem, gdzie jestem; przy wyjściu z lasu, ale za płotem i zamkniętą bramą czyjejś posesji :megagrin: Na szczęście brama tylko na drucik, więc wylazłam i zwycięstwo :lol: Ponad godzinę się tak błąkałam :lol: Psy po powrocie nadawały się tylko pod prysznic, a moje ciuchy do pralki :D [/QUOTE] Jak to tak, lasu własnego nie znać? :diabloti:
  22. Ok, kilka dni obserwowania dziewczyn i wszelka nadzieja, że się czegoś nauczyły prysła :mad: Nitka przez kilka dni była kołowata, prawdopodobnie przez leki (dostaje dwa antybiotyki + lek przeciw krwotokom), więc niezbyt chciała się bawić. W ogóle - zachowywała się, jakby widziała duchy. Wtedy jej kontakt z Bastą ograniczyliśmy niemal do zera, żeby zbytnio nie stresować Nitki. Widziały się praktycznie tylko mijając się w drzwiach. Ale wczoraj Nitusia odżyła, a dzisiaj już kompletnie jej odbija. Od trzech dni dziewczyny widują się na kontrolowanym (czyli ja, albo Bartek stoimy na podwórku pilnując co robią)... ale do tej pory Basta chyba czuła, że Nitka trochę osłabiona jest, więc jej zaczepiała... a dzisiaj? Dzisiaj biedny, [U]przedziurawiony[/U] piesek "nauczony doświadczeniem", że trzeba chyba trochę uważać, SAM zaczepiał Bastę, wywalał się na plecki, żeby potem skakać jej na plecy i mieć minę pt. "No goń mnie, goń!" Ale Nitka to pół biedy - że ona nie ma instynktu samozachowawczego to wiedziałam od dawna... ...Basta! Myślałam, że przynajmniej ona się czegoś w tej sytuacji nauczyła, ale nie! Jak tylko spostrzegła, że Nitusia w pełni sił, to już jej się na zabawę zebrało. A Basta to jest SŁOŃ W SKŁADZIE PORCELANY, naprawdę, więc jak tylko otwierała paszczę i z pełną bezwładnością leciała z zębiskami do Nitki (oczywiście z miłości - z miną otępiałego idioty), to się darłam, żeby przestała. A co ona na to?: "Łooołołooołooooo, łołoło, łooołołołoooo..." :mad: A, i jeszcze: "Łooooołołołoołoo, łołoło!" [SIZE=1]Muszę to kiedyś nagrać [SIZE=2] Poza tym ostatnio ze zdumieniem odkrywam, jak bardzo znormalniały mi psy przez ostatnie ok. 2 lata - Łati od zeszłęgo roku gania za patykami, mimo, że przez 6 lat jego życia go do tego różnymi sposobami nakłaniałam bezskutecznie. Ostatnio zaczął też umieć bawić się piłką :) Ale jest jeszcze jedno - Baście próbowałam rzucać piłeczkę na podwórku, widziała jak Łati i Nitka za nią ganiają, ale nie... "to nie dla niej". A co zobaczyłam wyglądając dziś przez balkon?! Bastę samą sobie rzucającą piłkę (w górę, nad głowę), i ganiającą za nią, jakby była na dopalaczach (tzn. podstawiony zad, ruchy przyspieszone jakieś 4 razy, całkowicie otwarta japa i oczy wyrażające kompletny pustostan :diabloti: ) [/SIZE][/SIZE] Kawałek udało mi się nagrać, ale mało widać... no, może kiedyś rzucę :P A i jeszcze się pożalę, skoro już tu piszę - zostałam dzisiaj sama w domu na noc, co mi się bardzo nie podoba :lol: Moi rodzice się zabrali i pojechali do dziadków (a ja "robię projekt") - spoko, zdarza się, zwykle wtedy przychodzi do mnie Bartek i da się przeżyć, ale B. siedzi w Krakowie i się kawaleruje na wieczorze kawalerskim. Także zostałam sama z całą psiarnią na włościach :eviltong: Zadzwoniłabym po Kabaczka, ale jej też nie ma akurat! Miałam też chęć pojechać na noc do stajni... no ale z psami nie ma co zrobić za bardzo, więc sobie tu siedzę samotnie :lol: I całe szczęście, że Nitka jest teraz na specjalnym traktowaniu i może CZASAMI wejść do domu na noc (no bo w ganku z Bastą teraz strach, żeby spała), więc siedzi ze mną w pokoju, bo gdyby nie to, to bym tu chyba nie usiedziała. Mój dom nocą wydaje z siebie tyle odgłosów, że no... khem... boję się :roll: Ok, normalne, że latem okna i podłogi strzelają - wiadomo, konstrukcja pracuje. Ale tu strzela WSZYSTKO - okna, podłogi, krzesła, telewizory, komputery, lodówka, drzwi się same przymykają/otwierają i skrzypią (mamy chyba nieszczelne okna i przeciąg jest lekki), także całokształt jest mało przyjemny, bo ma się wrażenie, że ktoś chodzi po domu, a czasem słychać nawet, jakby w kuchni na dole przewracały się garnki :roll: A ja oglądam zdecydowanie za duuuuuuuużo horrorów :evil_lol: Ale, żeby nie było, że to tylko moje urojenia - Bartek jak tu raz sam spał, bo nas nie było, miał identyczne odczucia, nie wyspał się biedaczek :diabloti: No, pozdrawiam :)
  23. [quote name='Karolina.']I jak, mail wysłany? Hodowca odpisał? :cool3:[/QUOTE] Właśnie, pochwal się coś :diabloti:
  24. [quote name='evel']Jezusie, napisałam maila. Zajął mi jedynie trzy strony w wordzie, małą czcionką :mdleje: :lol:[/QUOTE] Kurcze, tutaj strony się tak szybko produkują, że jak poprzednio tu pisałam, to nie doczytana w temacie najwyraźniej byłam :D Rozumiem, że mail do hodowcy? :diabloti: [quote name='evel']Nie wiem, czy powinnam mówić, może niektórzy się załamią, czy coś :evil_lol: Ale grupa I ;)[/QUOTE] Mnie, jeśli o grupę I idzie to poza malinami, holendrami itp., przychodzi na myśl jeszcze coś burego :diabloti: [quote name='Aleks89']Holendra bierz. Mało ich ,a takie fajne psy.[/QUOTE] Otóż to, popieram :D [quote name='a_niusia']troche brzydkie:evil_lol:[/QUOTE] [quote name='Amber']Maliny też :eviltong:[/QUOTE] Nie znacie się, piękne psy ;) [quote name='evel']Nikt nie mówił, że moje poczucie estetyki jest całkiem OK. Ja np. nie mogę patrzeć na wielkie włochate kupy futra typu DON :evil_lol:[/QUOTE] Też nie przepadam za DONami... pewnie głównie dlatego, że z prawdziwymi owczarkami niemieckimi to one nie mają nic wspólnego (poza nazwą), bo są nawet bardziej koślawe i ciężkie niż przeciętny krótkowłosy eksterier... [quote name='a_niusia']ja tez nie, o nie... nie cierpie owczarkow niemieckich. do budy z tym.[/QUOTE] Khem, khem :mad:
  25. Ja przez 3 lata miałam jakieś poryte sytuacje w mieszkaniach... aż w końcu zostałam na lodzie i trochę z przymusu "kiblowałam" u chłopaka, a po jakimś czasie się wprowadziłam, bo zwolnił się pokój i wreszcie mogę sobie normalnie żyć, nikt mi się nie wcina, nie obserwuje kto mnie odwiedza, ani nie wchodzi do mieszkania, kiedy biegam po przedpokoju w ręczniku... :D Także swoje chyba trzeba przeboleć, ale w końcu da się osiągnąć nirvanę i mieć spokój :diabloti:
×
×
  • Create New...