Jump to content
Dogomania

beta ata

Members
  • Posts

    2886
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by beta ata

  1. O, tylko nie Stefan! :-) Taki pies musi mieć imie dostojne, wyrafinowane... ;-) Dante... ? Marlon... ? Solo... ? Bonus... ? Kanto... ? Cordo / Kordo (od łac. serce) ... ? Lotos... ? Lux... (światło) ? Magnus (wielki) ... ?
  2. No, bo ta dyskusja od tych zdjęć sie własnie zaczęła... :-) Szło o to, że Blunio biega po lesie luzem :-) Zdjęcia napawaja mnie szczęściem i dumą ;-) , szczęściem, że Blunio ma dobrze, a dumą, że mój tymczasik taki odchowany w dorosłe życie poszedł ;-) :-D Bardzo mnie też cieszy, że on wszędzie z Tobą jeździ, wiem, że to dla niego największe szczęście, gdy może być przy Tobie, to przylepas taki przecież, jakby miał przyssawki w tych łapkach... :-)
  3. Biedny Beniuś "malutki". Benki to takie wrażliwe psy...
  4. Malutka przepiękna! To oczywiście ułatwia adopcje, ale też trzeba uważać na takich ludzi, którzy patrzą tylko oczami. A co do rasowości... Miałam przed laty dwie suczki, znalezione jako wyrzucone razem szczeniaki, siostry. Były mieszańcami labradora lub goldena(a raczej zapewne mix labradora lub mix goldena) z collie (zapewne mix collie) . Jedna wygladala bardziej jak collie, tricolor, a druga bardziej jak labrador/golden, różniły sie, ale wyraz pysków i oczu miały podobny. Były dużymi, pieknymi psami, poruszały sie płynnie, z gracją - wielu ludzi zwracalo na nie uwagę, gdy szłam z nimi. Prawie wszyscy pytali, co to za rasa :-D Miałam z tego ubaw, zwłaszcza, że tak sie różniły. W końcu zaczęłam odpowiadać, że to rasa Mieszaniec Wspaniały. Zgadnijcie, jaka była najczęstsza reakcja? Mniej wiecej taka: Kiwali ze zrozumieniem i zupelnie powaznie mówili - "No, tak, faktycznie" :-D :-D :-D Wiekszość ludzi ma i teraz takie własnie pojęcie o rasach. Generalnie większości można każdy kit wcisnąć (no i pseudohodowcy wciskaja na całego). Poza tym tez lubie wymyslać rózne fikuśne nazwy "ras" moich psów. Serdelterrier bardzo mi sie podoba! :-) :-) A Gapcia to mi bardziej westa przypomina...
  5. Lepiej kupic Eukanubę u weta, cena porównywalna, a może i niższa, ale jakośc wysoka, mój poprzedni wet twierdził, że to najlepsze, co może zaproponować mojej suni z choroba autoimmunologiczną, ktora początkowo była brana za alergiczną... A, własnie, nos i powieki Lusi wyglądaja troche na pęcherzycę... Moja sunia miewa podobne zmiany, tylko oczywiście nie tak zaawansowane, ale nie mam pojecia, to może byc wszystko.
  6. Ależ ta Kimi jest fajna! :-)
  7. Czekam na wieści od lekarza.
  8. Chcialoby sie powiedzieć - nie do wiary , ale to fakt. Lepiej teraz nic więcej nie napiszę, bo mam na myśli tylko slowa niecenzuralne.
  9. Tragedia goni tragedię.
  10. I słusznie. Choc muszę przyznać, że [COLOR=#4b0082]A Storm Is Coming całkiem pasuje do mojej małej suczki, mix Shetlanda ;-) :-D Czasem, gdy rozszaleje sie w zabawie, potrafi wskoczyć na ramiona albo i przewrócić, gdy sie czlowiek akurat nie spodziewa i nie stoi zbyt twardo na podłożu :-D No, chyba wypiszę jej na apaszce "Śliczna Tami - A Storm Is Coming" ;-) Sąsiedzi padną. [/COLOR]
  11. Oj, jasne, wszystko jasne, tak sobie przecież tylko gawędzimy podczas przerwy na kawę (w moim przypadku bezkofeinową, cóż, taki parszywy los, a tak lubiłam tego małego kopa po dobrej kawce... :-) ) Wiecie, bo to jednak milo, gdy u psiaka wszystko dobrze, zdrowy, bezpieczny, szczęśliwy i można w atmosferze relaksu (w jego przypadku) pozwolić sobie na pogawędkę o niuansach. Choc przez chwile poczuć normalność w życiu psa... bo gdzie nie spojrzysz, to dramat lub wręcz masakra. Tak sie czasem zastanawiam, jak wypadłaby statystyka w Polsce, jaki jest w tej chwili stosunek liczby szczęśliwych, zadbanych, kochanych psów do psów w ogóle żyjących w kraju...? Wciąz myślę o tej nowej ustawie i liczę na nią, bo w tej chwili to jesteśmy jako kraj hańbą dla Europy. Wszędzie przynajmniej pod względem prawnym jest wyższy poziom. Oczywiście, że nigdzie nie da sie całkowicie zlikwidować bandytyzmu ludzkiego, ale wiecie, o co mi chodzi, żeby przynajmniej prawo nie stało oficjalnie po stronie bandyty. A wiecie, że lata temu, gdy w Polsce zachodziły zmiany polityczne, gospodarcze i prawne, usilowałam uruchomić akcje na rzecz dobrej ustawy o zwierzetach. Niestety, to były naprawdę inne czasy. Politycy myśleli wyłącznie o walce politycznej bądź o ustawieniu sie po zmianie ról, prawdziwe organizacje prozwierzęce jeszcze prawie nie istniały, nie było poparcia, no i nie było INTERNETU. Internet to jest potężna siła. No, ale Blunio... :-) Blunio jest śliczny i w ogóle! Serce rośnie, gdy sie patrzy, że jest szczęśliwy, spokojny, ma swoja panią, ma milość, ma spacery...
  12. Po co zabierac psa do lasu? No wiesz, jesli mieszka sie praktycznie w lesie, to gdzieś trzeba iść z psem na spacer, więc idzie sie do lasu :-) Przeciez nie będę pakować psa do samochodu, jechać z nim do miasta 20 km i wypuszczać go w parku, żeby pobiegał :-D Rozumiem Twoje rozumowanie, jestes mieszczuchem :-) , bez urazy! :-) i nie bardzo chyba rozumiesz realia życia na wsi. Lobaria też mieszka na wsi. Na wsi chodzi sie z psami na spacery na łąki i do lasu. Oczywiście w lasach państwowych obowiązuje nakaz prowadzenia psa na smyczy, ale jednak nie wszystkie lasy są państwowe, wokół mnie są głównie nieduże połacie lasów prywatnych i włąsciciele nie robią problemów, sami chodzą ze swoimi psami... Tu to norma.
  13. Nie zgodze sie tylko z jednym, że to las jest największym zagrożeniem dla domowego psa. Moim zdaniem największym zagrożeniem jest miasto! :-) Miasto w ogole jest błe, dla ludzi też ;-) (moge tak wygadywać, bo przeprowadziłam sie z miasta na wieś :-D ) Jesli pies stale bywa w lesie, jesli nie trafi na mysliwego idiotę, jesli nie trafi na wściekłe zwierzę, ktore go pogryzie, nie wpadnie w sidła - to generalnie las jest mniej niebezpieczny niż miasto, gdzie pies niemal natychmiast może wpaść pod samochód albo zostać zaatakowany przez biegające bez opieki psy...
  14. Hej! Pan Rufuska to raczej nie jest skory do pisania na dogo... ;-) Pewnie napisal raz, bo go o to bardzo poprosiłam, a teraz już nic... :-( Napisze do niego, może jeszcze sie odezwie. Chcialoby sie wiedzieć i widzieć, co tam u rudego blondyna, prawda..?
  15. Lobaria , co u Blunia? Pisz tu zaraz! ;-) Myślę, że Blunio ma na sobie obrożę z adresówką, sama mu kupiłam :-) tylko nie widać, bo on ma dużo kudełków na szyjce. Dlatego też robiłam mu zdjęcia z apaszce :-) , żeby bylo widać, że to "zaopiekowany" piesek :-) Blunio chodzi krok w krok za opiekunem, a w lesie dosłownie deptał mi po piętach :-) , Lobarii tez się tak trzyma, a nawet jeszcze bardziej, więc nie ma aż takiej "paniki", że sie zgubi, poza tym Blunio nie "idzie za tropem", sprawdzałam to na wiele sposobow u siebie, on mimo urody spaniela, nie jest psem myśliwskim nawet w małym stopniu, generalnie miał w nosie zwierzęta na polu czy w lesie, jego interesuje tylko jego człowiek, bez czlowieka nigdzie sie raczej nie rusza, za czlowiekiem wszędzie pójdzie... Oczywiście uważam, że na początku bezwzględnie trzeba bardzo pilnować adoptowanego psa, bo nigdy nic nie wiadomo, ale już minęło troszkę czasu i myślę, że Blunio od Lobarii sie nie oddali. Z drugiej strony, jasne, że na psa zawsze trzeba uważać i mimo jego przywiązania zawsze brać pod uwage wszystkie złe możliwości, bo życie jest pełne ...niespodziankas and zasadzkas ;-)
  16. Rozumiem, że tu chodzi o tzw. imiona hodowlane, które nie mają nic wspólnego z przyszłą rzeczywistością psa, ale i tak mnie "powalają" :-D
  17. Husky z owczarkiem australijskim :-) ...biorąc pod uwage wygląd i temperament. Warto skontaktować sie z ludźmi zajmującymi sie psimi sportami, zwłaszcza psimi zaprzęgami, ale nie tylko. Jakiś czas temu gdzieś przeczytałam, że facet "bawiący się" w psie zawody zaprzegowe szukał psa z dużą energią po tym, jak mu jeden pies okulał... To pewnie już nieaktualne, ale kto wie... Rozesłanie wici wśród takich osób mogłoby pomóc w znalezieniu psu odpowiedniego właściciela. Za młodu miałam suczke o podobnym charakterze, to oznacza rano godzinny spacer, czyli dla niej była to godzina biegania non stop :-) i po południu dwugodzinny spacer, czyli dwie godziny biegania non stop. I nie ma zmiłuj, ona musiała codziennie wybiegać swoje. Takiemu psu potrzebny jest ktoś zdrowy, silny, z pasją i bardzo konsekwentny w stosunku do siebie samego.
  18. Dorothy , ignoruj tamte wpisy! Zawsze znajdzie sie jakiś pacan czy grupa pacanów, ktorzy sami nic nie robia, ale maja dużo do powiedzenia na temat tego, co inni robią "źle". A swoja drogą, uśmiałam się, gdy przeczytałam o tym, że Ciebie trzeba trzymać z dala od potrzebujących zwierząt! :-D No, to rozumiem, że autor tych słów zamierza przyjechać i Cie zastąpić i oczywiście wszystko to zrobi lepiej! :-D
  19. O, nie "Rudzielec" , tylko rudy blondyn ;-) :-D Ja wciąż jeszcze mam internet, ale to może sie w każdej chwili zmienić (na gorsze ;-) ) , bo mam w kompie pare rzeczy spiętych drutem :-) , jak pies trąci biurko, to może sie rozłączyć :-) Mąż zapowiedział, że dostane nowy komp na imieniny, 6 września - Beaty. Miły chlopak, prawda? :-) :-)
  20. No, super! Oj, on lubi spacerki po lesie :-) A swoja drogą, wyobrażam sobie, jak p. Ela leży na glebie albo jeszcze lepiej w wykopanym dołku, żeby sfotografować borowika od dołu ! :-D :-D Ech, Wy, grzybiarze... ;-) :-D
  21. Hm, ja właściwie odradzałabym branie następnego psa tuż po śmierci poprzedniego... Istnieje takie zjawisko jak żałoba po stracie zwierzęcia, składa sie z kilku etaþów, warto o tym poczytać choć odrobinę. Chęć natychmiastowego wzięcia nastepnego zwierzaka jest podświadomą próbą unikniecia przechodzenia przez trud tej żałoby. Rzecz w tym jednak, że tego uniknąć sie nie da. Nawet jeśli pojawi sie nowy pies, żałoba po tamtym i tak będzie przeżywana, tylko w zamaskowany sposób, a to może bardzo zaszkodzić temu nowemu psu. Nowy pies natychmiast wyczuje, że coś jest nie tak, chocbyście nie wiem jak dobrze udawali, że wszystko w porządku.... To dość okrutne - zafundować biednemu niewinnemu zwierzakowi taki kwas, nie wspominając już o tym, że w takiej sytuacji pies może zacząć sprawiać problemy wychowawcze, bo według jego "oceny" trafi do niezdrowego stada. Lepiej poczekajcie, aż ból minie, pustkę musicie odczuwać, to normalne i nie ma co od tego uciekać, takie jest życie, trzeba się z tym mierzyc i już. Teraz jesteście w panice, ale przejdźcie przez to jak należy. A jak już dojdziecie do siebie - adoptujcie jakąs psią bedomną biedę, która będzie wam tak wdzięczna za ratunek i miłość, że nawet nie da się tego porównać ze szczeniakiem z hodowli, który jednak nigdy nie zaznał nieszczęścia i nie wie, jak mu dobrze ;-) (Oczywiście, to nie znaczy, że jestem przeciwna psom rasowym, uchowaj boże)
  22. Wysłałam panu Rufcia link do wątku, może wklei jakieś zdjęcia Rudziaszka z jego domu... :-)
×
×
  • Create New...