Buhahaha, od razu przypomina mi się historia mojego zaprzyjaźnionego psiarza, który przygotował sam wigilię u siebie. Ot, 12potraw, dla siebie samego, bo to samotnik jest, poszedł jedynie po coś na chwilę. Wraca, a tam ani jednej potrawy nie ma, jego haszczaki wyżarły wszystko. I biedny wigilię spędził o suchym chlebie i maśle :p