Niestety, w poniedziałek rano potrącił ją samochód i zginęła na miejscu. Dobrze, że nie cierpiała. Ale ona była tak idealnym pieskiem, że i moje wymagania poszły w górę, trudno będzie ja zastąpić.
Musze się trochę po tym pozbierać, ale że natura nie cierpi próżni, przez pamięć Majuni będę chciała pomóc jakiemuś innemu pieskowi, choć trudno będzie znaleźć takiego, co jej dorówna.