Bo panowie od razu stawiają siebie na tym miejscu! Miałam niedawno rozmowę z właścicielem sympatycznego, małego kundelka, starszym panem, który na początku sam się uskarżał, że piesek właśnie wrócił po dwudniowym "dyżurze" pod domem suki w cieczce. Zasugerowałam panu jego kastrację i przedstawiłam te wszystkie argumenty, ale dżentelmen miał na to jedną odpowiedź: "Bo taka jego natura" i stwierdził, że czułby się tak, jakby jego samego wykastrowano. I co zrobić z ta męską mentalnością?