-
Posts
5606 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jukutek
-
Witajcie, mam problem - jeden z wysyłanych przeze mnie poleconych nie doszedł do tej pory. Kto w takiej sytuacji składa reklamację na poczcie - nadawca czy odbiorca? I po jakim czasie???
-
pepsicola, jestem pod Człuchowem :) ale jutro już wracam :( dzięki za zaproszenie, następnym razem pewnie skorzystam, bo mi się tu podoba :loveu:
-
piszę hurtem, bo siedzę w Borach Tucholskich praktycznie bez netu :) wózek: ja mam Jedo granatowy. I jak pisałam - ze skrętnymi kółkami (Fyn 4) i sprawdza się nawet w najtrudniejszych warunkach (piachy, wertepy itp.), a Małgosią nie trzęsie. wypoczynek na macierzyńskim: nie zawsze trzeba nie dosypiać i być wykończonym, ja (poza pierwszymi 2 tyg, kiedy jednak Kuba był w domu) całkiem nieźle wypoczywam i sobie radzę, dowodem to, że wyjechaliśmy na urlop (prawie 400 km od domu) z niespełna 3-mies. dzieckiem, chodzimy na spore spacery, a także zwiedzamy :) No i śpimy nieźle :) opiekunka i powrót do pracy: mnie nie stać na opiekunkę - przy mojej pensji w takim układzie by się nie kalkulował powrót do pracy, bo przy stawkach warszawskich zarabiałabym tyle samo (lub nawet mniej) co opiekunka. Ale na siedzenie w domu też mnie nie stać - liczę na pomoc Mamy, no i mam taki zawód, że jakieś zlecenia do domu powinnam znaleźć. Ale to przyszłość jeszcze :) fotelik: mam MaxiCosi Citi i się sprawdza dobrze.
-
a ja miałam w przedszkolu koleżankę Kordulę....
-
ja byłam zawsze jedna. Dopiero w liceum na obozie pojawił się problem, bo była druga Danusia - i obie nie byłyśmy przyzwyczajone do tego. Sprawę rozwiązało dopiero użycie zdrobnień - ja byłam Danusia, ona - Danka i dało się żyć. A zdrobnienia lubię - jestem Danuta (oficjalnie i zagranicznie), Danusia, Danuś, Danka, Danutka, Danuśka, nawet Danucha (nie jestem wielka, więc nie wpadam w kompleksy, a tak mnie nazywa ktoś mi bardzo bliski :) i Danionio (moja siostra - nazwała mnie tak, gdy uczyła się mówić, no i jej zostało). Dla mnie jest fajne, że każdy może utworzyć sobie swoją wersję wg potrzeby i polotu i w ten sposób też wyrazić swój stosunek do mnie... :)
-
a mnie wcale nie przeszkadza, że mam imię "oficjalne" i ze zdrobnieniem - przynajmniej część mojego imienia jest zarezerwowana dla bliskich :) i lubię dużo możliwości zdrobnień w ten sposób każdy z bliskich nazywa mnie po swojemu. A w pracy miałam sporo do czynienia z zagranicą - i moje imię (Danuta) było im najłatwiej wymówić z całości (mam podwójne nazwisko, długie, z dużą ilością szeleszczących głosek ":) dzodzo, a zdradzisz, co oznacza imię moje i Małgosi? :) PS. Do Alicji - mój mąż jest Jakub Kajetan :P
-
u nas z imieniem nie było trudno - łatwo wymyśliliśmy, wspólnie... a rodzinie nie pisnęliśmy słówka, dowiedziała się o fakcie dokonanym :)
-
[quote name='dzodzo']u mnie chyba podobnie bo usg nadal wykazuje ze czesc wymiarow jest plus tydzien do przodu;) a caly strach wyniknal z tego ze powinnam miec juz brzuch tzn dno macicy na wysokosci żeber a tam jeszcze calą reke mozna wsadzic, tyle ze sam profesor stwierdzil, ze moze sie mylic bo jestem wysoka i na szczescie sie mylil![/QUOTE] a bo można mieć brzuszek wyżej i niżej ;) ja miałam cały czas przeraźliwie wysoko - i nigdy mi się nie obniżył...
-
[quote name='dzodzo']o matko,dostaje ciarek jak czytam o takich lekarzach jak ten pan Ruszkowski o ktorym piszecie...tylko w pysk trzasnąc i nic wiecej takiego chama... ja dzis pojechalam sobie załatwic lekarza do porodu w Centrum Zdrowia Matki Polki,tzn pojechalam sie spotkac z profesorem, ktory "rodził" kilka...dziesiąt lat temu mnie i moja siostrę, taki moj "przyszywany wujek" przez przyjaźn z moimi rodzicami wieloletnią obecnie juz 70-letni ale ciągle pracujący.Chce rodzić u niego bo generalnie ICZMP ma opinię rzezni jesli przychodzi sie do porodu z ulicy,zupelnie inaczej kiedy ma sie tam lekarza.Ale pod wzgledem neonatologii nie ma lepszego szpitala w regionie. Jak tylko mnie zobaczyl stwierdzil, ze mam za maly brzuch na 35 tydzien a po zbadaniu, ze wg niego ciąża jest za mała i podejrzewa ze dziecko przestalo rosnąć -jakos nazwal to fachowo-wewnątrzmaciczne wady rozwojowe czy jakos tak-mimo ze mc temu mialam wszytskie wyniki na +tydzien do przodu na usg...i ze natychmiast trzeba to sprawdzic, bo byc moze trzeba bedzie ciąże juz konczyc.W przeciagu kilku minut mialam zorganizowana przez niego poza kolejka wizyte w prywatnym szpitalu połozniczym pod Łodzia u jego bylego ucznia, bo tam jest najnowczesniejszy sprzęt.Jechalam w stresie a okazalo sie ze wszystko jest jak najlepiej,dziecko wazy 2300 i rozwija sie doskonale:)) i tak to jest z lekarzami,ilu ich tyle opinii...bylo troche stresu ale na szczescie jest ok:)[/QUOTE] super, że jest w porządku... ja miałam b. mały brzuch - i wielką Małgosię w środku, jak się okazało :crazyeye:
-
ja miałam jednego lekarza - za to już odżałowałam kasę i chodziłam do tekiego, do którego mam zaufanie 100% (do kogoś trzeba - ja bym zwariowała, słysząc różne opinie...zwł. że czasem potrzebna jest konsekwencja) Wygooglałam sobie nawet tego lekarza, to jest ich trzech: ojciec - dawny dyr. szpitala na Karowej, na emeryt.; syn Piotr - lekarz z Karowej, ponoć miły (podczas pobytu na Karowej się z nim nie zetknęłam...albo zetknęłam i nie zauważyłam; z Karowej kojarzę tylko jedną młodą chamską lekarkę, ale na szczęście miałam z nią do czynienia tylko na jej dyżurze i nic się nie działo...); bratanek Tomasz - lekarz z Czerniakowskiej, specjalista od usg i wad wrodzonych, bardzo kontrowersyjny, ma zagorzałych fanów i przeciwników... czyba o tym pisałyście, brrr.
-
[quote name='nefesza']To na pewno syn, ojciec to juz starszy pan (o ile jeszcze zyje). Facet strasznie nieprzyjemny. Najpierw moja bratowa poszla do niego, na pierwsze usg (3 dziecko, kobitka 39 lat) a "pan doktor" tylko przytknal do brzucha raczke od usg (jak sie to nazywa?) i od razu mowi: "ojej nie ma bicia serca dziecko chyba nie zyje". Bratowa omal nie zeszla na zawal, a zadowolony z siebie doktorek po kilku sekundach dodal "a nie, wszystko w porzadku, zle patrzylem". Tylko w ryj takiemu dac, nie? Naprawde w ciagu takich kilku sekund mozna 3 razy umrzec. Potem ja. Umowiona (za rada bratowej, nie powiedziala mi wczesniej, ze to taki kawal chama i gbura) na test PAPPA duuuzo wczesniej na 12 tydzien. Ale w 11 mialam ten problem z kosmowka i doktorka, do ktorej z tym trafilam zrobila mi dokladnie takie samo badanie. Super dokladne. I pytam jej, czy isc na ten test za tydzien, czy moge itd. Ona mnie pyta, do kogo. Mowie, ze do Roszkowskiego. Powiedziala, ze jak dla niej to strata pieniedzy by byla, bo ona mi zrobila dokladnie to samo (tylko bez krwi) i wszystko jest w porzadku. A odczytywania USG to ona Roszkowskiego uczyla... (nazywa sie Aneta Krason i Bogu dziekuje, ze trafilam na nia w ciazy i to przy problemie, a to byla juz 3 gin do ktorej w ciazy trafilam). Wracam do tematu. Nie wiedzialam, co zrobic, w koncu zdecydowalismy pojechac na ten test. Mimo umowienia na godzine byly ponad 2 godz spoznienia. Wchodzimy do gabinetu i ja na wstepie mowie, ze tak i tak, tu mam usg itd. A on na mnie huknal, ze co ja tu robie, po co przylazlam, ze tak czesto usg sie nie robi (jakbym robila dla przyjemnosci!) no ale laskawie sie moge polozyc. No plod jeszcze zyje, ale w sumie stwierdzil, ze pewnie i tak poronie. No ale jakby nie, to mam sie zglosic po 22 tygodniu, jak bede miala z czym przyjsc. Wyszlam podlamana.... ryczalam 2 dni az poszlam znow do Krasoniowej. Nie przyznalam sie ze bylam u Roszkowskiego.... a ona mnie pocieszyla, wytlumaczyla, zbadala (chyba usg juz nie robila, nie pamietam) i wszystko sie dobrze skonczylo, tylko polezalam poltora miesiaca. Ale Roszkowskiego odradzam kazdemu. Moze i ma sprzet, moze i jest niezly. Ale do cholery nie jest jedyny!!! I wierze, ze zadna kobieta, mama, nie zasluguje na takie traktowanie. Nawet przez "gwiazde". Nie mowiac juz, za jakie pieniadze...[/QUOTE] [quote name='kacha_wawa'][B]Lazy[/B] z obydwu piersi ściągaj :) Kurcze [B]Nefesza[/B] to też Cię potraktował :shake: Też szczerze go każdemu odradzam, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie. A byłaś może sama na wizycie (tzn. bez TZ)? Bo podobno o wiele milszy jest jak jest facet przy wizycie. Ale w nosie go mam, wiem, że w życiu już do niego nie pójdę i jak tylko słyszę, że ktoś się wybiera to mówię mu jak mnie potraktował ;) Mojej bratowej powiedział, że dziecko nie ma kości twarzoczaszki i ciąża nadaje się do terminacji. U innego gina okazało się, że wszystko jest w porządku.[/QUOTE] Mnie się coś takiego nawet w głowie nie mieści... Jak już kiedyś wspominałam, zupełnie przypadkiem prowadziłam ciążę u jednej z nie tylko warszawskich sław... kultura zupełnie inna - jak miałam problemy, to każda wizyta podnosiła mnie na duchu i napawała optymizmem (choć nie poprzez "ciućkanie" ani dawanie nieuzasadnionych nadziei - tylko poprzez spokojną ocenę sytuacji; np. jak z usg wychodziło, że Mała jest za mała i źle rośnie, usłyszałam wykład o widełkach wzrostu i o marginesie błędu na usg, a informacja o tym, że być może przymknie mnie w szpitalu, przeszła jakoś spokojnie). Mimo że pacjentek ma na pęczki, to bardzo szybko kojarzył mój przypadek i jak się coś działo lub po prostu byłam niespokojna, zawsze mogłam zadzwonić na komórkę. ;) minusem to, że drogo, no i zdarzały się opóźnienia, raz nawet do 2 godzin (ale nie z widzimisię, tylko z powodu skomplikowanej operacji, która się przedłużyła o prawie 3...)
-
[quote name='madcat1981']Kruszynka w mojej rodzinie ma 20 miesięcy, jeszcze nie chodzi, nie mówi... Ale jaka była radość, gdy zaczęła się czołgać po mieszkaniu :lol: Po prostu idzie swoim tempem, powolutku ale do przodu. Podziwiam jej rodziców, są otwarci i szczęśliwi, często nasze dzieci spędzają razem czas, mam czasami wrażenie, że ja bardziej krępuję się podczas tych spotkań (żeby nie palnąć czegoś, nie porównywać, nie komentować, nie sprawić przykrości...) niż oni. Oni są po prostu szczęśliwymi, zakochanymi w swoim dziecku ludżmi i to jest takie pozytywne![/QUOTE] no i to najważniejsze :) a porównywać w ogóle nie wolno...
-
[quote name='madcat1981']Jak kania dżdżu łaknę takich pozytywnych historii... mam w rodzinie dziewczynkę, która urodziła się w 6 miesiącu, ważyła niewiele niż kilogram, była mniejsza niż stopa jej tatusia :placz: Przez długi czas nikt w rodzinie nawet nie wiedział, że już się urodziła - rokowania był zbyt niepewne, by dzielić się jakimikolwiek informacjami... Dziś jest wszystko w miarę OK, rozwija się powolutku, w swoim własnym tempie. Jest przekochana, ale tez nie jest taka jak "zwykłe" dzieci. A ja nigdy do tej pory nie wiedziałam ile jest poświęcenia i cierpliwości w opiece nad takim maluszkiem, ile jest strachu i konieczności zmiany całego życia. Tak się czasami myśli (zwłaszcza gdy nie ma się dzieci) - a co tam wcześniaczek, w dzisiejszych czasach wszystko można zbadać, naprawić... niestety nie wszystko. Gdy mam dosyć opieki nad Zośką to zaraz sobiemyślę - jest męcząca, bo jest zdrowa i rozwija się - jest energiczna, ciekawska, kapryśna, wścibska.... ej, mamusiu, naprawdę chciałabyś by była inna?... od razu złość przechodzi...[/QUOTE] Moja siostra po urodzeniu wymagała rehabilitacji (mózgowe porażenie dziecięce - na szczęście dotknęło ją tylko ruchowo), rozwijała się prawidłowo, w tempie "zwykłego" dziecka, tylko do lat nastu lekko powłóczyła jedną stopą; teraz naprawdę nikt by nie zauważył - nic, kompletnie nic! Bardzo inteligentna, zdolna i ładna :) dostała się na oblegany kierunek studiów, gra w amatorskim teatrze... dziś nikt by jej o wcześniactwo nie posądzał.
-
[quote name='Asior'] :crazyeye::crazyeye::crazyeye: no nie mów... tyle to mój trzylatek nie zawsze zjada!!! Nie boli ją po tym brzuszek???? :crazyeye: [/QUOTE] a nie :) ale ona je po swojemu i ma w nosie zalecenia (np. karmienie najrzadziej co 4 h, potrafi i 10 spokojnie przespać, bez żadnych zapaści - tylko budzi się straaaasznie głodna, a w trakcie jej nie dobudzisz)
-
[quote name='nefesza']Ty sie ciotka nie postarzaj! Poza tym chodzi o mamy z malymi dziecmi! :P agaga21 - najwazniejsze, to myslec pozytywnie! jukutek - masz racje, technika wtedy byla inna.... jestem przekonana, ze gdyby Filip urodzil sie kilkanascie lat temu, lub szpital nie bylby tak dobrze wyposazony, to Filipa mogloby nie byc.... albo wole nie myslec, w jakim moglby byc stanie. A propo wyposazenia - prawie caly oddzial intensywnej terapii noworodka w szpitalu brodnowskim w Warszawie wyposazony jest w dary WOSP! A co najmniej polowa CZD jest wyremontowana i wyposazona przez Polsat Dzieciom. Teraz TVN tak sie pieknie reklamuje, ze cos tam dla CZD robia, ale nie widzialam tam ich logo w ani jednym miejscu. Widac zaczeli nadrabiac zaleglosci, ale robia to tak, ze gdybym nie wiedziala to myslalabym, ze bez fundacji TVNu CZD by nie istnialo, ech, nie ma to jak dobry PR...[/QUOTE] za czasów mojego dzieciństwa pół CZD było z WOŚP. Ale wośp celuje w dobrym marketingu, tak swoją drogą.
-
Rega kaukazia staruszka biega za TM [']
jukutek replied to 3 x's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
potrenuję muskuły i podrzucę... -
nefesza - dzielni byliście wszyscy i najważniejsze, że już po... Moja siostra urodziła się jeszcze wcześniej, w 7. miesiącu... ważyła 1 400 g, przeleżała 2 mies. w inkubatorze, ale obyło się bez respiratora, było to dokładnie 21 lat temu i technika nie była tak posunięta do przodu... co rodzina przeżyła, to przeżyła, ale dziś z niej dorodna dziewczyna i żadnego śladu po perypetiach nie ma. :)
-
[quote name='agnieszka32']Dzięki, dziewczyny :) Ja właśnie podniosłam całe łóżeczko, ale efektu nie ma żadnego :shake: Może trzeba dać jeszcze po jednej książce... A o tym ręczniku to nawet nie pomyślałam, muszę sprawdzić, czy materac jest wystarczająco sztywny ;) Małej ulewa się po każdym jedzeniu, trzymam ją pół godziny, zanim położę do łóżeczka, a ona i tak się kręci, wierci i widać, że w przełyku pokarm zalega. Bardzo ją to męczy i mnie też.[/QUOTE] podwyższenie materaca nie zlikwiduje problemu - zmniejsza tylko ryzyko zachłyśnięcia podczas snu. Może - jeśli jej się nie odbija - układaj na boczku (tak mi radziła położna w szpitalu - przynajmniej się "wyleje" bokiem...) no i może jednak przerzucaj przez ramię - uleje, bo uleje, ale jej ulży?
-
jeśli macie sztywny materacyk, dobrze sprawdzi się również zwinięty ręcznik - też jest efekt pochylni i dzięki sztywnemu materacowi nie ma "schodka" :)
-
dzodzo - trzymam kciuki, aby jednak udało się jak najdłużej (w granicach normy oczywiście :)
-
.. do czego gorąco zachęcam - są naprawdę super!!!
-
zapraszam na nowy bazarek dla Romka :) [url]http://www.dogomania.pl/threads/212721-Kram-z-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bciami-Chanel-YvesRocher-myszki-ciuszki...-Dla-Romka-do-18.08?p=17425279#post17425279[/url] [URL="http://www.dogomania.pl/members/96639-Negra-amp-Anna"][B]Negra & Anna[/B][/URL] - DZIĘKUJEMY!!!
-
Nefesza, dzieci rosną i rozwijają się skokowo - dlatego jedne wcześniej siadają niż inne, a inne szybciej zaczynają mówić itp. - każdy pediatra Ci to powie...Części ciała też im nie rosną równomiernie - dlatego czasem mają nieproporcjonalne głowy itp. Nie da się zastosować jednej miarki do wszystkich - dlatego centyle są tylko pomocą, a nie należy z ich powodu wariować... Smutno by było, jakby wszystkie dzieci były jednakowe ;) Filip na pewno "nadgoni" z obwodem główki, bo teraz pewnie "pracuje" nad czymś innym. Powód do niepokoju byłby raczej, jakby ten stan utrzymywał się bardzo długo... poza tym - może Wy z mężem macie drobne głowy? Jak się urodził wiele lat temu mój kolega, chcieli go badać na wodogłowie... do czasu, aż zobaczyli jego tatę :)
-
[quote name='LAZY']Moana co to znaczy jak najwyżej głowa? Ja "przerzucam" Małego przez ramię...Czasami mam wrażenie, że jak Go mało delikatnie przerzucę i ucisnę na żołądek to jest taka reakcja. Zmartwiła mnie ilość wydalonego pokarmu. Mam nadzieje, ze to wszystko faktycznie jest w normie.[/QUOTE] rozlej sobie łyżkę wody, zobaczysz, jaka kałuża... ;) dzieci nie ulewają tak dużo, jak nam się zdaje i jak to wygląda :) spokój - a fora naprawdę lepiej sobie darować. miałam podobne przygody, jak nefesza, brrrr. I niepotrzebnie się stresowałam. Przestałam szukać w necie w trzecim miesiącu ciąży :)
-
zależy od tego, ile tego jest... Małgosia też kicha (ale max. parę razy na dobę), często ma przytkany nos, ale nie jest to katar - skoro nie cieknie jej z nosa, wydzieliny nie jest dużo itp. Pediatra kazał się nie martwić i nawilżać solą fizjologiczną.