-
Posts
5606 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jukutek
-
tak niestety jest, ale naprawdę, zużyj tę energię, którą zużywasz na rozpacz, na pomoc tym, którym możesz pomóc... to lepsze niż rozpacz. Dzieci Cię potrzebują, Romek... i wiele innych istot, o których jeszcze nawet nie wiesz.
-
Mnie migreny ustały dopiero, jak zaczęłam brać witaminy. Zrobiło mi się po prostu coś w rodzaju anemii (w rodzaju, bo wyniki jak na ciążę miałam na dolnej granicy. Ale liczy się stosunek do poprzedniego stanu, a miałam np. morfologię super) + reakcja na wysoką prolaktynę. Miałam migreny z zawrotami głowy, torsjami, nie żyłam przez prawie miesiąc :(
-
ech, szkoda gadać...............
-
Romenko, jesteś wspaniała! :)
-
trzymaj się... ja finansowo za bardzo nie mogę, bo w tym roku kiepsko ze mną :( ale już w lutym będzie kolejny bazarek :)
-
Romenko, zrobiłaś wszystko, co byłaś w stanie... czasem człowiek nic nie może :( nie znoszę, kiedy muszę podejmować ostateczne decyzje, niestety, żaden z moich psów nie odszedł sam :( wiesz, mój najukochańszy pies, kiedy odchodził, przed podaniem zastrzyku patrzył w lekarza jak w anioła, który przyniesie mu wreszcie ulgę... czasem naprawdę najsensowniejszym rozwiązaniem jest skrócić cierpienie, gdy nie ma szans wyleczenia i sytuacja jest tylko coraz gorsza, a cierpienie nie do wytrzymania...
-
też gorąco trzymam kciuki!
-
o rany... :( za dużo tego nieszczęścia :shake:
-
[quote name='Ania+Milva i Ulver']Doświadczyliśmy wczoraj wieczorem drugiej strony "uroków" macierzyństwa- mały od 21 -24 płakał...bolał go brzuszek, przez pół godziny to miał taki napad płaczu, że aż się zanosił i oddechu mu brakowało- ja płakałam z nim , Tz nie wiedział czy uspokajac mnie czy jego...:shake: W końcu mały zrobił kupkę i zasnął... Podaję mu od tygodnia sab simlex, kupilam dzis herbatke na brzuszek też...kupkę robi ładną, nie ma zatwardzenia, więc nie wiem skąd aż taki ból jest:shake: Dziewczyny a jak z ulewaniem, czy można podać mleko AR- bo Bartek ulewa i w 3 godziny po jedzeniu , czasem potrafi nieźle chlusnąć.... Na puszcze napisane jest , że dziecko powinno jesc od 2-4 tygodnia jakies 5-6 razy dziennie 120ml. Mały je ok 90 ale częsciej , widzę , ze czasem zjadłby i więcej, ale jak mu dajemy to potem bardzo go boli brzuszek, więc chyba pozostanę przy dawkach mniejszych a czesciej- chyba dobrze co? Mąły na wadze przybiera na pewno, ale ile to się dowiem w poniedziałek. Ehh trudne to wszystko...tak mi szkoda małego krasnalka jak płacze :oops:[/QUOTE] Dawką na porcję się nie przejmuj. Ważne, żeby dobowa wychodziła zbliżona (M. zawsze jadła mniej niż na puszce, a przybierała dobrze na wadze), a porcja taka, jaka małemu pasuje. Spróbuj może zmienić mleko? Co do leków (w tym Sab Simplex) ja bym się poradziła pediatry - czasem, choć b. rzadko, mają paradoksalne skutki i zamiast boleć mniej, boli bardziej...
-
oksytocyna przyspiesza poród. skurcze są częstsze i mocniejsze, więc boli bardziej. Za to znacznie krócej. Ja miałam duży krwotok tuż po urodzeniu M., dostałam więc jeszcze w cholerę oksytocyny po porodzie i następnego dnia rano. Efekt - brzuszek mi się skurczył rekordowo, później wcale nie czułam bólu z kurczenia się macicy. Byłam nie do życia przez pierwszą dobę (krwotok + głodówka przez prawie dwie doby, bo się bali, że wyląduję na stole operacyjnym), a potem b. szybko stanęłam na nogi. Generalnie nie wspominam źle, poza osłabieniem (ale to samo miałabym przy cc - tam też jest głodówka i odwodnienie, które znoszę fatalnie, do tego problemy z krwawieniem - mam takie naczynka :( to, co bolało, bolało strasznie (ale ja od początku dostałam straszną dawkę oksytocyny, bo wcześniej miałam test i wyszło, że jestem na to świństwo w dużej mierze odporna. ale bolało b. krótko (dostałam znieczulenie), potem mogłam rozwiązywać z mężem krzyżówki i spacerować (na odległość kabla od kroplówki ;) witaminy można brać po 12 tc, wcześniej nie za bardzo - tylko kwas foliowy. Mnie lekarz od II trymestru polecał Prenatal.
-
[quote name='pepsicola']mam dokładnie takie same odczucia, na razie chyba pasuję, a było tak miło...[/QUOTE] podłączam się....
-
[quote name='gameta']nie, nie - jeżeli zajdziesz w ciążę przed upływem dwóch lat po cc, co jest baaaardzo niewskazane i piętnowane przez lekarzy, to w 100% przypadków rozwiązaniem jest kolejne cc - nikt nie zaryzykuje pęknięcia macicy. Jeżeli to jest bardzo szybko po cc, to czasem rozwiązują ciążę cc już w 37 tygodniu. Pęknięcie macicy podczas skórczy czy porodu to wysokie zagrożenie śmiercią i dla dziecka i dla matki. Chodzi oczywiście o rozejście się zszycia na macicy, nie na brzuchu - bo jak wiemy, to co widzimy w lustrze po naszym cc nie jest TĄ blizną ;) Blizna na macicy może być w pionie, pomimo poziomej blizny na brzuchu. Dobrze wiedzieć, jak się było ciętym, jeśli planuje się kolejne dzieci - bliznę należy monitorować na USG. Natomiast po upływie dwóch lat od cc można spokojnie zachodzić w ciążę i rodzić sn - tylko, że poród jest wtedy prawie po trzech latach od cc :)[/QUOTE] dokładnie tak. chodziło mi o problem z ciążą przed upływem 2 lat. Taka ciąża jest zawsze bardzo czujnie monitorowana, bo grozi pęknięciem macicy nawet jak dziecko rośnie (jak się ma pecha), a już ryzyko pęknięcia przy porodzie jest bardzo wysokie. Co do kolejnej cesarki - w wielu przypadkach po upływie czasu można urodzić naturalnie (tyle teorii), jednak lekarze rzadko się na to decydują. Mimo że ryzyko jest niewielkie, jednak jest - a później oni za to odpowiadają. To ostatnie akurat z wiedzy praktycznej, nie teoretycznej. Np. w przypadku pęknięcia macicy przy porodzie, gdy kobieta wcześniej rodziła przez cc, mimo że blizna się zrosła i nie ma żadnych przeciwwskazań do sn, to jest to praktycznie w 100% przypadków wygrana w procesie przeciwko szpitalowi.
-
[quote name='ladySwallow']Dziewczyny, a tak w zasadzie - czemu Was interesuje, co ktoś zrobi ze swoim zarodkiem, we własnej macicy? Mówię oczywiście nie o aborcji w np. 7 miesiącu, a dajmy na to do 4tego. Przecież nikt Wam nie każe usuwać ciąży, a i Wasze własne złe doświadczenia (np. z poronieniem, czego serdecznie współczuję) nie mogą sprawiać, że ktoś inny ma nie zdecydować się na aborcję. Nie można robić tak, aby za czyjeś złe doświadczenia, pecha czy jak to nazwać, płacili inni, szczególnie w tym wymiarze :roll: Skoro komuś sumienie nie pozwala na aborcję - to do niej nie dopuszcza. Od kiedy to rościmy sobie prawa do pilnowania czyjegoś sumienia? :roll: To dopiero hipokryzja. Myślę, ze nie ma co dyskutować, bo żadna strona nie przekona drugiej, ale daleko naszemu krajowi do rozwoju.[/QUOTE] co widać już na najwcześniejszym usg - ten zarodek już żyje i jest człowiekiem, niezależnie od tego, czy ma parę mm, cm czy prawie 2 m. też mam dość tematu i zdania nie zmienię, nie zamierzam też nikogo przekonywać na siłę.
-
[quote name='gameta']Kobieta, którea chce usunąć ciążę - i nie otrzyma merytorycznego, fachowego wsparcia - na pewno to zrobi. Obojętnie czy w gabienecie gina, w dmu baby z szydełkiem czy też za granicą.[/QUOTE] ale tak samo jeśli ktoś, kto chce ukraść, to ukradnie - mamy zalegalizować kradzież? (celowo nie piszę już o mordercach)
-
[quote name='gameta']doprawdy? a masz pojęcie jak wygląda edukacja seksualna w polsce? interesowałaś się tym tematem? I naprawdę uważacie, że teraz jest5 wszystko super, bo kobiety skrobią się nielegalnie za kupę kasy w gabinetach tych samych lekarzy, któzy potem mówią, jaka to aborcja jest zła? Na świecie, w większości cywilizowanych państw, aborcja jest legalna i jakoś nikt nie robi z tego środka antykoncepcyjnego. Przeciwnie, daje to możliwości takżę do pozyskiwania dzieci do adopcji - kobiety przed zabiegiem przechodzą rozmowy w ośrodkach, często efektem tych rozmów jest zaniechanie zabiegu i urodzenie dziecka, bo kobiety otrzymują tam wsparcie. Ale co tam, widzę, że ciemnogród jest lepszy. W końcu co z oczu to z serca, prawda? Najlepiej jest głośno krzyczeć, że coś jest złe i nawet nie próbować tego zmienić...[/QUOTE] akurat wiem, jak wygląda, bo jestem pokoleniem, które miało ją chociażby obowiązkową w szkole. A choć to śmieszne było, to jakoś - podobnie jak magdabroy - w niechcianą ciążę nie zaszłam, dziecko mam planowane :) jak dla mnie kiepska edukacja seksualna, to argument nie za aborcją, tylko za zmianą "ciemnogrodu". Moim zdaniem, zalegalizowanie aborcji przy tym, co jest z edukacją w tej sferze, to właśnie byłby triumf ciemnogrodu, bo nikt by sobie nie zadał nawet trudu, by pójść na rozmowę do ośrodka... co więcej takiego ośrodka by nie było... a przynajmniej dobrze funkcjonującego. I aborcja jako rozwiązanie wpadki - sorry, ale to właśnie nakłania do jeszcze większej głupoty. Jeśli jesteśmy ludźmi i umiemy myśleć, to ponośmy konsekwencje czynów... Zaznaczam: nie chodzi mi o aborcję w przypadku zagrożenia życia, gwałtu czy też bardzo poważnych wad.
-
co do aborcji - zgadzam się z figąfigą i agąagą... a jak najbardziej jestem za popularyzacją wiedzy o antykoncepcji - gameta, przecież nie trzeba usuwać dziecka, żeby go nie mieć...
-
[quote name='magdabroy']A to nie jest czasem tak, że jak pierwszy poród jest cc, to potem kolejne też są cc?? a nie sn?![/QUOTE] zazwyczaj. i zalecany odstęp czasu cc - kolejna ciąża to ok. 2 lat, żeby nie pęknąć podczas ciąży...
-
Co do zamknięcia w szpitalu tydzień po terminie - mój lekarz mi mówił, że mnie zamknie, jeśli M. się nie urodzi tydzień po terminie. I że ponoć u nich tak się standardowo robi, o ile są miejsca (Karowa, Warszawa).
-
już pisałam tu kilka razy, więc nie będę się powtarzać, w 100% zgadzam się z figąfigą. Cc to operacja i o tym powinien decydować lekarz. Dodam tylko to, co z perspektywy czasu. Raczej jestem drobna, M. była duża (3 800). Nie miałam i nie mam żadnych powikłań i choć poród był raczej ciężki (wywoływany), nie żałuję. Wzrok mi się nie pogorszył od kilkunastu lat, ciąża i poród nie miały na niego najmniejszego wpływu, mimo sporej wady. Jeśli wytrwam w myślach o drugim dziecku, będę się starać je urodzić naturalnie.
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)']Już wiele razy pisałam tu, że nie ma dostępnego zzo u nas. W całym regionie. Gdyby było to nawet bym słowem się nie zająknęła i chętnie czekała na poród. Chętnie zapłaciłabym za nie nawet. Co z tego. To dlatego właśnie to cc. Jest to niestety ubliżające aby kobieta brała pod uwagę operację aby sobie w bólu ulżyć, ale faktem jest, że żyjemy w chorym kraju, gdzie już nic nie dziwi. Gdyby jeszcze poród można było zaplanować, to po prostu pojechałabym do Warszawy, gdzie zzo jest dostępne, niestety, musiałabym tam siedzieć z miesiąc i czekać na poród. Niewykonalne :razz:[/QUOTE] no wiesz, w tym momencie to już możesz jechać do W-wy. Chyba tydzień po terminie i tak zamykają w szpitalu.
-
[quote name='pusia2405']A ja trochę z innej beczki. Mam problem z oduczeniem Justysi załatwiania się do pieluchy. Jest nocnik, jest nakładka na deskę sedesową. Sadzam ją, czekam i ciągle nic. Trwa to już dość długo. Zaczynam się tym trochę denerwować. Macie może jakieś złote rady? Kiedy Wasze pociechy zaczęły sygnalizować siusiu i kupkę?[/QUOTE] Małgosia teraz siedzi na nocniczku chętnie, od jakiegoś miesiąca (teraz ma 7), zdarza się jej zrobić siusiu do nocniczka, kupkę staramy się wyłapać po sygnałach zapowiadających. raczej nie sygnalizuje, ale bardzo się cieszy, jak kupka w nocniczku, a robi straszną awanturę, jak ma brudną pieluchę....
-
z Jukim było jeszcze gorzej - nie chciał przez ponad dobę nawet się wysiusiać :(
-
mojej mamie też się zdarza mówić Małgosi o "panu" (dziadku), a Kubie podczas spaceru z Małą (psem) wyrwało się "nie szarp się tak, Małgosiu" :)
-
[quote name='majuska']Skoro nie ma kolek to chyba problem nie tkwi w spożywaniu mleka[/QUOTE] nie do końca - moja mała miała ewidentną skazę, a kolek akurat nie miała, co oczywiście nie oznacza, że Lenka ma skazę i oby nie oznaczało. Idź do dobrego dermatologa, najlepiej takiego, który jest jednocześnie pediatrą ;)