-
Posts
5606 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jukutek
-
z pozdrowieniami od Małgosi ;) [IMG]https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/534814_10150764649699054_576799053_9439419_1255449762_n.jpg[/IMG]
-
[quote name='agaga21']powiedzcie mi proszę, jak to jest z ospą. dziecko w naszej rodzinie ma ospę od tygodnia. czy kontakt z osobą, któa spotyka się z chorym dzieckiem grozi zarażeniem się, czy tylko bezpośredni kontakt z dzieckiem?[/QUOTE] można przenieść i przez osobę, choć ryzyko mniejsze.
-
a ja zaproszę :) [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226229-Ekspresowy-bazarek-dziewcz%C4%99cy-dla-Grubcia-do-27-04-g-20[/url]
-
szukam kogoś, kto by mi ładnie wyszył 12 prostych wyrazów na serwetkach i obrusie (łącznie 12, nie na każdej serwetce 12), najchętniej z Warszawy. Oferty poproszę na PW.
-
werandowałam długo przez pierwszy tydzień, po tygodniu spacer...
-
o, super, że są super wieści :)
-
Romenko, co u Was???????????????????????????????????????/
-
[B]ojasia[/B] - główka jej już doszła do krawędzi. Czekam na wymiary fotelików, pls!!!
-
[B]nefesza, bira [/B]- będę wdzięczna za pomiary. Jesteśmy w końcowej fazie podejmowania decyzji, a jak dokładnie oglądaliśmy foteliki w sklepie, nie mieliśmy miarki Teraz czasu brak na cokolwiek :( M. co prawda jest dość lekka (waży niewiele ponad 9 kg), ale długa (prawie 80 cm) i nogi jej wystają poza fotelik, odpycha go od siedzenia, więc już najwyższy czas na nowy....
-
Sybel - gratulacje! Aniu - zagęszczanie wpływa na zmniejszenie ulewania. My b. szybko wprowadziliśmy kleik, bo M. ze wzgl. na skazę ulewała. [B]Dziewczyny, które mają foteliki Maxi Cosi Tobi lub Romer King - czy mogłbyście zmierzyć szerokość siedzenia (wewnętrzną, miejsce na pupę dziecka)??? Bardzo, bardzo proszę...[/B]. :oops:
-
asiunia - wyniki z usg są tylko orientacyjne. Pamiętaj, że jeden mm (kropka, którą można na ekranie postawić kursorem z prawej lub z lewej) już się przekłada na dobry tydzień "różnicy wieku". Czy robisz usg wciąż u tej samej osoby na tym samym sprzęcie? to też ma znaczenie i w zasadzie tylko wtedy można porównywać. Poza tym, osoba robiąca usg to też człowiek i się może zasugerować poprzednimi wynikami (jak sobie zakoduje, że "dziecko jest opóźnione", to będzie się tego opóźnienia doszukiwać...) Dzieci rosną skokowo i w ciągu paru tyg mogą niesamowicie zwiększyć np. masę czy długość nóżek, części ciała nie rosną im równomiernie, a usg bada tylko wybrane aspekty. Pod koniec ciąży jak najbardziej akceptowalne są wahania w obrębie paru tygodni "wieku" nawet. B. ważne są dobre przepływy, bo to one odpowiadają za odżywienie dziecka, i to, czy łożysko się za szybko nie starzeje. I na koniec - czy jesteś "duża"? Bo wymiary dzieci w tygodniach są to średnie wymiary, a dzieci mają obciążenie genetyczne... i trudno oczekiwać, by dziecko drobnych rodziców było takie samo (nawet w życiu płodowym) jak dziecko dwumetrowych solidnie zbudowanych... Moja M. wg usg "źle rosła". Najpierw było wszystko ok, potem zaczęła zwalniać, zwalniała, aż lekarz zaczął przebąkiwać o zamknięciu mnie w szpitalu, potem kazał mi iść na usg "zapominając" poprzednich wyników i karty ciąży, wyszło, że M- choć wciąż opóźniona - trochę nadgoniła, na tydzień przed porodem wychodziło, że wciąż jest b. drobna (ale ani ja, ani mąż nie jesteśmy duzi); ostatnie usg w dniu porodu wskazywało, że waży ok. 3200 g. Urodziło się dziecko 3800... :) Teraz wciąż mamy "zabawę" z wagą, w przychodni ciągle na nas wrzeszczą, że za mało przybiera na wadze (80-90 centyl wzrost, 50-60 waga...), ale wygląda dobrze :) A wszystkim na marudne trudne chwile polecam chustę lub nosidło. Z dzieckiem na rękach nie da się prawie nic zrobić, z dzieckiem w nosidełku czy chuście - większość domowych prac ;)
-
trzymaj się ciepło... Może Kuba da radę jednak w tym przedszkolu? To tylko rok...
-
trzymam kciuki...
-
i co u Was???
-
Iwonko - będzie dobrze! Myślimy o Tobie cieplutko....
-
[quote name='romenka']Kochani u mnie sytuacja dramatycznie się zmieniła. [B]Od czerwca być może wcześniej będę musiała przeprowadzić się na Bemowo na 30m2 z dziećmi i Romą[/B]. Nie mam możliwości zabrania tam Romka i zgody na to. Jeśli adopcja Romka z różnych względów nie wyjdzie już [B][COLOR=red]jestem zmuszona poszukać DT bądź hotelu dla niego[/COLOR][/B] mam na to czas do momentu przeprowadzki. [B]Będę musiała zacząć szukać deklaracji jakby się okazało że Romuś musi znaleść się w hotelu[/B]. Co do adopcji Romka Pani Krysia nadal jest zainteresowana ale ja muszę dmuchać na zimne i będę musiała uzbierać komplet deklaracji który oczywiście przy doprowadzenia do adopcji Romka do skutku od razu z anuluje.[/QUOTE] Iwonko, przytulam :glaszcze: ode mnie możesz liczyć na wsparcie bazarkowe, więcej niestety nie jestem w stanie :shake: u mnie w tej chwili też nie za wesoło, ale z innych powodów. trzymaj się dzielnie.... A szukając kiepskich pocieszeń - na Bemowie będziesz bliżej mnie ;)
-
ech, nefesza, jeśli nie nauczę mojego dziecka, żeby miało w d..., jeśli ktoś je ocenia na podstawie tego, co ma, a nie tego, kim jest, to będzie to moja życiowa porażka. agaga - super fotka :)
-
[quote name='Rodzice Maciusia :)']Ubierzesz dziecko w nie takie buty jak ma reszta i będziesz mu tłumaczyć że rodziców nie stać na inne butki? [/QUOTE] oczywiście, że tak - bo od czegoś trzeba zacząć. Dziecko się zetknie z różnymi dziećmi i musi zrozumieć, że nie może mieć wszystkiego, i nauczyć się mieć do tego dystans. Nie na wszystko mnie będzie stać, choćbym nie wiem, jak harowała, i nie wszystko będę chciała kupić. Takie są fakty ;)
-
oczywiście, że każdy ma wybór i tak być powinno :) nie wiem, czy będę mieć jedno dziecko, czy więcej. Nie twierdzę, że jedynacy są "be", zareagowałam tylko na uogólnienie, że w naszych realiach nikogo na więcej dzieci niż 1 nie stać. W sporej części przypadków jest to po prostu nie to, że nie stać, tylko że posiadanie więcej niż 1 dziecka oznaczałoby życie poniżej standardu, który komuś odpowiada (a co wcale nie oznacza braku kasy np. na jedzenie czy książki dla dziecka do szkoły), dokładnie tak jak napisała Rodzice Maciusia... Niech każdy ma, co chce... np. dla mnie jedną z najpiękniejszych chwil jest stąpać po wąskiej półeczce nad przepaścią wysoko w górach ;) PS.: Idealistką nigdy nie byłam. Jestem aż do bólu realistką. Tylko czy realizm zawsze musi oznaczać pesymizm?
-
dzodzo, na tym polega urok i dramat życia, że wszystkiego nie przeiwdzisz...
-
to może lepiej od razu przestać żyć, bo coś się może zdarzyć? wiecie co, sorry, ale trochę przesadzacie... dzieciom najbardziej potrzebna są miłość rodziców i uwaga. A cała reszta - to tylko dodatki. Zresztą - mam wątpliwości, czy dobra szkoła to droga szkoła (chodziłam do jednego z najlepszych liceów w Warszawie, choć w domu zawsze było trudno finansowo i nikt mnie z tego powodu nie dyskryminował), czy żeby podróżować trzeba wydawać mnóstwo kasy (dużo jeździłam po świecie niskobudżetowo), czy dziecko musi mieć milion zabawek modnych firm (ostatnio moja mała najlepiej bawi się butelkami po wodzie mineralnej i sitkiem do makaronu, a zabawki F-P leżą w kącie)???