-
Posts
7744 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by słodkokwaśna
-
Marzenko to drugi psiaczek ( w typie corgiego), mało go znam, bo trafił od razu do schroniska . Jak dzwoniłam i pytałam..to podobno młody, fajny, tylko ma tasiemczycę. Jest też młodzieniaszek czarno podpalany, taki pod kolanko ...trochę wystrach , ale fajny. Wiem,że miał ciężki zabieg kastracji, bo miał wsteczne jądra. Zdjęcia ze schroniska. I jeszcze jest staruszek , średni.. ponad 15 letni, co nie czuje się dobrze. Zazwyczaj leży i się trzęsie. Miał robione prześwietlenie, badanie krwi(bardzo dużo białych krwinek)dostał leki i kroplówki . Ale nadal nie wiadomo co mu jest. Nie ma ran, jedynie miał chore spojówki, ale już podobno wyleczone. Obecnie przebywa w gabinecie wetowskim na obserwacji i kroplówkach. Nie mam zdjęć. a te co mam to nie mogę otworzyć:( Dzięki Andzia.
-
Marzenko psiaki takie jak Rejtan, Chibka, Onyx, Sekret. Mają wszystko zrobione z weterynaryjnych rzeczy a Fenuś prawie, bo nie ma kastracji, ale czeka go chyba zabieg na chorą łapę( nie mogłam rozmawiać z wetem) ma prawdopodobnie zerwane więzadła w łapie i nie wiem ...co mu pomoże. Szczeniakom zrobię zdjęcia może jutro... rosną grubaski. A to nowy słodziaczek bez imienia ...młodziutki. Kontaktowy i przyjazny.
-
Z dobrych rzeczy, to oczywiście adopcje Kinto i Bolko i jeszcze jedna niesamowita rzecz. Zapomniałam...Chłopak, który był u nas w niedzielę, dziś zoorganizował zbiórkę kocy , ręczników i innych rzeczy na posłanka słodkopsiaków. Bardzo dziękuję Mariusz...Nie wiem czy to kiedykolwiek przeczytasz, ale zrobiłeś bardzo dobrą rzecz! Odzew był słaby, ale się bardzo cieszę, bo to nie było aż tak ważne ile zbierzemy posłanek, ale to, że poznałam Mariusza i że są jeszcze też dobrzy ludzie ... a może takie akcje spowodują, że ludzie zainteresują się bardziej naszymi psiakami. Jutro przychodzi młodzież na pogawędkę o bezpańskich psach i też mam nadzieję, że komuś serduszko mocniej zabije dla bezdomniaków . Może kiedyś przejmie moje obowiązki.
-
To Sekret na spacerze. Teraz już chodzi dobrze na smyczy, ale zaczynał od szelek i róznie to bywało. Jest przyjacielski do wszystkich...psiaków też.Młody (10miesięcy), po wszystkich zabiegach . Taki grzeczny, pozytywny psiak i przepraszający za wszystko. Uroczy, ale jeszcze nie nabrał pewności siebie na tyle by się całkowicie wyzbyć strachu. Także, trzeba być jeszcze ostrożnym i delikatnym w kontakcie z Sekretem. Na zdjęciach też Hanusia i Sajmon.
-
Marzenko jak zwykle pięknie napisałaś, ale to i tak nie zmieni tego, że nie dopilnowałam i Asza przez to musiała odejść:( A te chwile, co dostała ode mnie to chwilunie zaledwie, co w jej życiu, pełnego samego zła...nic nie znaczą. To przeze mnie zaznała strasznego bólu i może gdybym ją wcześniej zabrała ...może by żyła..... Niestety popełniłam błąd i przez mój błąd Asza cierpiała. I tak na prawdę więcej bólu zaznała niż przyjemności. A poza tym pamięta się tylko te złe rzeczy...nie dobre. Mimo tego, co mam teraz w sercu to muszę przestawić się na inne myślenie ...bo tak trzeba i wiem, że Ty kochana to rozumiesz i tym pięknym tekstem chcesz doprowadzić wszystko do normalności. Masz dobre serduszko i to ja Ciebie podziwiam za wszystko...tylko , że może za rzadko to mówię. Ale zawsze mogę na Ciebie liczyć a psiaki i inne zwierzaki mają szczęście jak mogą poznać Ciebie, bo Jesteś taka nierealnie dobra i nawet nigdy przez sekundę mi nie przyszło do głowy, że coś jest w Tobie złe. A jestem bardzo wymagająca i krytycznie oceniam innych. Ale to może nienajlepsze miejsce na te słowa, bo to wątek psiaków i dlatego muszę się pozbierać i chociaż ,,próbować'' coś dobrego zrobić ....dla nich. Marzenko daj na stronę obie a zdejmij Bolko i Kintusia. Chyba też Bystrego..bo cisza. Zadzwonię jeszcze ..i spytam. Mamy 4 nowe psy i zdjęcia mają tylko 2.Tylko ,że wrócą do nas jakoś na dniach, to im zrobię.
-
Przepraszam, że nie napisałam dokładnie i wprowadziłam Was w błąd, ale nie potrafiłam inaczej. Asza, skradła moje serce od pierwszego momentu, tak bardzo chciałam jej pomóc a tylko doprowadziłam do jej końca:( Gdyby nie ta operacja, to by żyła i biegała szczęśliwa po moim podwórku a potem po swoim domu.Tak jej obiecałam i znowu zawiodłam:( Już nikomu nie ufam, mam wyrzuty sumienia, że jej nie zabrałam po operacji do mnie, że nie siedziałam obok i pilnowałam. To była bardzo kochana sunia, tyle było w niej pokory, radości, była towarzyska ... nawet inne psy bardzo lubiła .I ten łebek pochylony, aby ją głaskać. Cudowna!!! Zbyt dużo sobie wyobraziłam dobrego co ją czeka a tu....:( Nie mogę patrzeć na jej boks, mój dom i podwórko...bo 2 dni przed jej oddaniem była u mnie w domu. Co to za pomoc, jak takie kochane psy zamiast w domach lądują w .....:( Może ktoś będzie miał do mnie pretensje, ale mam to teraz gdzieś. Bo prawda jest taka, iż jedne psy tylko toleruję i z obowiązku się nimi opiekuję( całe szczęście to tylko jednostki), inne lubię a jeszcze inne kocham...i tak pokochałam Aszę, od pierwszego jej pochylenia łebka.I akurat tak mam ...ogromnego pecha , że tym niektórym, kochanym psiakom nie pomagam tak jakbym chciała....odchodzą. A przecież przytulisko robiłam właśnie dla takich psiaków. Pomijam tu moje aniołki Rozy i Lordzika ...bo to nie o nich temat...ale Aszka,Azirka( w adopcji) Randuś, Hektorek, Wasabuś, Asik, Szon i 2 sunieczki (które były tylko kilka godzin) nie żyją :( To po jakiego pierona to robię??//szkodząc !!! Poza tym też nie mam dobrych wiadomości:( Odebrałam Abcię i pan przywiózł Zadrę, której dawali mnóstwo szans ...już nie uciekała, tylko zdemolowała im kompletnie podwórko, powynosiła i pogryzła wszystkie buty na dwór ...itp a na koniec pogryzła pana:( Co do Abby, to też nie mam słów:( Pani Agnieszka z Krakowa ul. Obozowa83 powinna trafić na czarne kwiatki. NIby płacze i chce Abbę odzyskać, ale powiem brzydko !!!! Niech się wypcha!!!! Tyle moich żali .... Dziękuję Wszystkim za dobre słowa, troszkę pomagają.....chociaż straciłam zaufanie do większości osób...to zawsze świadomość, że jednak mam obok siebie osoby, którym jeszcze mogę zawsze ufać jest budujące. Tylko co z tego, kiedy ja sama niszczę to co najlepsze i najkochańsze. Nigdy tego nie zrozumiem i nigdy się z tym nie pogodzę. Andzia, nawet nie wiem dlaczego tak się stało, dlaczego tak na prawdę Asza odeszła....nie ważne, nie chcę słuchać tłumaczeń , bo to już nic nie zmieni:( Ja podjęłam decyzję o operacji:(
-
Przepraszam Marzenko, nie jestem w stanie nic pisać:( Stało się straszne nieszczęście:( Jutro napiszę wszystko lub prawie, bo nie potrafię jeszcze o tym pisać...zbieram się od 3 dni i ciągle brakuje mi słów:( Ale będę musiała ze względu na inne psiaki. Niestety...mam obowiązki a takie sytuację wypalają mnie pomału i czuję, że to co robię traci sens.
-
Dzięki Andzia...szkoda:( Ale mam poważniejszy problem z Aszą :( Na prześwietleniu wyszło, że Sunia oprócz wielkiego guza ma mniejsze guzy i zwyrodnienie kręgosłupa , ale najbardziej mnie martwi jej zachowanie:( Nie potrafi się wyluzować i znaleźć miejsca na odpoczynek. Tak jakby uciekała przed samą sobą, co jakiś czas skowycząc przeraźliwie. Biega tak przez cały dzień z mordką i ogonem przy ziemi za mną i dopiero jak ja siądę, to ona staje obok. Wtedy wręcz napiera na mnie, bardzo chce być głaskana , ale mordka i ogon nadal przy ziemi...tak jakby prosiła aby jej pomóc. Dostaje leki na stawy, a od dziś dostaje dodatkowo przeciwbólowe...tylko, że nie ma jakoś wielkiej poprawy. Jutro jedzie na dodatkowe badania i trzeba ją umówić na operację usuwania guzów. Sama nie wiem co jej jest, bo czasami też skowycze, jak czegoś lub kogoś się wystraszy. Obejrzałam i obmacałam ją całą i jedynie co jeszcze znalazłam, to mała ranka pod ogonem, ale nie sądzę że to od tego, tym bardziej że mi pozwala tam dotykać, smarować i psikać octeniseptem. Mało tego pozwoliła mi włożyć sobie czopka propelisowego, bo myślałam iż nie może się załatwić. Poza tym jest jak mój cień, reaguje na każde wołanie ...w domu jest chyba czysta , bo ciężko to określić . Drzwi mam cały czas otwarte a ona biega cały czas po domu i przed . Aby odpoczęła i się położyła na noc daję ją do boksu i nawet tam za mną wchodzi. Jest problem też z dawaniem leków, bo ona nie specjalnie chce jeść ..zaraz wyczuwa po mimo pasztetu itp.Muszę mocno się namęczyć, aby zjadła leki. Jedyne co je to kocie batony, nawet mięsa gotowanego nie chce. Tak bardzo bym chciała aby ją nie bolało i była normalną, wesołą sunią.Ale nie wiem co jej jest??? ZA to Rejtan od kilku dni się zmienił, jest wesoły, szczekliwy i pełen energii. Bardzo się cieszę, bo był taki smutny . Chyba leki pomagają:) A to już nowe psiaki: Młody , bojaźliwy ale już dziś zjadł mi z ręki i pozwala się brać na ręce.Machnie też czasami ogonkiem, ale większość dnia siedzi jeszcze w środku. Kilka dni i będzie dobrze.Dziś , aby go nie straszyć miał zrobione zdjęcia z daleka. Może będzie Sekret?
-
Marzenko nie wiem czy moja poczta działa, bo jakoś 3 dni temu Ci wysyłałam Rejtana, abyś go dała na stronę.... i nic nie wiem czy dostałaś. A ja mam teraz mnóstwo pracy i dlatego tak mnie tu mało, ale widzę że muszę tu dodawać zdjęcia psów.To zaraz dodam Rejtanka. Napiszę tylko ,że Asza była na prześwietleniu i nie ma przerzutów, ale ma zwyrodnienie stawów i w tym momencie 3 psy dostają leki na stawy . Reksio, Rejtan i Asza. Asza prawdopodobnie za kilka dni będzie operowana i słabo widzę jej opiekę po ...bo jest bardzo nietykalska. Szczególnie się boi dotyku obcych , wtedy potrafi dziabnąć odstraszająco.Jak już kogoś pozna i po kilku minutach głaskania, pozwala ....ale biedna się cała trzęsie ze strachu. Nie umie też chodzić na smyczy i kagańca też nie toleruje.Ale i tak jest wspaniała! Ostatnio trafiła do nas sunia z maluchami. Sunia jest trochę bojaźliwa a maluszki (2-3tyg) różnorakie. Jutro zdjęcia.Była u mnie w domu i umie zachować czystość , ale boi się poruszania po pokojach itp. Trafił też dzikusek , chłopak grubaśny i myślałam,że to sunia w ciąży...ale rankiem go obmacałam po omacku( bo siedzi tylko w budzie)i wymacałam cosik wystającego. Czyli chłopak. Przepraszam za moją nieobecność w najbliższych dniach, ale mam nawał pracy i do tego moja córka przyjeżdża po roku nieobecności to wychodzę z siebie aby to wszystko ogarnąć. A to już przepiękny i grzeczny Rejtan, który nadal się boi aparatu fotograficznego.