[FONT=Arial]Witajcie....
[/FONT]
[FONT=Arial]Jestem uczącą się wolontariuszką, czyli taką która dopiero uczy się opieki nad psami pokrzywdzonymi. [/FONT]
[FONT=Arial]Moja chęć opieki nad psami w Dyminach zakiełkowała w moim sercu już dawno, ale dopiero za sprawą Anity (czyli andzi )ta chęć zamieniła się w czyny. 3 tygodnie temu miałam to szczęście spotkać na swojej drodze Anitę, która mną rozsądnie pokierowała... najpierw zaprosiła na kurs, potem zawiozła do schroniska. Za to jestem jej bardzo wdzięczna. Nie jestem autorytetem, ale to co niektórzy wypisują na forum zmusiło mnie do wyrażenia swojej opinii.Nie chcę aby ktoś miał mylne pojęcie o tym co dzieje się teraz w schronisku.
[/FONT]
[FONT=Arial]W ciągu tych trzech tygodni byłam w schronisku może z 9 razy, około 3-4 h. Krótko i mało, aby się tu wymądrzać, ale napiszę to co widziałam. [/FONT]
[FONT=Arial]Przede wszystkim psy pod naszą opieką są nie do poznania. Czyste, najedzone, uczesane i najważniejsze ...szczęśliwsze. Kiedy byłam tam pierwszy raz pod koniec listopada to pamiętam niespotykany smród i smutne oczy wyjących psów. Teraz jest o niebo lepiej i to wszystko dzięki osobom, które w schronisku oddają się bez granic tym bezbronnym istotom. Dlatego,boli mnie jak się tu na forum te osoby oczernia, a to one przede wszystkim odwalają kawał dobrej roboty. [/FONT]
[FONT=Arial] Zawsze... w dzień i w nocy można liczyć na Martę, jest na każde zawołanie. Ta dziewczyna to skarb tych psiaków, które kochają ją bezgranicznie. Przykład suni Róży nieufnej do innych ludzi, a tak bardzo zakochanej w Marcie. Takich przykładów mogłabym podać o wiele więcej. Wszystkie psy się do niej wyrywają i dla wszystkich znajduje czas. Marta to mój ideał prawdziwej miłośniczki zwierząt. [/FONT]
[FONT=Arial] Jest Agnieszka, która żadnej pracy się nie boi i zawsze jest bardzo pomocna. To sympatyczna i kompetentna dziewczyna, w jej pracy widać oddanie i solidność. Dba o każdy kąt i o każdego psiaka w schronisku. Widać, że schronisko jest jej drugim domem.[/FONT]
[FONT=Arial] No i Tomasz... przed którym chylę czoła... jest wolontariuszem jak ja, ale w Dyminach jest prawie cały czas. To człowiek, który oddałby psom swoją duszę jakby tylko mógł. Psy go uwielbiają... jest dla nich opiekunem, terapeutą i najbliższą osobą. Kochają go wszystkie, nawet te zalęknione, wypatrują go i cieszą się jak go widzą. Wspaniały, dojrzały facet, który zna się na psychice pokrzywdzonych psów. Od razu widać, że jest w boksach stałym bywalcem.[/FONT]
[FONT=Arial] Często jest Kamila, która w schronisku robi wszystko, nawet znajduje czas na pielęgnację psów. Fajna babka i widać, że to dobry człowiek.[/FONT]
[FONT=Arial]Czas to jedyny wróg tych osób, mija za szybko... a tu trzeba nakarmić, napoić, przytulić i posprzątać boksy wszystkich 100 psów... codziennie. Widziałam też ciężką pracę Izy, ale Marta ma rację - trzeba przestrzegać reguł przyjętych w schronisku, a ona nie chciała. Pomimo tego, na mnie zrobiła pozytywne wrażenie.[/FONT]
[FONT=Arial] Widuję też Wojtka, Elizę, Kasię,Maćka,Ewelinę, którzy dają psiakom namiastkę wolności wychodząc z nimi na spacery. To wspaniali młodzi ludzie. Widziałam też innych, ale sporadycznie, bo może za rzadko ja bywam. Te osoby które wymieniłam tworzą wspaniały zespół i super się dogadują, aż przyjemnie pracować u ich boku. To oni odwalają ciężką pracę i nie pozwolę aby ktoś ich oczerniał, bo jedyne co można im zarzucić to brak kilku rąk i brak czasu. Jeżeli ktoś ma zastrzeżenia do ich pracy to zapraszam do schroniska. [/FONT]
[FONT=Arial]Co do aministracji to niestety jest potrzebna, ale powinna się nią zajmować osób, która pomimo pracy przy biurku potrafi zakasać rękawy i pomóc przy psach jak jest taka potrzeba. No i najważniejsze... nie może być rządzenia w schronisku... to psuje atmosferę. Tam wszyscy wiedzą co robić, a jak nie to się pytają innych. Wszyscy powinni być w dobrych nastrojach, bo przecież nie mogą pracować z psami poddenerwowani. [/FONT]
[FONT=Arial] Jednak nasuwa mi się jeden wniosek... jest dobrze, ale może być lepiej ...kiedy pomoże więcej osób. Może osoby, które pracują dla schroniska poza jego murami powieszą kilka ogłoszeń z prośbą o wolontariat w szkołach średnich lub na uczelniach. Na pewno przyjdzie wielu chętnych.[/FONT]
[FONT=Arial] Ja też przyznaję, że moje wizyty są za krótkie, ale niestety na razie tyle czasu mogę poświęcić psiakom. Kiedy jednak widzę pracę i zaangażowanie osób, które wymieniłam... to staram się bardziej, bo wiem, że oni nie są w stanie zająć się setką psów. Może potrzeba zwiększyć ilość pracowników którzy przychodziliby do schroniska regularnie. Bo wiadomo wolontariusze przychodzą różnie... to wolne ptaki. Wyjątkiem jest oczywiście Tomasz, który nota bene wspomniał ostatnio, iż sylwestra spędzi z psami w Dyminach..... hihihi.... to sympatyczny facet z sercem na dłoni. [/FONT]
[FONT=Arial] Pozdrawiam wszystkich tych co wymieniłam i tych co nie wymieniłam, wszyscy są tak samo ważni. Przepraszam, że niektórych pominęłam, ale widuję ich rzadziej z prostej przyczyny... mijamy się...[/FONT]
[FONT=Arial]Wierzę, że uda nam się wszystkim stworzyć prawdziwe zacisze i azyl dla psiaków...[B]SZCZĘŚLIWYCH PSIAKÓW[/B][/FONT]