Jump to content
Dogomania

omry

Members
  • Posts

    3046
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by omry

  1. Szturchnięcie nogą to nie kopnięcie, lecz pchnięcie. Piszesz do mnie, jakbym nie zdawała sobie sprawy z tego, że mój pies zrobił źle i jakbym nie zrobiła niczego, by to naprawić. Nie bardzo rozumiem, o co Ci chodzi. Sama stwarzasz problemy. A ja to bym nie potrafiła kopnąc psa, gdy ugryzłby mnie w kostkę, ludzie.. Odruch tu nie ma nic do rzeczy. Jakoś nie miałam odruchu kopnięcia pitbulla, który rzucił się na psa mojej rodziny. Najpierw go odciągałam, później wsadzałam palce w oczy, ale bałam się, że rzuci się na mnie. Dopiero wtedy go kopnęłam i choć wiedziałam, że gdyby nie to, to by nie puścił, to było mi go strasznie żal. Na szczęscie na tym świecie są też ludzie, którzy nie kopią psa, który pociągnie ich za nogawkę, gdy od razu ją szarpię, przepraszam, i gdy widzą, że mi wstyd. Tym bardziej, że widzieli, że pies nie szedł z zamiarem gryzienia.
  2. awaria, ja się w stu procentach zgadzam. Ale to się nigdy nie zdarzało. Obcych nie lubiła, fakt. Ale nigdy nie gryzła i się nie rzucała. Dosłownie zrobiła się wredna na starość. Tak to nic się nie dzieje, ale byłam w szoku, jak zaczęła atakować. Myślałam, że coś ją po prostu musiało wkurzyć, ale gdy to się powtórzyło, to ma zakaz jakiegokolwiek spotkania z obcymi, z wyjątkiem kilku sprawdzonych osób i psów. Już problemów nie ma z wyjątkiem tej wielkiej białej suczki z bloku obok i tego niedowartościowanego gnojka. Lata też mi pod blokiem zawsze wolno puszczony pies w typie labradora. Ale widać, że z pseudo, bo dwa razy większy od mojego rottka. Pies nie jest agresywny, widziałam to już nie raz, no ale ludzie się boją i trzeba być naprawde nieodpowiedzialnym, żeby tak psa puszczać. Niemożliwością jest też wylukać, gdzie pies mieszka. Z trzy tygodnie temu byłam z Tori na dworze i zobaczyłam kumpla Toriki, który wychodzi sam i jakiegoś jeszcze kundelka. Dwa psy do kolana, a ten je gonił. Dosłownie je gonił. Krzyknęłam do tego psa i dałam mu kanapkę, którą właśnie jadłam, bo byłam przed szkołą. Nie wyglądało to na zabawę. Mogę się mylić, ale wolałam odwrócić jego uwagę. Tak samo chodzi tu koło nas drobniutka młoda kobieta z wielkim goldenem. On chodzi spuszczony. Ostatnio wracałam do domu, było już późno, patrzę, a tu ten pies na mnie biegnie. Z przyjaznymi zamiarami, ale nie dość, że babka nawet go nie zawołała, to jak pies się na mnie rzucił, to myślałam, że się przewrócę. Zaczął mnie lizać po twarzy i wytrącił mi z ręki telefon. Złapałam tego psa za obroże i idę z nim w kierunku babki. Taki dialog: -Proszę Pani, to jest osiedle, to jest duży pies bez smyczy, a do tego niewychowany. -Ale on się cieszył! Ja widziałam, że on się biegnie przywitać. On nie jest groźny. -Ja wiem, że nie jest. Mi to nie przeszkadza, ale nie można psu pozwalać na takie skakanie na obcych. Przecież to jest duży pies, a wiele ludzi się boi. Prawie mnie przewrócił. Wystękała coś tam i zapięła psa. Nie można tu mówić o chamstwie, bo babka się nie wykłócała. Raczej o niedouczeniu.
  3. Prowokatorów to jest na pęczki. Ale samych płci męskiej! Nie wiem, czy to takie niedowartościowane, czy co.. Nie ważne ile mają lat, 10 czy 30. Idą i mi szczekają na psa! Gdy tylko widzę min. 2 facetów (bo jak idą pojedynczo, to nie prowokują, standard) to już biorę Tori do siebie. Dziwne, że pies wariuje i ludzi nie lubi, gdy idze sobie stado bydła, dosłownie, i na nią szczeka i tupie. Jak ja się zacznę denerwować, to Torika jeszcze gorzej, wię tylko spokojnie pytam, czy dobrze się czuje, albo coś w tym stylu. Ciekawi mnie tylko, dlaczego żaden cwaniaczek nie szczeka, gdy idę z rottkiem..
  4. [B]eve[/B]l, chyba masz jakiś dziwny obraz yorkasków, to wcale nie takie chucherka, a już na pewno nie moja, więc wyluzuj. A uświadamiać mnie nie musisz, jestem już dużą dziewczynką. Odruchowo się psa nie kopie, tak swoją drogą. Odruchowo można nogą szturchnąć, czy mocniej, czy lżej, ale nie kopnąć. [B]awaria[/B], nie potrzebny jej kaganiec, bo do ludzi już nie podchodzi.
  5. [B]Yorkomanka[/B], ja mam z moją yorczką odwrotnie. Można powiedzieć, że coś się z nią stało na starość. Tzn. z okazywaniem niezadowolenia nigdy problemów nie miała, ale ostatnio oszalała. Jakiego szoku doznałam kilka miesięcy tymu, gdy rzuciła się na człowieka i pociągnęła za nogawkę. To się powtórzyło jeszcze dwa razy, z czego raz jeszcze pociągnęła za nogawkę, a drugi raz ugryzła starszą panią w kostkę! Tyle, że ona jest cwana. Podchodzi powoli i delikatnie, a kiedy wie, że już jej nie odciągnę, to się rzuca. Ludzie na szczęście problemów mi nie robili, bo pies na smyczy i mały, poza tym widzieli, że byłam w szoku i przepraszałam. Że nie mogłam zareagować. Nie raz ktoś do niej mówi, ona się patrzy, ktoś wyciąga rękę a ona z zębami. Ludzie nic sobie nie robią z tego, że mówię, że pies nie lubi. Tak samo jest z psami. Kiedyś nie była taka.. Chodzi teraz po prostu na krótkiej smyczy i puszczam ją tam, gdzie nikogo nie ma. Pochodzić może tylko do kilku znanych nam psów - dwóch yorkowych facetów i kilku burków wolnobiegających. Największego wroga Torika ma w bloku obok. Suczka, coś podobnego do owczarka szwajcarskiego. Torika się jej nie boi, rzuca się jak głupia, tamta do niej też. Najgorsze, ze chłopak który z nią wychodzi nic sobie z tego nie robi, stoi z nią sobie i nawet nic psu nie powie, gdy ta się do mojej wyrywa. To ja musze odchodzić, a zdarzało się, że nawet perfidnie za nami szli i prowokowali. Niedowartościowany chłopiec chyba się cieszy, że ma większego psa..
  6. [B]Yorkomanka[/B], jak ciapa? Bo olewa agresywne psy? Faktycznie jest się na co wkurzać.. Ja to się cieszę, że Iwan jest ''ciapą'', bo niejednemu yorkasowi czy innym psiakom zrobiłby krzywdę po tym, jak się na niego rzucały.
  7. [B]karjo2[/B], okej, nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego uważasz, że odchodzę od tych ludzi obrażona? Sama sobie to dopowiedziałaś. Skoro jest wątek o tej tej tematyce, to się udzielam i nigdzie nie napisałam, że się na ludzi obrażam, bo się boją.. Mam też yorka i jej nie ufam. Wiem, że ona większość psów obwąchuje, a chwile później rzuca się z zębami. Ostatnio rzuciła się na amstaffkę, która miała przyjazne zamiary. Na szczęscie sunia była taka jak Iwan - olała Torikę. Więc nie musisz mi mówić, czy mam psu ufać, czy nie. Wystarczy go znać. [B]Merrick[/B], ja ciągle próbuję ludziom tłumaczyć, że to nie jest zależne od rasy, czy pies jest agresywny. Tu chodzi o wychowanie, które wykształciło jego osobowość.
  8. Balbina12, Wasza sytuacja nie zawiera nic podobnego do naszej. Nam nikt nie powiedział ani razu, że to jego pies jest agresywny i że woli, żeby się nie obwąchiwały. A Ci ludzie, którzy ''skakali po drzewach'' (z wyjątkiem pana z owczarkiem, która tak bardzo przechwalał się siłą szczęk jego psa) to przechodnie bez psów, o których tylko napisałam, nie chciałam tym wyrazić swojego niezdowolenia w żaden sposób, rozumiem, że psa można się bać. Oczywiście do zawchowania pana z owczarkiem też nie mam nic oprócz tego, jak się do nas zwracał. A jak się ma psa agresywnego to się nie chodzi z nim środkiem parku, bez kagańca i na lince. Tym bardziej człowieka nie rozumiem, bo powiedział, że jego pies agresywny nie jest..
  9. Aaa, no chyba że poligon, ale to dalej od letniego, myślałam, że konkretnie na letnim. W piątek mam zamiar tam jechać :)
  10. [quote name='Diora']omry, teoretycznie się z Tobą zgadzam, ale praktycznie... <cytat Naklejki>. Pewnie właściciele tamtego ONka też myśleli, że go znają ;)[/QUOTE] [quote name='Naklejka']Ten owczarek to był szczeniak, 10msc chyba...[/QUOTE] Ja to bym podrostowi nie ufała na 100%, Iwanowi ufam. To nie wina psa, lecz nieodpowiedzialnych właścicieli. Dziwi mnie to, bo okej, ludzie mogą się bać, ale nie aż tak panikować mimo przyjaznego wyglądu psa (tyłek i uszy w górę, jęzor na wierzchu, piszczenie i merdanie pozostałością ogonka) i naszych zapewnień, że Iwan się wycofuje, gdy warknie na niego pies nawet o wiele mniejszy od niego i że wszystkich kocha. [quote name='evel']Zależy jaki maluszek i jaki wielkolud ;) Bo wiesz, jakby mojej suce nawet labrador nadepnął załóżmy na kręgosłup w zabawie czy coś to bym sobie mogła dwa kawałki psa pozamiatać i zabrać do domu, niestety ;) Ale jeśli Iwan jest delikatny to co innego ;)[/QUOTE] [url]http://www.youtube.com/watch?v=IjoqLpuBvBs[/url] Iwan bawi się z yorkiem, jak ta ma ochotę. Rzadko, co prawda, ale bywało już kilka razy. A ostrożny to był nawet, gdy szczury mu biegały pod nogami. Więc naprawdę, grunt to znać swojego psa. Co innego ufać obcemu człowiekowi, rozumiem. Ale ja bym nigdy nie powiedziała, że ten pies jest za duży na zabawę, więc moze dlatego mnie to dziwi. Próbuję się postawić po prostu na miejscu Iwana. On nie ma się z kim bawić, my mu nie wystarczymy, on też swojego gatunku potrzebuje, ja bym się czuła samotna.
  11. Pewnie, że tak. Trzeba znać swojego psa i wiedzieć, na co można mu pozwolić :)
  12. Czyli rozmnożyła sobie psy bez papierów? Widze mnóstwo szczeniaków tam u Was.
  13. Pies był przed kolano, ale nie kruchutki, dobrze zbudowany.. Nie przesadzajmy, maluszki się bawią z wielkoludami i nic im się nie dzieje. Na letnim? Szczerze nie widziałam nigdy, tam nawet nie ma gdzie iść z psem przecież :)
  14. Gdzie tak z dnia na dzień kupiliście psa..?
  15. Tak kompromisowo od każdego, to chyba rottek wychodzi :D
  16. Dog Niemiecki jak najbardziej tak. Cudowny pies, ale jeden z najdroższych w utrzymaniu, musicie wziąć to pod uwagę. Polecam forum molo sy.pl. Sama za parę lat się przymierzam. Tylko przygotujcie się na ślinę. Z dogiem w domu jest wszęęęęęęędzie pełno śliny. No i krótko żyją. Rottki też są kochaniutkie :D Hehe, dziwne te typy Twojego męża. Owczarek, mastif, pudel toy :D
  17. Wzięliśmy dzisiaj Iwanka na kilkugodzinny spacer. Chodziliśmy długo po wszystkich parkach, co chwilę wydłużając i skracając smycz, a gdy nikogo nie było to puszczałam go luzem. Iwan to rottweiler, ja rozumiem, że ludzie mogą się bać, ale mieliśmy dziś kilka nieprzyjemnych sytuacji. Park, idzie facet z owczarkiem niemieckim. Pomyślałam, że fajnie, Iwan wreszcie będzie mógł obwąchać psa swoich rozmiarów, może się nawet pobawią. Facet jak nas zobaczył, to omało po drzewach nie skakał, żeby nas tylko ominąć. I taka oto rozmowa: Mój chłopak: Agresywny jest? Facet: Nie. Ja: Iwan jest kochany, nic mu nie zrobi. Facet: Pff, haha, to coś miałoby coś zrobić Rokiemu? Mój chłopak: Nie, nie zrobi nic, bo jest wytresowany. Facet: Mój pies to by go jednym uściskiem pyska zabił. Owczarki niemieckie mają najsilniejsze szczęki na świecie! Ja: Widzę, że pan niesamowicie douczony jest.. Facet: Co powiedziałaś? Ja: Że pan się myli. Poza tym to pan najwyraźniej ma psa do straszenia. Mój chłopak: Współczuję pana psu. Poszliśmy. My mamy to do siebie, że zawsze ze stoickim spokojem, raczej wyprowadzić nas się z równowagii nie da. Po drodze wiele kundelków z babciami, babcie bardzo fajne, pozwalają się obwąchać, pocieszyć, ale na razie Iwan poznaje inne psy tylko ze smyczy, może w piątek uda się spotkać jakiegoś odpowiedniego psiaka i będą mogły się pobawić. Idziemy dalej, mała suńka w typie rottka, może z 3-4 miesiące. Iwan oczarowany, suńka się wyrywa do Iwana, bawić się chce, a facet jak ją pociągnął i pod nosem: ''Zoja! Zostaw tego kundla brzydkiego, (uwaga) to mógłby być Twój tata!'' z takim strasznie gburliwym tonem. Zaniemówiłam, nie mam pojęcia o co chodzi takim ludziom. Idziemy dalej i.. jakaś 13-sto letnia dziewczyna idzie z psem. My akurat usiedliśmy na ławce, daliśmy się napić Iwanowi i odpoczywamy trochę. Jakiś biało-brązowy kundelek do kolana. Fajny, sympatyczny, nie bał się, chciał się bawić. Iwan oczywiście też, piszczy i się na niego gapi. (Tu muszę stwierdzić, że Iwan dziwnie się patrzy na psy. To znaczy, jakiś człowiek mógłby odnieść wrażenie, że on chce się gryźć i dopiero, gdy przychodzi pisk i jęzor na wierzchu, uszy do góry, to ludzie podchodzą). No i się gapi, a ta dziewczyna panika! Jak zaczęła krzyczeć, żeby wracał, że nie wolno do bestii, że go zje, żebyśmy zabrali tego psa.. No to mój chłopak do niej, że niech się obwąchają, że Iwan wszystkie psy kocha. Ona na to z takim oburzeniem: ''Chyba sobie żarty robisz!''. Pociągnęła psa i poszła.. Jak już wracaliśmy, to szła jakaś pani z córką i z kundelkiem pod kolano. Pies niepewny, ale chce obwąchać Iwana. Pytam się, czy mogą się obwąchać, bo Iwan chce się bawić, a ona mi na to: ''Trochę jest za duży na zabawę..''. Weź tu psu wytłumacz, że nie może się z żadymi psami bawić, bo trochę za bardzo mu się urosło.. Szkoda mi go, bo mu brakuje kogoś do zabawy, ale co.. Nie licząc ludzi, którzy dosłownie chodzi po drzewach i bagnach, żeby tylko jak najdalej od Iwana, to było kilka osób, którzy po zapewnieniu, że Iwan nie jest groźny byli spokojni. Jedna pani nawet powiedziała, że Iwankowi się dobrze z oczu patrzy :)
  18. omry

    Jak żyć?

    [B]malfi[/B], nawet na tym forum jest temat o ponadzmysłowym postrzeganiu naszych psów i tam kilka osób pisało, że czuje, że z nimi dalej są ich psy. Wiele jest tam postów, więc nie znajdę, ale kilkakrotnie przytaczane były takie historie. Wiesz co? Ja jestem agnostyczką. Nie wierzę w życie po śmierci, nie wierzę w niebo.. Ale to, że pies po śmierci jest przy nas, choć nie wiem jak, bo w dusze nie wierzę, ale że pies po śmierci przy nas zostaje wierzę. To się ze sobą gryzie, ale to daje jakąś nadzieję.. Ja nie straciłam jeszcze nigdy psa, straciłam szczurzycę pół roku temu. Dla wielu gryzoń nie może się równać z psem, ale ja przebywając z oboma gatunkami mogę z pewnością powiedzieć, że szczur tak samo się do człowieka przywiązuje, tak samo kocha i tak samo rozumie, co pies. Jeździłam z Fazi przez tydzień po weterynarzach, ale była ze sklepu zoologicznego, a co za tym idzie, miała jakiś uraz mózgu. Nie panowała nad swoim ciałem, nie mogła się ruszyć, nie było już nadziei. Nie jestem w stanie opisać słowami bólu, który odczuwałam, gdy ją usypiałam. Ale wiedziałam, że to ostatnia rzecz, jaką mogę dla niej zrobić. Umarła mi na rękach. Czuła się bezpieczna i to było najważniejsze. Kilka miesięcy później zaadoptowałam trójkę szczurzych braci w potrzebie. Nie zastąpili mi jej, Fazi była jedyna w swoim rodzaju, ale oni mi pomogli. Mogłam się nimi zająć, zobaczyć, jak dorastają. Mogłam patrząc na nich przypomnieć sobie chwile, gdy Fazi dorastała. Gdy wszystko poznawała, gdy psociła.. To taki lek na serce. Nie wątpię, że to, co teraz przeżywasz jest straszne. Pamiętam ten ból, gdy rozrywa serce, gdy nic nie pomaga, gdy myślisz tylko o jednym.. Nie zastąpisz żadną psiną swojej suni, ale gdy tylko poczujesz się na siłach, to daj następnej dom i miłość. Kolejny piesek, któremu oddasz siebie czeka i Cię potrzebuje. Będziecie mogli spacerować razem, będziesz miała komu się wygadać. Będzie lekiem na Twoje serce.. Tajgunia, na drogę.. (*)
  19. Udaj się tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/124223-Jaką-rasę-mam-wybrać-vol.-2/page163[/url] . :) Ja tam zawsze polecam adopcje z forum lub schronisko, jeśli nie ma się wymarzonej rasy. Ale wybór należy do Was. W linku wyżej na pewno Wam pomogą. Pozdrawiam!
  20. Najatrakcyjniejszy jest bez wątpienia dog niemiecki. Za to uroda podenco ibicenco za nic do mnie nie przemawia..
  21. No ja go teraz nie karmię, ale jak już za te dwa-trzy miesiące zaczniemy go zabierać ze sobą, to na pewno nie raz wejdziemy do zoologa po jakiś smakołyk z nim. W związku z tym mam pytanie. Czy takie całe wędzone kurze łapki też są dobre na stawy, czy tylko ta galaretka?
  22. Zastanawiam się, jaki smakołyk dla psa będzie dobry jako nagroda? Macie jakieś sprawdzone? :razz: Pozdrawiam.
  23. rytka, ja za to mam nadzieję, że on tego dożyje..
  24. Ależ ja żadnej kolczatki nie bronię.. Widzę po prostu, że Iwan nie zmienia swojego podejścia, gdy wypuszczam go z jego terenu i zakładam kolczatkę. Dalej cieszy się tak samo i zachowuje się tak samo. Z tą wiarą w przeznaczenie, to owszem, wierzę, że z góry już jest nam założone, co się stanie :) Choć gryzie się to z moim agnostycyzmem, to nic na to nie poradzę. Ale z tą obrożą chodziło mi o to, że jak ma się o coś zaczepić, to i tak się zaczepi i nie ważne, jaki rodzaj obroży pies będzie miał na sobie. Co do tego fotelika dla dzieci.. Dlatego nigdy nie kupię psu kolczatki! I tę kolczatkę również wyrzucamy.. Ja po prostu już kilka lat obcuję z tym psem, wcześniej psami i nigdy żadna taka sytuacja nie miała miejsca. Ja za nic w świecie nie twierdzę, że takie coś się nigdy nie może stać i dlatego chcę ją wyrzucić.. Wy naprawdę widzicie tylko to, co chcecie widzieć?
  25. rytka, i dobrze, że tak żył :) Tam był szczęśliwy. Ale Iwan to zupełn ie inny typ. On nie wie, co to znaczy biegać bez nadzoru. Raz uciekł mojemu chłopakowi. To było jakieś dwa miesiące temu. Poszli do parku i tak chodzą.. Tam ciemno, on czarny, lamp żadnych, to go nie widać, ale co chwile Iwan podchodził, żeby się pokazać i sprawdzić, co z Maćkiem. Gdy już wracali, to przed Maćkiem wyrosła jakaś wielka ciemna postać z porożem. Ogromny jeleń, jakieś 5 metrów dalej. Maciek mówił, że czegoś takiego w życiu nie widział i aż mu się serce zatrzymało.. To nie sarenka. Iwan podbiegł z gulgotem, gdy był koło Maćka zaczął wydobywać jeszcze donośniejsze dźwięki, szczekać i jeleń uciekł. Ale to nie koniec.. Iwan za nim.. Maciek dzwoni do mnie przerażony, że Iwan uciekł w pola, że jest ciemno jak d*pie i co on ma robić. Ja się pytam, czy go słyszy. On mówi, że nie, że biegł trochę, no ale nie dał rady. Ja mówię, żeby biegł do domu po tą wielką latarkę i świecił po polu, że Iwanowi się oczy zaświecą. On na to, że nie ma czasu i się rozłączył.. Zadzwonił jakieś 20 min później, że biegł jak szalony, był już chyba w połowie pól i znalazł Iwana. Iwan jak gdyby nigdy nic robił sobie kupę.. Kulał tylko przez dwa dni na przednią łapę, głupek jeden. Tak poza tym to jest całkowicie odwoływalny i z chęcią wraca do domu. Myślę, że z nami do naszego mieszkania będzie wracał jeszcze chętniej :)
×
×
  • Create New...