Jump to content
Dogomania

omry

Members
  • Posts

    3046
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by omry

  1. ania_pelka, proszę Cię.. Mięso jest głównym składnikiem diety psa. To, że ja jestem wegetarianką wynika z mojego świadomego wyboru i niby dlaczego mam tę dietę jemu narzucać?
  2. A wczoraj wieczorem w parku szła kobieta z młodą suczką w typie owczarka niemieckiego. Ona na smyczy, Iwan z Doksą na smyczy, a ona się do nas drze, że mamy stąd iść, bo ona tu teraz idzie.. Widzieliśmy, że suka się wyrywa do nas, szczeka i jest kompletnie nieusłuchana, więc odeszliśmy, żeby nie kusić losu. Gdyby nie to, to by mnie mogła w dupę pocałować, za przeproszeniem. Gdyby poprosiła, to okej. Ale co to, do cholery, znaczy, że 'ona tu idzie'?
  3. Pomijając to: [QUOTE]Sonia biegnie do psów jak oszalała[/QUOTE] [QUOTE]co zrobi 8 letnia kundelka,sięgająca do połowy piszczela?[/QUOTE] Poza tym facet również zawołał psa. Wybacz, ale nigdy nie ma pewności, czy podbiegający pies jest zdrowy. Mi by to nie przeszkadzało, ale niektórzy wolą pozwalać swoim psom tylko na kontakty ze znajomymi psami i chyba trzeba to uszanować, a nie pałać chęcią zatłuczenia faceta :)
  4. Arwilla, a ja bym się zastanowiła, czy Ty przypadkiem nie masz syndromu syndromów. :D
  5. Popieram dziewczyny. Wymagasz od kogoś - wymagaj od siebie.
  6. A ja dosłownie sprzed piętnastu minut. Iwan zaczął szaleć i biegać za piłką jak szczeniak. Powarkiwał, przyjacielsko oczywiście, i skakał za tą piłką jak sarna. Nagle zza płotu zagląda do nas stróż firmy rolnej i mówi: - Ja myślałem, że to taki buc jest, a to taka fajna psina. Później zaczął rozpamiętywać dwa owczarki niemieckie, które jakieś dwa lata temu Iwan z Nikitą poważnie uszkodzili. Te owczarki weszły na teren Iwana i Nikity nocą. Przy budzie było pełno krwi, więc to one musiały się wepchnąć. Już psów nie mają.. Ale to już mało przyjemny temat.
  7. Koreczek! Nawet tutaj Was znalazłam.. :D Jak zwykle piękne ujęcia. Wyglądacie razem naprawdę cudownie.
  8. Witam! Właśnie szukałam psa w potrzebie. Zorganizowałam w swoim liceum akcję ''Pies miesiąca''. Sprzedając w szkole pyszności zbieramy pieniążki na potrzebującego psiaka. Akcję zapoczątkował Napędzik, który został psem kwietnia. Dla niego udało się zebrać prawie 300 zł. To niewiele, ale w walce z czymś takim, co spotkało Baldura, bez wątpienia liczy się każda złotówka. Chciałam napisać PW do [B]zuzlikowej[/B], ale się nie da. Do rozpoczęcia akcji potrzebuję konkretnych informacji odnośnie Baldura. Dzisiaj przeczytam cały wątek i jak coś, to będę pytać. Pozdrawiam :)
  9. To ja opiszę historię, w którą sama nie wierzę. Przydarzyła się ponoć mojemu chłopakowi i jego koledze, gdy byli jeszcze mali. Mieszkają kilka metrów od siebie, a między ich domami jest szkoła, za nią park. Do tego parku może chodzić każdy, ale w dzień. Wieczorem przyjeżdża stróż, ponieważ kradną. To było może dziesięć lat temu. Mój chłopak i ten jego kolega poszli do tego parku. Ogólnie spędzali tam całe dnie. Noc ich zastała, a oni właśnie zajadali sobie jabłka ze szkolnego sadu. Nagle usłyszeli, że coś dyszy i na nich biegnie. Zobaczyli czarną suczkę stróża, która biegnie do nich i najwyraźniej nie ma dobrych zamiarów. Zaczęli uciekać, a gdy się po chwili odwrócili - suczki już nie było. Najlepsze jest jednak to, że ta sunia nie żyła od kilku tygodni, czy nawet miesięcy.
  10. [B]Gdarin[/B],na szczęście nie każdy ;)
  11. Ja ciągle słyszę, że mięso (w sensie ryba, skrzydełko) to nie mięso.. Też ciągle namawiają mnie do zjedzenia, bo po co ja się katuję.. Nikt ani z mojej rodziny, ani z rodziny chłopaka nie potrafi zrozumieć i uszanować tego, że to mój świadomy wybór. Że nie jedząc zwierząt czuję się dobrze i chcę się tak czuć. Nic jednak nie przebije wymachiwania mi przed twarzą mięchem.. To się stało tylko raz, bo nieźle się wkurzyłam i już się więcej nikt nie odważył.
  12. Fakt. Nie wzięłam tego pod uwagę :D
  13. Jedno i to samo. Z tym, że w innej postaci.
  14. [quote name='Ewa&Duffel']mieliśmy parę przykrych sytuacji, kiedy pies się na niego rzucił, a on stał jak ciapa i na mnie patrzył.[/QUOTE] Iwan tak samo, choć to podobno pies - morderca :D
  15. Jak najbardziej się to zdarza. Kilka lat temu znajoma mojej mamy wybrała się z rodziną i yorkiem właśnie do lasu. Jakieś ptaszysko go porwało. To musi być straszne uczucie. Nawet ostatnio byłam z chłopakiem, trzema yorkami i rottkiem na pikniku i obserwował nas jastrząb. Później Doksa (york) go wystraszyła. Strasznie ptaków to jej fetysz.
  16. Dziękuję, corrida. Wychodzi na to, że kaganiec Iwan musi nosić. Dziwne, bo w naszym mieście na zwykłym godzinnym spacerze policjantów spotkać można z pięć razy. Zarówno pieszych, jak przejezdnych, ale nigdy nikt nic nie powiedział.
  17. [COLOR=darkred][URL="http://www.dogomania.pl/members/87795-filodendron"][/URL][COLOR=black][B]filodendron[/B], no właśnie problem z tym, że nigdzie tego zapisu znaleźć nie mogę. Jednak ojciec mojego chłopaka (w sumie właściciel Iwana) jest policjantem i mówił, że spokojnie możemy iść bez kagańca. Zawsze mam w torebce kantar i zakładam go, gdy stoimy w kolejce po loda, czy idziemy obok placu zabaw. Wtedy nikt się nie czepia i jest spokój :) Ja też mam problem z dzieciakami. Mieszkam z centrum i jest po prostu katorga. W samym moim bloku jest ich kilkanaście. Tak, jak już kiedyś pisałam - idzie bydło i szczeka, tupie, warczy mi na yorka, bo to takie śmieszne.. Torika oczywiście wpada w szał, a moje prośby nic nie dają. Muszę podejść i za fraki złapać, żeby odeszło. Z daleka tez krzyczą, ale uspakajam Torikę i jak ich nie ma blisko, to już nie reaguje. Jednak z miłą reakcją spotkałam się idąc z Iwanem. Do rottka nigdy dzieciak, który już zdaje sobie sprawę ze swoich czynów, nie podszedł. Kilka dni temu był ten pierwszy raz, gdy podbiegły do nas dwie dziewczynki i zapytały, czy mogą pogłaskać. Zgodziłam się, a Iwan grzecznie to zniósł. Wypytywały o niego, buzia im się nie zamykała, a gdy dowiedziały się, że Iwan ma lat dziewięć, to nie mogły się nacieszyć tym, że jest w ich wieku. Aż pobiegły się pochwalić kolegom :D Za to dzisiaj rano zdenerwował mnie mój sąsiad. Torika (york) zwichnęła rzepkę w tylnym kolanie i znoszę ją po schodach. Sąsiad dziwnie się na mnie patrzy, gdy już szłyśmy na górę i brałam ją na ręce, to on z wielkim oburzeniem, że po co ją biorę, że york to też pies i może iść sama. Wziął mnie za taką, co to yorkowi nic nie pozwala robić :) Dopiero gdy mu wytłumaczyłam, dlaczego ją biorę, to dał sobie spokój i poszedł.[/COLOR][U][URL="http://www.dogomania.pl/members/87795-filodendron"][/URL][/U][/COLOR]
  18. A ja dwa dni temu rozmawiałam z prostakiem. Wychodzę z łąki na dróżkę. Taką typową prowadzącą na działki. Z daleka widzę dużego psa, który się na nas patrzył. Z daleka wyglądał trochę na tybetana, tylko mniejszy. Łapię Iwana na smycz, bo wiem, że jak go zobaczy to się osika z radości i będzie go gonił. Ale pies uciekł. Wyszliśmy z łąki całkowicie i zapięłam Iwana na smycz. Idziemy spokojnie i widzę, że z terenu, na którym siedzi ten właśnie pies i szczeka na Iwana wyjeżdża młody facet golfem. Taka rozmowa: Facet: Gdzie ten pies ma kaganiec? Ja: Ano, nie ma. Facet: Każdy pies powinien mieć kaganiec. Ja: Nie musi. Facet: No jak to nie musi?! :bulwers: Ja: Według naszej gminy wystarczy smycz. Facet: Ale ja się na przykład boję, i co? Ja: A to nie przypadkiem pana pies biegał przed chwilą bez smyczy i bez kagańca? Facet: No.. mój. Ale ja otwierałam bramę i mi uciekł. Ja: Mnie nie interesuje, że panu uciekł. Niech pan pilnuje swojego psa. Facet: Ja mam dzieci i nie życzę sobie groźnego psa bez kagańca u mnie pod domem. Ja: Chyba się coś panu pomyliło. Nie jestem na pana terenie. Ja pilnuję swojego psa, pan niech pilnuje swojego. No i dzieci. I tak jak mówiłam, nasza gmina wymaga kagańca lub smyczy, a pan nie ma prawa niczego ode mnie wymagać. Niech pan się czepi czegoś innego. Założyłam słuchawki i chcę go ominąć, a ten na mnie prawie najechał. No burak jeden. Gadał coś, ale wiedział, że go nie słyszę i przestał. Przyhamował tylko przy mnie i popukał się w głowę. Tak naprawdę to nie wiem, jak jest u mnie w gminie z kagańcem.. Ale on też nie, najwyraźniej :D
  19. Zmieniłam zamówienie. Mojemu psu przeskoczyła rzepka w kolanie i byłam z nią u weta. Dostała tam zastrzyki i taki preparat w tabletkach. Zapytałam, czy ten preparat będzie dobry dla psa, którego kilka lat temu potrącił samochód i ma częściowy niedowład tylnych łapek i odpowiedział, że jak najbardziej. 10 x 150 tabletek. Do tego tyyyyle gryzaków, ponieważ ten preparat był tańszy. Jakieś uszy, buciki, płucka, krtanie, łapki i dużo więcej.. Wyszły z dwie reklamówki gryzaków :) Ta opiekunka Napędzika, Karolina, mówiła, że on bardzo lubi jeść takie rzeczy. Jutro wysyłam paczuchę :) A płucka suszone polecam! Kupiłam też sobie (tzn. psom) i dorwały się do tego trzy yorki i rottek. Miałam wrażenie, że nigdy nie jadły niczego lepszego!
  20. Preparat razy sześć :) Zapomniałam dopisać.
  21. Preparat, który poleciła Paulinken oraz siedem skórzanych ringów bekonowych i z jagnięciny. Niewiele wyszło, ale najważniejsze, żeby mu coś dało na te stawy. Mam to na razie w koszyku. Jak myślicie, może być?
  22. Dziś sprzedawczyni w sklepiku osiedlowym nie uwierzyła mi, że Torika nie była na szkoleniu, gdy powiedziałam do niej 'zostań' i weszłam do sklepu trzymając ją tylko na flexi. Ciekawe, co by powiedziała, gdy oświadczyłabym, że nawet ja jej tego nigdy nie uczyłam, a ona potrafi to po prostu tak sama z siebie :) Do tego wyobraźcie sobie dwójkę młodych ludzi na spacerze z trzema yorkami i rottweilerem. Ludzie dziwnie się patrzyli, gdy 3,5miesięczny szczeniak yorka bawił się z dorosłym rottkiem :) Ale z drugiej strony, gdy tak idziemy, to nikt się Iwana nie boi i nie ucieka od nas.
  23. Iwan ma jakieś 9 lat. Już kiedyś pisałam o yorczce moich rodziców, która miała być moje, ale moja nie jest, jak w wieku 10 lat zaczęło jej odbijać. Nigdy nie lubiła ludzi, ale zawsze była grzeczna. Ewentualnie warnkęła ostrzegawczo, a kilka miesięcy temu dwa razy rzuciła się na człowieka, bo chyba za głośno szedł, czy podejrzanie wyglądał. Teraz ma zakaz podchodzenia do kogokolwiek, a i tak czasem zdarza jej się atakować (jest na smyczy i nic nikomu nie robi).
  24. Rottweiler dostosuje się do każdych warunków, ale tą rasę trzeba umieć wychować. Sama się o tym nie przekonałam, bo poznałam tylko dorosłe osobniki tej rasy, ale tak czytałam.
  25. A` propos odwoływania.. Ja dzisiaj zamarłam, jak Iwan nie dał nam się odwołać. Pierwszy raz. Iwan uwielbia wszystkie psy. Naprawdę wszystkie, ale ma to do siebie, że póki nie zacznie piszczeć jak psa widzi, to ludzie z psami uciekają. Nie dziwię im się wcale i zawsze z daleka krzyczę, że złych zamiarów nie ma i na krótkiej smyczy jest, ale to rottweiler i nie wierzą. Konkretnie to Iwan idąc w kierunku psa, zachowuje się jakby był w transie. Tak jakby się wyłącza dosłownie i widzi tylko psa. Gały wlepia, uszy stawia, przechyla się do przodu i idzie powoli. To wygląda, jakby miał się zaraz rzucić. Sama bym się wystraszyła, jakbym go nie znała. Ale ja wiem, że jego psy mogą ugryźć, a on nie ruszy i zawsze jest chętny do zabawy. Spragniony kontaktu z psami po prostu. Dzisiaj szliśmy koło rzeki, puściliśmy Iwana, idziemy spacerkiem i Iwan nagle zobaczył sunię. Zaczął iść w jej stronę, więc go zawołaliśmy. A on zaczął do niej biec! Nigdy się tak nie zachowywał. Sunia była w towarzystwie dwóch wędkarzy. Jeden z nich stanął przed tą sunią i się pochylił, żeby chyba w razie co jej bronić. Mój chłopak zaczął krzyczeć i biec za Iwanem, a ja w między czasie, krzyczałam, że on przyjazny, żeby się nie bali. Wiem, że wysyłaliśmy wędkarzom sprzeczne sygnały. No ale Iwan w końcu zaczął piszczeć, więc gościu się uspokoił. Wtedy zobaczyliśmy, że z tą sunią się Iwan już kiedyś bawił. To znaczy chciał się bawić, a ona się na niego z zębami rzuciła, bo starsza już jest. Teraz było tak samo, no ale musiał ją poznać. Facet, który stanął przed sunią gdy Iwan biegł zaczął mówić, że morderców się ze smyczy nie spuszcza. Zaczęliśmy mu więc mówić, że on zna tę sunię i pewnie dlatego i że zawsze przybiegał. Przeprosiliśmy i powiedzieliśmy, żeby nie nazywał rottków mordercami, bo sam widział, jaka z niego krwiożercza bestia. Sunia się na niego rzuciła, a on nic dosłownie. Przeprosiliśmy i odeszliśmy. Zawiodłam się na Iwanie. Zawsze go tak chwaliłam, że mimo, że nigdy nie tresowany, to i przy nodze ładnie chodzi i na zawołanie przyjdzie.. A ostatnio coś mu odbija.
×
×
  • Create New...