-
Posts
3046 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by omry
-
[quote name='filodendron']Siedzę na dogomanii i z niepokoję konstatuję, że nawet teoretycznie świadomi właściciele psów nie widzą nic nagannego w pozwalaniu obcemu dziecku na głaskanie dużego psa bez zgody jego rodziców, a wręcz do tego zachęcają.[/QUOTE] Nawet ja, osoba, która to zrobiła, przyznałam Ci fakt, że może faktycznie nie powinnam tego robić. Ja widziałam po prostu, że dziecko ma wielką ochotę na kontakt z czworonogiem. Nie pozwoliłam mu się na psa rzucić, wytłumaczyłam, jak się z takim psem obchodzić powinno, po czym dodałam, że może pogłaskać, jeśli chce i pokazałam, jak to zrobić, by pies nie miał nic przeciwko. To żadna tragedia, a jeśli mamuśka się zestresowała, to jej problem, niech dziecku się nie obrywa i niech nie wpaja mu takich rzeczy do głowy. A o to w tym temacie chodzi.. [quote name='Balbina12']to co powiesz na to,ze mnie kiedyś mamusia zgubiła na 1,5 godziny bo jej zwiałam w parku a było to jeszcze za granicą?Odebrać jej mnie?Do sądu?no błagam...Takie żeczy się zdarzają i wydaje mnie się ,zę ktos kto z dzieć mi przynajmniej nie obcuje tego nie zrozumie.Bo nic nie jest czarno białe.Nieraz są takie a nie inne sytuacje,nerwy człowieka ponoszą.Ciebie nigdy?W takim razie gratuluję.[/QUOTE] Balbina, weź nic nie mów lepiej :)
-
[quote name='filodendron']To że dziecko wybiegło ze sklepu, a ona tego nie zauważyła, to jedna sprawa.[/QUOTE] Mnie tłumaczenie dziecku, jak zachować się w obecności psa, powstrzymanie go przed rzuceniem się na Iwana i czas, w którym go głaskało zajęło jakieś trzy minuty. Kto ma pewność, że matka pilnowała go wcześniej? Jaka matka, będąc w sklepie, gdzie jest pełno ludzi przez kilka minut nie parzy, co robi jej dziecko? [quote name='filodendron']Ta matka to patologia społeczna a Omry i jej rottweiler podarowali dziecku jedyną miłą chwilę w jego krótkim życiu na krawędzi wszelkich paragrafów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.[/QUOTE] Tym postem pokazałaś, że nie warto w ogóle wchodzić z Tobą w żadne dyskusje. [quote name='filodendron']Przecież nie miała pretensji do Omry. To Omry miała pretensje do niej, że nie doceniła jej wysiłków.[/QUOTE] O czym Ty mówisz? Przecież mój post sprowadzał się do tego, co ona temu dziecku nagadała o psach. Czytaj ze zrozumieniem, albo przynajmniej staraj się nie nadinterpretować. [quote name='filodendron']Matka była tak zdenerwowana (zapewne tym, że jej nagle dziecko zniknęło z oczu), że się tylko wydarła na dzieciaka. [/QUOTE] Dziecko jej nie zniknęło, to ona go nie pilnowała w obcym miejscu. Zdenerwowana ona mogła być tylko i wyłącznie na siebie, nie na dziecko i nie wbijać trzylatkowi do głowy takich rzeczy, no ludzie..
-
Balbina, ja tam uważam, że moje uśmiechy są super. Każdy bez wyjątku, na pewno nie są beznadziejne :D 95% szans, że dziecko, do którego się uśmiechasz podejdzie, tak? Skąd takie informacje? Ja tam się często uśmiecham do maluchów, ale ten jakoś był pierwszym, który takim biegiem się rzucił w stronę mojego psa, niemal uderzając w automatyczne drzwi, które prawie nie zdążyły :D Tak jak pisałam wcześniej - może nie powinnam zachęcać do głaskania. Nie wiem, pewnie, mogłam zrobić jakiś błąd, ale strasznie to wyolbrzymiacie. Matka mogła mi przecież powiedzieć, żebym nie pozwalała jej dziecku głaskać psa bez jej zgody. Wtedy nawet wpisu by tu nie było. Ale matka nawet na mnie nie patrząc zaczęła to dziecko szarpać i krzyczeć, że to bydle go zje, bo ma wielkie zębiska, a więc dzieciak nagle w szoku. To o to właśnie tu chodzi. Na szczęście są też mamy normalne, które przystają z dziecmi i oglądają Iwana mówiąc, że ładny piesek, albo podchodzą z dzieckiem i pytają, czy może pogłaskać. Dobra, głaskanie zdarzyło mi się dosłownie dwa razy, bo mało jest odważnych, ale w każdym razie tacy ludzie są i to się liczy.
-
Nie ma agresywnych ras , są tylko ludzie-ignoranci
omry replied to Weaver's topic in Rasy 'agresywne'
Popędy i zachowania w wieku szczenięcym zachowania różnych ras to właśnie geny. Nie wiem więc, o co Ci chodzi :) -
Nie jestem matką i może faktycznie nie powinnam zachęcać dziecka do głaskania psa. Może.. Ale powiedziałam, że jak chce, to może, ponieważ klęczałam koło niego, a mój pies leżał. Dziecko miało radochę, a z jakim staraniem wykonało to głaśnięcie :) Ale proszę Cię, Balbino, nie pisz, ze nie powinnam się uśmiechać, bo to jest już jakaś paranoja. Mam do każdego dziecka podchodzić z kamienną twarzą, bo może zrobić coś nieoczekiwanego, jeśli się uśmiechnę? Skąd ja miałam wiedzieć, że to sprawi, że rzuci się do obściskiwanie rottka? Psa mam spokojnego i ewentualnie by warknął, no ale wyobraźcie sobie, że bym nie zdążyła go złapać, a pies wstając (bo leżał) zszokowany, by spowodował, że dziecko by upadło. Wtedy też, standardowo, byłaby to moja wina, bo się uśmiechnęłam.. No ludzie kochani.. Gdyby matkę interesowało, co robi jej dziecko, to nie zajmowałaby się pakowaniem zakupów pięć metrów dalej nawet okiem nie rzucając w stronę dzieciaka. Swoją drogą, przecież to widać i człowiek w miarę normalny inaczej reaguje, gdy widzi, że ktoś jest przy dziecku i przy psie, a dziecko samopas niczego nie robi. Nie wiem, zdziwiło mnie to, bo ja bym tak się nie zachowała. Pisząc tu nie miałam też na zamiarze negatywnie komentowac tego, że matka się przestraszyła. No okej, przestraszyła się, ale mogła przecież to rozwiązać całkiem inaczej, a nie wydzierać się na dziecko, gdy to nie zrobiło nic złego. Chodziło mi tylko i wyłącznie o to, co ta matka temu dziecku na gadała, przecież to nie jest normalne. A żeby to był jeden taki przypadek. Nie wierzę, że właściciel dużego psa nie spotkał się nigdy z mijającymi matkami z dziećmi wmawiającymi im, że psy to ludojady..
-
Corrida, powiedziałam chyba wyraźnie - dla Ciebie coś może być fanatyzmem, a dla innych zwyczajnym poglądem. A nazywanie z tego powodu innych czubami jest co najmniej niestosowne.
-
Nie ma agresywnych ras , są tylko ludzie-ignoranci
omry replied to Weaver's topic in Rasy 'agresywne'
Corrida, nie mam zamiaru wchodzić z nikim w żadne dyskusje, po prostu dla mnie nie ma żadnej różnicy pomiędzy rasami, ponieważ moim zdaniem wszystko zależy od wychowania i genów. To, do czego psy stwarzano już w większości zanikło z ich cech. Yorki polowały? York mojej mamy uwielbia moje szczury. Rottki walczyły? Mój rottweiler nie reaguje na żadne zaczepki, czy to ludzi, czy psów. A gdy jest kąsany, bo jest zbyt natrętny, to odchodzi. Jeszcze raz - moim zdaniem wszystko zależy od genów i wychowania, i tak to się ma do rzeczywistości:) A to, co wy uważacie, to Wasza sprawa. Zadałam tylko proste pytanie, na które dostałam odpowiedź. Tyle. -
Nie zapominaj, Corrida, że to, co dla jednego jest fanatyzmem dla drugiego jest najzwyczajniejszym w świecie poglądem, takie po prostu je ma i już. Komuś to nie pasuje, to niech się nie odzywa, a jak się słowo 'czubek' samo podsuwa, to coś z kimś chyba jest nie tak. I na pewno nie z tym 'czubkiem'..
-
karjo2, a skąd ja, przepraszam, miałam wiedzieć, że uśmiechnięciem zachęcę dziecko do podbiegnięcia i niemal rzucenia się na szyję rottweilerowi? W ostatniej chwili to dziecko złapałam, i to moja wina, ponieważ się uśmiechnęłam? Może nie powinnam zachęcać do głaskania psa, okej, ale zrobiłam to, po czym usłyszałam, jak matka wydziera się na dziecko. Czy ja wydzierałam się na tę matkę, gdy jej dziecko chciało rzucić się na mojego psa? Ja byłam odpowiedzialna za psa i panowałam nad nim. Matka była odpowiedzialna za dziecko i nad nim nie panowała. Ja więc przejęłam kontrolę i wszystko było okej, dopóki matka nie zrobiła całego zamieszania. Ona nie zwróciła się do mnie słowem, po prostu wykrzyczała dziecku w twarz, że to bydle ją zje. I tu nie chodzi o żadne pouczanie dziecka, po prostu wykorzystałam okazję, gdyż widziałam, ze dziecko ma ochotę na kontakt ze zwierzęciem, a nie nauczono go jak się z nim obchodzić. Więc po prostu powiedziałam mu jak. O co tyle szumu?
-
Nie ma agresywnych ras , są tylko ludzie-ignoranci
omry replied to Weaver's topic in Rasy 'agresywne'
Jakim poziomem pobudliwości i agresywności? Skąd to wzięłaś? Skłonnościami dominacyjnymi? Niemal każdy pies próbuje zobaczyć, na ile może sobie pozwolić, a to w jakim stopniu to robi z pewnością nie zależy od rasy, a od cech indywidualnych osobnika i genów. ''źle ułożony lub zaniedbany rottweiler ma znacznie większe szanse stać się zwierzęciem agresywnym, niebezpiecznym niż źle ułożony lub zaniedbany labrador'' Z całym szacunkiem, nie sądzę. -
[quote name='laikinia']Mam tylko mala uwage- z tego co zrozumialam, to chyba nikt nie mowil tutaj o usmiercaniu zwierzat domowych, ale o kastrowaniu tych co sa i nie produkowaniu nowych... Niejako te co sa maja dozyc szczesliwej starosci, ale sie nie rozmnazac dalej... [/QUOTE] Co jest uśmierceniem gatunku:) Dalszej części nie chce mi się nawet komentować. Jak można kogoś nazwać wege-czubkiem dlatego, że ma odmienne zdanie i patrzy na to wszystko inaczej? Jak można zarzucać komuś nietakt w tym, że nazywa mięso trupami zwierząt. A czym innym to jest? Martens, proszę, zastanów się, a jak rzygasz, to nie pisz, bo i nam się udzieli. Co wtedy?:)
-
Jeśli chodzi o chore mamusie, to najbardziej mnie denerwują te, które wmawiają dziecku, że pies je zje. Nosz kurde mać, co to ma w głowie? Jak można dziecku od małego wpajać, że pies jest zły, że groźny, że pogryzie.. Jakby nie można było normalnie powiedzieć, że obcych piesków bez pozwolenia się nie dotyka. Czy trzylatek tego nie zrozumie? Bezmózgie mamusie wolą pójść na łatwiznę, a później się dziwią, że dziecko płacze i ucieka, jak zwierze do nich podejdzie. Nawet kilka dni temu, mój chłopak poszedł po bułki do Biedronki, ja stoję w środku, ale tam, gdzie psy mogą, oczywiście, z Iwanem. Iwan kulturka położył się i czeka. Patrzę zza szyby przygląda nam się jakiś maluszek, nie wiem ile mógł mieć lat, może trzy? Patrzy się na mnie i na psa, najwyraźniej czekając na uśmiech ode mnie, który miałby oznaczać, że ma się nie wstydzić, ponieważ gdy się uśmiechnęłam, to w mig był koło nas. Podchodzi do psa, to ja mówię Iwanowi, żeby został, a ja zatrzymuję dziecko i mówię, że to duży piesek i że nie wszystkie pieski są kochane i że trzeba zawsze się zapytać a później pogłaskać itd. Dziecko zrozumiało, ale się nie odzywało, bo gdy go puściłam to odeszło dwa kroczki. Sama więc powiedziałam, że pogłaskać może i nawet pokazałam w jaki sposób, więc pogłaskało. Nagle mamusia wyrywa się od kasy wrzeszcząc do dziecka, że ma zostawić psa, bo pies go zje, bo bestia, bo wielki, bo groźny i tak do wyjścia ze sklepu.. Nic nie mówiłam, bo mnie zatkało, swoją drogą widziała, że kucam koło dziecka i że dziecko robi to za moją zgodą. I na nic moja nauka, a takie mądre dziecko może by było, to mamusia w główce namieszała.
-
Nie ma agresywnych ras , są tylko ludzie-ignoranci
omry replied to Weaver's topic in Rasy 'agresywne'
[quote name='Martens']i twierdzenie, że zachowanie psa zależy tylko i wyłącznie od wychowania prowadzi do wniosku, że rottweiler i labrador to jedno i to samo.[/QUOTE] A możesz mi wytłumaczyć, czym się różnią? -
Ja również jestem wegetarianką z własnego, świadomego wyboru. Dla mnie zabijanie innych istot dla własnych niepotrzebnych celów jest zwyczajnie egoistyczne, a tego staram się wystrzegać. Brzydzi mnie jedzenie martwych zwierząt, które kocham i które stawiam ponad rasę ludzką. Z tego, co czytam to z jednej strony popadam w skrajność, a z drugiej nie. Oczywiście się z tym nie zgadzam, to żadne skrajności, a indywidualne poglądy. Popadam w tę skrajność, gdyż uważam, że zwierzęta nigdy nie powinny być zabijane w celach konsumpcyjnych, to nasi bracia. Wstydzę się w związku z tym, że jestem człowiekiem i z ręką na sercu nie miałabym nic przeciwko wyginięciu rasy ludzkiej. Tylko i wyłącznie rasa ludzka niszczy życie na ziemi, a wszystkim innym gatunkom byłoby bez nas lepiej. Z drugiej strony nigdy też nie pomyślałabym nawet o tym, by celowo uśmiercić zwierzęta udomowione. Po pierwsze tak naprawdę to dzięki nim, w większości przynajmniej, poznaliśmy czym jest miłość do zwierząt. A po drugie, tak jak ktoś już wcześniej napisał, to też jest gatunek, który ma prawo żyć. Uśmiercenie go nie jest rozwiązaniem problemu. Nigdy też nie odebrałabym moim zwierzętom mięsa. Nawet szczurom, które są wszystkożerne. Mogę podać im mięso, to im podaję na obiadek. Nie jedzenie mięsa powinno wynikać ze świadomego wyboru, więc nie będę im tego odbierać. Ja mam wybór i świadomość tego, czym te mięso jest - martwym zwierzęciem. Dlatego do nie jem. Tak samo cała moja rodzina i znajomi. No osobiście nie znam żadnego wegetarianina. Nigdy w życiu nie namawiałabym nikogo do niejedzenia mięsa. Każdy swój rozum ma i robi to, na co mu uczucia pozwalają. Jak jak pomyślę o zjedzeniu kawałka świnki, to mnie skręca, ale rozumiem to, że ktoś może to jeść i o tym nie myśleć. Natomiast gdy oznajmiłam mojej mamie, że przechodzę na wegetarianizm, to zostałam lekko wyśmiana, po czym dostałam pouczenie o tym, że mięsko jest bardzo potrzebne. Mało tego, co jakiś czas namawia mnie na zjedzenia kanapki z pasztetem, czy kotlecika. Weź tu człowieku głoś jakieś swoje przekonania..
-
Mordowanie zwierzat w majestacie prawa - czy to mozliwe?
omry replied to chwiladlapupila's topic in Prawo
[quote name='Ada-jeje']Bardzo czesto spotylkamy sie z niewiedza, i mysle ze powinnismy pomyslec o adwokatach ktorzy specjalizowali by sie w prawie dla zwierzat. Ale nikt nie bedzie robil tego za friko, bo oni musza z czegos zyc. Zas prawnicy ktorzy pomagaja nam charytatywnie jest to forma uprzejmosci i nie mozemy jej naduzywac. Czesto mimo ich checi maja juz swoje terminy za ktore wzieli kase i nam musza odmowic pomocy. Dlatego jestem za utworzeniem takiej kancelarii, a kazda organizacja mogla by przeznaczyc ze swoje otrzymanego 1 procetnu, jakis procent dla adwokatow ktorzy tylko i wylacznie walczyli by o prawa dla zwierzat, byli by pelnomocnikami i oskaryzcielami posilkowymi, doradcami dla organizacji pro zwierzecych.[/QUOTE] To jest dobry pomysł. Przydaliby się w tym kraju ludzie z wykształceniem w tej dziedzinie, którzy wreszcie te wszystkie paragrafy wzięliby na poważnie i się z nimi obeznali. Jednak kiedy to nastąpi? Gdzie z tym pomysłem iść? -
Mordowanie zwierzat w majestacie prawa - czy to mozliwe?
omry replied to chwiladlapupila's topic in Prawo
[quote name='Ada-jeje'][SIZE=3][B]1 procent dla utworzenia kancelarii adwokackiej dla zwierzat.[/B][/SIZE][/QUOTE] Co, gdzie i jak? -
Moim zdaniem, Amber, tak ludzi odpowiedzialności nie nauczysz. Skoro Twój pies mógł sobie do nich podbiec (nie ważne z jakim zamiarem i czy szczekał) to jej też mogą. Raczej powinniśmy dobry przykład dawać i pokazywać ludziom, jak odpowiedzialny psiarz się zachowuje. Jak idę z Iwanem to ciągle coś nas obszczekuje. Czy to ze strachu, czy bo jesteśmy na 'jego' osiedlu, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Ale ja mojego psa nie puszczam, by dać komuś nauczkę, postraszyć go czy zrobić na złość. To nieodpowiedzialne. Ale to tylko moje zdanie.
-
Nie musisz iść na żaden konkretny profil, żeby móc studiować w danym kierunku. Ja jestem w liceum na profilu dziennikarskim, ale na studiach idę na zootechnikę. Jednak jeśli chcesz, to po prostu się zorientuj jakie profile są i wybierz najbardziej odpowiedni. W mojej szkole był profil biologiczny, jednak z rokiem, w którym do szkoły przyszłam, to go znieśli. Może coś takiego jest u Ciebie? Fajnym pomysłem jest też technik leśnik, po tym już możesz ubiegać się o jakąś pracę i kontynuować naukę. To fajna sprawa, możesz wielu zwierzątkom pomóc. Pamiętam leśniczego sąsiada mojej babci. Ciągle miał jakieś zwierzątka u siebie na podwórku. A tu zranioną sarnę, a tu jakiegoś lisa. Kiedyś do niego poszłam i podbiegły do mnie dwa małe dziki. Radocha była, że szok:D Wszystko zależy od Ciebie.
-
Dokładnie, najważniejsze, że zdrowe :)
-
Czytam cały temat ciekawa w jakim stanie są maluchy, a tu ciągle nic :( Kurcze, oby wszystko było dobrze. <kciukotrzymacz>
-
Ja jakąś godzinkę temu też spotkałam się z wielkim duchem mojej psiny. Chamstwa a tym nie ma, ale muszę się pochwalić:) Jak już wcześniej wspominałam, moja sunia (w typie yorka) jakiś czas temu atakowała ludzi i od tamtej pory ma zakaz zbliżania się do obcych ludzi i psów. Teraz już nie wykazuje nikim zainteresowania, gdyż wie, że i tak jej nie pozwolę szczekać ani podejść. Chodzi więc spokojnie. No to wracamy ze spacerku i nagle zaczęła lecieć na nas wielka suczka. Mieszaniec, ale miała w sobie coś bullowatego. Była w kagańcu, ale bez smyczy, a jej pan leżał pod samochodem i coś naprawiał. No i ona tak na nas biegnie, ze wściekłością. Mnie zamurowało, gdyż pamiętam takie szczekanie i ten bieg, kilka lat temu biegł na mnie i psa rodziny pewien ast, a później pogryzł Filipa. Suńka była trochę daleko, na początku Torika nic. Gdy suczka była od nas jakieś 5 metrów Torika wyleciała przede mnie, stanęła na tylnych łapkach i wydobyła z siebie bulgot, jak jeszcze nigdy wcześniej. Dziwny był ten bulgot, bo to pies mały a do tego już stary, ale jeszcze nigdy takiego czegoś od niej nie słyszałam. A ta suczka się zatrzymała. Normalnie się zatrzymała jakieś pół metra przed Toriką, z dwie sekundy stała i szczekała, po czym się wróciła. Właściciel się obudził dopiero, gdy pies już wracał, ale fakt, wszystko działo się bardzo szybko, tylko trochę zdążyłam ściągnąć Torice smycz. Dobrze, że pies miał kaganiec, ale nawet w takim kagańcu mógłby zrobić mojej Tori krzywdę. I mnie, oczywiście. Jednak okazało się, że Tori jest wielka duchem i jak trzeba, to stanie w mojej obronie, choć faktycznie, pierwszy raz od jedenastu jej lat musiała mnie bronić.
-
HelloKally ma rację. Jakbym zaczęła się wydzierać na te bydło, co mi na psa szczeka, to nie dość, że psu by się udzieliło, to jeszcze bydło by miało większą frajdę. Na spokojnie tekst typu: 'dobrze się czujesz?', 'Torika, ustąp głąbowi', czy 'ja to mam los, zawsze na jakiegoś debila trafię' powodują, że bydło nie wie, co powiedzieć i speszone odchodzi.
-
engelina_88, tak, chcę ryzykować! Dlatego właśnie mój pies ciągle chodzi bez smyczy, podchodzi do kogo chce, a ja mam gdzieś na kogo szczeka :)
-
Mimo wszystko nie potrafiłabym kopnąć psa. Może to źle, ale nie potrafiłabym. Ja na Ciebie weszłam? Może faktycznie źle się zrozumiałyśmy, ale ja już w pierwszych Twoich postach w moją stronę 'wyczuwałam' jakieś wyrzut. Nie ważne, proponuję zakończyć temat :)
-
Nie wiem, czemu stwierdzasz, że mnie interesuje, czy Ciebie interesuje gryzienie mojego psa :) Po prostu piszesz do mnie z wielkim bulwersem, jakbym uważała, że moja psinka zrobiła dobrze i że miała prawo. Otrząśnij się, dziewczyno. Widocznie się różnimy, ja bym psu kopniaka nie zasadziła bez namysłu. Po prostu bym nie potrafiła. Raczej bym się na nią rzuciła ciałem, przykrywając mojego psa. Co do edita: Uderzyć, nie szturchnąć :)