Jump to content
Dogomania

Madie

Members
  • Posts

    2372
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Madie

  1. Bąbelek już bezpieczny. Wypatrzyłam go jednak w innym wątku, więc mam nadzieję, że nikt się nie obrazi jak zaproszę Was wszystkich do Tusi.
  2. Własny wątek TUSI. Już nigdy nie będzie bezdomna. Przenoszę ją na mazowieckie.
  3. Rozliczenia 2 kwietnia: 760zł -749,27 - leczenie w klinice (scany leczenie strona 4) = 10, 73zł 3 kwietnia: 10,73zł - 191zł - karma z zooplusa = -180zł
  4. Deklaracje Zachary 20zł/mcs i wpłaty 29/03/2015 - Zachary 420 zł (400zł jednorazowo i 20 zł stałej na marzec) DZIEKUJEMY!!! 29/03/2015 - Nesiowata 30zł DZIEKUJEMY!!! 31/03/2016 - mimbr 100zł DZIEKUJEMY!!! 01/04/2016 - Anula 50zł DZIEKUJEMY!!! 01/04/2016 - RudyKaś 30zł DZIEKUJEMY!!! 31/03/2016 - Bou 100zł DZIEKUJEMY!!! 01/04/2016 - od p.Doroty H. (brak nicku z dogo) DZIEKUJEMY!!! 04/04/2016 - mdk8 15 zł DZIEKUJEMY!!! 18/04/2016 - zachary 20zł (deklaracja stała za kwiecień) DZIEKUJEMY!!! Odejmuję 749,27 zł na leczenie Tusi Odejmuję 191zł na karmę Odejmuję 100zł na wizytę u Ortopedy Odejmuję 273zł (200zł fotelowania przez 7 dni + badanie krwi, podkłady, smaczki, szelki) - wpłacone7/04 Odejmuję 283 zł (200zł hotelowanie 10 dni, 8zł podkłady, 10 odrobaczenie, 65 szczepienie - wirusówki, 22 kwietnia Tusia ma na koncie -821zł
  5. DIAGNOSTYKA: 07/04/2016 Kontrolna krew 29/03/2016 - USG 27/03/2016 - Opis RTG 26/03/2016 - Badania krwi
  6. Witajcie! Oto Tusia: Tusia została dziś zabrana przeze mnie i przez Agat21 spod Suwałk (Jeleniewo) do Warszawy - wiele przeciwności losu musiałyśmy pokonać żeby się tam znaleźć. Ogromna ilość szczęścia pomogła nam w sukcesie. Wszystko dla Tusi miało iść w lepszym kierunku. Psinka mimo złamanej łapy, lekkiego wychudzenia, widocznego gołym okiem przerażenia człowiekiem i cichej rezygnacji widocznej w oczach i całej mowie ciała, wyglądała na psa w całkiem niezłej formie fizycznej. Niestety - pozory mylą. Otrzymałam przed 30 minutami telefon z lecznicy, w której Tusia aktualnie się znajduje. Tusię, oprócz podstawowego profilu diagnostycznego krwi, postanowiono przepadać pod kątem babeszjozy z powodu obecności kilku bardzo opitych kleszczy w jej małym ciałku. Wynik na badanie okazał się pozytywny, parametry nerkowe, ale szczególnie wątrobowe są podwyższone, poziom erytrocytów jest niski. Rokowania wedle słów lekarza są bardzo ostrożne - sunia nie jest nic jeść, pić, ani się załatwiać. Ile z tego jest wynikiem samej choroby, a ile strachu przed nieznanym i przed człowiekiem - tego nie wiemy. Wdrożona została płynoterapia, podane antybiotyki, leki przeciwzapalne - słowem wszystko co może przeważyć nasze szanse na wyleczenie suczki. Do wtorku jeśli jej stan pozwoli ma także ma mieć wykonane RTG (prześwietlenie złamanej łapki i płuc) oraz pewnie czeka ja USG z uwagi na duże napięcie i bolesność brzucha (lekarze podejrzewają stłuczenie wątroby). O takich drobiazgach jak przyszłe odpchlenie, zaszczepienie, sterylizacja i inne - nie będę teraz pisać. Będziemy się tym martwić jak stan zagrożenia życia zostanie wyeliminowany. Lekarz także próbował mnie ponownie delikatnie wypytać, czy sunia jest z jakieś interwencji organizacji prozwierzęcej. Odparłam zgodnie ze stanem faktycznym, że nie i oczywiście zapytałam o powód pytania. Otóż Tusia według niego na pewno była bita. Kuli się w sobie i chowa głowę przy pochylaniu się nad nią. Ma opuchliznę na skórze po bokach (podejrzewamy rzucanie w nią kamieniami - uciekała dziś nawet gwałtownie od rzucanych kawałków suszonego mięsa), ale nade wszystko panicznie się boi bliskości ludzkich nóg. Mimo osłabienia cofa się w róg klatki kiedy ktoś szybko obok przechodzi odwracając się grzbietem i chowając brzuch. Jakim trzeba być zwyrodnialcem żeby doprowadzić do takiego stanu psychicznego niewinnego szczeniaka?! :/:/:/ Zrobimy wszystko żeby suczka doszła do siebie, a potem znalazła odpowiedzialny, kochający dom, który pozwoli jej uwierzyć i zobaczyć, że nie wszyscy ludzie to podłe bestie. Czego Tusia potrzebuje? W chwili obecnej Tusia znajduje się w Warszawskiej klinice - Multivet. Przebywa tam jako mój pies i z mojego konta będzie rozliczana. Jak pisałam powyżej sporo dalszej diagnostyki i intensywnego leczenia przed nią. Być może będzie miała operowaną łapę - pamiątkę po wpadnięciu pod samochód - która krzywo się zrosła. Prosimy więc o choćby najmniejszą wpłatę na rzecz suni. Jak prawie wszyscy z Dogo jesteśmy z Agat osobami prywatnymi. Mamy własne zwierzęta, a także własne deklaracje dotyczące innych psów umieszczonych w hotelikach i domach tymczasowych. Nie zostawiajcie nas samych, a przede wszystkim nie zostawiajcie Tusi samej w tej trudnej sytuacji. Gdyby więc ktoś był chętny na deklarację stałą bądź jednorazową wpłatę na rzecz suni - proszę o informację - wyślę numer konta wraz z danymi do przelewu. Odnośnie powyższego - wierzę, że Tusia wyjdzie cało z opresji, więc szukamy dla niej już na przyszłość SKARBNIKA. Teraz jest to bezsensowne, bo klinika i tak ściąga opłaty bezpośrednio już z mojego konta, ale po wyjściu suni ze szpitala chciałabym przekazać wszelkie finanse (oczywiście po drobiazgowym rozliczeniu się) odpowiedzialnej osobie. Poszukujemy także zaufanego Domu Tymczasowego - bezpłatny to marzenie - który nie jest bardzo przeładowany. Opcjonalnie wchodzi w grę domowy, sprawdzony hotelik na terenie województwa mazowieckiego. Psinka jest jedną, małą kulką pełną przerażenia. Potrzebuje wiele cierpliwości, czasu i opieki. Ten pies wzięty na smycz nie chodzi...Ona zamiera. Ale jeśli już nie ucieka przed człowiekiem, a rusza w jego kierunku, to nie chodzi - pełza, czołga się, pokłada. Ogonek ma schowany tak bardzo ściśle pod brzuszkiem, że zastanawiałam się nawet czy go ma. Sunia nie wykazała żadnej agresji w stosunku do napotkanych psów ani kotów - to wcielenie łagodności. Mamy dla niej uzgodnione bardzo dobre miejsce, zaufane miejsce, ale nie wiem czy finanse pozwolą ją tam umieścić na dłużej. Awaryjnie jednak będzie miała gdzie się podziać po wyjściu ze szpitala. Deklaracje dotyczące jej utrzymania są na wagę złota. Rozumiemy jak ciężko jest w tych czasach z finansami. Każdy ma kłopoty, ale można pomóc inaczej. Można podarować fanty na bazarek. Potrzebujemy założyć jej wydarzenie na FB i osoby, która będzie umiała je poprowadzić. Opcjonalnie są serwisy: się pomaga i pewnie inne. Może ktoś zechciałby...? Może ktoś ma kontakt do Fundacji, która zgodziłaby się wesprzeć Tusię w leczeniu, albo opłacić później sterylizację? Może podaruje karmę? Tusia ma aktualnie swoją skórzana obróżkę, czerwone szelki, które nie nadają się do dłuższego noszenia i nic więcej...Nie wie co to własny kocyk, zabawki, przysmaki. Wątpimy żeby kiedykolwiek najadła się do syta - jedyny człowiek jaki ją dokarmiał sam nie wyglądał zbyt dobrze... Wasza obecność tutaj jest bezcenna. Tusia będzie potrzebowała dobrych myśli, pozytywnych fluidów, podrzucania wątku, zapraszania nowych gości. Wszyscy są równie mile widziani. Bardzo prosimy tylko o powstrzymanie się od kłótni, szczególnie na tematy niezwiązane z naszym słoneczkiem. Na koniec podziękowania tym, którzy już włożyli wiele serca i zainteresowania w poszukiwanie suni: Agat21 - Ty wiesz. Gdyby nie Ty ona byłaby bez szans. Dziękuję za tę 700km trasę, gotowość do działania, współprzekupienie Łapiącego Pana i imię dla Tusi. Zachary - dobry duchu. Jesteś najlepszym przykładem tego, że nie można podążać ślepo za informacjami i tłumem. Nawet ja po ostatnim poście trzcinki zwątpiłam w jakiekolwiek szanse zobaczenie suni żywej. Ile trzeba mieć w sobie siły i samozaparcia żeby przy tak nieprzyjaznej sytuacji jednak dać radę dowiedzieć się jaka jest prawda.Jak bardzo musi zależeć takiemu człowiekowi na zwierzęciu, które widział tylko na zdjęciu, żeby mimo zwątpienia szukać dalej. Podtrzymałaś nas wszystkie kiedy potrafiłyśmy tylko pisać "szkoda..", "za późno...". Dzięki Tobie nie poddałyśmy się kiedy było już blisko, dzięki Tobie Tusia jest teraz z nami. Bou - gdyby nie Twój telefon do sklepu w poszukiwaniu prawdy i późniejszy apel w osobnym temacie nie powstałby ten wątek. Bardzo Ci dziękuję, że się nie poddałaś i drążyłaś temat do końca. Sunia także zawdzięcza Ci życie. Anula, mimbr, doris66,mdk8 - za obecność na obu wątkach od samego początku i deklaracji pomocy, za rady i sugestie. Przepraszam, że nie wymieniłam wszystkich, ale jest bardzo późno już i nicki tych użytkowników najczęściej się przewijały. Pozostałym niewymienionym także serdecznie dziękuję. Na koniec najbardziej kontrowersyjne, ale uważam że potrzebne, podziękowania kieruję do Trzcinki111. Gdyby nie Ty nie byłoby niczego. I oczywiście możemy nie zgadzać się z Tobą w działaniach lub ich braku, ale faktem jest, że dzięki założonemu przez Ciebie tematowi w ogóle mieliśmy pojęcie, że sunia istnieje. Dziękuję za Tusię. Tym, którzy chcieli by dokładnie doczytać wszystko od początku - wątek ten jest zebraniem i uporządkowaniem informacji zebranych z poniższych tematów:
  7. Dzwonił właśnie Multivet. Tusia ma Babeszjoze: małopłytkowość, stan zapalny, podwyższone parametry wątrobowe - nie chciała nic zjeść ani nic wypić. Dzwonili czy mogą kroplówkę podać. Biedne, małe, kochane serduszko :( EDIT: Oto nasza bohaterka. Postanawiam założyć jej osobny wątek. Opiszę tam wszystko pokrótce, podam linki do obu tematów. Trzeba koniecznie go rozreklamować i zapraszać gości. Nie może się ta sytuacja skończyć w żaden inny sposób niz dobrze - byłoby to po prostu złe. Nie wierzę w opatrzność zazwyczaj, rzadko się do niej odwołuję, ale dzisiejszego znalezienia jej i przejęcia nie jestem w stanie inaczej wyjaśnić. Mimo przeciwności i zamącenia na wątku jedna potrzeba prawdy była silniejsza, mimo świąt poczucie pilności zabrania jej natychmiast było mocniejsze, Tusia musiała się znaleźć, Tusia musi żyć. WĄTEK TUSI: Starałam się opisać tam konkretny bez żadnego zbędnego roztkliwiania się - jakbym zaczęła wyć o niesprawiedliwości to pewnie zrobiłby się z tego nic niewnoszący bałagan, więc emocje były pod kontrolą. Ale strasznie się boję o Tuśkę...
  8. Rozjechalysmy się z Agat w swoje strony. Tusia ( wielkie dzięki Agat za inwencję) już w Multivecie. Zostanie tam do poniedzialku lub wtorku. Podbiła serca na wstępie słodkim pysiem i została oceniona na około roku. Ale może mieć mniej. ( zdjęcia wkleje później ). Ma lekko podwyższona temperturę, uszkodzoną łapę, kilka naprawdę paskudnych kleszczy i kaszel. Ma mieć robiony pełen profil krwi, test na babeszjoze i RTG na dobry początek. Mam otrzymać nmaila wyniki, oczywiście dam niezwłocznie znać. Natomiast Tusieńka nie wygląda wcale źle wizualnie, jest szczuplutenka ale to nie szkielecik. Ponieważ leczenie będzie pewnie kosztowne ( łapa wygląda naprawdę niefajnie) to prosiłbym kogoś i zrobienie na dobry początek bazarku imiennego. Naszą historię pozwolę opisać Agat, bo jest i o czym pisać. Cudem, dosłownie cudem zbiegów okoliczności nam się w ogóle udało .Samej zainteresowanej z całego serca dziękuję za podróż i poświęcenie mimo złego samopoczucia - jesteś naprawdę cudowną kobietą.
  9. Mamy ją . właśnie wracamy z Agat do Warszawy. Sunia musi trafić do weta. Mamy jeszcze ponad 200 km,ale ważne że jest....
  10. Mamy Ją. Reszta za ok 6-7 godzin.
  11. Właśnie sprawdziłam stan konta. Doszły wpłaty od Oleny24 i Zachary. Dziękuję:))) Jutro uzupełnie rozliczenie na 1 stronie:)
  12. Dam znać jak tylko dojdzie:)
  13. Jutro ruszamy z Agat rano. Prośba serdeczna do Bou - mogłabyś rano zadzwonić do tego sklepu, uprzedzić że będziemy i poprosić w razie czego o przetrzymania psa?
  14. Może to po prostu wynik okrucieństwa. "Zabawy".
  15. Uzupełniłam post na pierwszej stronie. Nadziejko - wpłaciła także wcześniej Anula. Ujęłam to wyliczenie na 1 stronie. Wszystkim Pomagającym serdecznie dziękujemy:)
  16. Melduję się u Bąbelka :) Przy okazji sprawdziłam stan konta: doszły przelewy od koji (30zł) i xibalbi (5 zł) Serdecznie dziękuję!!
  17. Ale mam nadzieję, że nadal masz zamiar wysterylizować sunię?
  18. uSZATEK/Bąbelek ma trochę pieniędzy już uskładanych. 80zł w tym przypadku za komfort dla niego można zapłacić :) Mimbr - podeślesz mi proszę stronę hotelu na FB? Nie jestem pewna czy dobrze znalazłam a chcę tam zadzwonić.
  19. Rozmawiałyśmy z Agat. Ustalenia są takie: ja nie wyrwę się z pracy w piątek przed 15 - naprawdę próbowałam, ale nie dałam rady- więc w ten dzień na pewno nie pojadę. Albo ktoś się zadeklaruje, że z Agat się zabierze ( z Warszawy najlepiej) i wtedy rusza w piątek rano, albo pojedziemy tam razem w sobotę. Ponadto ja kombinuje hotel dla Psiaka gdzieś na trasie, albo w pobliżu Warszawy. No i szukamy kogoś z okolic Suwałk. Może mógłby podjechać wcześniej i sprawdzic czy pies tam jest, zabezpieczyć go chociaż do soboty...
  20. Też się melduje u psinka. W kwietniu coś podeślę
  21. Dziękuję Nadziejko:-) Trzymam kciuki za Twoje footerko
  22. Napisałam PW do Agat. jak się zdzwonimy to dam znać co ustaliłyśmy.
  23. Uzupełniłam listę wpłat na 1 stronie i wysłałam PW z numerem konta do zainteresowanych. Mimbr, rozumiem więc, że ten ogonek jest też w porządku? Miałaś może możliwość rozmawiać o żywieniu z Hotelem? Z pozdrowieniami, k
×
×
  • Create New...