Jump to content
Dogomania

a_niusia

Members
  • Posts

    5689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by a_niusia

  1. [quote name='socurek']Jak w temacie - chciałam zapytać czy to w ogóle możliwe, żeby uczyć nowych sztuczek dwa psy jednocześnie. Próbuje, ale jedyne co udaje mi się w takich sytuacjach osiągnąć to burza mózgów. Patrzę na jednego psiaka i mówię jakąś komendę, np.: "łapa" i dostaję łapę od obydwu ^_^ nagradzam obydwa. Jak jeden załapie - drugi się uczy od pierwszego, ale zanim któryś załapie co trzeba zrobić, żeby dostać smakołyk jest jeden wielki cyrk ze skakaniem po mnie i po sobie na wzajem - zbyt się emocjonują i nakręcają wzajemnie. Nie mam pomysłu jak to ogarnąć, a dosyć długo już myślę... Będę wdzięczna za pomoc.[/QUOTE] lepiej jest nad nowymi rzeczami pracowac z kazdym z psow oddzielnie. po prostu dlatego, ze psy sa zwykle rozne i zupelnie inaczej trzeba z nimi "gadac". ja mam dwa tej samej rasy, a i tak kazdy z nich wymaga innego podejscia. jesli chodzi o komendy, ktore psy juz potrafia, to trzeba nauczyc psy komendy "czekaj". oczywiscie wiadomo, ze to nie jest latwe szczegolnie jak sie ma psy rozemocjonowane, ktore chca wszystko juz natychmiast:))) ja uczylam tego przy pomocy takiego dziwnego aportu, ktory mialam tylko jeden. rzucalam i wysylalam jednego psa. jesli wysylalam starsza to mlodsza na poczatku musialam przytrzymywac. poza tym mlodsza z wieksza fantazja spierdzielala z tym aportem, bo sie bala, ze starsza suka jej zabierze. ale szybko zakumaly "dawaj" i "czekaj" poprzedzone swoim imieniem. i teraz obie sadzam albo przywarowuje i np. tylko jednej cos zadaje a druga ma czekac i tak na zmiane. czasem widze, ze jak cwicze z jednym psem, to drugi jak cien tez robi, co kaze, ale wtedy mowie do cienia, ze ma przestac blaznowac i ma grzecznie czekac i nie nagradzam za to. to nie jest latwe szczegolnie przy nakreconych psach, ale jest do osiagniecia. wazne jest tylko, zeby sie nie frustrowac. nawet jak na poczatku gnojek wskoczy starszemu psu na glowe albo zacznie robic inne *******y, zeby zwrocic na siebie uwage.
  2. a_niusia

    dysplazja

    glupiego jaska dostaje.
  3. pies potrzebuje zasad, zeby normalnie funkcjonowac. a zasady nie oznaczaja wcale pokazywania "kto jest najnizej w szeregu".
  4. generalnie to jak na 7miesiecznego pieska, twoj pies naprawde umie bardzo niewiele. mam nadzieje, ze nie dalas zlapac sie w pulapke "maly piesek, to nic nie musi", bo w te pulapke daje sie zlapac mnostwo wlascicieli. takie komendy jak "idz na miejsce" to nie sa sztuczki, to sa podstawy, dzieki ktorym z psem zyje sie latwiej. nie myslalas, zeby zapisac sie z psem do przedszkola-jest mala, moze jeszcze was przyjma? w obojetnie jakim przedszkolu naucza cie motywowania psa na zarcie, bo w takich miejscach po prostu na zarcie sie pracuje. ja sama uczylam moje psy komeny "na miejsce" wlasciwie od pierwszego dnia jak do mnie trafily i robilam to w bardzo prosty sposob. pomagalam szczeniakow wejsc do klatki, mowilam "idz na miejsce" i strasznie sie cieszylam, ze na swim miejscu jest. nawet nie uzywalam zarcia. mysle, ze la ciebie tez nie jest za pozno, ale jesli chodzi o motywacje psa to naprawde ciezko jest radzic na odleglosc. przede wszystkim jednak nie poddawaj sie, bo jesli mowisz do psa "siad", a myslisz, ze on na pewno nie usiadzie, to nie dziw sie, ze nie siada.
  5. moj pies tak reaguje na komende "mów". zna tez komende "atak" i zaczya wtedy strasznie drzec morde, warczec i skakac po wskazanej palcem osobie. moj chlopak ja tego nauczyl. moj mlodszy pies tez zna komende "atak", ale wtedy skacze jak pilka, lize, slini i ogolnie niezbyt strasznie jej to wychodzi. uwazam, ze gdyby ktos, cos ode mnie chcial w ciemnej ulicy, to na luzaka oglabym te komende wykorzystac. ale na szczescie nie musze, bo moj pies jakos sam potrafi odpowiednio zaregowac. niedawno jakis gosc zlapal mnie za ramie i moj kundel znalazl sie obok w 3 sekundy i w uklonie gotowy do skoku rozdral sie na typa tak, ze gosc zapytal mnie "ktora jest godzina" i cienkim glosem zaspiewal, ze mam trzymac psa i uciekl:))) nawet nie zdazylam sie wydygac, powaznie. moj pies chcial go nawet gonic, ale gestem pokazalam jej, ze ma przywarowac i za to bohaterstwo dalam jej wszystkie ciastka, jakie mialam w kieszeni.
  6. ok jest tez ten z lososiem i ziemniakami.
  7. jest w porzo, ale z 5 znajomych psow, ktorym ja zafundowano, chetnie jadl ja tylko jeden. i to nie sa jakies szczegolnie wybredne psy. po prostu musi byc malo smaczna.
  8. [quote name='Jara']Koń jest również zwierzęciem rzeźnym jak owca i krowa.[/QUOTE] ja np. nie jem koni. moje psy nie maja takich dylematow moralnych:)
  9. [quote name='sleepingbyday']kupujecie karmy z koniną? A dorzucacie się czasem na akcje wykupu konia z transportu do rzeźni? karmić psa koniną, to jak karmić psa kociną bądź psiną.... czy jak to nazwać. temat mnie interesuje, bo unikam zbóż i drobiu, ale powiem, ze jestem zwolennikiem brit care'a. a tam drobiowy tłuszcz jest. ale zbóż nie ma.[/QUOTE] ja przyznam, ze wersja z konina byla ostatia, ktora kupilam. najpierw kupilismy te z koza, a tam tez jest kon. nie mam z tym problemow moralnych w tej chwili. jesli chodzi o brit care, to obie moje dziewczyny jadly te karme, jak byly szczenietami. wersja adult im w ogole nie sluzy. mlodsza sie drapie, starsza ma koszmarna siersc po tej karmie. brit teraz ma jakas nowosc bez ryzu, tez na ziemniakach. nie wiem, czy jest juz w polsce. nie wiem tez, czy sprobujemy, bo jednak niezbyt mi sie w tej chwili usmiecha zmiana karmy.
  10. [quote name='Jara']Rinuś na pierwszym miejscu powinno być mięso/mączką miesa, a nie mąka ziemniaczana.[/QUOTE] np. w wolfsblucie z koza na pierwszym miejscu sa slodkie ziemiaki (nie maczka ziemniaczana). ja kiedys bylam strasznie ortodoksyjna jesli chodzi o karmy i idealem dla mnie w ogole byl orijen i kiedy okazalo sie, ze moj pies nie za bardzo moze go zrec, to niezbyt chetnie, ale musialam zmienic poglady:))) w tej chwili moje psy jedza smaki wolfsbluta, ktore maja na pierwszym miejscu wlasnie ziemniaki i wygladaja i czuja sie super. zrobilismy tez kilka dni temu wyniki krwi mlodej i wszystko jest w normie. tak wiec to nie jest do konca tak, ze na pierwszym miejscu powinno byc mieso. sklad karmy powinien byc po prostu dostosowany do psa. a moje psy sa naprawde aktywne. potrafia kilka godzin galopowac non stop. im dluzej tym lepiej. dla nas odkrycie wolfsbluta to bylo naprawde wybawienie i koniec wszystkich problemow z zarciem.
  11. [quote name='Rinuś'][I][B]bo te Twoje psy to w ogóle ideały chodzące po ziemi prawda? :diabloti:[/B][/I] [I][B].[/B][/I][/QUOTE] daja rade:)))))
  12. a moj na koninie nie schudl i mial energii tyle, co zwykle. moj pies to lekkoatletyczna, pedzaca maszyna-same miesnie. konina to jeden z jej ulubionych smakow. siersc super, kondycja super, kupy super.
  13. [quote name='motylek1007']Czy ktoś mi pomoże i podpowie jakie jeszcze karmy mogę spróbować? chciałabym karmę bezzbożową z małą ilością włókna, z białkiem max 27%. dotąd wypróbowane i nie działają (niektóre z nich mają zboża w składzie, wymieniam z pamięci jakie próbowałam i były porażką): enova TOTW (wszystkie smaki) acana (robi bardzo brzydkie przebarwienia i dłuuugo schodzą) brit care Lukullus (starsznie dużo psy piły - nie wiem czy to normalne) Orijent - biegunka póki co najlepiej działa fish4dogs, ale cena jest wysoka, przy 2 psach wychodzi tego trochę (poza tym widzę ją dostępną tylko u dystrubutora????) sama już nie wiem co brać[/QUOTE] ja mam juz od dluzszego czasu obie suki na wolfsblucie. tez bylam calkiem zadowolona z fish4dogs, ale odkad zmienili maczke sledziowa na maczke grochowa, to juz sklad tej karmy wcale nie powala, a psom tez zaczela smakowac duzo mniej mimo ze wczesniej zarly ja na potege. wolfsblut ma te zalete, ze ma dosc duzo smakow i sa rozne linie jesli chodzi o zawartosc bialka.
  14. [quote name='filodendron']A to jest ciekawe, że aż tyle doświadczeń w tym temacie. Tak sobie teraz przewrotnie myślę, że może jednak źle się stało, że zabrano myśliwym prawo do odstrzału psów w lesie? Moja fota pochodzi akurat z regionu, gdzie wilki są, ale wszyscy wiemy, że jest ich tyle, co kot napłakał. Więc kto?[/QUOTE] to jest sliski temat...
  15. mieszkam nad rzeka. wedkarze sa kolo nas caly rok. tym bardziej musze miec wychowane psy. no i psy mam mysliwskie. nie szkole ich, zeby "tepic instynkt". szkole, aby go rozwijac. ej Molly wez przestan do mnie listy pisac:))))
  16. [quote name='motyleqq']Tessi, jakaś Ty niesprawiedliwa dla swoich piesków, niedobra z Ciebie pańcia :( :evil_lol:[/QUOTE] ej serio...gdybym ja tak zrobila, to spacer dla kundla na fexi bylby koszmarna, frustrujaca niesprawiedliwoscia.
  17. [quote name='Tessi&Tola']To i ja swoje 3 grosze dodam... Też chodzę na spacery w jakieś pola, chaszcze i ostępy. Najczęściej spotykam tam wędkarzy (jesteśmy narodem wędkarzy!). W dodatku pojawiają się znikąd, bo zazwyczaj wyskakują nagle zza jakiś krzaków. Same atrakcje! Dlatego już się nauczyłam, zadupie czy nie, max jeden pies biega luzem a drugi zawsze na flexi (o wyższości flexi nad linką w krzakach mogłabym napisać pracę magisterską, więc proszę mi nie wypominać!). Jak pojawia się gość a nie zdążę już psa przywołać, bo buszuje w krzakach 300m dalej to ostrzegam wędkarza, że są dwie bestie:evil_lol: Jak odkrzykuje, że się psów nie boi, to spoko. A jak zaczyna się nerwowo rozglądać, to złażę mu z drogi i idę po drugiego psa, wolę nie wołać, bo widok pędzącego psa przeskakujące metrowe przeszkody (tak moje reagują na przywołanie po pewnym szkoleniu z wędzoną rybą:eviltong:) wywołuje czasem niekontrolowane zazielenienie przechodniów...:ekmm:[/QUOTE] dla mnie sytuacja jedna na flexi jedna luzem to jest w gole jakas abstrakcja. moja wyobraznia tego nie ogarnia. i wyobraznia moich dziewczyn tez nie. na szczescie nie musi... u mnie nie ma tez opci, ze nie zdaze psa przywolac.
  18. [quote name='Czekunia']No przecież, że żartuję, hehe. [/QUOTE] ja teeez:)
  19. chyba zartujesz. nie jestem moherem, weez!!!! moje psy biegaja luzem w parkach, a ostatnio nawet moja sarsza suka pod oslona nocy spotkala swego pobratymce na skwerze miejskim i tez tam latali w kolko ja dwa durnie. bardzo czesto nie mam ze soba smyczy jak ide z moim starszym psem sie odlac. co wiecej moja matka tez nigdy nie bierze dla niej smyczy jak idzie na podworko mimo ze jej kundel jest na smyczy. nie jestem moherem, przeciwnie. jestem luzakiem i mam mnostwo rzeczy w dupie:)) a moge sobie na to pozwolic, bo mam dobrze wychowane psy. serio. nie po to pracuje na nimi i robie z nich dobrych obywateli, zeby trzymac je na sznurku przez cale zycie. i z takimi pogladami i tak uwazam, ze pies nie moze ladowac sie miedzy matke i dzieciaka, a jesli komus sie takie cos zdarzylo to trzeba powiedziec "przepraszam".
  20. droga jest dla wszystkich i wszyscy maja prawo po niej lazic. wszyscy tez powinni zachowywac elementarne zasady kultury czyli "prosze, przepraszam" i te sprawy. ja sama idac droga nie laduje sie miedzy starych i ich dzieci, wiec w ogole nie kumam, czemu moj pies mialby to robic. sama chodze z psami w miejsca, o ktorych cale miasto wie, ze mozna tam spotkac psa i uwazam, ze majac tuz obok park oraz sciezke rowerowo-piesza, ktos wybiera droge przez lake to musi liczyc sie z tym, ze spotka tam psy, te psy beda luzem itd. na widok rowerzystow czy pieszyk nie wkladam sobie psow do kieszeni ani nie przepraszam, ze zyje, bo jestem z psami. czesto nawet nie zapinam ich na smycze. moje psy nikogo nie zaczepiaja, a jak ktos sie boi i majac do wyboru tyle miejsc na spacer u nas na dzielni, mimo to wybiera miejsce, gdzie psy biegaja luzem i cale miasto o tym wie, to ma problem z decyzjami zyciowymi. ale nie wyobrazam sobie, zeby moje psy zachowaly sie tak jak ten owczarek, zeby pognily rowerzyste czy cos tam innego. psa naprawde da sie nauczyc poprawnego mijania obcych na drodze, niezaczepiania, niecieszenia michy do calego swiata itd. i ogolnie poprawnego egzystowania w spoleczenstwie. jesli pies wychodzi na spacery i jego swiat nie oganicza sie tylko do wlasnego podworka, to nawet nalezy go tego nauczyc.
  21. nawet gdyby szla w bikini to czy to cos zmienia?
  22. a dla mnie pies, ktory widzac grupe ludzi nie przechodzi bokiem, ale miedzy tymi ludzmi to nie jest pies, ktory "nie wykazuje zainteresowania ludzmi". moje psy to sie ode mnie oddalaja na takie odleglosci, ze ich czasem nawet nie widze i musze na nie zagwizdac, kiedy mam chec ponownie ujrzec ich zaplute mordy. sa nauczone, ze ludzi sie nie zaczepia, na widok obcych ludzi same schodza na bok, a kiedy widze grupe bachorow to na wszelki wypadek mowie im, ze maja spadac i pokazuje, w ktora strone jesli nie mam ochoty ich zapinac na smycze. naprawde jestem bardzo wyluzowana jesli chodzi o moje psy, ale w zyciu nie pozwolilabym zadnemu wbic w grupe ludzi. jesli chodzi o puszczanie psa luzem, to wymaga to nie tylko odwolywalnosci, ale pewnych zasad wpojonych psu, z ktorych podstawowa powinna brzmiec "nie zaczepiamy".
  23. pewnie gdyby pies przeszedl sobie boczkiem to nikt by nie mial pretensji. psa sie takich rzeczy po prostu uczy. a jesli ktos nie umie psa tego nauczyc, to nie moze dopuszczac do sytuacji, ze pies podlazi w szczegolnosci do dzieci, bo dzieci zwykle maja starych, ktorzy sa na ich punkcie wrazliwi.
  24. [quote name='ulvhedinn']Jesteś pewna, że od jeża? Generalnie pchły na jeżu to inny gatunek, niż te na psie i bardzo niechętnie zmieniają żywiciela.[/QUOTE] tak, jestem pewna.
  25. a ja mam pytanie troche z innej beczki, ale mysle, ze watek jest dobry. kilka osob pisalo tu o gazie piperzowym. czy ktos go uzyl? czy tylko na pogrozkach sie skonczylo? i jaka byla reakcja psa potraktowanego ta bronia? a jaka jego wlasciciela?
×
×
  • Create New...