Jump to content
Dogomania

a_niusia

Members
  • Posts

    5689
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by a_niusia

  1. [quote name='Vectra']ja ja ja ja ja ja ja :diabloti: mam zajebisty humor , mogę się kłócić do rana :evil_lol: adrenalina ze mnie schodzi , a nie mogę zasnąć ... kurde , ale moje psy nie bardzo lubią patyki aportować , to już od wielkiego dzwona , jak wiedzą że nie ma piłki. fakt też wolę rzucać piłkę niż patyki .... ciężko by mi było rzucać wykałaczkami o długości 3 metrów :evil_lol:[/QUOTE] zapodaj temacik hahahahaha bo w kwestii pilki i obcych to sie za bardzo zgadzamy.
  2. [quote name='dog193']Aha, bo miałam wrażenie, że ten fragment: dotyczył już mojego psa, a nie laba opisanego przez evel i wygląda mi na to, że połączyłaś to w jedno.[/QUOTE] nie, to bylo o tym labisiu od evel. przeciez ona napisala o patykach!!! kto chce sie jeszcze poklocic?:))))))))))
  3. [quote name='evel']Może inaczej. Ten facet uważa, że chodzenie z psem na długi spacer bez smyczy to jest szczyt szczęścia. Nie jara go ani jakieś szkolenie, ani zabawa z psem czymś, w co musiałby włożyć chociaż odrobinę wysiłku (np. kupić piłkę w kiosku za 5 złotych). Uważa, że nagradzanie psa żarciem "jest przekupywaniem" i że to głupie. Podśmiechujki sobie robi ze mnie i z mojej siory, że nosimy na spacery zabawki. A jego suczka jest tak spragniona zabawy i nowych, fajnych rzeczy, że zawsze się do nas przykleja, jeśli nie zauważę jej w porę i nie schowam wszystkich fajnych rzeczy, jakie noszę ze sobą na spacer. I pan, który się wyśmiewa z "przekupowania" psa i noszenia zabawek, nie jest w stanie złowić własnego psa i odprowadzić go do domu, bo jak tylko odejdzie kawałek i puszcza sukę luzem, to ona gna do nas. Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno go nazwać rozsądnym właścicielem psa. Rozsądny właściciel widząc, że pieska tak kręcą piłeczki, ruszyłby dupsko i podczas cotygodniowych zakupów w tesco kupiłby psu zestaw 3 piłek i je zabierał na spacerki, żeby psu pokazać, że z pańciem też może być spoko. Pośrednio na pewno polepszyłoby to ich relacje. Moim zdaniem ;)[/QUOTE] serio, kumam to wszystko:))) moj post byl tylko odpowiedzia na to, ze patyk to nie zawsze do dupy zabawka:))
  4. [quote name='dog193']Serio rozważaliśmy taką sytuację? :roll: Bo szczerze mówiąc, pierwsze słyszę :roll:[/QUOTE] no ja odpowiedzialam na ten post jesli chodzi o patyki, pilki i inne zabawki [quote name='evel']Hm, pan od cavaliera po mojej uwadze edytowal posta i teraz wiemy, ze trenowal Z SUKCESAMI roty, onki, dobki, psy mysliwskie ojca i w ogole wszystko :cool3: Jak to sobie zestawiam z korespondencyjnym (sic!) kursem na behawioryste, to co najmniej jeden element mi nie pasuje :diabloti: A sasiedzi to temat rzeka :loveu: mi jeden pan zarzuca, ze przekupuje swojego psa noszac zarcie w kieszeni, a noszenie przeze mnie zabawek to jakis idiotyzm w ogole - przeciez sa patyki :razz: Szkoda tylko ze to moj pies wraca na wolanie nawet gdy nie mam ze soba nic do nagrodzenia (no dobra, bywa ze daje psu wlasna rekawiczke albo szarpie sie... rekawem od mojej "psiej" kurtki :lol: ) a pan musi swoja suke wolac bezskutecznie i w koncu po nia przychodzi, zabierajac ja recznie. Raz zabieral ja od nas ze cztery razy, bo labcia chciala sie pobawic "ta idiotyczna pilka" i w dupie miala patyki ;-)[/QUOTE]
  5. [quote name='Vectra']Licytacja ciężka , bo może warto zdefiniować "obca osoba" obca osoba - taka wyrwana z tłumu , która po prostu idzie z piłką w ręku , nasz pies zrywa 10 cm obroże i pędzi się pobawić. Czy obca osoba , z którą mamy relacje ;) dostaje piłkę w łapę i pies się bawi. .[/QUOTE] no otoz to. jak kogos znamy to sie z nim bawimy, proste. chociaz moj jeden pies swojej cennej pilki to by tak nie oddal bez walki:))) tak samo z towarzystwem spacerowym-znamy sie nie wiem ile, czesto kundle ceca po kija czy pilke na zmiane i na zmiane bywa sie wyrzutnia. ale na slynnych kwalifikacjach do trazy pozarnej, obca pani wziela ode mnie pilke, rzucila ja psu, pies przyniosl i szukal mnie, bo kazali mi sie schowac. nie chcial oddac pilki pani. nie chcial wymienic sie na druga pilke ani na zarcie. i ja uznalam to za doskonala, prawidlowa reakcje.
  6. [quote name='evel']Ale to już jest fiksacja + wdupiemanie właściciela. Nie sądzę, żeby jakikolwiek rozsądny człowiek pozwalał tak się zachowywać swojemu psu.[/QUOTE] no taka opisalas sytuacje i napisalas tez o wyzszosci pilki nad patykiem w tym kontekscie. i dlatego ja odpisalam, ze moim kundlom jest obojetne, co mam czy czego nie mam, bo i tak zawsze bedzie to lepsze i fajniejsze niz to co ma obca osoba. i to jest istota mojego wychowywania psow:)
  7. no sorry, ale jesli czyjs piesek napala sie na pilke w rekach kompletnie obcej osoby, ktora nawet nie chce sie z nim bawic, bo planuje te pilke porzucac innemu psu i nie da sie tego pieska odwolac naet jesli ma sie w rekach patyka czy cos tam innego, czym pies podobno lubi sie z wlascicielem bawic, to raczej nie ma sie co cieszyc, ze piesek przyjazny i z kazdym sie bawi... bo taka sytuacja tu jest rozwazana. a nie np. trening, gdzie psy raczej wszystkich znaja itd.
  8. [quote name='dog193']To tylko pogratulować :) Mój pies nie ma problemu bawić się z obcymi. Nie przeszkadza mi to.[/QUOTE] no a wlasnie ja tak wychowuje psy, ze do obcych nie wolno im nawet podchodzic. dlatego nie chce, zeby sie z obcymi bawily.
  9. [quote name='dog193']To chyba jednak nie jest tak. Mój pies np też jest mocno nakręcony właściwie na wszystko co mam w ręku, jeśli akurat chcę go nakręcić, ale woli jedne zabawki od drugich. Np na nic nie jest tak najarany, jak na piłki funny. Po prostu na nic, wręcz za bardzo jest na nie nakręcony, bo traci mózg przy nich. Frisbee, inne piłki, patyki, szarpaki - to wszystko wymięka, kiedy jest funny. Pies nawet wiedząc, że mam je w kieszeni, nie chce się bawić niczym innym, tylko cały czas dąży do piłek. Jak pisałam, jestem w stanie go nakręcić na wszystko, ale kiedy jest piłka, to nic innego się nie liczy. Nie wiem, może gdzieś popełniłam błąd, w każdym razie mu nie jest obojętne jak widać, czym się bawi. Tzn jest... dopóki nie ma piłek ;)[/QUOTE] jesli faktycznie obca osoba trzymajaca pilke funny jara go bardziej niz ty, to faktycznie gdzies jest blad. moj jeden pies ma wielka podjarke na pilke, ale, gdy ktos inny ma jej pilke, to co najwyzej zostanie oszczekany, zeby oddawal pilke. a juz na pewno w zyciu nie oddalaby swojej pilki obcemu, mowy nie ma. tak wiec: mi jest totalnie obojetne, czy cos trzymam w rekach czy nie. moje psy i tak beda wolaly mnie niz cudza pilke.
  10. [quote name='motyleqq']ja nie rozmawiam o metodach, tylko o szanowaniu psich emocji. nie wrzuciłabym psa do wody, bez względu na to, czy przyniosłoby to w przyszłości dobry skutek, bo uważam za zbędny taki stres. jest go wystarczająco dużo w środowisku, takiego, którego nie da się uniknąć. nie widzę powodu, by pies doznawał dodatkowo stresu[I], [/I]w imię tak błahej sprawy, jak umiejętność pływania. też bym nie chciała, by ktoś mi tak zrobił. moja Etna długo nie umiała pływać, brodziła tylko w płytkiej wodzie, potem pływała jak sierota machając łapami i rozchlapując wodę. do niczego jej nie zmuszałam, dziś jest świetnym pływakiem.[/QUOTE] ale plywanie to troche co innego niz jazda autobusem czy np. chodzenie do weterynarza. jak moj pies boi sie weterynarza, a sika mu z lapy krew i trzeba zaszyc, to mnie nie interesuje, ze sie boi, tylko po prostu ide z nim do lekarza. jak nadmiernie panikuje to dostaje ostra (zeby dotarlo) komende waruj i musi czekac az pan dktor przyjdzie i da zastrzyk oraz zaszyje. trudno.
  11. [quote name='beta ata']Wejdx np. na te stronę i przeczytaj wszystko "od deski do deski", a potem przez formularz kontaktowy zapytaj, jakie zajecia radziłby Ci abyś mogła bliżej zapoznac sie z tego typu pracą i ewentualnie wiązac z nia swoja przyszłość. To oczywiście nie Twój region, ale mam na mysli tylko zdobycie informacji, jak stać sie wykształconym dobrze szkoleniowcem, z drugiej strony dobrze, że nie Twój region, bo nie jestes potencjalną konkurencją ;-) Jest tam podany tez mail do współpracowniczki Dominiki :-) [URL]http://marcinwierzba.pl/?aktualnosci[/URL][/QUOTE] a tego pana to zdarzylo mi sie poznac osobiscie. i ja go nie polecam.
  12. akurat z tymi patykami i pilka to nie jest do konca tak...jak ktos umie baic sie ze swoim psem to nawet na wlasna rekawiczke go nakreci. moim kundlom jest totalnie obojetne, czy mam w rece patyk, pilke czy nic:)
  13. a_niusia

    Lęk przed psem

    [quote name='klaki91']No właśnie ja mam takie samo zdanie- po prostu gończe i psy myśliwskie to psy jedynie dla okreslonej grupy ludzi, którzy mogą im zapewnić odpowiednią ilośc ruchu uwzględniając przy tym ich naturę. Dziwi mnie to zwiewanie beagli na spacerach, o którym już prawie legendy krążą. Ale- co można wyczytać na forum poświęconym miłośnikom rasy beagle- wiele z tych psów ma porobione PT i inne tam kursy, uczestniczą w polowaniach czy w jakikolwiek inny sposób jest im zapewniana "rozrywka" do której zostały stworzone, latają przy rowerach bez smyczy, joggingują się razem z właścicielem po kilkanaście km dziennie/co drugi dzień a i tak mimo to mają tendencję do zwiewania na spacerach na te 20 minut a czasami nawet kilka godzin gdy puści je się luźno bo zachce się wyjść na zwykły luźny długi spacer. I wszyscy tam trąbią: prowadzić psa jedynie na lince na polach, w lasach, luzem puszczać tylko w parkach z innymi psami albo na stadionach czy innym ogrodzonym terenie. Wszyscy, nawet hodowcy którzy teoretycznie powinni mieć największą wiedzę o rasie[/QUOTE] bylam raz na spacerze z beaglem, ktory w psiej szkole bym prymusem, a na dworze spuszczony wlasnie mial gdziec pancie. i ona tak opowiadala, ile to robia z tym psem, jak go szkola itd, a on dalej ucieka... i nagle nasze 3 psy poszly w krzaki, ja nie chcialam, zeby moje tal lazly, bo ostatnio wylazly ze skorupa rzepow na calym ciele, wiec zagwizdalam i wrocily. a pani od beagla zawolala swojego psa tak, ze serio, gdybym byla tym kundlem to tez bym nie przyszla nawet jesli by miala dla mnie 1 kg ciastek w kieszeni. wszystko, absolutnie wszystko ma swoja przyczyne. i jesli ktos sobie nie radzi z psem, to zwykle nie jest to wina psa. to nie jest wina beagla, ze ucieka. to jest ina jego wlasciciela.
  14. a_niusia

    Lęk przed psem

    [quote name='evel']Jestem zawiedziona odpowiedzia - nadal nie dowiedzialam sie, co zrobic z psem z agresja lekowa w obliczu spotykania innych psow na codziennych spacerach. Oprocz zamieszkania w namiocie na placu szkoleniowym, coby cwiczyc chodzenie za roznymi pieskami.[/QUOTE] moze tez podejmij stosowne postanwienia na swieta. przeciez nie ma z gosciem o czym gadac...
  15. jest recepta-zdac egzamin.
  16. a_niusia

    Lęk przed psem

    [quote name='klaki91']są psy, które maja na prawdę super więź z przewodnikiem a mimo to miewają jednak chwile zapomnienia- takie są wg ich właścicieli beagle i inne goncze, ale jak to wyglada w praktyce nie wiem, opieram się na opiniach hodowców twierdza, ze nauczenie takiego psa olania interesujacego zapachu jest niemozliwe, nawet przy pomocy OE (chyba ze pies by caly czas na niej chodzil ale w takim razie to żadna metoda skoro caly czas trzeba ja stosowac) podobnie ponoc jest z PRT i JRT (na prawde silny instynkt pogoni), ale tu znowu- opinia wlascicieli i hodowcow niemniej wiez z psem to podstawa do szkolenia przy wykorzystaniu jakiejkolwiek metody, przede wszystkim powinna sie wlasnie ta wiez wypracowac. Widze jak to jest u nas- i tu uklon w strone pozytywnych metod bo to dzieki nim mam suke przy sobie na jedno "do mnie". I to biegnąca w radosnych podskokach, rozmerdana a nie ze zgaszona mina[/QUOTE] ja odpowiem na to, bo nie kloce sie z idiotami-tak postaowilam w swieta. wiec wytrenowane cavisie mnie nie obchodza. uwazam, ze nie masz racji. sama uwielbiam psy "stworzone do czegos", ktorych idiotyczna selekcja hodowlana nie pozbawila podstawowych popedow. kocham pracowac z takimi psami i to miedzy innymi dlatego mam psy mysliwskie. gdyby bylo tak jak piszesz wziecie gonczaka lub tez teriera na polowanie byloby niemozliwe. problemy z takimi psami bardzo czesto sa wypadkowa dwoch kwestii: niewybiegania i braku wiezi z przewodnikiem. bardzo, bardzo ciezko jest wytworzyc wiez z psem, ktory jest totalnie niewybiegany. bardzo wiele osob sadzi, ze mozna to zalatwic na miejskim skwerku z patykiem, czy pilka. a to nie sa psy do takich warunkow. po prostu zwyczajnie potrzebuja one wiecej ruchu niz zwykle psiarze moga im zaoferowac i to najlepiej, zeby ten ruch odbywal sie w miejscu interesujacym dla psiego nosa, bo wtedy pies meczy sie i fizycznie i psychicznie. w przypadku psow mysliwskich zapiecie psa na linke czyli jeszcze wieksze ograniczenie psu ruchu sprawia czesto, ze pies na tej lince zostaje juz na zwasze, bo problem sie nawarstwia zamiast sie rozwiazywac. kolo nas mieszka kilka gonczakow i jrt w tym jeden moj ulubieniec, na widok ktorego moje durne pieski probuja sie zmenic sie w prawdziwe damy, zeby je tylko zauwazyl. pies ten jest emerytowanym psem mysliwskim i razem ze swoim panem codziennie przejezdzaja kilometry na rowerze albo chodza na bardzo dlugie spacery-nie na rundke po parku. i ten pies jest po prostu mistrzem posluszenstwa. mamy tez pelny rozklad roznych gonczakow. i widac normalnie od razu, ktory jest wybiegany a ktory nie. rekordem jest dla mnie suka obecnie prawie 3 letnia w podobnym wieku jak moj starszy pies. obie byly szczeniakami w podobnym czasie i obecnie moj kundel smyczy potrzebuje tylko jako formalnosci, a tamta w ogole nie jest z niej spuszczana. pies jest chodzaca frustracja. ostatnio sporo pracuje z mloda gonczaczka. problem? "pies nieodwolywalny, goni rowery, lapie za rece, podbiega do psow i ludzi, nie slucha". bzdura. ten pies mial po prostu za malo ruchu i tragiczna kondycje jak na psa mysliwskiego. wzielam kundla, moje psy jej pokazaly, co to znaczy dobry spacer psa mysliwskiego i nagle okazalo sie, ze pies przestal byc upierdliwy w chacie, nie niszczy ogrodu i nawet ostatnio sami wlasciciele zaczeli spuszczac ja ze smyczy i uwaaaga: pies wraca na gwizdek i to nie sa czary. ja sama jak bralam starsza suke z hodowli, a bylo to dosc juz dawno, bo we wrzesniu 2010, to zamiast popularnych slow hodowcow i wlascicieli seterow "seter to nie owczarek, nie spodziewajcie sie sie zbyt wiele" (taaak, mowia to. slyszalam to wielokrotnie), powiedziano mi, ze spodziewaja sie po tym skojarzeniu szczeniakow o bardzo fajnym temperamencie, nastawionych na prace z czlowiekiem. i pani opowiedziala mi jak poszla ze swoja suka na szkolenie, na ktorym byly glownie owczarki niemieckie i mama mojego psa dala tam taki show, ze nikt nie mogl uwierzyc, ze "to tylko seter". i patrzac na to jak wychowane sa moje kundle (a sa to w 100% setery-sa durne jak setery, maja seterze adhd, ogromna pasje do pola i wszystkie popedy na miejscu) wiem, ze bzdura jest zaslanianie sie rasa i teraz jak slysze, ze cos nie jest owczarkiem i dlatego jest nieposluszne, to wiem, ze wlasciciel poniosl porazke wychowawcza:)
  17. a_niusia

    Lęk przed psem

    szczerze watpie, zeby udalo ci sie w tym przypadku zastosowac poprawnie obroze elektryczna. jesli pies jest na cos mocno nakrecony, to nie pomoze mu kopniecie obroza, kiedy juz atakuje. a zamiast kopac go tuz przed atakiem, lepiej popracowac nad wiezia z psem (serio to nie frazes) i sprawic, zebys to ty byla dla psa najwazniejsza na swiecie. my tak wlasnie zalatwilismy np. gonienie kotkow. a mam dwa psy mysliwskie stosunkowo ciete i wiedzace, co to lowisko.
  18. a_niusia

    Lęk przed psem

    korekty nie sa zle, paskudne ani zakazane. ale jesli ktos mus stosowac je ciagle tzn, ze po prostu nie dzialaja. jak wiadomo sama mam full zestaw dobrej jakosci elektronicznych pomocy treningowych w chacie. i juz kilka biedych pieskow sobie z tego korzystalo. tyle ze jesli ktorys z nich potrzebowalby tej obrozy ciagle i ciagle tzn, ze ktos cos robi zle. i tak jest z kazda metoda i pozytywna i negatywna. np. uwielbiana na dogo linka-pies cale zycie na lince, linka nie dziala. tak samo ze smaczkami, titaniem, odracaniem uwagi pilka...obojetnie, co sobie tu wstawimy.
  19. a_niusia

    Lęk przed psem

    korekty korektami, bat batem... ale jesli nawet przed tym jak pies wybierze wlasciwe zachwanie, naprowadzimy do na odpowiedni wybor takiego zachowania korekta i po korekcie zacznie zachoyac sie wlasciwie, co zostanie nagrodzone, a mimo to przy kazdym kolejnym zetknieciu z bodzcem wywolujacym niepozadane zachowania psa, pies nadal bedzie potrzebowal korekty, zeby "podjac wlasciwy wybor" tzn, ze cos nie wychodzi. dobra metoda szkoleniowa to jest metoda przynoszaca skutek. i dlatego np. kiedy moj kundel daje popis przy plocie, za ktorym drze pale jego wrog, to mnie osobiscie nie zadowala sytuacja, w ktorej do konca zycia mojego kundla pod tym plotem musze mojego psa korygowac fizycznie czy slownie.. pies moj ma przejsc kolo tego plotu w sposob kulturalny, bo do tego zmierza proces edukacji. jesli pies tego nie potrafi, wymaga opieprzu, korekty obroza lub tez odwracania uwagi zarciem, to znaczy, ze moja metoda jest nieskuteczna.
  20. ja bylam z moim psem na kwalifikacjach do ojsp i przeszlysmy kwalifikacje, jednak samo szkolenie koszmarnie mi sie nie podobalo. jego zalozenia w przypadku mojego kundla byly wrecz szkodliwe i przekreslaly to, co udalo nam sie przez prawie dwa lata wspolnego zycia wypracowac: nie podbiegasz do obcych, olewasz ich, a najwazniejsza na swiecie jest dla ciebie pancia, ktorej nie traktujesz jak podajnik do zarcia. a przede wszystkim nie brano tam pod uwage indywidualnych predyspozycji psa, co dla mnie skresla kazde szkolenie grupowe z miejsca. dobijajaca byla tez dla mnie organizacja zajec, ale to akurat sadze, ze zalezy od jednostki. ale sprawdzilam sobie, kto prowdzi takie szkolenia i jakie ci ludzie maja doswiadczenie i kalifikacje. w koncu google dostepny dla wszystkich:)) i akurat tam, gdzie my proboalysmy swoich sil, prowadzacy szkolenie nie maja jakiegos wybitnego wyszkolenia w tym kierunku. sa to ludzie, ktorzy po prostu zdali ze swoim psem egzamin. niektorzy maja tytul "tresera psow", ale wiadomo, ze taki tytl w dzisiejszych czasach moze miec kazdy. jesli chcesz robic cos z psami, to jest do tego mnostwo drog. zacznij przede wszystkim od szkolenia swojego psa, bo dosiadczenie jest "nienauczalne", trzeba zdobyc je samemu. i trzeba tez pamietac, ze w tej branzy twoj pies swiadczy o tobie. bo jesli twoj kundej jest nieodwolywalny, nieposluszny i niegrzeczny, to srednio bedziesz w stanie nauczyc czegos innych. po prostu pracuj z psami-na razie w podstawowym zakresie.
  21. moze zew, ale watpie, czy wiosenny.
  22. a ja uwielbiam darcie ryja przy zabawe i szczerze mowiac bardzo dziwne jest dla mnie, ze mlodszy kundel w ogole nie przejawia sklonnosci do wokalizacji przy zabawie. nijak nie da sie jej do tego sklonic. nie to, co starszy, ktory kocha drzec pale.
  23. [quote name='motyleqq']lepiej szczekać w ogrodzie, niż w domu... :evil_lol: ale odcinek który teraz oglądam mi się narazie podoba :eviltong:[/QUOTE] no nie wiem... u mnie na dzielni jest kundel, ktory jak jest pogoda to pinluje w ogrodzie non stop. w zeszlym roku latem mialam 6 raporto do oddania przed wyjazdem na wakacje. myslalam, ze pojde do tego ogrodu i temu psu glowe odstrzele, a historie o otrutych psach przestaly mnie dziwic. w koncu poszlam do tego domu i powedzialam, ze ten pies ma zniknac ze swoja rozdarta morda. i zniknal. pojawil sie w nastepnym miesiacu, kiedy znow pisalam raporty.
  24. lepiej nie ogladaj, bo jeszcze ubierzesz takie kozaczki...
  25. [quote name='Aleks89'][URL]http://www.youtube.com/results?search_query=ja+albo+mój+pies+po+polsku&oq=ja+albo&gs_l=youtube.1.1.0l10.631.1540.0.3541.7.6.0.1.1.0.102.432.5j1.6.0...0.0...1ac.1.OG5oX1ek6YU[/URL] Macie linkusia do odcineczków:diabloti:[/QUOTE] siodmy odcinek od gory szczegolnie wyglada zachecajaco, gdy patrze na miniaturke przy nim. nawet, gdyby miala worek batonow to by mi sie nie chcialo na nia sie patrzec.
×
×
  • Create New...