-
Posts
5689 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by a_niusia
-
moja swinka morska zawsze lala i srala tylko pod kaloryferem i raz ugryzla moja babke, a slyszalam, ze swinki morskie raczej nie gryza tylko uciekaja, wiec mialam naprawde ogromna satysfakcje, ze moj prosiaczek to wlasnie zrobil:))) ooo ja mialam taka [url]http://i2.pinger.pl/pgr212/0f845fbe0004a6d24b5c4512/rozetka.jpg[/url] swinka standard:)))
-
ja ciebie nie hahahaha ej sorry, ale jak czytam czasem te bzdurne idiotyzmy na psich blogach i w takich artykulikach pisanych tonem "ja wiem wszystko, a wy nic" wskazujacym nie tylko na to, ze kogos musieli na maxa nie lubic w szkole, ale tez ze ma kolek w dupie siegajacy kregow szyjnych, to mnie to juz nawet nie smieszy. "gowno wiem, ale sie wypowiem" to nic ze osiagniecia w szkoleniu wlasnego psa ma sie takie jak mrowka w spiewaniu. trudno, wiosna idzie, trzeba wziac sie za bary z chronicznym stresem. byle tylko nie z chroniczna sraczka.
-
mi sie tez podobaja te szelki i w ogole fajne, sportowe wzornictwo hurtty, ale mam podobny dylemat jak ty, Ewa:)) no i dodatkowo u mnie kazdy ma juz po parze szelek, wiec to tez mnie powstrzymuje.
-
jaki hejt. raczej beka w ch...
-
[quote name='motyleqq']może i otworzyli swoją szkołę pod nową nazwą, ale nazwiska mają te same, a oświadczenie Dorplantu pewnie nadal bez problemu można znaleźć. fakt, Guffi widać ciągnie na smyczy, ale teksty że takie ciągniecie jest bardziej obciążające niż szarpanie(bo to, co robi Maja, to nie są normalne korekty, tylko intensywne szarpanie psem). nie widać żeby pies był agresywny i żeby był jakikolwiek powód dla potraktowania go w ten sposób. widać za to, że ma dość. poza tym z tego co pamiętam, Guffi był staruszkiem.[/QUOTE] moim najwiekszym problemem wychowaczym bylo nauczenie mojego starszego psa chodzenia na smyczy. to jest typowy problem pieseczkow z gr 7. dodatkowo moj pies jest strasznie najarany i jak idzie na spacer to ciezko bylo w ogole dotrzec do jej mozgu na tyle, zeby powrocil na ziemie. teraz mam psa, ktory czasem sam z siebie idzie przy nodze na kontakcie i potrafi na ulicy zaczepic mnie lapa, bo jak to!!! gapie sie na ciebie, a ty na mnie nie? ale w drodze na spacer nadal potrzebuje przypomnienia, ze idziemy przy nodze. i nie wyobrazam sobie, zeby to mialo wygladac tak, ze moj pies wypruwa do przodu, a ja go za to kopie czy tam szarpie. krotka smycz, raz na jakis czas delikatna juz w tej chwili korekta-troche ostrzejsze uzycie smyczy, zeby psu nie powolic odleciec. moj pies rozroznia sytuacje, kiedy idziemy na spacer sobie pobiegac, a kiedy idziemy na przechadzke na smyczy. w drugiej sytuacji idzie na dluzszej, luznej smyczy i w ogole nie ciagnia, a w pierwszej chce konkretnie dotrzec do celu.
-
[url]https://www.youtube.com/watch?v=95WK_h50slQ[/url] ej dobra, wyciagneli pieska z boksu. piesek nie jest zbyt wybiegany, bo siedzi w tym boksie nie wiadomo ile. a oni zamiast pozwolic psu troche spuscic pary, to zabieraja sie za jego "edukacje". przeciez wiadomo, ze wlasciwie kazdy pies po wypuszczeniu go z boksu bedzie ciagnal na smyczy, weszyl i mial chec eksplorowac srodowisko, bo to jest naturalna potrzeba kazdego psa. ale przynajmniej byli w telewizji...
-
ej wiadomo, ze ten typek i jego panna otworzyli sobie szkolke pos wlasnym szyldem, zeby ich mroczna przeszlosc dreczycieli biednych pieskow odeszla w zapomnienie i cynia takim artykulami, zeby wygladalo, ze duzo wiedza i sa zajebisci. poza tym mnostwo ludzi ostatnio probuje w necie przycynic co to nie oni nie popisujac sie wcale lekkoscia piora, ale walac przemadrzale teksty o "szarych obywatelach", "zwyklych kowalskich" i naduzywajac zaimka "ów" w roznych formach, co sprawia, ze mi jako osobie, ktora kiedys tam przez kilka lat miala cos tam wspolnego z filologia i literatura, teksty te (OWE) wydaja sie irytujace nie tylko przez swoja tresc, ale takze i forme. tak wiec aby byc zajebistym, nie wystarczy poczucie, ze nie jest sie "szarym kowalskim":))))))))))))))))
-
[quote name='motyleqq']nasza najstarsza kotka aportuje, nikt jej nie uczył, po prostu sama uznała, że trzeba przynieść, to znowu jej rzucą :cool3: niestety jej wieloletnia zabawka zginęła w odkurzaczu, innych już tak chętnie nie nosi :shake: ta to miała dopiero FIKSACJĘ na punkcie zabawki :evil_lol:[/QUOTE] dobrze, ze nie na snieg!!!!!!!
-
mistrz drugiego planu tez chce cos do zarcia. np troche sniegu.
-
no pewnie, ze papisie maja w zwyczaju podazac za swoim czlowiekiem i najlepiej jest to wykorzystywac w nauce przywolywania. bo gdzie niby taki papis mialby pojsc. moim zdaniem podstawa w nauce przywolywania (zanim pies ogarnie, ze tak trzeba) jest "bo to fajne". ja ucze kundle takiego podejscia do tej komendy, ze to jest wielka, bardzo wazna misja. a nie mam pieskow "przydupaskow". w rasach mysliwskich przywolanie jest nawet wazniejsze niz "amen w paciezu". zreszta we wszystkich rasach jest to tak samo wazne. najwazniejsze, nie czarujmy sie. pies moze byc cyrkowcem jakich malo, nogi zakladac na kazde drzewo w parku i dostawiac sie idealnie rowno do nogi. co z tego skoro mimo to jest nieposluszny.
-
[quote name='Aleks89']Dlatego lepiej celować w psa:evil_lol:Ja czasem jak żrą COŚ w sensie gówno lub czyjeś zwłoki rzucam smyczą ,albo kluczami.Tylko tak mało pozytywnie ,bo zwykle trafiam:diabloti:Zaraz mam pieski przy nodze "bo COŚ je zaatakowało i RATUJ"[/QUOTE] jak moj idealny pieseczek byl malutki i zaczal uciekac do ziomkow to sobie kupilam kawalek lancucha w casto, ae ja rzucalam kolo niej, zeby zrobic porzadny halas. napisalam o tym kiedys na dogo, ale juz dawno, bo moj pies ma prawie 3 lata. i mentorzy dogo mi napisali, ze moj piesek bedzie sie mnie na pewno bal, albo ze juz jest lekliwy, bo sie tego boi i ze kazdy inteligentny pies skapnalby sie, ze to wlasciciel w niego rzuca. w sumie mialam z tego bardzo duzo smiechu. ale prawda jest taka, ze moje psy musza miec przywolanie zrobione wzorowo, nie moge sobie pozwolic, zeby podbiegaly do innych pieskow czy ludzi, bo to nie sa pieski na 10m lince. wiec co trzeba to mamy przerobione. przez cale ich dziecinstwo pracowalam glownie nad posluszenstwem i odpowiednia wiezia z nami. stad mialam pewnosc, ze jak rzuce tym lancuchem to pies do mnie wroci. to dziala identycznie jak obroza elektryczna.
-
ja nie uzywam linki w czasie cieczki. uzywal linki "glosowej". po prostu nie pozwalam kundlom znikac sobie z oczu i trzymam je blisko siebie oraz mam oczy dookola glowy, aby w pore zareagowac na potencjalnego amatna. tylko raz mialam potencjalnie niebezpieczna sytuacja, ale linka by mi nic nie pomogla. pani uciekl corsiak i nie chcial sie od nas odczepic, a takiego to tak latwo nie przegonisz szczeggolnie jak jest napalony. a nie chcialam go kopac ani nic takiego, bo bardzo lubie tego pieska i moje dziewczyny tez. wiec spuscilam moja suke ze smyczy, zapielam jego i poszlam szukac jego panci. u moich psow linka i bieganie na niej to by byla DEKAPITACJA:))) mi sie ten baltazarek podoba, ale nie chce miec w domu laleczki czaki:))))
-
[quote name='Vectra']może się da wybiegać psa na linie , ale jakie to wkurzające , plączące , bezsensowne i ohydne :diabloti: ale akurat tu obgadujecie hipokrytę roku , więc olać temat i podpalić ;) hahahaahahah [URL]http://img213.imageshack.us/img213/6079/img3309k.jpg[/URL][/QUOTE] no moze na jakiejs 200metrowej to sie da, ale wtedy to jak sie zaplaczesz to trzeba wzywac pomocy. baltazarek wyglada jak laleczka czki!!!!!
-
[quote name='Rinuś']no tak,poruszyłaś odwieczny problem na wątku chamstwa :diabloti: tylko gorzej jak kiedyś podbije do psa, który zrobi mu kuku i zostanie mu to w pamięci. :p[/QUOTE] kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana oraz no risk no fun.
-
[quote name='Rinuś']A ja nie wiem :-( znam takich ludzi, którzy jak spuszczą swojego pieska to dostają prawie zawału w obawie czy ich piesek wróci do nich....ja bym nie mogła tak żyć.[/QUOTE] ale to nie jest wina tego pieska.
-
dopisalam kilka slow, co nie... ale jeszcze mam inna teorie: linka nie da sie nauczyc kundla komendy przywolujacej. tzn to jest bardzo, bardzo zludne-napisalam wyzej, dlaczego. dlatego tez ja mam taka zasade: obojetnie co zrobil moj pies, kiedy do mnie przyjdzie ma wybaczone. i szczeniaka, ktory nagle odkryl, ze jest duzy i odwazny i nikt mu niczego nie zrobi nie zapinam na linke. wole miec pieska, ktory kilka razy podbije do innego kundla niz pieska na sznurku. bardziej wychowawcze dla mojego kundla bylo to jak sie po niego przeszlam i mu dalam do zrozumienia, ze tak sie nie robi slownie czy tam lapiac za futro-zalezy niz gdyby przyciagala ja na sznurku. aaa moj piesek nie wyrosl na podbiegacza-przeciwnie, przezyl dziecinstw bez obrazen i jest zajebisty. moj drugi piesek do nikogo nie chcial podbiegac, bo uwazal inne pieski za gorsze. nastepnego papisia bede wychowywac tak samo. od poczatku na pole i lecisz luzem. instyntk samozachowawczy jakis masz i sie nie zgubisz.
-
[quote name='Aleks89']Myślimy o tej samej osobie:diabloti:[/QUOTE] nie, ja nie mysle hahahaha w sensie ze mi chodzi generalnie o to, ze to jest tak jakby fakt i bardzo duzo zalezy od tej istotnej sprawy, ktora jest po prostu wybieganie psa. np. dla moich psow spuszczenie ze smyczy nie powoduje jakiegos amoku, bo bez smyczy laza od zawsze. wiec zwierzyna, ludzie, bachory, kupa zula, kupa konia, kupa sarny itd to nie sa dla nich atrakcje, przez ktore moglyby nie wrocic na wolanie, bo po prostu wiekszosc takich "nowosci" juz kiedys poznaly i eksploracja terenu jest dla nicz czyms naturalnym. nie dziwie sie, ze sa pieski "odwolywalne tylko na lince". bo pewnie gdyby mnie prowadzili na 10metrach to tez bym sie pewnie sluchala, bo inaczej przyciagna mnie i tak. ale bez liny to bym sobie bardziej poszalala :))))))))))) i wszystko bym robila, zeby mnie z powrotem nie zapieli. nawet, gdyby darli na mnie jape i mnie probowali osaczy. kuuurde w zyciu!!!
-
[quote name='Aleks89']Zgadzam się w 1000%[/QUOTE] to teraz czekaj az przyjdzie ktos i powie, ze psa nie trzeba ze smyczy spuszczac, zeby sie wybiegal.
-
pies jest generalnie spragniony kontaktu z czlowiekiem, a jesli nie jest tzn ze to trzeba sprawic, zeby byl, bo to, ze psu "wydaje sie, ze nie chce" w tym przypadku nie czyni go szczesliwym. podstawowym problemem wiekszosci polskich psow jest brak ruchu i nieprawidlowa wiec z wlascicielem. ale bardzo ciezko uzyskac wiez z kims, kto cie trzyma na sznurku i na nim cie ciagnie, podczas gdy twoja frustracja rosnie i rosnie. spotkalam sie ze szkoleniowcem, ktory powiedzial babce wprost, ze jej pies jej nie lubi:)))
-
[quote name='Unbelievable'] bo tak powinno szkolenie wyglądać [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] i to jakiekolwiek. Wiadomo, że jak pies nie ma kontaktu, to zaczyna się od tego kontaktu właśnie, bo inaczej nie da rady nic zrobić, nawet siłą : P[/QUOTE] no i wlasnie w tym problem. jaki kontakt ze swoim wlascicielem ma pies, ktorego po spuszczeniu ze smyczy trzeba lapac w kilka osob, bo inaczej nie wroci? kontakt przez 10m linke:)))) taka jest prawda. wiekszosc problemow z psami na tym wlasnie polega: na braku kontaktu na linii wlasciciel-pies. jesli tego nie ma, to nic nie pomoze. jesli to jest, to nie potrzeba zbyt wielu srodkow.
-
jeszcze uzpelnie moja wypowiedz: teraz juz raczej nikt, kto sie zna na szkoleniu psow mysliwskich, nie strzela ze srutowki w dupe psa. kiedy pierwszy raz moj chlopak zadzwonil do jednego pana sedziego kynologicznego, prob pracy, konkursow i jednoczesnie mysliwego i zapytal, czy troche by nami nie pokierowal w polu, uslyszal, ze na pierwsze spotkanie nalezy przyniesc smaczki (najlepiej kielbaske) i ulubiona zabawke psa. moj chlopak byl zdziwiony szczegolnie, ze jak juz pojechalismy na pierwsze spotkanie to pan w ogole nie kazal nam wyciagac tej kielbasy i pilki. ale ja spytalam, po co mielismy to miec. uslyszalam, ze mnostwo wlascicieli, ktorzy prosza go o pomoc nie ma ze swoim psem zadnego kontaktu, a oczekuja, ze pies taki bedzie chodzil po polu jak w zegarku i zaliczal konkursy, wiec on zawsze kaze przyniesc pozytywne pomoce naukowe, zeby pokazac wlascicielom, jak w ogole budowac kontakt z psem. u nas w ogole nie bylo o tym mowy. szkoleniowiec W OGOLE nie pracowal z psem. pracowal z nami pokazujac nam jak prowadzic psa w polu tak, aby rozumial, co od niego chcemy.
-
[quote name='Rinuś']To jak Ty szkolisz te swoje psy oporne na bodziec zewnetrzny?[/QUOTE] moje psy nie sa "oporne na bodziec zewnetrzny". to po prostu typowi przedstawiciele "siodemki". nie na darmo kiedys walono wyzlowi srutem w zadek, jak byl krnabrny na polowaniu.
-
no wiesz...sa tu na forum pieski, ktore cale zycie spedzaja na sznurku i rozne sa argumenty, dlaczego nic nie dziala:lol:
-
moj pies (a serio to jest delikatnej kostrukcji psychicznej stworzenie, przy ktorym za bardzo nie mozna sie poklocic, bo patrzac na nia ma sie wyrzuty sumienia. nawet moj stary sie przy niej hamuje) stojac w stojce do kota oberwal obroza i zaregowal na to delikatnym wzdrygnieciem-tak jakby ugryzl ja komar w szyjke. na polu, kiedy byla malutka i przychodzila wolana plula zarciem:)))) a kiedy pogonila sarenke i goniac ja oberwala pradem, to w ogole nie zareagowala:))
-
moj piesek bardzo uroczy i wrazliwy jesli chodzi o charakter przy kotku nie reagowal na najwyzszy impuls obroza elektryczna. na pewno zareagowalby, gdyby ktos go uderzyl w glowe. juz to widze. a jednak przepracowalysmy kotki. jest w stanie minac obcego sobie kotka na zwykla komende, ktorej uzywamy w polu "naprzod". moze moglam poprosic golote, zeby jej wpierdziel spuscil, to by za jednym razem zapamietala, ze nie wyrywa sie panci rak ze stawow na widok kotkow:))))))