-
Posts
1163 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by emhokr
-
HUUUUUUUUUUUUURA ! Germaine...mówił Ci ktoś, że jesteś Aniołem? :)
-
Bokser Junior przekroczył Tęczowy Most -Olsztyn
emhokr replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sylwuś..mi się zdaje, że oni po prostu nie chcą. Za szybko to poszło. Nie mnie oceniac... ja jestem inna, może źle myślę... ale walka do ostatka o psa, konia, papugę - to nie jest obce. I może dlatego nie umiem zrozumiec tego postępowania... Walczyłam nie o mojego konia... do dziś pomagam spłacac dlug klinice. A niby nie muszę, nie ja się podpisywalam... Wiem, że bywa róznie. Na razie mnie stac na Rudego. Na operację, gdyby - nie daj Boże - była taka potrzeba. Ale wiem, że nei zawsze musi tak byc...i jesli by coś się stało, a ja bym nie miała, czy to na ratowanie koni, czy to na ratowanie psa - trudno, duma do kieszeni... prosilabym, gdzie się da... może dlatego, że taki wzór mialam w domu-walki do końca. A przecież to kupa pieniędzy...walka o bullterierkę to była kwestia dużych pieniędzy...Dlatego ciężko mi powiedziec, czy aby na pewno tam, gdzie podjęto taką decyzję, była miłośc... czasem pies jest, bo jest... jest jakaś odpowiedzialnośc, opieka, ale jak trzeba coś więcej - to już ciężko... jak to mówią.."pieniądze to nie wszystko..." powtórzę się - ja bym stawiała na DT...może, by się ustrzec niebezpiecznej sytuacji, kiedy okazałoby się, że ktoś będzie od fundacji wymagał leczenia, karmienia i wszystkiego, co dotyczy psa, a jak się okaże, że pies potrzebuje opieki, to telefon i słowo "zabierajcie go"... -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
Psinka lekko skonfundowana... ja z resztą też... Mój Mąż mnie przeraża... ogląda mecz szczypiornistów. Macha łapami, przeżywa, udziela im rad, śmieje się albo prawie płacze... masakra... Tylko jedna osoba mi znana tak ogląda mecze...moja Mama ;) Dziś Rudy podbił moje serce... Po raz pierwszy dostał szalu z powodu mojego powrotu do domu. Cieszy się zawsze, ale dziś - nie było mnie 4 godziny - wariacja trwała pół godziny... oczywiście potem już ja go nakręcałam :) Jak na mój gust - otworzył się. Od jakiegoś czasu nie ma zwieszenia przed powrotem do domu i odwracania się, czy któreś z nas idzie - prze do bramy pierwszy :) Zmienił się. Od pierwszego dnia uważaliśmy go za naszego psa, członka rodziny....ale teraz czuję i Rudzielec chyba też, że jest nasz, że to jego rodzina :) Dzis i jutro spanko na twardym. Usyfil wszystko w wyrku, wielkie pranie było :) Chociaż...może mu derkę końską tam właduję? -
Emmo, nie poddawaj się! :) mówiłam, że idzie ku dobremu? będzie tylko lepiej :) Cioteczki drogie...nie zostawimy chłopaka w potrzebie? [url]http://www.dogomania.pl/threads/200598-Bokser-Junior-uratowany-od-u%C5%9Bpienia-bardzo-prosi-o-pomoc-Olsztyn[/url]
-
Bokser Junior przekroczył Tęczowy Most -Olsztyn
emhokr replied to Jagoda1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
myślę, że trzeba poczekac na diagnozę i koszt operacji... i na cito szukac DT! Pablusiowi się udało znaleźc domek, a jemu się nie uda? phi! ;) niestety, właścicielom bym psa już nie oddała. choroba, mam zwierzę ileś lat, biorę odpowiedzialnośc za nie. jeśli nie stac mnie na operację - kombinuję! a gdyby to ktoś z moich bliskich był? to co, do lekarza z łapówą, żeby go HUMANITARNIE uśpic? jak ktos powiedział - dla mnei to jednoznaczne z pozbyciem się problemu. przecież rozkoszny szczeniaczek jest tańszy i mniej wymagający niż CHORY pies...to była ich decyzja. nie chcieli psa, TEGO konkretnego psa. przecież to piękny pies. teraz cierpi bardziej niż z powodu choroby. i to jego cierpienie zamyka ex właścicielom furtki. nie daj Boże, pies będzie po operacji i zdrowy (to DAJ BOŻE :) ) to sobie o nim przypomną... konsultacje/badania/operacja i raz dwa DT! damy radę :) -
[quote name='marta0731']Znów będzie walka jak o Floyda?:angryy:[/QUOTE] pierwsza moja myśl była dokładnie taka sama... co do komentarzy niektórych ludzi pod artykułem - nie wypowiem się, bo będę musiała schowac kulturę do kieszeni. głosy, że zamiast ratowac psa należałoby ludzi są dla mnie wyjatkowo smieszne... ale jak ktos nie ma wrazliwosci do zwierzat to jakim będzie czlowiekiem? chcesz miec psa kup sobie roślinkę - jak nie uschnie, a będzie kwitnąca, to kup psa...jak chcesz miec dziecko - zacznij od zwierzaka... ludzie są podli... a o pani "właścicielce" zamilknę... kilka lat temu zginął nam jamnik...wywalony z samochodu pod stajnią, trafił do nas... był z nami 3 lata...nie był najmilszym psem, do dziś mam blizny na rękach... któregoś dnia poszedł sobie na wsi, gdzie mieliśmy działkę... i może nie był ideałem psa, ale przekopaliśmy cała wieś, jeździliśmy, gdzie się dało, pytaliśmy, szukalismy... nie znalazł się... jak można nie szukac swojego zwierzaka? biorę za coś odpowiedzialnośc! szlag mnie trafia, oczy robią się czerwone a ślina jak u wściekłego zwierza zaczyna mi z pyska ciec... besta ze mnie wychodzi...
-
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
niestety, Kapselku... Zuza nie schudła... galareta jest nadal... co prawda mój Tata wszedł na kolejny poziom ewolucji - psinka nie ma cały czas jedzenia w misce... ale nadwaga jest... gdyby schudła ze 3 kg byłoby dobrze... nawet wet Taty nie przekona! Rozmowa na temat tego, że ona musi dostawac mniej, kończy się stwierdzeniem "jak jest głodna mam jej nie dac"? lub, czego nie powie doktorowi wprost, tylko mamrocze jak od niego wróci "niech sam sobie dietę narzuci"...i tyle... a Pręguska michy i pacierza nie odmawia... a to i serce obciąża, i stawy... Sasha mnie zaskoczył! nie spodziewałam się takiej radochy, aż oczy się spociły :) moje kochane, rude fafelki... czeka nas obcinanie pazurków :] zobaczymy, co on na to powie... -
Boksio Pablo-odkarmiony,łapka poskładana-w DT,który stał się DS :):):)
emhokr replied to tatankas's topic in Już w nowym domu
Pablusiu - wierzymy w Ciebie mocno :) jesteś wspaniałym, już DOMOWYM psem - a niedługo w pełni zdrowym! a ja zaproszę szybciutko na bazarek... może się coś spodoba, może przyda, może chociaż podniesiecie lub prześlecie dalej... [url]http://www.dogomania.pl/threads/200401-Szelki-smycze-obro%C5%BCe-legowiska-amortyzatory-halti-cos-cudnego-dla-nas-na-Grey-Animals?p=16127993#post16127993[/url] -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
ale bez Zuzi byłoby wybitnie nudno :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images45.fotosik.pl/542/db4b7ba283775d4a.jpg[/IMG][/URL] bułhakowski Azazello miał podobnie wystający kieł :eviltong: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/523/822dd93151ba9261.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images35.fotosik.pl/376/b88f5c4e22798618.jpg[/IMG][/URL] ..kto tam się skrada? ... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/515/a4c4fc69bde6c617.jpg[/IMG][/URL] czy te oczy mogą kłamac? :D [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/541/71376652ba60af89.jpg[/IMG][/URL] POCZWARA :cool3: w pelnej krasie :loveu: -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
2,5 dnia u Rodziców, wieczór drugi :) Postanowiłam iśc spac...kończylam instalowac program na laptopie Mamy, już w wyrku... przszedł do mnie... nie kto inny jak Kot Bolesław :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/521/5c72b5df0e996dd9.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/542/4f3957ae117be85d.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images45.fotosik.pl/542/d46ce2a6a22e030a.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/540/41ebe3b07d84f9f1.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/540/b45a6af4bc652d8a.jpg[/IMG][/URL] -
Bokser Floyd zasnął na zawsze w ramionach swojego przyjaciela..
emhokr replied to wykrywka's topic in Już w nowym domu
może ktos tu jeszcze bywa... [url]http://www.dogomania.pl/threads/200401-Szelki-smycze-obro%C5%BCe-legowiska-amortyzatory-halti-cos-cudnego-dla-nas-na-Grey-Animals?p=16127993#post16127993[/url] zapraszamy na bazarek..może się coś przyda? :) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
jestem zdania, że jeśli zabieg robi wet, który zna się na sprawie, a nie pseudochodowca (ch specjalnie ;] ) nożyczkami, to nie jest to jakaś wielka masakra dla psa... zapraszamy na bazarek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/200401-Szelki-smycze-obro%C5%BCe-legowiska-amortyzatory-halti-cos-cudnego-dla-nas-na-Grey-Animals?p=16127993#post16127993[/url] Powrót do domu był wspaniały - nie spodziewałam się takiego ataku szału i wybuchu radości ze strony Sashy! nie wiedział, co się dzieje, nie wiedział, czy na mnie skakac, czy się rzucac na ziemię z radości, żebym go po brzuchu głaskała, czy celowac jęzorem w moje usta (co juz jest opanowane do perfekcji ;] ) wczorajszy dzień spędziłam w łóżku pijąc do nieprzytomnosci herbatę z sokiem malinowym, ale dzięki temu przywieziony ze stolicy prezent zarazkowy uciekł ode mnie ;] teraz dla odmiany choruje męska częśc towarzystwa - Tomasz z początkami grypy żołądkowej poszedł do pracy, a Sasha ma w brzuszku różne bulgoty dziwne... Wczoraj miał tylko suche w misce, nie dałam mu jeśc, bo z samego rana wychodziłam co 15 min na dwór... wieczorem brzuszek już się uspokoił, kupa ładna, ale bulgoty są... stawiam, że cos polizał - dziewucha z cieczką zostawia jeszcze slady i matołek Rudy czasem coś zdąży, mimo naszej interwencji, jęzorem zahaczyc... poranny spacer był w porządku, ale nie podoba mi się to, co słychac... nie je, ale dla niego to za rano - od 13 do 17 jest jego pora. potem chodzi koło 22 i daje znac, że czas na drugą porcję...nijak nie idzie mi go przestawic!!! czasami zje rano, ale to już wielkie święto.... jestem dziś bez samochodu, więc biegania w stajni nie będzie :( pójdziemy sobie na jakąs godzinkę połazic... -
powolutku do przodu... wchodzę ze strachem, ale czytam z ulgą...będzie -w to wierzę - tylko lepiej... już jest... ps: zapraszamy na bazarek, kupa świetnych rzeczy! :) zapraszamy chociaż do podrzucenia co jakiś czas... [url]http://www.dogomania.pl/threads/200401-Szelki-smycze-obro%C5%BCe-legowiska-amortyzatory-halti-cos-cudnego-dla-nas-na-Grey-Animals?p=16127993#post16127993[/url]
-
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
widziałam go raz, kilka godzin... ale zapadł mi w serce, bardzo mocno... kilka godzin tulenia, głaskania...taka więź...może dziwna, niepoważna... ale jest...siedzi w serduchu... Emma mnie martwi bardzo...oby z tego wyszła... dziś w książeczce pana Kupysia o boksiach wyczytałam sympatyczną "legendę" o powstaniu rasy... w skrócie - 5 dnia Bóg stworzył psy... różne, małe, duże, kudłate, łyse...stworzył też najpiękniejszego z psów... tworzył z gliny...odstawił to piękne zwierzę do wyschnięcia... nie zdążył psiak wyschnąć, kiedy wszedł w dysputę z psami i jego mokra mordka, w czasie lekkiej konfrontacji, się spłaszczyła... i mamy boksie :) a inne psy wiedzą, że muszą być uniżonymi przed tymi najdoskonalszymi :) acz dla mnie nie tylko boksery... jeszcze buły...taki bullterier...cudo :) 13 lat z taką laseczką...cudowne :) Sasha to raczej mój ostatni bokser... jestem może okrutna i podła, ale nie podobają mi się boksery z długimi ogonami. Jak uszy - to tylko klapnięte. Ale ogonek krótki... Pewnie, przyzwyczaiłabym się! Ale...hmm...to nie to... Taki stereotyp się we mnie uchował. -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
a myślałam, że starszy pan dostojny... ale..KICIA :D Rudy Rydz lubi kicie ;] i to nie w wydaniu potencjalnego obiadu...hmm... ciekawe, czy argument, że Zuzia ma Bolka (przepraszam, trochę powagi i godności...kota Bolesława ;p ) i Sasheńce przydałby się kompan przejdzie w domu... ;> dziś zrobilam kilka fot paskudy gargulca zwanego bokserem, zwanego Zuzią i Bolka... mam nadzieję, że dadzą się jutro zgrać... -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
podlinkuj :D Mike u nich? ojoj... już Sashkę im zabrałam :D ale NIE ŻAŁUJĘ, hihi ;p -
trzymam kciuki, coś wysupłam, nawet grosik... oby z tego wyszła.. a wielu ludzi (bo przecież nei wszyscy) to ciule ;/ i to jest najłagodniejsze określenie, jakie mogę napisać, żeby od razu bana nie dostać ;/ trzymaj się, Kochanie!!!
-
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
a tak swoją drogą...co tam u Mike'a? ten piękny starszy pan, którego wieźliśmy z Bydgoszczy... tak myślę o nim... zapadł mi w serce... jak zmienimy mieszkanie na większe...to może by się udało zawalczyc o domek dla niego...? nie mogę obiecać, ale rozważam to i się mocno z myślami biję... -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
jestem...żyję, acz ledwo... kurs mega intensywny i mega pozytywny! wczoraj rozmawiając z Tomkiem słyszałam memlanie - Rudy walczył z michą :D Mąż wielce stęskniony, co ma dobre strony dla Sashki - łażą na dłuuugie spacery :D Tęsknię za nimi... jeszcze jutro i wsio :) Ale w tęsknocie jestem ukojona... Zuźka nie pozwala mi zrobić kroku bez siebie, kicia dziś obdarzyła mnie czułością ocierając się o moje policzki :D Wymiziałam zwierzaczki pierwsza klasa, jutro, jak wrócę, też wyniuniam... Mama postawiła mi zakaz wpuszczania Zuzki do wyra ;] Hihi, ma dziś dyżur nocny ;] Pręguska już się czai...Nowa papuga nie bardzo chce integracji ze mną, ale młodzizna mnie nie zna, więc się nie dziwię specjalnie... Udało mi się dostać pozwolenie na posiedzenie przy komputerze Mamy (pod warunkiem zrobienia jej jakiś rzeczy technicznych na nim, czego skrzętnie pilnuje Tata :D ), ale ten notebook jest masakrycznie mały, więc zero komfortu....Fajny taki powrót do domu rodzinnego po pół roku...czuję się, jakbym nigdzie nie wyjeżdżała... a jednak gdzieś tam do moich mnie ciągnie... o tym, że na konia bym wsiadła chetnie nie wspomnę ;] Za to znowu mam przykład, jaki ten nasz koński świat jest mały... Znajomy z kursu jest blisko stajni, gdzie rządzi moja instruktorka z 1997 roku z obozu jeździeckiego, z którą nadal mam kontakt :) A zajęcia z moim komendantem szczepu - bezcenne! :) Boksia mnie załamała :( coś wysupłam... -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
wiesz...z Mężem i tak na tel będę wisiała... z psem i końmi nie :( oczywiście, że za nim będę tęsknic :) no i zawsze może wsiąsc w samochód i przyjechac :) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
niby nie daleko - na drugą str Wisły...ale nie zostawiałam ich samych jeszcze... już mnie trzęsie z nerwów, acz podstaw nie ma do paniki :D ale ja tak mam :) nie lubię wybywac nawet blisko, bo nie widze psa, koni... ten typ tak ma ;) -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
jutro wybywam na kurs na 3 dni... oszaleję.... co prawda będę u Rodziców, ale zwariuję mysleniem, jak tam moi Panowie Sasha ma kupioną puchę, nagotowane i rozporcjowane jedzonko na 3 dni... Mężowi zrobiłam chińczyka (nie było mięsa mielonego ;/ ). którego wpierdzielił dzisiaj połowę... jutro muszę szybko zrobic mu coś na 3 dni, zebrac się, dojechac do Warszawy i męczyc się, na własne życzenie, na kursie... -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
dawno nie pisałam nic Sashowego, bo za dużo na głowie, ale dziś się nazbierało :) Chłopak cos kombinuje, bo łazi po mieszkaniu i niucha na potęgę :) Dostał dziś swój przysmak, idę o zakład, że nie zjadł, tylko skamulował i zaraz będzie taniec z nim, jak namierzy i odnajdzie...podrzuca, skacze w okół niego, łapie, podrzuca a na koniec idzie gdzieś skitrac... a jak sobie o nim przypomni to lata jak wariat. Pod łóżkiem sprawdziłam, pod meblami też - nie ma. Albo zjadł, albo ukrył przed nami i przed sobą :] -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
Rudy rządzi! Podjęłam męską decyzję, że dziś sobie pogram na gitarze. Ale najpierw ją nastroję... Usiadłam zadowolona z "wiosłem" na wyrku, rozłożyłam śpiewnik (Rudy spał zwiniety w dziwny obwarzanek z brzuszkiem do góry), dotknęłam strun - niestety, trzeba nastroic. W tym czasie psisko się obudziło i z zainteresowaniem śledził moje ruchy... Siadam znowu na łózku, wyciagam elegancko stroik, dotykam najcieńszej struny... a ten jak nie zaczyna wyc! Śpiewak :D Gitary nie nastroiłam oczywiście, ale przez 40 minut robiłam z psa idiotę sprawdzając, który dźwięk wyzwala w nim umiejętności wokalne :) Komicznie wyglądał siedząc przede mną, przekręcając główkę w lewo lub w prawo, a następnie wyjąc do akordu :D Kolejne szaleństwo i radocha maxymalna to pewna zabawka ;] Mam samochodzik - karetkę a la Falck'owska... trzymam ją z senstymentu po czasach ratowniczo-harcerskich...karetka wydaje dwa sygnały - Sasha kiedyś sobie łeb ukręci, tak namiętnie słucha :D nawet jak śpi, a ja ją włączę, to leci z wyra do kuchni i słucha :) Problemy na spacerze sięgają zenitu. Bo o ile snieg toleruje, o tyle tych pozamarzanych zwałów dawnego puchatego, białego szaleństwa nie umie znieśc... bardzo ciężka sprawa! Twarde toto i jeszcze ma nieregularne kształty...a Rudy ma swoje wymagania co do miejsca, gdzie można opróżnic pęcherz. Z reguły zadek jest wysoko, nogi dziwne powyginane, równowagę trudno odnależc, ale swoim zapachem szczyty musi oznaczyc... Ostatnio w stajni walczył z wejściem na poukładane kostki siana... Niestety - za wysoko sie wleźc nie dało. Ale mial swoje prywatne agility - skakał przez przeszkodę...szkoda, że tak się wycwanił, że sam już nie skacze - dba o mnie - biegamy i skaczemy razem ;) Pies odnalazł swój ulubiony smak... Kilka dni temu kupiłam sobie chipsy. Biszkopt na swoim tradycyjnym miejscu - koło wyra, kiedy ja czytam lub coś działam przy komputerze... Obok mnie paczka chipsów... jakos niefortunnie je odstawiłam i wypadły ze 3 z paczki... na to czekał! Zafalunił się, pyszczydło dumne, że mnie przechytrzył, ślinka na całym dziobie... Jak teraz słyszy szelest podobny, to uszyska nastawione i dyskretnie spoziera na nas ;] Rozsmakował się w Hiltonowskim makaronie a la zupka chińska... Kupiłam z wygody, bo szybko się robi z mięskiem ugotowanym, ale, tak jak nie polecałabym człowiekowi zupki chińskiej codziennie, tak i z tym makaronem nie szaleję. Raz w tygodniu góra... a uwielbia... niestety, z wszelkich powierzchni makaronik gorzej schodzi niż ryż ;) A co zrobic jak fafluchy są po jedzeniu brudne? Zwiewac przed Panią lub Panem z papierowym ręcznikiem na swoje legowisko i wycierac się o kocyk albo burty 9nie wiem jak nazwac te ściany legowiska...) Z mizianiem wieczornym szał jest na całego - ustawia się koło nas i tylko z Tomkiem się zmieniamy - a on tak stoi ... stoi...i stoi... Duracell'em zasilany? :D ;) Dziś umazany brokatem z bombek z rozbieranej choinki - cały się błyszczy... a ten brokat zejśc nie chce... ale musiał stac pod nogami, jak działałam :) co prawda naszej choinki nie polubił, ale uwielbia wywaloną przez sąsiadów przy furtce - idealna do obsikania ;) Nasza w doniczce - czeka na wyjazd do znajomego, bo ma już miejsce w jego ogródku :) Jaka Sasha ma siłę w ... hmm.. głowie? Nosie? Jakie samozaparcie, jak wkłada nos pod moją rękę i podrzuca ją, żeby głaskac :) Drugim etapem jest zaczepianie łapką... Tomka to tak rozbraja, że sam go chwilę głaszcze i prowokuje do zaczepiania... Gapią się na siebie, Sasha swoimi wielkimi, skośnymi oczami, a Tomek stalowym spojrzeniem ( stal w kwestii koloru) i obu dzioby się śmieją :) Sasha vel Cielak - z powodu tego, jak się fantastycznie układa czasem - chyba lekko przytył... teraz dla mnie wygląd idealny :) Żeberka da się wyczuc od biedy, ale trzeba się postarac... Przystojniak jest i tyle :D ps: już wmeldował nochal między moje łapy, nogi a laptopa :D -
Bokser Sasza wygrał życie w kochającej rodzinie ♥
emhokr replied to gazzy's topic in Już w nowym domu
[url]http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,8930191,Albo_na_sprzedaz__albo_do_rzezni__Konie___nietrafione.html[/url] no szlag mnie trafi jak nic ;/