-
Posts
2812 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Ginn
-
[quote name='ewelinka_m']Ginn a on w dalszym ciągu interesuję się tą raną? ma_ga wstępny termin zdjęcia szwów wypadać powinien na poniedziałek tj 11.07;)[/QUOTE] Interesuje się nawet bardziej niż przedtem. Podejrzewam, że go swędzi. Oglądałam rany dziś rano. Według mnie goją się ładnie. Nie ma wycieków. Rany są suche nieco opuchnięte. Jeden chwyt szwu puścił ale reszta trzyma ładnie.
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
Ginn replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='Linssi']Ja raczej obstawialabym, ze zabral ja ktos. Sunia nie wychodzila na jezdnie, siedziala caly czas przy tej zatoczce. Nawet jakobwachiwala , to zawsze do granicy jezdni... Miejmy nadzieje, ze udalo sie ja komus zlapac...[/QUOTE] Też mamy taką nadzieję ale jadąc do Suchedniowa zawsze dokładnie oglądamy teren. -
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
Ginn replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
[quote name='Linssi']Hmmm, nie bardzo wiem jak to wytlumaczyc... jadac od Bodzentyna, sunia siedzi przy takiej zatoczce (wyglada jak zatoka autobusowa) tuz przed samym lasem, po prawej stronie. Z tego co patrzylam przed momentem na mapie, to jest na odcinku Wzdol Rzadowy-Michniow. Doslownie zaraz za ta zatoczka wjezdza sie do lasu, a za lasem jest juz Suchedniow. Nie znam tamtych terenow praktycznie w ogole, dlatego tez nie umiem udzielic bardziej szczegolowych informacji :([/QUOTE] Sunia od ok. 14-15 dni była dokarmiana przez moją koleżankę z Celin. W czwartek ubiegłego tygodnia sunia jeszcze była ale już w piątek nie było po niej śladu. Nie było też miseczek i resztek jedzenia. Próbowałyśmy ją wołać - ale nie przybiegła. W tym tygodniu koleżanka również była tam ale suni w dalszym ciągu nie ma. Wygląda na to, że ktoś ją zabrał (z tych systematycznie dokarmiających) bo brak miseczek. Nie wykluczone również, że sunia została potrącona przez samochód i gdzieś w krzakach umarła. No ale to wszystko to hipotezy. -
[quote name='Linssi']Nie, nie! Ciotki, zle mnie zrozumialyscie! Mialam na mysli dramat ze strony Kasi ;) Dziewczyna przez to dokarmianie i pomoc w lapaniu bardzo sie przywiazala do Bena... Tylko w tym sensie mowilam! Choc wydaje mi sie, ze Ginn tez uroni lezke, prawda? ;)[/QUOTE] Pewnie, że uroni i to cały potok ale już po tym jak Ben wyjedzie - żeby tego nie widział. Psy podobno bardzo przejmują nastroje otoczenia a po co ma się denerwować, że coś się dzieje bo jego opiekunka płacze. Niech jedzie w otoczeniu ludzi, którym ufa do ludzia, któremu zaufa - tak będzie dla niego dobrze.
-
Benuś - bida nie może sobie dziś miejsca znaleźć. Chyba go swędzi bardzo. Zawsze mam w stosunku do zwierzaków, które nie zapomniały jeszcze o przeszłości a już zostały poddane operacji - duże wyrzuty sumienia. Wyobrażam sobie, że mają mnie za kolejnego zboczeńca, który, dla tylko sobie wiadomych powodów, nakłada mu na szyję kołnierz i każe cierpieć. Głupio mi patrzeć mu w oczy.
-
[quote name='Linssi']Hihi, no i wyszlo szydlo z worka, ze to zwykly kanapowiec! :D Ginn, a czy z raną nic sie nie dzieje? Nic sie tam nie slimaczy?[/QUOTE] Nie, rana się nie ślimaczy. Natomiast Ben nieco rozwalił kołnierz. Ja mam ale nie tak długi więc nałożyłam na ten Wasz jeszcze jeden mój - jeśli rozumiecie o co chodzi. Bardzo się boję, żeby Benuś nie dobrał się do swojej rany Jest teraz opancerzony.
-
Tosia żyje sobie cichutko i spokojnie. Z przyjemnością obserwuję z jakim spokojem i wyrozumiałością podchodzi do Bena. Benuś jest po kastracji, chodzi w kołnierzu. Inne psy się go boją lub warczą na niego. Tosia - absolutny spokój i zrozumienie. Tosia traci panowanie nad sobą tylko gdy przyjeżdżają goście. Ostatnio brak pogody, więc psy nieco nie wybiegane, nieco nerwowe. Przyzwyczaiły się do cieplutkiego i suchego więc po deszczu nie chce się im ganiać.
-
[quote name='ma_ga']Jeszcze troszkę Ginn!!! Wytrzymaj tego "faceta z katarem"!!! :lol: Ja już za nim bardzo tęsknię i zniosę, mam nadzieję, te jego "męskie fanaberie" :evil_lol:.[/QUOTE] Dużo lepsza noc. Znalazłyśmy sposób na Bena. Przyszedł na górę do sypialni. Koleżanka śpi na niskim materacu. Ben władował jej się w nogi i przespał jak młody bóg prawie 7 godzin. Przygotuj się ma-ga odpowiednio, bo już Wiesz "co tygrysy lubią najbardziej".
-
[quote name='Linssi']O rany, nie myslalam, ze bedzie tak histeryzowal. Teraz spi sam w pokoju? Bo wczesniej spal chyba z 2 innymi psiakami? Moze dlatego tak sie dobija? Niemniej jednak przykro mi, ze nasz "chory piesek" zachowuje sie jak typowy facet z katarem ;)[/QUOTE] O właśnie. Daję mu do towarzystwa Tosię ale jemu to nie wystarcza. Chce być przy ludziu. Zobaczymy jak to dziś będzie. W dzień jest ok.
-
[quote name='savahna']Czyżby Ben dał Ginn pospać?:razz:[/QUOTE] No właśnie dał - ale dopiero nad ranem. Za cholerę nie chciał zostać sam. Gdy byłam z nim w pokoju to musiałam go głaskać, przytulać. Do trzeciej byłam z nim a od trzeciej -przyjaciółka. Pies nadrabia zaległości w pieszczotach. Może sobie pozwolić na drobne histerie i wymagania jako "chory piesek" - no i pozwala. Ale tak poza tym to wszystko bardzo dobrze.
-
[quote name='Linssi']Przykro mi Ginn, ze Ben tak dal Ci popalic :( Mam nadzieje, ze kolejne dni beda laskawsze... Mysle, ze teraz powinno byc juz troche lepiej. Ta narkoza wlasnie taka jest... Pies jest z jednej strony senny, a z drugiej bardzo niespokojny. Do kolnierza niestety musi sie przyzwyczaic, bo za bardzo go ciagnie do rany.[/QUOTE] Nie on pierwszy i nie on ostatni. Bencio apetycik ma. Najbardziej doskwiera mu samotność. Nie wygląda na obolałego. Następna relacja wieczorem. Zabieram się do robienia galaretki z porzeczki.
-
Witam wszystkich po "upojnej" nocy. Benuś dał mi nieźle popalić. Zupełnie nie mógł zaakceptować kołnierza. Tłukł się, uciekał przed czymś - jak to po narkozie (w jego przypadku zwiększonej). Wyszłam na wieczorne siusiu do ogrodu. Za nic nie chciał sikać. Dopiero po dłuższym czasie zrobił duże siusiu. Rano już chętniej wyszedł na dwór - załatwił się i domagał się gwałtownie swojej miski. Nie zjadł całej porcji, którą zawsze opycha (kurczak z ryżem i makaronem i marchewką). Widać, że jest dość zadowolony - poszedł spać. Ja niestety tego uczynić nie mogę. Mam nadzieję, że następnej nocy da mi pospać. Rana w porządku - nie krwawi. Nie widać aby cierpiał więc nie dałam jeszcze proszku p/bólowego.