Jump to content
Dogomania

Colette

Members
  • Posts

    621
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Colette

  1. Szczepienie to nie smycz, to Pikuś :) Zaszyta w swoim kącie nawet nie miałknęła ani nie kłapnęła na Panią doktor. Zniosła tę wizytę bardzo dzielnie. Założyłam jej w prawdzie kaganiec - ale i bez tego nie byłoby problemu. :-) Ano zarzekałam się, zarzekałam i wciąż nie wiem czy dobrze zrobiliśmy biorąc "tę trzecią"... Ale gdzie by jej było tak dobrze jak u nas, gdzie miałaby szanse rozładować swoją energię na 2 do 3 innych psach, a nie meblach, sprzęcie czy ludziach -choć i u nas zaczęła już "przygotowania do remontu" ;-) Bo jako "jedyny pies w rodzinie" byłaby nie do zamęczenia" ;-) ADHD jak nic ;-)
  2. Witam, dawno mnie tu nie było :-/ Ale w zasadzie od 30.04 niewiele się u nas zmieniło... Fakt, że mieliśmy tydzień gdy nie trzeba było sprzątać salonu - ale ostatnie kilka dni znów Abi wróciła do starego nawyku :( Nadal nie chce przekonać się do smyczy, ale tym razem po "traumie" i przegryzieniu kolejnej smyczy w 30 sekund ukryła się raptem na 30 min, po których jakby nigdy nic przyszła do nas i zaglądała czy aby nie jest jedna, którą omijają ciastka. No i musze powiedzieć, że bardzo dzielnie przetrwała grila i wizytę ok. 20 obcych osób w domu :-) I choć tylko na chwilkę wyszła ze swego kąta sprawdzić, czy salon nadal wygląda jak przed "nalotem gości" - to nie uciekła na górę pokonując wszystkie nasze fortyfikacje - jak to miało miejsce w lutym, przy rodzinnej imprezie na 6 par :-) Więc dla mnie niesamowity sukces :-) A przy okazji, się pochwalę, że od blisko trzech tygodni w ogóle (a oficjalnie od tygodnia) Abi ma kolejną "siostrę" w domu: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/208256-Kraków-Kliny-Zacisze-Zguba-zostaje-u-nas[/URL]-) No a dziś czeka nas kolejne wielkie przedstawienie - szczepienie! Trzymajcie kciuki aby wszyscy wyszli z tej imprezy bez szwanku i tragicznych wspomnien ;-)
  3. W Kołobrzegu na zachód od portu (w kierunku Grzybowa, Dźwirzyna) - nie było problemów. Na wschód od portu, w tej "bardziej reprezentacyjnej" części - chyba nie bardzo, ale nie pamiętam na 100%.
  4. [quote name='greatmadwomen']jesli zdążę to jutro przyjdę na umówione miejsce, jak mnie nie będzie to nie czekajcie, dokładnie obok placu zabaw? czy koło przystanku lub przy wejściu na łąki?[/QUOTE] Zapraszamy serdecznie - kiedytylko Wam pasuje! Planujemy dziś wyjście ok. 19, a spotykamy się na placu zabaw, bo jedna z nas mieszka z jednej stronu placu a druga z drugiej :-) A potem decydujemy "gdzie dalej idziemy" :-D
  5. [quote name='natalek']nie mieliście żadnych problemów ze spisaniem umowy? [/QUOTE] Nie, nikt nie sprawiał żadnych trudności - wręcz ucieszyli się, że nie musza brać jej spowrotem :-) Nawet potraktowano nas ulgowo i dorzucino 14-dniowy okres leczenia bezpłatnego liczony od wczoraj - mimo, że w zasadzie od 13 to psiak już jest u nas. Mała dostała jakieś tabletki na odbudowę chrzastki - bo przez te dwa tygodnie zauważyliśmy, że ma coś z prawa tylną łapką. Dość oczszędnie na niej stąpa, momentami w ogóle nie używa - myśleliśmy, że skurczu dostała po długim spacerze - ale wet stwierdził, że to coś innego... Jakby na to nie patrzeć - od 3 lat mamy już azylowca, więc nie figurujemy na "czarnej liście" ;-) A mała po dwóch tygodniach u nas też nie wykazywała lęków czy niedożywienia. Wręcz mam wrażenie, że po suchej karmie poprawił jej się stan uzębienia :-)
  6. [quote name='greatmadwomen']Ja byłam obok z Panią która adoptowała tą drzymordę sznupkę, siedzieliśmy obok Was bodajże. [/QUOTE] Potwierdzam, siedzieliśmy obok "Misi", która ma być postrachem dla sąsiada... Ciekawe czym sąsiad podpadł ;-) Miło więc było Cie "poznać" ;-) [quote name='greatmadwomen']A spacerek to chętnie, muszę odchudzić moją sunię więc dużo spacerów wskazane, a już znajomi maja mnie dość że ich wyciągam na spacery :D Chodzicie codziennie na łąki czy nie? [/QUOTE] Na łąki chodzimy codziennie, najczęściej koło 18-19, po powrocie z pracy, paczką trzech suk: nasze dwa (Gosciu i Szelma) oraz suka sąsiadko-koleżanki (Cedra). Wszystkie sunie mile przyjmujące psiaki do swej watahy, my również - więc zapraszamy :-) Mieszkamy przy placu zabaw na ul. Korpala - więc tam najczęściej mamy "zbiórkę", tam też kończymy nasze występy ;-) Jaką masz psinę? Kogo mamy wypatrywać ;-) Natalek - prawie wszyscy dziś poznawali Fidkę, ale nikt się jej nie spodziewał. Nie chcieli nam wierzyć jak mówiliśmy, że ją znaleźliśmy... :-/ Abero - nie ma czego gratulować, tylko utrzymujcie nas w tej decyzji, jak wygaśnie wersja "demo" i zacznie wychodzić z niej "demon" ;-) Miłej nocy!!
  7. A była w towarzystwie czy sama? bo owszem byliśmy, i w dodatku również z naszą Szelmą :-) Mała musiała być lubianym albo charakternym psiakiem, bo prawie każdy ją kojarzył :-) Pani powiedziała, że mała "jest szalona i ma ADHD", z kartoteki wygląda, że poprzednie dwa domy nie wytrzymały z nią nawet pół roku. Pożyjemy - zobaczymy. Mam nadzieję, że nasze dwie pozostałe psiny pomogą jej rozładować energię w zabawach, a nie na meblach czy innych takich ;-) Mowi się "do trzech razy sztuka" - my ponoć jesteśmy trzecim domem psiny... mam nadzieję, że ostatnim :-) W każdym razie w okolicy południa byliśmy w schronisku, załatwiliśmy formalności: podpisaliśmy umowę oraz wyrobiliśmy nową książeczkę zdrowia :-) Poprzedni właściciel został w pisany na "czarną listę" a my z NASZYMI dziewczynami wróciliśmy do domu. Pozdrawiam i do zobaczenia na spacerach! ;-) Dzięki!
  8. [quote name='Ola164']Owszem jest: "Adoptujący nie może przekazać zwierzęcia osobom trzecim bez zgody KTOZ"[/QUOTE] Zdecydowanie zmienili wzorzec umowy - ja nie mam takiego zapisku w swojej umowie...
  9. Hej! Postanowione: Gościu, ta mała dominantka, zostaje z nami. Jeśli ktoś kiedyś ze znajomych się nią zachwyci i będzie chciał przygarnąć - oddamy. Ale tylko znajomym/rodzinie - tak aby mieć pewność, że będzie jej przynajmniej tak dobrze jak u nas. Bez jakichś ogłoszeń i szukania domu, którego nijak nie można sprawić czy kontrolować. Jeśli nie - zanim nasz Dziukus-Abi zacznie z nami gdziekolwiek jeździć - kupimy auto z większym bagażnikiem ;-) Jutro albo w niedzielę jedziemy do schroniska załatwić formalności i sprobować wyciągnąć informacje medyczne o psiaku: czy i kiedy byla sterylizowana? czy i kiedy byla szczepiona? - a nóż załatwili komplet przed wydaniem psa i będą w stanie wyrobić nam kopię książeczki :-) Myślicie, że jest na to jakakolwiek szansa? Macie jakieś sugestie, w jakich godzinach najlepiej tam sie pojawić, żeby ktoś znalazł dla nas czas i zajrzał do tej ich przepastnej bazy, a nie zbył nas "z kwitkiem"? greatmadwomen - wspominałaś, że też jesteś z Klin. Skoro mieszkamy "po sąsiedzku" daj znać jakbyś kiedyś ochotę na spotkanie z Gościem i sprawdzenia co u niej ;-) łąki do autostrady czekają a im większa wataha - tym lepsza zabawa ;-) Pozdrawiam wszystkich!
  10. Info dla zainteresowanych: dzwoniłam wczoraj do schroniska - ani "kolega" ani właściciel nie dali znaku życia. Prosiłam Panie, z którymi wczoraj rozmawiałam aby skontaktowały się z właścicielem jeszcze raz i zapytały wprost czy chcą psiaka spowrotem czy można szukac mu nowego domu, ale nie wiem czy zadzwonią, raczej nie. W sumie obie Panie w schronisku zasugerowały, że skoro nikt przez tydzień nie wykazuje zainteresowania losem psa ani nie zgłosił jego utraty - to można uznać, że nie chce go spowrotem. Gościu, bo tak nazywamy "Fidkę" (jak twierdzi mój mąż "aby sie nie przyzwyczajała" ) - zostaje więc, przynajmniej na razie, u nas - będziemy myśleć co dalej. Ciężko nam się będzie rozstać z tą rozkoszną psiną, ale nie potrafimy wyobrazić sobie wyjazdu gdziekolwiek z trzema psami czy podrzucenia takiej bandy komus do opieki. Tymbardziej, ze jedno z naszej watahy to kompletny Dzikus ([URL]http://www.dogomania.pl/threads/189679-dzikie-póldzikie-NIE-MAJĄ-SZANS-chociaż-karmą-ktoś-wspomoże-tylko-Abi-ma-dom[/URL]) Swoją drogą mała nawet zaczęła reagować na to imię ;-)
  11. Oki doki. Książeczkę dla Szelmy (z avatara) pani w schronisku wypełniała przy nas, bo jak się okazało Szelma podmieniła sobie obroże z innym psem i wg. numeru z obroży miała być "psem czarnym, podpalanym" :-) - ale skoro sama nie wpadła, żeby sprawdzić jej chipa to pewnie wtedy nie mieli jeszcze w zwyczaju chipowania psów. A co do Fidki, czy Gościa jak mąż ją nazywa - to w dalszym ciągu cisza. Coś mi się widzi, że "Francja" i "kolega" to jedna wielka ściema... Dam jeszcze parę dni i zadzwonię do schroniska - może z nimi się właściciel kontaktował.
  12. Kurczę, czemu ja się zawsze tak późno dowiaduję o tego typu imprezach... :angryy: Ja sobie chyba kupie taki wielki kalendarz na cała ścianę i powpisuje wszystkie imrezy w Krakowie i okolicach za wczasu, żeby odpowiednio planowac weekendy i urlopy :/ Caly najblizszy weekend jestem w rozjazdach :-( A chetnie bym poszła i się w końcu Wam na coś przydała.... Tymbardziej, że to tak blisko mnie :-( wrrr... I do tego koleżanka ma wystepować ze swoim psiakiem w jakiś zawodach :-( A też powiedziała mi o tym dopiero wczoraj :/
  13. A dzieciaczki Su, Bonnie i Clyde juz wyciete? Czy wciąż w drodze do Krakowa? :-)
  14. Jak na razie cisza ze strony właściciela (schronisko miało przekazać mu mój numer). Również "kolega" sie nie odzywa... troszkę to zaskakujące ;-)... Kurczę, ja może dziwna jestem - ale jakby mi zginął pies kolegi/koleżanki - to bym całe miasto na nogi postawiła, żeby go znaleźć zanim właściciele wrócą. Tak samo jakbym się dowiedziała, że mój pies przebywa u obcych - dzwoniłabym się dowiedzieć, co to za ludzie i czy wszystko z psem OK. Pewnie też organizowałabym jaknajszybszy odbiór przez "kogoś zaufanego". Przecież w różne miejsca mógł trafić... No ale ludzie są różni... Dziewczyny, wydajecie się być dobrze zorientowane w zwyczajach schroniska jak i historii Fidki. Mam w związku z tym dwa pytania: 1) od jak dawna Krakowskie schronisko chipuje "swoje" psy? Pytam, bo moja starsza suka jest właśnie z Krakowskiego schroniska ale nikt nas nie informował o chipie - więc w zeszlym roku idąc za potrzebą wyrobienia paszportu sami ją zachipowaliśmy. Nigdy tego nie sprawdzałam, ale byłyby jaja, gdyby okazało się ze ma dwa numerki :-) 3.5 roku temu już chipowali? 2) wspomniałyście, że Fidka nie była byt długo w schronisku i dlatego nie reaguje na imię. Wiecie może jaka jest jej historia? ile ma? skąd się tam wzieła?
  15. Przepraszam, że jeden pod drugim, ale nie wyświetlił mi sie post Avaloth wcześniej :/ [quote name='Avaloth']Nie byłabym taka pewna. Fidka jest ładna, a nie jest, przynajmniej w schronisku nie była, najłatwiejszym psem. Czesto się wywijała, lubiła uciekać, generalnie nie była ani jakaś przytulaśna ani nic. Wzięli bo ładna, przeliczyli się, wywalili.. Mam nadzieję że nie, ale mnie już nic nie zdziwi, ludzie nie do takich rzeczy są zdolni.[/QUOTE] Zgadzam się z tym, że ta psina lubi uciekać - w końcu ten znacznik na oczku świadczy, że miała w rodzinie jakiegoś huskiego, podejrzewam więc, że jakiś gen z charakterkiem biegacza też jej przekazał ;-) Nam zresztą też raz się wywinęła z obroży na placu zabaw, więc bawiliśmy się z mężem i koleżanką w powtórne łapanie, tak żeby nas nikt nie zgarnął za "psa bez smyczy", ale nie był to jakiś straszny wyczyn. Co więcej złapałyśmy ja z koleżanką w niedzielę a już w poniedziałek spokojnie byłyśmy w stanie ją puścić luzem na łąkach, żeby swobodnie bawiła sie z naszymi sukami. Fakt, nie reaguje na imię (żadne z wypróbowywanych), ale na zmianę kierunku spaceru poparta cmokaniem i gwizdaniem już tak i szybko przybiega, jak widzi, że sie zanadto oddalamy wraz z naszą watahą. I drugi fakt, wczoraj jak ją sama koleżanka wyprowadziła na łąki tylko ze swoim psem - to okazała swoje niezadowolenie z niekompletnego zespołu i dała dyla nie oglądając się za siebie. Ale zanim, po telefonie koleżanki, ja zeszłam z piętra do drzwi wejściowych - psina była już u mnie na podjeździe oburzona, że drzwi są jeszcze zamknięte. Po 2 dniach trafiła wiec bezbłędnie "do domu". Za to absolutnie nie zgodzę się, że nie jest przytulaśna. W domu czy ogródku najchetniej nie schodziłaby z kolan, a przynajmniej z kanapy tuż obok któregokolwiek z nas. Jak wychodzimy do różnych pomieszczeń to biega od jednego do drugiego wykorzystując każdą okazję na pogłaskanie czy przytulenie. Także na spacerze w przerwach między "naparzaniem" z kolejnymi psiakami przychodzi po "pochwalne głaśnięcie". Co chwilę dopomina się o porcje drapania czy głaskanie skacząc i popiskując :) Z naszych obserwacji przez te kilka dni to taka charakterna przylepa, która potrafi zdrowo szczeknąć na obcego, jak jej podpadnie. Słodka maskotka, która ma swoje "zdanie" i próbuje realizować każdy swój cel. Bardzo ładnie się zachowuje zarówno "w domu" jak i "w gościach" (u koleżanki, z która ją znaleźliśmy ) czy na spacerze. Nie niszczy nic - a siedzi w domu 8 godzin dziennie (wraz z moimi dwoma kundlami, wiec może nie ma czasu na psoty ;-) ). Co może być denerwujące i "problematyczne", to to, że: 1) chodzi po stole (znalazam jej łapki odbite na blacie) 2) przy długiej nieobecnosci człowieka [B]chyba[/B] załatwia się w domu (chyba, bo sama mam dzikiego psa, który nie pozwala się zapiąć na smycz i wciąż niezbyt chetnie wychodzi do ogródka, a nawet jak wyjdzie to i tak dodatkowo załatwia mi się w domu - ale od niedzieli przybyło nam kałuż i innych niespodzianek po powrocie z pracy), ale jak jestesmy dostępni - to wyrzymuje i jak coś daje znać, że pora na spacer 3) skacze - czy to domagając się głaskania, czy też do niesionej miski z karmą 4) tarza się - już dwa razy ją "kapalismy" po takiej przygodzie 5) no i ta nieodparta chęć ucieczki - choć nam się nad tym przynajmniej przez te kilka dni udaje jako-tako panować :-D
  16. Witajcie, dzwoniłam rano do schroniska. W schronisku ustalili, że właściciel jest obecnie we Francji i "przekazał" psa koledze - ma się skontaktować z kolegą, żeby ustalić co i jak. Nie wiem czy przekazał psine "na stałe" czy "na czas określony" (np. z powodu urlopu czy delegacji) - Pani ze schroniska nie była w stanie udzielić takiej odpowiedzi. W każdym razie do czasu wyjasnienia całej sytuacji psina pozostanie u nas :-) Dzięki wielkie i do przeczytania!
  17. Też jestem ciekawa, czy jej szukają - ale niestety nie znalazłam nigdzie "pasujących" ogłoszeń. Swoją drogą szkoda, że schroniskowa baza chipów nie jest dostępna jakoś on-line. Znacznie uprościłoby i przyspieszyłoby to sprawę :-) Pozdrawiam i życzę przyjemnej nocy!
  18. Jutro zadzwonie do schroniska aby potwierdzić po numerze chip'a, bo dzis niestety kartkę z numerem zostawiłam w domu - ale na podstawie zdjęć mogę również stwierdzić, że zdecydowanie to ta sama psina. Sunia ma się bardzo dobrze, jest w bardzo dobrej formie. Mimo kilku dniowej tułaczki nie jest ani zagłodzona, ani zaniedbana. Po wykąpaniu (bo wytarzała się w czymś super-pachnącym inaczej) i kilku minutowym wyczesaniu można ją było bez wstydu pokazywac szerokiemu gronu ;-) Ma charakterek uciekinierki i lubi okazać swoje zdanie znikając niespodziewanie z pola widzenia- więc nadal trzymam się wersji, że mogła właścicielom po prostu nawiać. Jutro się wszystko wyjaśni - zobaczymy, czy jej szukają, czy może się mylę i przed urlopem pozbyli się kłopotu. Dam znac jak tylko dowiem się czegoś więcej. Dzięki wielkie za dotychczasową pomoc!!
  19. Hej. w sumie byłyśmy dziś u dwóch weterynarzy: na Chmieleńcu (nie mieli dziś czytnika chipów, ale przy okazji odrobaczyłam małą) i na Drukarskiej. Sunia ma chip'a, który jednak nie jest zarejestrowany ani w identyfikacja.pl ani w petbase.pl Wysłałam już maila z numerem chipa do biura schroniska w Krakowie - może znajdą u siebie? Zgodnie z naszymi odczuciami u obu weterynarzy stan suni określony został na wyjątkowo dobry jak na kilku dniową tułaczkę. Mała ma czyste uszy, temperaturę w normie i dobrze bijące serducho. Zdrowo wyglądające futro (wczoraj ją wykompałyśmy z koleżanką i wyczesałyśmy). Ze względu na nienajlepszy stan uzębienia (brak jednego zeba, kamień na pozostałych, ale zdrowo wyglądające dziąsła) ciężko określić jej wiek, który waha się miedzy "rokiem, może nieco wiecej" a "dwa-trzy lata góra". Jest też cień szansy, że jest wysterelizowana - bo wydaje się mieć słabo zarysowaną bliznę na brzuszku. Ale tu każda z Pań weterynarz stwierdziła, że 100% pewności nie ma i trzeba by sprawdzić dokładniej - laparoskopia bądź badanie poziomu hormonów we krwi - najlepiej jak zauważymy "wzmożone zainteresowanie ze strony innych psów". I chyba na razie tyle. Jutro spróbuję zadzwonić do schroniska w sprawie maila z chipem - bo nie wiem czy na bieżąco sprawdzają skrzynkę i odpisują, ale wiem, że dość ciężko się tam dodzwonić - więc nie gwarantuję, że już jutro bedę miała wiecej informacji. Tymbardziej, że mam zajete popołudnie. Pozdrawiam! PS. czy Fidka reagowała na imię? bo ta mała nie reaguje na to imię... w każdym razie nie bardziej, niż na jakiekolwiek inne :-) Aha, jeszcze jedno: obie Panie weterynarz po przyjrzeniu się oczku suni - określiły to jej specyficzne oczko jako jej urodę, a nie wadę. Wyglądą, że mała miała wśród przodków niebieskookiego Huskiego ;-)
  20. Jutro planujemy wizyte u Veta właśnie zeby sprawdzic czy nie ma chipa, a przy okazji na "przeglad" - może powie nam coś wiecej. Bo sami nie jestesmy w stanie określić jej wieku czy stanu zdrowia. Jeśli chodzi o umaszczenie - zanim ją wyczesaliśmy była dużo jaśniejsza, bo przeważał wychodzący podszerstek. Nie wiem tylko czy to masowy zrzut zimowego okrycia, czy "szczenięcego puchu". Zdjęć niestety nie potrfię tu wrzucić - dlatego wkleiłam link do ogłoszenia ze zdjęciami.
  21. Witam, zgodnie z sugestią wrzucam tu informację, iż w Krakowie na Klinach-Zaciszu znaleziono młodą, średniej wielkości suczkę. Wątek psinki i link do zdjęć: http://www.dogomania.pl/threads/208256-Kraków-Kliny-Zacisze-Znaleziono-średniej-wielkości-młodziutką-suczkę?p=16928927#post16928927 Pozdrawiam!
  22. Szczerze? Na razie nie wiemy... Mamy już swoje mini zoo, ale ta mała jest tak słodka, że nie wydaje mi się aby jaki kolwiek dom był dla niej "dość dobry" ;-) Na razie będziemy więc liczyć na znalezienie właścicieli - bo mała wygląda raczej na taką co to uciekła i sie zgubiła niż taką, którą wyrzucono z domu kopniakiem na "do widzenia".
  23. W dniu 22.05 w Krakowie na Klinach-Zaciszu (okolice ul. Korpala) znaleziono średniej wielkości suczkę w czerwoną obrożą (brak adresatki). Psinka od kilku dni błąkała się po okolicy uciekając przy każdej próbie nawiązania kontaktu. Złapana na smycz okazała się dobrze wychowaną psinką. Ładnie chodzi na smyczy, zna komendę siad. Dobrze dogaduje się z innymi psami, jak również toleruje inne zwierzęta (koty, żółwie). Niesamowicie grzeczna - pozwala ze sobą zrobić wszelkie zabiegi kontrolno-pielęgnacyjne. Wygląda na młodziutką (ok. roku) choć brakuje jej jednego zęba. Ma też dziwną białą plamkę z dołu tęczówki lewego oka. Właścicieli zaginionej suni prosimy o kontakt: [EMAIL="colette@skrzynka.pl"]colette@skrzynka.pl[/EMAIL] Zdjęcia suni dostępne w ogłoszeniu: [URL]http://krakow.gumtree.pl/c-Zwierzaki-zgubiono-znaleziono-Krakow-Kliny-Znaleziono-sredniej-wielkosci-mlodziutka-suczke-W0QQAdIdZ284445884[/URL] 04.06.2011 Podpisaliśmy w schronisku umowę adopcyjną. Psina zostaje u nas!
  24. Mowiłam: cierpliwości, będzie cieplej - zacznie wychodzić do ogródka? No i nastała w końcu wiosna, Abi rzeczywiście zaczęła wychodzić do ogródka i coraz częściej załatwia się właśnie tam. Zdarzają się nam dni, kiedy nie musimy po niej sprzątać mieszkania - jeszcze są rzadkie, ale do cierpliwych świat należy ;-) Po za tym jak wracamy z pracy Abi wybiega nam na przywitanie przed dom - co jeszcze niedawno bylo dla niej strasznym stresem! Czasem nawet wybierze sie na krótką przechadzkę wzdłuż ulicy czy na pobliską łąkę. Niestety wciąż panicznie boi się smyczy - biega więc luzem, co jest o tyle nie fajne, że ostatnio w tymże miejscu dostałam mandat za brak smyczy lub kagańca u Szelmy. W czasie takich wypadów bardziej trzyma się Szelmy niż nas - choć zdarza jej się eksplorować teren na własną rękę z dala od całej reszty naszego "stada". I co najlepsze w tym wszystkim - jak się czegoś wystraszy - szybko biegnie na nasz podjazd schować się za naszym autem :) A propos aut - dobrze, że nasze koty nauczyły sąsiadów jeździć wolno po naszej ulicy - bo Abi nie czuje wiekszego strachu przed samochodem, który jedzie niż przed takim, który stoi, i zaślepiona przestrzenią oraz ogromem "nowego" do obwąchania zamiast uciec gdzies na bok - idzie prosto na auto ;-) A z nieco innej beczki, w styczniu poznaliśmy też dziewczynę w suczką podobną do naszej Szelmy (tylko znacznie chudszą ;-) ) - zapoznaliśmy ją z Abi - co też mocno popchnęło ją w oswajaniu się i popiskiwaniu gdy całą bandą idziemy na spacer... Tu można obejrzeć filmik ze wspólnych szaleństw całej trójki w naszym mikro-ogródku: [URL]http://www.youtube.com/watch?v=m0I0yTRPkJE[/URL] Pozdrawiamy serdecznie!
  25. spoko :) to jak tylko przyjdzie mi wyplata (a z okazji swiat i dlugich weekendow cos ma problem z dojsciem...) to przeleje na kastracje syna Su + dojazd i za jednym kursem bedziesz mogla ciachnac oboje dzieciaczków Su. 04-05-2011 żeby nie pisać pod sobą :) Udało mi się właśnie przelać 140zł (na kastracje Clyde'a + dojazd do Krakowa) - możesz więc umawiać się na ciachanie dzieciaków Su :-)
×
×
  • Create New...