Jump to content
Dogomania

dycha

Members
  • Posts

    501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by dycha

  1. Przepraszam za offa, zajrzyjcie proszę na wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/211216-Uratujmy-suczk%C4%99-od-tyrana-jej-Pani-jest-bezradna[/url]!!!!!!!!!!!!!!!
  2. Przepraszam za offa, zajrzyjcie proszę na wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/211216-Uratujmy-suczk%C4%99-od-tyrana-jej-Pani-jest-bezradna[/url]!!!!!!!!!!!!!!!
  3. Przepraszam za offa, zajrzyjcie proszę na wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/211216-Uratujmy-suczk%C4%99-od-tyrana-jej-Pani-jest-bezradna[/url]!!!!!!!!!!!!!!!
  4. Przepraszam za offa, zajrzyjcie proszę na wątek [url]http://www.dogomania.pl/threads/211216-Uratujmy-suczk%C4%99-od-tyrana-jej-Pani-jest-bezradna[/url]!!!!!!!!!!!!!!!
  5. Dom może być dla niej jedynym ratunkiem. Avara pewnie teraz śpi schowana gdzieś pod stołem i śni o powrocie Pani. Niestety Pani "już nie wróci", a z suczką nie wiadomo co się stanie. Jej pan nie jest człowiekiem, lecz tyranem, który znęcał się nad swoją żoną, dziećmi i teraz psem... Jest suczką rasy mieszanej, o wyraźnych cechach i wyglądzie owczarka niemieckiego, średniej wielkości. Urodziła się we wrześniu 2005 roku. Jako 3-miesięczny szczeniak została wzięta ze schroniska. Była poważnie zatruta alkoholem i 3 dni spędziła w klinice na detoksykacji. Później nigdy nie chorowała. Posiada książeczkę zdrowia z aktulnymi szczepieniami. Jest psem lękliwym, boi się krzyku, a nawet podniesionego głosu. Avara jest posłuszna, zna podstawowe komendy, toleruje psy, suczki i koty. Pozytywnie nastawiona do ludzi i dzieci. Przyzwyczajona do pozostawania w domu, nic nie niszczy. Bardzo szybko przywiązuje się do ludzi, kocha pieszczoty i zabawy. Nie lubi ludzi pod wpływem alkoholu, prawdopodobnie ma złe wspomnienia po swoim właścicielu... Jej Pani, która uciekła z domu, chce po nią wrócić, wykraść, ale w miejscu w którym teraz mieszka nie może mieć zwierząt. Nie mamy gdzie jej zabrać, jesteśmy bezradne - sytuacja jest dramatyczna i pilna!!! Pilnie szukamy domku stałego bądź tymczasowego dla AVARY, która cały czas mieszka pod jednym dachem z TYM człowiekiem. Ania 604 437 669 ; [email]malluttka@gmail.com[/email]
  6. Oczywiście suńce szukamy pilnie DS bądź DT. Bardzo proszę o pomoc w ogłoszeniach.
  7. Mieszka sobie w łodzi pewna Pani, która przygarnęła kiedyś pieska i go bardzo pokochała. O suczce mówi cały czas z zachwytem, jak to pomogła wyjść jej z depresji po ciężkich operacjach i miesiącach w szpitalu... Niestety nikt nie przewidział, że jej mąż zacznie pić i zostanie tyranem rodziny.:shake: Z czasem w domu zaczęły się awantury, bójki i bieda. Kochany mężulek przepijał całą rentę Pani, a na deser znęcał się nad nią i suczką.:angryy: Na dzień dzisiejszy Pani wyjechała na 2 tygodnie do Warszawy, nie chce już wracać do tego domu, ale tam został kot i pies :placz:, więc wrócić trzeba. Agnieszka w Warszawie, będzie mieszkać nie u siebie i nie w prywatnym mieszkaniu, gdzie zwierząt wziąć nie może. Kobieta po wielu miesiącach przemyśleń, postanowiła z bólem serca oddać suczkę. Prosi o pilną pomoc, nie chce aby suczka trafiła na łańcuch, bądź do kolejnego tyrana. Oto opis suńki: Avara jest suczką rasy mieszanej, o wyraźnych cechach i wyglądzie owczarka niemieckiego. Jest średniej wielkości. Urodziła się we wrześniu 2005 roku. Jako 3-miesięczny szczeniak została wzięta ze schroniska. Była poważnie zatruta alkoholem i 3 dni spędziła w klinice na detoksykacji. Później nigdy nie chorowała. Posiada książeczkę zdrowia z aktulnymi szczepieniami. Nie była sterylizowana, ani nie rodziła. Jest również zachipowana. Jest psem, który nie znosi krzyku. Mówi się do niej w sposób łagodny, ponieważ podniesiony głos powoduje u niej ogromny strach. Boi się burzy i petard. Jest bardzo posłuszna. Cały czas przebywa z kotem, tak że jak najbardziej toleruje inne zwierzęta. Bardzo szybko przywiązuje się do ludzi. Nie jest agresywna. Uwielbia zabawy i pieszczoty. Przez swoje dotychczasowe życie przebywała z dorosłymi. Z dziećmi miała ograniczony kontakt, jednak nigdy nie zachowała się wobec nich agresywnie. Nie lubi ludzi będących pod wpływem alkoholu. Jest przyzwyczajona do wielogodzinnego pozostawania w domu bez towarzystwa ludzi. Nie niszczy sprzętów, ani nie obgryza butów. Je raz dziennie saszetkę ryżu z dodatkiem utartej na grubej tarce, gotowanej wątroby wołowej lub wieprzowej, ewentualnie drób, z dodatkiem gotowanej, startej marchwi. Ponadto sucha karma Chappi. Nie przepada za makaronem, a po kaszy dostaje biegunki. Jeśli ktoś mógłby przygarnąć jej przyjaciółkę, szaroburą kotkę Zuzię, byłaby szczęśliwa. DEKLARACJE STAŁE: Joanna G. 25zł Anonim 5zł DEKLARACJE JEDNORAZOWE: Joanna W. 50zł Natalia K. 8zł Aleksandra F. 20zł Agnieszka M. 25zł
  8. Wiem, ze prędzej czy później da się to wypracować, ale ja mając dwójkę dzieci musiałam czasami wyjść z mieszkania. Ile mogłam tyle z nim pracowałam. Uczyłam go różnych zabaw, żeby się w klatce nie nudził. W ciągu dnia jak byłam siedział w niej bardzo chętnie, czasami go zamykałam, aby się przyzwyczajał. Codziennie zostawiałam go samego zaczynając od 5 min doszliśmy do 45 i na początku efekty były super. Ale później znudził się i raz tylko zrobił bałagan innym razem niszczył co się dało. Nie raz udało mi się już ułagodzić męża, bo ja mówiłam że nie mam siły ale po chwili złość mi przechodziła, a mężowi niestety nie. Codzienne kłótnie nie są dobre mając małe dzieci. Naprawdę mi przykro, że musiałam go oddać. Ale wy uważacie że najlepiej mi udowodnić, że potraktowałam go jak śmiecia. Jeśli chodzi o odwiezienie go do schroniska to mój mąż też uważał że nie powinnam jechać, bo ja żadnego psa bym tam nie oddała..
  9. w takim razie pies nie niszczy tak, jak niszczył Pedro, bo na niego nie było sposobu
  10. [quote name='agnieszka32']Szkoda nawet słów i naszych nerwów :shake: Trzeba nie mieć sumienia, by oddać psa do schroniska ot tak, jak niepotrzebną rzecz :angryy: Ja nie mogłabym spojrzeć na siebie w lustrze. Ciekawe, czy szanowny pan właściciel spojrzał w oczy Pedro w momencie, gdy go porzucał, zostawiał w schronisku... Też mam w domu szkodnika, wzięłam Marusię na DT ze schroniska, zjadła mi pół domu i nawet przez myśl mi nie przeszło, by ją zwrócić do schronu! Dla mnie to niewyobrażalne. I jeszcze te pretensje do całego świata, tylko tak trudno dostrzec własną głupotę i nieodpowiedzialność.:roll: Co ten psiak musi teraz przeżywać, Boże mój :-([/QUOTE] Rozumiem ze jesteś panną albo rozwódką...
  11. masz rację żałuję że próbowałam mu pomóc bo teraz jestem oczerniana przez was, ale jak traciłam kase na jego zniszczenia to byłam kochana
  12. miejsca nie było w schronisku a właśnie mąż mi powiedział, że gdy był z Pedrem przyjechały 2 inne psy
  13. A gdybym miała psa wywalić do lasu zrobiłabym to dawno, ale nie wszyscy mają ochotę wysłuchiwać od jakiejś wolontariuszki reprymendy, której nie ma prawa wypowiadać. Maż napisał esa i chciał Reetje z Tobą pogadać, ale ty oczywiście powiedziałaś że nie będziesz z nim rozmawiać.
  14. mówcie co chcecie są na dogo dziewczyny, które u mnie były, które dawały mi psy na tymczas, jedna z nich widziała zniszczenia Pedra. Nie jednokrotnie pisałam że wyszedł z klatki i co rozwalił. O klatkę Reetje upominałam się dawno, też mam esy jak to długo chorowałaś i dziecko miało gorączkę; moje dziecko też miało w tym czasie temperaturę bo ząbkuje i co w związku z tym. Esy jak przez 1,5mies dzwoniłaś do znajomego od klatek, więc nie oczerniaj mnie skoro nie jesteś w porządku. Ile miesięcy to trwało? Przypomnieć Ci. Nie pisałam codziennie bo nie chciałam być nachalna, skoro powiedziałaś, że rozumiesz wszystko i załatwisz klatkę. Pedro nie przez nas jest agresywny tylko poczuł się wreszcie bezpiecznie i zaczął normalnie zachowywać, jest to mieszaniec pit bula z bokserem, ma to w genach, że nie pozwoli sobie innym psom dać się pogryźć. Pokazał to jak walczył z Neli. Konsultowałam jego zachowanie z 2 byłymi hodowcami ras agresywnych. Jeśli chodzi o behawiorystów robiłam wszystko jak mi kazali; ale jeżeli jeden z nich każe mi zostawić psa i wyjść na ponad godzinę, żeby nagrać film to sorry. Jeden aparat mi już zniszczył, a ja nie będę ryzykowała mieszkania, żeby nagrać jego zachowanie. Bardzo proszę Reetje wklej te maile, będę Ci wdzięczna, pisałam że mąż postawił sprawę jasno, będzie klatka albo psa oddajemy, bo wszystko musiał załatwiać sam... Czekam aż je wkleisz. Skoro twierdzisz że byliśmy dla niego tacy źli to dlaczego nie przyjechałaś na wizytę po adopcyjną, zapraszałam Cię chyba ze 100 razy. Tak płakałaś jak odjeżdżał. Pół roku czekałam aż powiesz mi co mam zrobić żeby dostać wyniki jego badań z palucha. Dzień wcześniej przed oddaniem go, rozmawiałaś ze mną przez tel i jakoś twierdziłaś że to rozumiesz i najważniejsza jest rodzina. A gdy adoptowałam, powiedziałaś, że w każdej chwili mogę go odwieźć; nie oddałam go bo mi się znudził, tylko nie mieliśmy już do niego siły. Przypominam Ci, powiedziałam że oczywiście poczekam aż miejsce w schronisku się znajdzie i nie zostawię go przed płotem. A ty taka wspaniała dałaś mi 2 godz na przywiezienie psa. Na koniec upomnę Cię że nie jesteś upoważniona do wychowywania ludzi więc zajmij się swoim dzieckiem, żeby nie wyrosło takie jak mamuśka.
  15. też mi przykro i naprawdę chciałabym aby został, ale nie jestem sama.... na pocieszenie dodam, że Pedro bardzo się ucieszył wracając do schroniska, zachowywał się jakby wreszcie wrócił do domu :)
  16. agaga nie napadaj na mnie, bo ja Pedra wzięłam na pewnych warunkach, a w efekcie zostałam sama z nim i ze zniszczonym mieszkaniem i jeszcze mój mąż dostał reprymende że go odwiózł; nie dziwię się że nie którzy wywalają psy do lasu... Najpierw słyszysz tak, tak oczywiście piesek w każdym momencie może wrócić, a potem awantura. Szkoda tylko że to ja musiałam przetrwać z nim prawie 5 miesięcy bez klatki, bo za nim rozwalił ją totalnie to i tak z niej wychodził.
  17. dziękujemy, na szczęście już wszyscy zdrowi Pedro ma na klatce łate przezemnie robioną, później wstawię fotkę ;) i nie wyłazi :D
  18. Mój piesek, niestety za tęczowym mostem już od dawna, zatruł się kiedyś w parku. Był moment, gdy zdychały wszystkie psy po koleji, później się okazało że jakiś sku..... roznosił trutki. Wyniszczyło mu to wątrobę i nerki. Do końca życia był na suchej karmie. Też nie było łatwo go przekonać i na początku traktowałam to jedzenia jako nagrody, a później jadł ale moczone. Nie ryzykowałam z mięsem, dawałam mu same owoce i warzywa. Mięsko na święto i to odrobinka, nabiału również nie! Został wtedy jedynym psem uratowanym w okolicy. Jeździłam z nim po wszystkich klinikach w warszawie i okolicach i słyszałam tylko, że do uśpienia jest. W końcu poszłam do weterynarzy na ul. Książęcej, wtedy to była klinika mieszcząca się w podziemiach, brudna i śmierdząca. Tam pewien student uratował mi psa, niestety tylko na 2 lata, ale uratował. W tej chwili ta klinika bardzo się rozbudowała i nie wiem czy są tam ci sami lekarze co kiedyś. Powiem wam tylko, że nie wolno się poddawać. Mojemu psu nie dawali szans, a lekarz który go uratował dawał mu 1% na przeżycie. Trzymajcie się dziewczyny i nie poddawajcie, cuda się zdarzają !!
  19. brak mi słów Kubusiu mam nadzieję, że teraz jesteś szczęśliwy :*
  20. u nas już w porządku, Pedro ma jeszcze rzadką kupę, ale przypuszczam ze to po suchym, bo wprowadziłam im raz dziennie suchą karmę, aby zaczęły wodę pić, bo jaśnie państwo nie szczególnie są chętni ;)
  21. [quote name='Kociabanda2']Z moim Fąflem nie ma aż tak dużego problemu. Zaliczył dwa telefony i pół ściany, ale laptopa na szczęście nie dosięga. Od bardzo dawna nie zdarzyło mu się już nic zdemolować (ponad rok :) ), a ZAWSZE jak wychodzę z domu daję mu konga z dropsami psimi w środku lub czasami coś do dziamgania (ucho świni, kurze łapki czy coś takiego). Kilka razy zdarzyło mi się czegoś zapomnieć i wróciłam się do domu po kilku minutach. Okazało się, że kong jest dla mojego psa tak zajmujący, że totalnie mnie olał. Spojrzał tylko w stylu: "o! Wróciłaś? Zapomniałaś czegoś?" po czym turlał dalej, by wydobyć te dropcy :D[/QUOTE] też już mamy konga, ale teraz muszę zamówić 2 dla neli bo jest zazdrosna; Pedro nie kuma o co chodzi (brak zainteresowania), jeszcze nie miałam chwili mu pokazać, bo dopiero dzisiaj przespałam 1 noc od prawie 2 tygodni na leżąco i w łóżku ;)
  22. Ostatnio pieski, zresztą moje dzieci również przeszły 3 dniową dietę cud. Mam same kościotrupy w domu :shake:. Córka przyniosła jakąś straszną chorobę, gorączka prawie 40stopni i wymioty. Psy nie wiem czy zaraziły się od niej, ponieważ lablador z drugiego piętra też ostro chorował. Przez 3 dni srały z odrzutem na metr, sorki za słownictwo ale inaczej tego nie da się określić, więc nie dawałam im jeść tylko pić. Pedro się odwodnił, ponieważ do tej pory jak go po głowie wymiziam to skóra bardzo wolno wraca na swoje miejsce. Teraz już jest ok, więc mieszam im wodę z mlekiem aby więcej piły, ponieważ Pedryk nauczył się od Neli że sama woda jest fe. Natomiast lablador miał biegunkę ale z krwią i byli z nim u weta, ponoć jakiś wirus albo coś zjadł na spacerze, ale oni go nie spuszczają więc wątpię. Też schudł, widać mu wszystkie kości, a on był gruby. Pedro był przyzwoity w pasie :razz:, a Neli chuda; ale ona to chorowitka jest. Teraz skóra i kości u jednego i drugiego.
  23. Zamierzałam go wstawić na wątek szkodników bo napewno by wiele osób pocieszył; tylko jak wracam do domu i widzę ten bałagan to jestem w takim szoku że zapominam fotki strzelić. Wczoraj Pedruś zaliczył swojego pierwszego kopa. Jest u nas taki kucyk malutki i Pedro go strasznie męczy, a ten kucyk jest nie wiele większy od Nelusi ;), w końcu przestałam reagować bo krzywdy wiedziałam że mu nie zrobi bo ma małe kopytka; więc Pedro wkońcu dostał i teraz go unika. Ogólnie na dworzu jest aniołek, do innych koni większych się nie sadzi oprócz do mojego. Bardzo nie lubi gdy zajmuję się innym zwierzątkiem niż on
  24. Reetje nie martw się, mój mąż mnie za bardzo kocha i już mu przeszła złość, na szczęście. Zresztą Pedrusia też pokochał bo go się nie da nie kochać, a najbardziej rozbraja go, gdy Pedro robi kupę na jednej nóżce;). Zresztą jak wraca do domu to Pedryk się najbardziej cieszy i go wita, bo Neli czasami nie zauważa że wrócił :D.
  25. ubranko zdjęte, wszystko wygląda już na wygojone, dzisiaj ma przecinany węzełek bo ta koleżanka się bała; więc przetnie jeden z ochroniarzy który ma dzisiaj zmianę a jak nie to ja podjadę i to zrobię. Dzisiaj kończą zbieranie pieniążków i wieczorem powinni przelać.
×
×
  • Create New...