Tyśka)
Members-
Posts
35750 -
Joined
-
Days Won
144
Everything posted by Tyśka)
-
Nie mogę przestać myśleć o tym, że Wafel uciekł. Ciągle zachodzimy z dziewczynami że Stowarzyszenia co można było zrobić lepiej, aby zapobiec. I jak ten cholernik zwiał, az nie chce się wierzyć że to się stalo... Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć. Były już dwa telefony, że ktoś widział Wafla, ale za każdym razem okazywało się, że to inny psiak. Właściciele szukali dzisiaj psa przed świtem i bardzo wcześnie, przeczesywali lasy i pola. Nic. Powiadomiłam dwa najbliższe nadleśnictwa, opolskie Fundacje, schroniska, Jamora też... (bo może będzie miał gdzieś tam zlecenie). Ma być artykuł w lokalnej gazecie. Żałuję, że zaproponowałam Dziewczynom, aby szukać Waflowi domu dalej - przez ostatnie 5 lat ogłaszany był na Lublin, Tomaszów i okolice... jakby zwiał to chociaż w znajomym terenie. Eh.
-
Mądry Polak po szkodzie... Rodzina bardzo się obwinia o wszystko, jest zrozpaczona ucieczką Wafla. Wczoraj od wczesnego rana do 20 szukali psiaka razem ze znajomymi, rozpytywali po ludziach, wrzucili ogłoszenia w lokalne media. Ludzie już Wafla kojarzą, ale zapewne zwiał w stronę pól i lasów. To jak szukanie igły w stogu siana. W Tomaszowie na noclegu też zwiał, wyszedl na siku i w nogi w trymiga, przeskoczył 2m płot, gubiąc przy okazji obrożę i leciał.... udało się go złapać tylko dlatego że chciał się ochłodzić w wodzie i utknął w bagnie, bo tak jak tylko słyszał ludzkie kroki za sobą to w nogi... i lapany byl na chwytak, bronił się. To mistrz ucieczek i pies który naprawdę nie potrzebuje do szczęścia człowieka. Jest wykastrowany, więc na sunię z cieczka się nie połasi, ale może dołączy do jakichś okolicznych psów, te uwielbia i potrzebuje do szczescia jak powietrza... Na pewno wlasciciele sami go nie złapią. Potrzebny specjalista, ale to dopiero jak się go zlokalizuje... strasznie strasznie go żal, bo zwiał na drugim końcu Polski. Wszystko dla niego obce... on obyty w życiu na gigancie, przez rok spędził na ulicy. Nie wiadomo jak żył wcześniej w ukraińskiej rzeczywistości, ale zdaniem Rafała ten pies nigdy nie zaznał przyjaźni z człowiekiem. Pamiętam że z miejskich kojców te 5 lat temu też uciekł i dziewczyny ze Stowarzyszenia łapały go przez miesiąc. Złapały go wtedy po wielu podchodach na pętelkę ze smyczy. No ale wtedy teren znał i mial stałe miejscówki, gdzie jadł... teraz nie wiadomo gdzie. Właściciele naprawdę robią wszystko, aby Wafla odnaleźć. Nie ma co analizować co można było zrobić lepiej, bo sami się obwiniają że nie zmusili go do wejścia do domu... Ale wszyscy byli zmęczeni podróżą, dojechał do domu po północy, a Wafel zasypiał na stojąco... wydawało się im, że postępują dobrze. Ehhh.
-
Wafel był w kojcu zamkniętym. Zadaszonym, z podłoga. Profilatycznie jak się położył został przywiazany też na smyczy żeby nie próbował zwiać. To naprawdę porządnie ogrodzony teren, ludzie uwrażliwieni na możliwa ucieczkę. Zresztą ich psi rezydent owczarek to też uciekinier, więc to jak mieli ten teren zabezpieczony był przemyślany. Obroży właściciele nie znaleźli, miał na niej adresatkę. Ale szelki znaleźli na swoim terenie. Oni od rana zorganizowali akcje poszukiwawczą pośród znajomych, jeżdżą rowerem, quadem, autem I pieszo ze swoimi psami. Ale tam są pola i niedaleko las... tesciowa też szukala w okolicznej wsi i zaangazowala mieszkancow tej wsi w pomoc... potrzebna na pewno pomoc organizacji proziwerzecej, bo tak to do ręki zawołany Wafel nie podejdzie. Dziewczyny te 5 lat temu polowały na niego bardzo długo, on potrafi pokonać kilkadziesiąt km w ciągu doby... wiedzieliśmy że Wafel to mistrz ucieczek, plot 2m to pikuś, ale żeby aż tak to nikt nie podejrzewał. Musiał się przecisnąć przez szpare między koicem a dachem...
-
Jeszcze sam sobie wybrał ten kojec do spania. Kojec z ogromnym wybiegiem jest do dyspozycji psa rezydenta na czas nieobecności właścicieli. Wafel jak zobaczył kojec to się tam wpakowal, pierwszy raz położył i nie chciał wyjść. Nikt nie chciał walczyć z psem, widać że cały czas był w stresie... I o masz. Houdini. Wlascicielka zadzwoniła zrozpaczona i płakała w słuchawkę jak odkryła, że Wafla nie ma... szukają go. Tylko on sam z siebie do obcych nie podejdzie, musieliby zdobyć chwytak.
-
Wafel uciekł! mimo potwornego zmęczenia i zasypiania na stojąco... dojrchal w nocy, ze stresu kłapał na psa rezydenta, potem zwiał z bardzo zabezpieczonego terenu... wyrwał się ze smyczy, sselek, zwiał z porządnego kojca i przeskoczył parę ogrodzeń.... https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid0ZcUwT2bBgvkEamAYth8D4ydWZxePbL4zzX8ktqzNdMcDQm3qo1aMADnrXTJ3rqbdl&id=100066919728995
-
Wafel zwiał mimo potwornego zmęczenia i zasypiania na stojąco... dojrchal w nocy, ze stresu kłapał na psa rezydenta, potem zwiał z bardzo zabezpieczonego terenu... wyrwał się ze smyczy, sselek, zwiał z porządnego kojca i przeskoczył parę ogrodzeń... Nysa, Korfantów, Wrocław!!! https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid0ZcUwT2bBgvkEamAYth8D4ydWZxePbL4zzX8ktqzNdMcDQm3qo1aMADnrXTJ3rqbdl&id=100066919728995
-
A ja jestem wzruszona. Wafel, niedawny współtowarzysz Artura z hotelu już jest zabezpieczony przed podróżą. On I przy okazji szczeniaki od Zea są awaryjnie u mojej znajomej do jutra. Jutro po pracy specjalnie (trasa w te i we wte) cała ekipę wiezie jeden pan Wafel jedzie pod Wrocław, szczeniaki do Katowic i do Wrocławia. Bardzo, bardzo wzruszona jestem adopcją Wafla. On jeszcze trafił do Stowarzyszenia za moich czasów, tyle lat to było! Już nikt nie wierzyl w adopcję... Bardzo bardzo potrzebne kciuki, najważniejsze aby na dzieńdobry nie skonfliktowal się z psiakiem rezydentem. Wafel na razie w nowym miejscu radzi sobie nieźle, choć może pamięta moją znajoma jak te 5 lat temu prawie przez miesiac go łapała Wrzucę filmik jeden tak: A drugi jako LINK: https://youtube.com/shorts/0o-SB9DWlcA?feature=share Mam nadzieję, że i Artura wypatrzy jakiś człowiek... I zakocha sie w jego oczach.