Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35750
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Heh, ja teraz szukam domów 3 szczeniakom w typie jrt. Ojej, jakie ja mam telefony.... Nie wiem czy śmiać się, czy płakać. W sumie jedna dziś przywiozłam do nas, jutro rodzina ją odbiera. Ale jeszcze dwie mi zostały do wyadoptowania
  2. Z kastracją to ja bym poczekała aż trochę uda się przepracować lęk Rysia. To nie jest coś pilnego, a zbyt szybko przeprowadzony zabieg może zaszkodzić.
  3. O ile nie odziedziczyły po mamie lękliwości. Środowisko to jedno, ale geny maja też wiele do powiedzenia. Tak czy siak, mają świetny start w życie przy socjalizacji z dziećmi
  4. Wafel rozpłynął się w powietrzu. Mija 1,5 tygodnia, a nie jest nawet namierzony Ludzie ogłoszenia widzą, w samą niedzielę właścicielka otrzymała 7x zdjęcia znalezionych psów... Ale wszystkie to nie Wafel. Sam Wafel może ukrywać się naprawdę w jakiś zaulkach. Odszukiwalam dziś jego zdjęcia, te 6 lat temu dziewczyny go znalazły w stosie drewna... Bardzo ciasno ułożonym stosie drewna w jakimś dość opuszczonym miejscu. A potem jak trafił do kojców miejskich to przegryzł jedno drewno z którego był zbudowany kojec na wylot, drugie odgiął i zwiał przez te małą szparę, którą stworzyl... tez znalazłam zdjęcia tej szpary w kojcu... to naprawdę wytrwały, inteligentny pies... pytanie czy trafi na kogoś inteligentniejszego, kto go wypatrzy i zatrzyma w jednym miejscu. Szczerze mówiąc, zaczynam tracić nadzieję...
  5. Kodi jest przepiękny. Miałam ostatnio o niego zapytanie na olx (u mnie Kovu), ale i tak tak mało jak na takiego przystojniaka;). Tymek akurat nie w moim typie, ale Kodi cudo.
  6. W dzień też szukali i nie natrafili. Dzisiaj upał, więc pewnie też się nie pokaże...
  7. Kochani jesteście, jagusko Nam też jest bardzo bliska Mimisia, gdybyście się nie zdecydowali to my byśmy ją wzięli do siebie, bo też nie wyobrażałam sobie jej adopcji do obcych ludzi... No ale u nas nie wiem czy byłaby taka szczęśliwa. Ciągłe wyjazdy, małe dziecko, życie w domu który ciągle wykańczamy... Dobrze się stało, jak się stało:) Tak czy siak, było dla niej miejsce u nas i nadal jest, choćby na jakieś wczasy :). Dużo zdrowia dla Was.
  8. I nic. Wafel właścicielom się nie pokazał. Jeździli po miejscowości ponad godzinę, potem, a było już po 23, okoliczne wioski. Zapadł się pod ziemię przed nimi
  9. Miło jest zobaczyć Mimi uśmiechniętą, juz tyle lat... Mam do tej zołzy wyjątkową słabość Oby nie wyrządziła Psocie krzywdy przez swoją zawziętość, pilnowanie suczek musi być trudne i męczące... Podziwiam wciąż, ze zdecydowaliscie sie ją sobie zostawić.
  10. Wafel prawdopodobnie był widziany w miejscowości obok od paru dni. Znalazca porównał zdjecia i filmiki i jest praktycznie pewien, że to Wafel. Właściciel pojechał wywiesić tam ogłoszenia, przejechał okolice (ale nie zobaczył Wafla w dzień) i wieczorem podjadą z jedzeniem dla psiaka.
  11. Ogłoszenia od dzisiaj wywieszone, zakład zbierający psie zwłoki poinformowany, dalsze okolice objechane... dużo osób kojarzy już ogłoszenie Wafla, nikt go nie widział.
  12. Dostałam zdjęcie. Ten pies w Otmuchowie to nie Wafel niestety.
  13. To jest cholernik sprytny i inteligentny... eh. Mialo być tak pięknie a wyszło...
  14. Wafel prawdopodobnie widywany jest od paru dni w Otmuchowie, 36 km od Korfantowa. Może to Wafel, może bo do tej pory były sygnały od nadlesnictwa i roznych ludzi, ale okazywało się ze to nie Wafel. Właścicielom jeszcze nie udało się wywiesić papierowych ogłoszeń, bo się rozchorowali porządnie od tego szukania. Napisałam do jaguski, bo Ona mieszka w okolicach Nysy. Czuję totalną bezsilność i złość na samą siebie, bo też rozmawiała z rodziną, przestrzegałam przed ucieczkami... dałam zielone światło...
  15. Za panelowym ogrodzeniem jest siatka. Dzisiaj żadnych zgłoszeń. Miejscowi tylko pytają właścicieli czy Wafelek się odnalazł... w środę będą wywieszone papierowe ogłoszenia.
  16. Jasne, to zrozumiałe. Nie musisz się tłumaczyć:). Dziewczyny z tego co wiem nie miałyby dokąd go zabrać. Wszędzie są takie same ceny albo wyższe.
  17. Dostałam informację od Stowarzyszenia, że Jagna wyliczyla podwyżkę za hotel u Artura. 480zl + karma, czyli około 600 zł. Telefon niestety milczy, ale i o owczarki niemieckie młode, roczne, domowe też cisza...
  18. Poinformuję. Ciężko mi się pisze z jednym sprawnym okiem (mamy jakiegoś wirusa, przy którym ropieja oczy), a nie chcę aby wszystko było na głowie właścicieli. Dziewczyny ze Stowarzyszenia też działają, no ale dziewczyn raptem jest 3, więc ciężko im ogarnąć wszystkie obowiązki. Tylko wczoraj dostały zgłoszenia o 5 porzuconych kotach... w tym kociętach z kocim katarem i kotkę w zaawansowanej ciąży... Wczoraj w nocy rozmawiałam chwilę z właścicielką Wafla. Nadal nie wie jakim cudem pies przecisnął się przez szparę w kojcu. Drzwi kojca były zamknięte, a Wafla było słychać jeszcze o 5tej rano... To ten kojec. Szpara jest nieduża u gory: - jedyna opcja to przecisniecie się jakoś. JAKOŚ. Po zaginięciu rodzina zastała kojec zamkniety, tak jak i obie furtki (na wybieg i na posesję). Nie ma szans, aby ktoś wszedł na posesję i wypuścił psa, bo po prostu aby dotrzeć do kojca trzeba przejść parę ogrodzeń i wysoką zakluczaną od góry i dołu furtkę (ona jest przy psim wybiegu, aby wlasnie rezydent nie zwial i miał swoj kąt w ogrodzie). Ogrodzenie też jest odgrodzone i zasłoniete od sąsiadów. Z rodziną rozmawiały 4 osoby, byli uwrazliwiani na możliwe ucieczki i wszystko zostały przemyślane. Porzadnie bylo oglądane ogrodzenie. A Wafel to jakby miał czar teleportacji... zwłaszcza, że u Rafała moze i mierzyl wybieg, ale kojec mial juz bardziej "dziurawy" niż ten w swoim domu i nigdy nie myślał, aby z niego uciec. Z wybiegu próbował na początku, ale na próbach się skończylo. Napiszę jeszcze raz, Wafel nie miał być psem kojcowym stricte (ten kojec służyl rezydentowi tylko do wypoczynku kiedy zostawał sam na czas pracy właścicieli, sam wchodził do niego jak chciał, nie był tam zamykany). Pies rezydent jest ich przyjacielem, zadbanym i zaopiekowanym bardzo, wszędzie z nim jeżdżą, dbają nie tylko o zdrowie, ale i zapewnienie potrzeb jakie on ma (eksploracji, węszenia, codziennych spacerów, treningu umyslowego), zabierają go w różne miejsca na spacery, w adopcję Wafla zaangażowali i wtajemniczyli całą najbliższą rodzinę... I eh. Pies zniknął. Nikt nie wie jak....
  19. Nowych zdjęć nie mam, bo fotografka jeździ tam tylko na prośbę, ma kawałek do przejechania, a Pan pracownik nie zawsze ma czas robić zdjęcia. Opiekuje się, wyprowadza na spacerki i wyczesuje pieski sam, ew. ze swoimi dziećmi i żoną. Pozwolę Was tutaj poprosić o udostępnienie koleżanki dzikuska, siedzi jak zaczarowana mimo że wszędzie ja ogłaszam i jest urodziwa: https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid02JYapWzrroWsa9iB4shnXXDbTnS79u6XVQPt4f8Rcx2K1nSZYz4x8fxXQG2MiD5Lel&id=100001842742044 , ludzie jednak boją się przygarniać do domu psy mieszkające w kojcach... Trzyman kciuki za dzikuska, on roboczo nazywany jest Mikusiem (a w książeczce może mieć jeszcze inaczej ). Oby wyjechał za te parę dni
×
×
  • Create New...