Jump to content
Dogomania

wawer

Members
  • Posts

    3716
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wawer

  1. Dubluję swój wpis na wątku albumu Nutusi. Chyba rzeczywiście powinnam założyć oddzielny ;). [quote name='jola_li']Widać, że Szefusiowi brak nóżki trochę utrudnia zabawę...[/QUOTE] Szefik bardzo "podupadł" psychicznie po adopcji Pikusia. Wycofał się, już nawet nie warczy na młodego, o ile nie kręci się koło miski w czasie jedzenia. Ucieka na jego widok na swój tapczanik i czeka, aż młody się uspokoi. Pikuś jest bardzo żywiołowy - ADHD albo inna pląsawica, torpeda po prostu. Młody jest, ledwie od szczeniaka wyrósł, to normalne. Miał być nieco starszy, ale jak ma dwa lata, to wszystko. Słodki jest bardzo i kochany, przy tym zero agresji, ale to nie jest bezpieczne towarzystwo dla kalekiego Szefika. Tratuje wszystko na swojej drodze i Szef musi myśleć o własnym bezpieczeństwie. Czuje się chyba odrzucony. Dopieszczamy go, jak tylko się da, ale Pikuś wpycha się wtedy pod ręce i wypiera konkurencję. Pet się tym nie przejmuje, ale Szef od razu odchodzi. Kiedy się krzyknie na Pikusia, to obaj uciekają i znów Szef jest poszkodowany. Bardzo mi go żal i to ja sama sprawiłam mu taki prezent. To dopiero kilka dni. Młody cieszy się, że ma dom i ma gdzie się wyszaleć. Mam cichą nadzieję, że w końcu nauczy się nie skakać po towarzyszach, bo i Petowi już raz skoczył na niedawno zreperowaną nogę, a ten aż zaskowyczał z bólu. Pikuś jest karny i natychmiast przypada do ziemi, jeśli się na niego fuknie albo pokaże palcem, że ma nie skakać, ale to tak jak z małym dzieckiem. Można długo i namiętnie. No cóż, kochamy wszystkie kundelki i nadal będziemy pocieszać Szefulca. Tymczasem przyszła wiosna, a razem z nią pieski wyszły na podwórko i nie chcą za bardzo wracać. Tam mają dużo miejsca dla wszystkich i można to ADHD trochę odparować. Będzie dobrze!
  2. [quote name='jola_li']Widać, że Szefusiowi brak nóżki trochę utrudnia zabawę...[/QUOTE] Szefik bardzo "podupadł" psychicznie po adopcji Pikusia. Wycofał się, już nawet nie warczy na młodego, o ile nie kręci się koło miski w czasie jedzenia. Ucieka na jego widok na swój tapczanik i czeka, aż młody się uspokoi. Pikuś jest bardzo żywiołowy - ADHD albo inna pląsawica, torpeda po prostu. Młody jest, ledwie od szczeniaka wyrósł, to normalne. Miał być nieco starszy, ale jak ma dwa lata, to wszystko. Słodki jest bardzo i kochany, przy tym zero agresji, ale to nie jest bezpieczne towarzystwo dla kalekiego Szefika. Tratuje wszystko na swojej drodze i Szef musi myśleć o własnym bezpieczeństwie. Czuje się chyba odrzucony. Dopieszczamy go, jak tylko się da, ale Pikuś wpycha się wtedy pod ręce i wypiera konkurencję. Pet się tym nie przejmuje, ale Szef od razu odchodzi. Kiedy się krzyknie na Pikusia, to obaj uciekają i znów Szef jest poszkodowany. Bardzo mi go żal i to ja sama sprawiłam mu taki prezent. To dopiero kilka dni. Młody cieszy się, że ma dom i ma gdzie się wyszaleć. Mam cichą nadzieję, że w końcu nauczy się nie skakać po towarzyszach, bo i Petowi już raz skoczył na niedawno zreperowaną nogę, a ten aż zaskowyczał z bólu. Pikuś jest karny i natychmiast przypada do ziemi, jeśli się na niego fuknie albo pokaże palcem, że ma nie skakać, ale to tak jak z małym dzieckiem. Można długo i namiętnie. No cóż, kochamy wszystkie kundelki i nadal będziemy pocieszać Szefulca. Tymczasem przyszła wiosna, a razem z nią pieski wyszły na podwórko i nie chcą za bardzo wracać. Tam mają dużo miejsca dla wszystkich i można to ADHD trochę odparować. Będzie dobrze!
  3. Avatar zmieniony. Są tam: Pet (najstarszy w stadzie), Szefik, Pikuś i - gościnnie - Józek, bo on też należy do rodziny, chociaż na stałe z nami nie mieszka. Wpada jednak w odwiedziny i czuje się w tym stadzie świetnie.
  4. Jest film [URL]http://www.fotosik.pl/video/fda6321f1fab0746.html[/URL]
  5. [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/005.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/006.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/007.jpg[/IMG]
  6. [TABLE] [TR] [TD]Wczoraj zaadopotowaliśmy Pikusia z Fundacji Przytul Psa. Przeklejam notkę i zdjęcia ze strony fundacji. Za przykładem Nutusi, naszym pieskom będę chyba musiała założć oddzielny wątek, bo ten należy do Szefa i trochę go już "zaśmieciłam" historiami towarzyszy :). Na ostatnich zdjęciach, oprócz Pikusia, widać Peta i malutkiego Józia. Józek to pies moich dzieci, czyli prawie synowej (też dogomanka) i jej narzeczonego ;), adoptowany niedawno ze schroniska w Głownie. Szef, Pet i Józek zostały zbiorczo nazwane "Petoszefami", bo to rasa sama w sobie. Pikuś jest czarny, co zapobiega oczopląsom :evil_lol:. [FONT=Calibri][SIZE=2][COLOR=#6d6436][B] 2013-04-07[/B][/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2] [B]Piccolo miał swój wielki dzień wczoraj ! Pojechał do Domu.[/B][/SIZE][/FONT] [/TD] [/TR] [TR] [TD][FONT=Calibri][SIZE=2][COLOR=#6d6436][B]Kategoria: [/B][/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2]Aktualności[/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2][COLOR=#6d6436][B] Autor: [/B][/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Calibri][SIZE=2]Elżbieta Lipińska[/SIZE][/FONT] [/TD] [/TR] [TR] [TD][FONT=Calibri][SIZE=2] Pani Grażyna podeszła do adopcji bardzo poważnie. Przyjechała ze swoimi psiakami aby sprawdzić czy zaakceptują nowego towarzysza. Tak sie stało z Piccolo. On od razu polubił swoją nową Rodzinę. Dziękujemy pani Grażynie, jej Mężowi i osobom towarzyszącym, które pomogły w tej podróży. Wszystkiego najlepszego !!![/SIZE][/FONT] [/TD] [/TR] [/TABLE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/001.jpg[/IMG][/SIZE][/FONT] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/002.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/003.jpg[/IMG] [IMG]http://przytulpsa.pl/aktualnosci/php/zdjecia/994/duze/004.jpg[/IMG]
  7. O, jest i mój Szefik, czyli Szewek wg dawnej nomenklatury :). Teraz to Szef całym pyszczkiem. Szef, Szefunio, Szfuńcio, Szefik, Szefiec, Szefcio... itp. Taką piękną laurkę dostał... Dziękuję, Nutusiu. On ma takie wielkie serducho, chociaż taki malutki. Ciebie też w nim zmieścił, a jak przyjeżdża do Doktorów w odwiedziny, to mieści w nim wszystkich oczekujących w kolejce pacjentów i ich opiekunów. Do każdego podejdzie, pouśmiecha się, przytuli, ogonkiem pokręci. Chociaż przychodnia się przeniosła w inne miejce, nadal czuje się tam jak w domu. Cóż, pół roku wiktu i tyle organów u Doktorów zostawionych swoje robi. Zapachy się liczą, a nie miejsce przcież :). Pozdrówka! [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/12/szef201201mini.jpg[/IMG]
  8. [quote name='siekowa'][IMG]https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/551349_424718530949790_346263399_n.jpg[/IMG] Dzięki uprzejmości Fundacji SOS Bokserom, można przekazać dla naszej fundacji 1% podatku :) [SIZE=3][FONT=arial black]KRS: 0000318908 cel szczegółowy: PSIEGRANE MARZENIA[SIZE=2][FONT=arial][/QUOTE[/FONT][/SIZE][/FONT][/SIZE]] Nie będą to jakieś wielkie pieniążki, ale na moją rodzinkę, po sąsiedzku, możecie liczyć ;)
  9. Dziękuję, Nutuś. Krótko o kolegach Arnolda. Szef ma łagodniejszą odmianę nowotworu. Doktor Darek był bardzo zadowolony na kontroli, bo na ten czas guz nie odrasta i blizna ładnie wygląda. Ale mamy być czujni. Pet, który ma takie ADHD, że nawet bez nóg będzie na uszach biegał i rzęsami się podpierał (albo odwrotnie), znowu sobie załatwił zoperowaną łapę. Doktor musiał robić reoperację i przy okazji usunął zniszczoną łękotkę. Teraz ma gips, ale w następną sobotę jedziemy na zdjęcie. Będziemy, jak zwykle, w okolicach 12 - 13-tej. Może potrzebujesz euthyrox dla swoich podopiecznych? Zostało mi trochę po Arnoldzie :(.
  10. Szefik i Pet stracili dziś rano przyjaciela. Arnold odszedł po wczorajszym ataku. Chyba to była padaczka. Zasnął po lekach i już się nie wybudził... Źle mi, bardzo źle, ale on już nie cierpi... Biega sobie w krainie wiecznych łowów, jest szczęśliwy... To dobrze... [B][I]To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... [/I][/B] [B][I]A ja ci powiem [/I][/B] [B][I]Że pies to czasem więcej jest niż człowiek [/I][/B] [B][I]On nie ma duszy, mówisz... [/I][/B] [B][I]Popatrz jeszcze raz [/I][/B] [B][I]Psia dusza większa jest od psa [/I][/B] [B][I]My mamy dusze kieszonkowe [/I][/B] [B][I]Maleńka dusza, wielki człowiek[/I][/B] [B][I]Psia dusza się nie mieści w psie [/I][/B] [B][I]I kiedy się uśmiechasz do niej [/I][/B] [B][I]Ona się huśta na ogonie [/I][/B] [B][I]A kiedy się pożegnać trzeba [/I][/B] [B][I]I psu czas iść do psiego nieba [/I][/B] [B][I]To niedaleko pies wyrusza [/I][/B] [B][I]Przecież przy tobie jest psie niebo [/I][/B] [B][I]Z tobą zostaje jego dusza[/I][/B] [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/6066/arnold20130214h930odsze.jpg[/IMG]
  11. [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/137384-Bili-tak-żeby-zabić!-Arni-ma-cudowny-dom!!!?p=20448380#post20448380[/URL] Od początku, kiedy do nas przyszedł w maju 2010 r., był wycofany, autystyczny. Nie szczekał, nie próbował się zaprzyjaźnić z innymi psiakami. Ale dobrze mu u nas było. Chorował. Pod koniec 2011 r. miał usuwany czerniak na oku i guz jąder, miał problemy z tarczycą i musiał brać hormony. Kiepsko mu się chodziło, więc od jesieni wychodził już tylko na podwórko, ale całkiem nieźle sobie tam radził i sporo chodził. Od jakiegoś czasu niewiele już widział, słyszał i czuł. Ale próbował spojrzeć w oczy takim najwierniejszym spojrzeniem... Wczoraj rano, zupełnie nagle dostał ataku paniki. Lekarz dał mu steryd i silny lek uspokajający. Podejrzenie - zespół padaczkowy. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałam wtedy powyrywać wszystkie końcówki temu bydlakowi, który go kiedyś skatował... Całą noc Arnold się męczył. Niby spał na tych prochach, ale ciężko oddychał i serce tak waliło, że słychać było w całym pokoju. Rano jakby spokojniej. Miał się wybudzić koło 11-tej. Wyszłam na chwilę z pokoju, a kiedy wróciłam... Pochowaliśmy go w ogródku obok innego przyjaciela... Piach był miękki, lekki, łatwo się kopał pomimo zimy... Wiosną posadzimy tam krzaczek. Nawet nie wiecie jak mi ciężko, łzy same lecą. Jedyna pociecha - on już nie cierpi, odpoczywa i jest szczęśliwy na wiecznych łowach. Ku pamięci, bo tak krótko z nami był... [COLOR=#0000cd]To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... A ja ci powiem Że pies to czasem więcej jest niż człowiek On nie ma duszy, mówisz... Popatrz jeszcze raz Psia dusza większa jest od psa My mamy dusze kieszonkowe Maleńka dusza, wielki człowiek Psia dusza się nie mieści w psie I kiedy się uśmiechasz do niej Ona się huśta na ogonie A kiedy się pożegnać trzeba I psu czas iść do psiego nieba To niedaleko pies wyrusza Przecież przy tobie jest psie niebo Z tobą zostaje jego dusza... [/COLOR][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/715/arnold201105062minimini.jpg[/IMG][IMG]http://img208.imageshack.us/img208/3527/arnold201203102mini.jpg[/IMG][IMG]http://img819.imageshack.us/img819/6066/arnold20130214h930odsze.jpg[/IMG]
  12. Ku pamięci, bo tak krótko z nami był... To tylko pies, tak mówisz, tylko pies... A ja ci powiem Że pies to czasem więcej jest niż człowiek On nie ma duszy, mówisz... Popatrz jeszcze raz Psia dusza większa jest od psa My mamy dusze kieszonkowe Maleńka dusza, wielki człowiek Psia dusza się nie mieści w psie I kiedy się uśmiechasz do niej Ona się huśta na ogonie A kiedy się pożegnać trzeba I psu czas iść do psiego nieba To niedaleko pies wyrusza Przecież przy tobie jest psie niebo Z tobą zostaje jego dusza...
  13. Smutno się zrobiło u Szefuńcia... :-(. Operacja nie była długa, ale Doktorowi nie udało się wyciąć wszystkiego. Nie mogł się udać :-(. Dzisiaj zadzwonił, żeby podać wyniki histopatologii. Szefik ma złośiwy nowotwór o nazwie, której nie powtórzę (masekto-coś tam albo w tym stylu), który dzieli się na trzy stadia. U pieska jest już drugie. Pan Doktor zlecił dodatkowe badania, które wykażą, czy można to leczyć chemią pastylkową. Choroba polega na naciekaniu tkanki nowotworowej na mięśnia i po prostu krąży po organizmie. Dlatego, pomijając bliskie sąsiedztwo nosa, i tak nie udałoby się tego wyciąć :-(. Ech, jeszcze nie ma roku, jak jest u nas... :wallbash: Tyle ta psina przeszła, tyle ciałka zostawiła na stole operacyjnym... Taki wesoły, kochany piesek... :wallbash:. Jedno wiem na pewno - nie poddam go długotrwałej, uciążliwej terapii agonalnej, nie będę męczyć choroby. Będzie leczony tylko wtedy, gdy będzie to faktyczne leczenie. Niech sobie hasa póki ciałeczko mu na to pozwoli, póki wola życia będzie go u nas trzymać. Jak już nie da dłużej i zostanie tylko cierpienie, to... :wallbash:. Kochajmy kundelki, tak krótko nam mogą towarzyszyć, tak krótko nas cieszą.... I póki są...:iloveyou::iloveyou::iloveyou:
  14. Jesteśmy umówieni u p. doktora 24-go bm. koło 13-tej. Będzie Pet i Szef. I będzie wesoło, mam nadzieję.;)
  15. Posłanko posagowe, jak najbardziej! Ma się bardzo dobrze, bo na ogół zawsze jest czymś przykryte. Upranie, a właściwie wysuszenie go zajmuje czasem i dwa tygodnie, bo powłoczka się nie zdejmuje. Dlatego szanujemy szefowy posag i wygląda prawie jak nowy. Narośl miał od samego początku. Kiedy byliśmy wcześniej w Nowym Dworze, wyskrobano próbkę do biopsji, ale ta nic nie wykazała. Narośli jest w sumie trzy, ale ostatnio Doktor powiedział, że to są różne przypadki. W międzyczasie rosła aż zajęła pół pyszczka z tej jednej strony (widać ją trochę na zdjęciach). Stało się to dość szybko, więc poszliśmy do naszego lekarza wawerskiego. Szefiec dostał antybiotyki, w wyniku których narośl się zmniejszyła, ale nadal ma ochotę rosnąć. Pan Doktor przepisał teraz Szefowi nową maść i umówiliśmy się na kolejną wizytę w końcu listopada. Będzie kolejna biopsja, tym razem głębsza, w znieczuleniu (chyba to rodzaj zabiegu, bo jak inaczej "znieczulić" psa?). Pet też wpadnie na oględziny po operacji. Będzie więc szansa na kolejne, miłe spotkanie.
  16. [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/440/20120613zarnoldemmini.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/196/petszef20120608mini.jpg[/IMG]
  17. Nam też było baaardzo miło zrobić niespodziankę ;) i spotkać przyjaciół. No, i poznaliśmy Chmurkę, którą Szef wręcz przyparł do ściany, tak mu się to poznawanie spodobało :evil_lol:. Szefik ma narośl koło noska, któą próbujemy - na razie bezskutecznie - zdiagnozować. Niestety, rozrasta się :(. Dla tych, którzy chcą się przekonać, czy Nutusia mówi prawdę, kilka zdjęć z cyklu "nie ma to, jak przyjaciele". Dziękujemy za miłe słowa i pozdrawiamy zwierzolubnych! [IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/26/petszef201206061mini.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/600/petszef201206063.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/705/201208261mini.jpg[/IMG][IMG]http://imageshack.us/scaled/landing/571/201208262mini.jpg[/IMG]
  18. Po powrocie Szef był tak zmęczony wrażeniami, że głównie spał. Dopiero na drugi dzień zachowywał się jak zawsze. Arnold był obojęny, za to Pet wyraźnie zainteresował się nowymi zapachami i chciał przeprowadzić dokładną ich inspekcję. Szef się na to nie zgodził i, kiedy nos Peta zanadto zbliżył się do jego, obolałego po dwukrotnej punkcji sąsiadującego z noskiem guza, pokazał zęby i ostro zawarczał. Pet się nie pogniewał ani w ogóle nie zareagował. Odsunął się tylko i po wszystkim. Pewnie próbowałby polizać rany, ale jak nie, to nie :). Teraz jest już dawno po przeżyciach i mały zapomniał chyba o wycieczce.
  19. Szczęśliwy Szefik pozdrawia wszystkich i baaardzo dziękuje Doktorom i Nutusi za wszystko, co dla niego zrobili. Bez tej determinacji nie byłoby takich szczęśiwych pysiów. Hau! [IMG]http://img195.imageshack.us/img195/5309/20120430mini.jpg[/IMG]
  20. Po badaniach - szczęśliwy, że już koniec - uciekł na swoje stare miejsce pod biurkiem, na przejściowy tapczanik. [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg535/scaled.php?server=535&filename=2012042811mini.jpg&res=landing[/IMG] Inny, niż wtedy, gdy on tam mieszkał, bo tamten zabrał ze sobą do domu i nadal go zamieszkuje, co widać na kolejnym, dzisiejszym zdjęciu. [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg441/scaled.php?server=441&filename=201204292mini.jpg&res=landing[/IMG] Szefik trochę się zmęczył wizytą, bo to i podróż samochodem, a gorąco było, i przeżyć co niemiara, i stresu troszkę. Chyba się też bał, że go zostawimy, bo na samym początku wizyty, kiedy obwąchał poczekalnię i jeszcze nie widział Doktorów, chciał szybko wyjść. A na koniec, kiedy padło hasło pożegnania, pierwszy wyskoczył na ulicę i był bardzo szczęśliwy z tego powodu. Grzecznie pożegnał się z Doktorami, ale... w domu najlepiej, wiadomo. Potem zapadł w spokojny, bezpieczny sen i dopiero dzisiaj "odparował" po wycieczce.
  21. Powitanie z Doktorami i naszą kochaną Nutusią. [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg593/scaled.php?server=593&filename=201204289znutusiipdokto.jpg&res=landing[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg801/scaled.php?server=801&filename=2012042810mini.jpg&res=landing[/IMG] Szefunia przyjęto praktycznie po godzinach - pomimo Wielkiej Majówki! Przytulankom i miziankom nie byłoby końca, gdyby nie "zboczenie zawodowe", czyli chęć przyjrzenia się psiakowi "od środka". Kontrolę po operacji i ogólny przegląd przebiegłu sprawnie, w wykonaniu całej ekipy przychodni. Szef nie omieszkał postraszyć swoich "rodziców" ząbkami, zwłaszcza, że jedno z badań było naprawdę bolesne i trzeba było użyć kagańca. Zestresował się więc, ale ogólnie dzielnie zniósł zabiegi. [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg832/scaled.php?server=832&filename=2012042812mini.jpg&res=landing[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg402/scaled.php?server=402&filename=2012042813mini.jpg&res=landing[/IMG]
  22. Wczoraj Szef pojechał do Nowego Dworu z wizytą do swoich Doktorów, którzy uratowali mu życie. Tam został poddany przeglądowi technicznemu, wymiziany i wygłaskany. Kontrola wypadła ogólnie dobrze, ale jeszcze poczekamy na część wyników. Oto krótki fotoreportaż z wizyty. Szefuś w drodze do Nowego Dworu: [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg593/scaled.php?server=593&filename=201204281mini.jpg&res=landing[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg217/scaled.php?server=217&filename=201204284mini.jpg&res=landing[/IMG] Szef rozpoznaje "stare śmiecie", na któych spędził pół roku: [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg268/scaled.php?server=268&filename=201204286mini.jpg&res=landing[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg809/scaled.php?server=809&filename=201204288mini.jpg&res=landing[/IMG]
  23. Zglądam do Rajuni... po cichutku... Bo na razie nie mogę pomóc i jeszcze trochę to potrwa. Przykro mi :(.
  24. Za pozdrowionka dziękujemy i w drugą stronę wszystkim nasze przekazujemy :). Szef właśnie zamierzył się na mnie z zębami, bo mu chciałam plecki zmierzyć. Może uda się tym razem kubraczek mu kupić. O, taki [IMG]http://farm8.staticflickr.com/7198/6838016084_3261fc6d39_z.jpg[/IMG] tu można m. in. kupić [URL]http://www.dogomania.pl/threads/224656-Psio-koci-bazarek-kosze-wiklinowe-obroze-ubranka-na-moje-tymczasy-23.03[/URL]. Jak mnie znowu megii nie wykoleguje, bo ona wszystkie kubraczki wykupuje. Chyba ma stado do ubrania :). Zęby zębalca tylko mnie dotknęły, psiak jednak podwarknął i zatańczył parę razy w kółko zanim się do końca opamiętał. On ma naprawdę waleczną i niepokorną duszyczkę, a plecki wyjątkowo wrażliwe na dotyk. Chwilę wcześniej całego go obmierzałam i nic nie miał przeciwko, a potem... chyba się nie zorientował i musiałam go zaskoczyć. Na szczęście, panuje trochę nad tą szczęką. Przeprosił i poszedł na dwór do Peta :).
×
×
  • Create New...