Jump to content
Dogomania

wawer

Members
  • Posts

    3716
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wawer

  1. [FONT=Calibri][SIZE=3]Wczoraj Szef pogryzł dotkliwie córkę. Poharatał ją we wskazujący palec prawej ręki, kiedy chciała go zabrać na dwór. Krwawiło ostro, trzeba było założyć bandaż, bo plaster by tego nie objął. Dorosła dziewczyna, ale się popłakała. Trochę z bólu, ale bardziej dlatego, że akurat miała do ręcznego napisania pracę, a tu ważny palec unieruchomiony. Nie pierwszy raz ją dziabnął, ale pierwszy raz tak mocno. Jakiś czas temu pies tak samo potraktował syna (wielki psiarz), ale mniej dotkliwie. Córka dzisiaj całkiem poważnie zapytała, czy teraz go odwieziemy, bo ma już dość. A przecież to ona z nami po niego pojechała. To mały pies, więc nie zagryzie, ale gdyby był większy…[/SIZE][/FONT] [FONT=Calibri][SIZE=3]Pies został od razu zwrzeszczany i wyrzucony razem z legowiskiem z pokoju legowisk, a zaraz potem na dwór (nie na stałe, tylko na chwilę, żeby "zaliczył glebę"). Odrzucenie to szybka metoda wychowawcza i najbezpieczniejsza dla ludzi. Krzywda mu się nie dzieje. Legowisko stoi w ciepłym hallu, przychodzi się pobawić i pogłaskać, ale ma się czuć gorszy dopóki nie zrozumie, że jego miejsce jest ostatnie w tym szeregu. Nie daje się wziąć na ręce, a wzięty wyrywa się. To pierwsza oznaka skłonności do przywództwa i do agresji. Pomijając jego życiowe doświadczenia, których przecież nie znamy, a które mogły być całkiem normalne. Zbyt lubi kanapę, żeby jej wcześniej nie poznał. A więc, tymczasem będzie się uczył i już coś pojął. Nie ustawił się jako pierwszy do miski, grzecznie czekał na swoją kolej. Do nas podchodzi niepewnie i czeka na zaproszenie do zabawy. To pozytywne reakcje, to znaczy, że psu nie jest obojętna dyscyplina, tylko na chwilę o niej zapomniał. Nie zamierzam go oddawać, nie po to go brałam. Tylko, że obok wychowania psiaka, muszę teraz jeszcze zachęcać do niego innych domowników. Po wcześniejszych atakach (w sumie rzucał się na wszystkie dzieci i każde trochę pogryzł) niechęć do agresora jest całkiem spora. Dobrze, że taki mały i przymilny i że trafił na psiolubnych, bo inaczej pewnie by już mu pakowali posag. Jestem pewna, że się przystosują, ale co się nasłuchałam… Ech, szkoda gadać. [/SIZE][/FONT]
  2. O Szefuńcia nie trzeba się martwić, raczej o jego otoczenie :diabloti:. Jest to ewidentny strażnik, musi mieć coś do pilnowania ;). W ciągu dnia jest przymilny, całuśny i w ogóle - do rany przyłóż. Tyko czasami się wyszczekuje. Ale, jak już zrobi się ciemno, to wychodzi z niego istny pan Hyde :evil_lol:. Szczeka na każdego chodzącego po domu, choćby nawet ta osoba od rana w nim była. Wyskakuje ze swojej kanapy z dzikim szczekiem i próbuje postraszyć. Domowników i panów od remontu traktuje jednakowo. Tylko kolegów, mnie i pana nie rusza. To nic, że zaraz potem jest już Pan Całowany, i tak musi obszczekać buziaka. Karcony, nie przejmuje się specjalnie, bo tak naprawdę nie chodzi mu o osobę, ale o fakt, że szczękają drzwi i słychać kroki. Potrafi wydrzeć się w środku nocy, jeśli akurat ktoś chodzi po domu. Raz nawet mnie się "dostało", bo szczęknęłam drzwiami. Nawet Pet tyle nie szczeka, chociaż do tej pory to był jego obowiązek :lol:. "Szefu" - jak go nazywają panowie od niekończącego się remontu - już się prawie całkiem zsocjalizował. Zaczął korzystać ze wspólnej michy, nie boi się wchodzić do kuchni, ale jeszcze nie jest taki całkiem śmiały, miewa opory. Nie lubi wychodzić teraz na dwór, bo mu zimno. Kubraczka-kurteczki nie udało mi się wylicytować, włóczkowego mu nie zrobię, bo za dużo z tym zakładania, kiedy pies ma trzy łapy i łatwo go przewrócić. Ale nie załatwia się w domu. Radzi sobie na podwórku.
  3. [quote name='Olena84']Komu wolisz;), mozesz i mnie, mozesz i Sylwii albo sasiadowi, tylko napisz Aramis - wawer[/QUOTE] Już wpłaciłam na Twoje konto.
  4. Jeśli w ogóle wysłałam Ci te 40 zł - to w ramach rozliczenia z bazarku [URL]http://www.dogomania.pl/threads/216129-***-Cegiełki-i-fanty-DLA-SIEDMIU-BANKRUTÓW-do-północy-31.10[/URL], razem z Twoimi fantami (m. in. kafelki decoupage). Nie mam już tego rozliczenia, nie kłopocz się, jeśli i Ty nie masz. I tak w poniedziałek wpłacam 50 zł, tylko nadal nie wiem komu :).
  5. Jeśli chodzi o makaron, to ostatecznie nie byłam u Sylwii i został dla mojej trójki (niedawno adopotowałam dogomaniackiego Szefa trójłapka z rejonu Nutusi :) - chwalę się, bo bardzo się z niego cieszę), więc makaron wykreśl z darowizny dla muszkieterów. Sylwia nie potwierdziła na wątku wpłaty 154 zł, bo pewnie była zbyt rozkojarzona, ale mam potwierdzenie na PW (wpłaciłam razem z Pixie i Dixie w tej samej kwocie). To było na poczet długu koosiek. Pozostałe 20 zł... w poście 795 deklarowałam [B]po[/B] 20 zł na każdego z dwóch psiaków z okazji Dnia Kundelka, które miałam dostarczyć z makaronem. Nie dostarczyłam makaronu, a o pieniążkach - chyba - zapomniałam :oops::oops::oops::oops::oops:. Niech się jeszcze Sylwia wypowie, ale pewnie tak było. Niecelowo, ale "wiszę Wam te 40 zł. Oleno, mam Twoje konto. Mogę wpłacić do Ciebie albo do Sylwii i zapłacę z oprocentowaniem - razem 50 zł. Komu wpłacić?
  6. Szef donosi, że czuje się świetnie, tylko poszefować mu nie daję. Cały czas trwają próby przejęcia przywództwa nad stadem, także ludzkim ;) - bez posłuchu i rezultatu, oczywiście :diabloti:. Ludzie spędzają z kanapy, a próby wejścia są już bardzo rzadkie. Starsi koledzy ewidentnie ignorują podskoki małego i dobrotliwie ślą mu spojrzenia: "niech się wyszumi". A więc Szef próbuje zębów :crazyeye::cool3::-o! Tak, tak, warczy na poważnie, pokazując cały garnitur z dziąsłami włącznie. Warczy także na ludzi (= dzieci niektóre, ale jednak dorosłe), rzuca się ze szczekaniem na kogoś szczękającego drzwiami, kiedy on jużśpi (a jak pisałam, idzie spać z kurami :evil_lol:). To nie jest zabawa, tylko poważne straszenie z nutką ostrzegawczej agresji :crazyeye:. Broni czegoś, sam już nie wie czego, bo wszystko ma. Tapczanu nikt nie zabiera, bo są trzy na wymianę. Nie protestuje, kiedy inny kolega położy się na jego kanapie i wtedy bez problemu zajmuje inne legowisko. Tego więc nie musi już bronić. Michę dostaje oddzielną, zresztą w tym względzie wykzuje akurat strach i wstrzemięźliwość. Za warkoty i zębiska jest karcony i wtedy robi się malutki i zdziwiony. Podobnie, kiedy - wciąż - powarkuje, próbując wymusić podział posiłkiem ze mną lub panem. Nie próbuje wtedy nic więcej, nie jest to skomlenie ani wzrokowe "sępienie", tylko ciche, ale jednak powarkiwanie. Chyba musiał kiedyś walczyć o zdobycz i nie umie inaczej. Albo to jednak test na przywództwo :diabloti:. Dajemy radę i proces wychowawczy trwa! Kochany malutek...
  7. Wysoka ta górka :(. Szczyt zacny, ale Duszek już tak daleko... Nie dojdziemy chyba prędko...
  8. Nie odzywam się, bo zepsuł mi się komputer. Wpadłam na chwilę. Szef jest już prawie udomowiony. Kocha zabawę. Pet pokazał mu, do czego służą plastikowe butelki typu (nomen omen) PET :diabloti: i mały rzuca nimi jak foka piłkę. Właśnie zmieniliśmy siatkę na brami, więc już raczej nie ucieknie. Zresztą, coraz rzadziej podchodzi tam w niecnych celach. Zimę przywitał niechętnie. Od razu przeszła mu chęć do wychodzenia. Ucieka do domu niczym Arnold. Mało ma futerka i goły brzuszek po tej operacji, więc nie ma się co dziwić. Ma uregulowany dzień. Wieczorkiem spacerek, jeść i spać już przed 20-tą - jak małe dziecko. Słodko śpi do rana. Kochany jest strasznie. Panowie od remontu też go dopieszczają, a jeden wycałowuje po mordce :crazyeye:. Wszystkie psiaki zresztą są tak obcałowywane przez pana, bo on kocha zwierzaki, a te psie najbardziej. Nutusiu, jak będziesz mieć okazję porozmawiać z Doktorami, spytaj, proszę, czy zauważyli narośl koloru ciała na dolnej powiece jednego oka Szefa. A jeśli tak, to co to jest. Poza tym wszystko OK. Szef ma już własną uprząż, a dzisiaj może wygram mu na bazarku kubraczek;).
  9. Dzisiaj mniej piszczał i tylko raz próbował zwiać :evil_lol:. Nie, żeby mu przeszło, ale pan od remontu narobił hałasu i Szef się nim zmęczył. Najpierw zajrzał kilka razy zza węgła, czemu rozwalają mu chałupę (skuwanie glazury), potem podwarknął bez rezultatu, a potem schował się w kąt i spał aż miło z krótkimi przerwami. Chyba go rozgryzłam: on zwyczajnie kocha harmider i musi mieć zamęt koło siebie jak w lecznicy. Dobrze się z tym czuje i bezpiecznie :diabloti:.
  10. [quote name='Nutusia']No fakt - tęsnienie powinien był uzgodnić, ale on zdaje się już taki "niezależny typ" jest ;) Nie to nie - wolność podwórkowa ograniczona i basta! Może do wiosny tęsknica mu przejdzie, bo szkoda będzie go w domowym areszcie trzymać, jak już się trawka zazieleni... :)[/QUOTE] Aż tak źle nie będzie ;). Tylko, że zamiast np. 10-ciu, będzie miał 3 - 4 wyjścia podwórkowe oprócz smyczy. W międzyczasie wzmocni siĘ zaporę antypsią w bramie czymś bardziej trwałym i wtedy... hulaj dusza! Podkopu u nas nie da się zrobić bo murki pod siatką mają duży "wkop" w ziemię, a siatka i płoty nie dają marginesu. Mniejsi od niego sąsiedzi - bardzo towarzyscy i zabawowi - czasem przełażą, ale tylko pod bramą lub między prętami. Wtedy jest imprezka :evil_lol:. [quote name='Ellig']Czy Szef oprocz czipa ma adresowke?Jezeli nie to moze zamowie dla niego taka co Ty na to Wawer?[/QUOTE] Dzięki za dobre chęci :). Już o tym myślałam, ale żaden z moich psiaków do tej pory takowej nie posiadał, bo ucieczka im nie w głowie. Podwórko i gonitwa na smyczy im wystarczały. Adresówka nie wystarczy, jak pies wyleci na ruchliwy Trakt Lubelski albo na trasę otwocką z pociągami włącznie, w nieznanej mu okolicy. Tu każdy samochód byłby dla niego groźny, bo on inwalida. Myśleliśmy raczej o jakiejś tymczasowej przyczepce do szelek, ale na razie czekam na szelki kupione na bazarku. Jak będą szelki, to najwyżej łobuziaka będę przywiązywać na bezpieczną dla niego odległość z 10 m od drzwi domu (nie mam łańcucha ani budy, spoko :)), kiedy akurat nie będę mogła go bez przerwy pilnować. Ale wolałabym, żeby sam przestał się wygłupiać i kumpli straszyć, bo naprawdę były zaniepokojone jego wyczynami. Wręcz ze skargą w oczach do mnie przyszły. Szkoda, że nie umieją sobie pogadać.
  11. Już chyba nie ruszy :). Tymczasem muszę zawiesić deklarację. Ale mam w pamięci. Jak mi się do wiosny finanse poprawią i tu też coś się zadzieje, to wpłacę.
  12. Przykuć nie ma do czego i nie wolno :). Skończy się tylko wolność podwórkowa :mad:, bo nikt nie będzie wybiegał z nim co kilka minut albo stał w drzwiach (zimno) albo w oknie i patrzył co robi pies przez ileś godzin dziennie na podwórku ;). Spacery mu nie wystarczają, on sobie tęskni bez uzgodnienia z nami :lol:. Nie pracuję, a gdybym pracowała, to siedziałby w domu i już ;).
  13. Szefcio już prawie uciekł dzisiaj :crazyeye:. Wypuściłam całe stadko razem i zeszłam na chwilę do piwnicy. A on podwinął siatkę i pchał się między szczeble metalowe bramy. Na szczęście, w tym miejscu siatka była zawinięta podwójnie i psiak się zaplątał. Jak go zawołałam, przypadkiem wlazło mu się między pręty i gdyby nie to, że ma tylko jedną tylną tylną łapę - zaplątaną w tym momencie - to by było hyc... i na ulicę! Wcale mi się to nie podoba :shake:. Mógł sobie uszkodzić zdrową łapę, o ucieczce nie wspominając. Oznacza to ni mniej ni więcej, tylko kolejną konstrukcję osłaniającą, bo jeszcze jakiś czas będzie tęsknił (czyli piszczał jak mysz) i chciał wrócić :evil_lol:. Mądry jest ;). Wie, że przyjechał samochodem. Stoi przy tylnych drzwiach i chętnie by wskoczył, gdyby były otwarte. A może tylko wspomina swoją przeszłość? Może miał dom i samochód, którym jeździł? Tak tylko zgaduję, bo pies po wypadku powinien bać się pojazdów, a nie zaczajać się do nich :diabloti:. Poza tym b/z. Najszczęśliwszy jest wtedy, gdy ja siedzę przy komputerze, a on obok, na posłanku sobie chrapie razem z kumplem albo dwoma. No i wieczorem, kiedy wszyscy najedzeni i wyprowadzeni idą spać. Trzy psiaki przy kanapie, każdy "na swoim"... Można pochrapać, pośnić, bąka puścić...;). Wtedy jest OK.
  14. Dziękujemy za pozdrowionka i miłe życzenia!. Szefuńcio coraz bardziej zadomowiony, ale tęskni jednak. Najchętniej cały czas by się bawił, a tu nie tak łatwo. Przedtem miał tych rąk do pieszczot i zabaw dużo, goście też się nim zajmowali, a tu... posucha :). Popiskuje więc pode drzwiami, drapie i podszczekuje zniecierpliwiony. Często wychodzi, więc jeszcze nam w domu prezentu nie zrobił, ale już podgryza siatkę zabezpieczającą. Może jednak nie ucieknie... Dopomina się też o prawo udziału w talerzu :). Siada pod stołem, piszczy i podszczekuje na bezczela :). Arnold i Pet czują się z tym nieswojo i są z lekka zgorszeni :). Jak można usiąść koło samca alfa i na niego podszczekiwać? Co innego pani, bo ona zawsze się czymś podzieli, ale szczekać też nie wypada... Panoszy się Szef jeden coraz bardziej :).
  15. Kolejny dzień za nami. No, prawie, ale mały już po spacerku, nakarmiony i w miarę spokojny. Bawi się zabawkami, podszczekuje. Arnolda na wszelki wypadek obwarczał przy misce, ale tamten tylko się zdziwił i nie zamierzał reagować, bo był zajęy własną. Micha wylizana do czysta, więc psiak znów testuje wejścia na kanapę. Śmiesznie to wygląda: Szef hop na kanapę, pan/pani od razu "Zejdź" albo podobnie i Szef z powrotem - hop w dół, po czym... od razu szykuje się do skoku albo wskakuje. To taka zabawa, ale jest naprawdę karny. Chyba już dzisiaj żadnych atrakcji nie bęzie, więc życzymy wszystkim dobrej nocy :).
  16. Szefunio jest milutki, posłuszny i przytulaśny. Noc przespał bez szemrania, szczęśliwy w kąciku, na swoim tapczanie. Tapczan poszedł dziś do pralki, a Szef ciąle chce na dwór. Głównie zajmuje się próbą przejścia przez pręty bramy, która została już zabezpieczona. Niestety, siatka jest plastikowa, więc nadal trzeba go pilnować. Jest karny i przychodzi na wołanie. Nosi szelki Peta, żeby się przyzwyczajał i żeby nie trzeba było specjalnie go stresować przy każdorazowym zakładaniu. Obrożę próbuje zrzucić i wyrywa się z niej na ulicy. W domu jest grzeczniutki. Boi się podchodzić do kącika z jedzeniem, bo czuje tam zapachy innych psów. Zwabiamy go smaczkami. Nawet je zjada ukradkiem i powolutku, ale wody jeszcze nie pił. Nie przyjmuje jej nawet w innych miejscach. Mąż słusznie uważa, że jak będzie mu się chciało pić, to wodę znajdzie. Cóż, potrzeba matką wynalazku. Psiak nie jest strachliwy, ale nie wszędzie czuje się pewnie. Najbardziej boi się wchodzenia po schodach, bo wczoraj troszkę się poturbował. Czasem wejdzie, czasem trzeba go wnosić. Za to cały czas usiłuje opanować kanapę. Równie szybko z niej schodzi, jak dostanie komendę zejścia. Nie trzeba go nakłaniać. Po prostu się słucha. Pozostałe psy go akceptują. Pet próbuje roli opiekuna i mentora. Towarzyszy małemu albo obserwuje go z wygodnej pozycji. Nie omieszkał i jemu zająć posłania, ale spędzamy go, bo gdyby mógł, to zająłby wszystkie jednocześnie. Arnold nie interesuje się specjalnie kolegą, raczej mu się przygląda z oddali, o ile coś widzi przez te swoje niedowidzące ślepka. Ale nie odsunął się, gdy Szef się do niego przytulił. Teraz Szef przechodzi fazę tęsknoty. Stoi pode drzwiami i piszczy albo wygląda tęsknie przez drzwi balkonowe, bo mu się kojarzą z drzwiami od lecznicy. Delegacja mu się podobała, ale teraz już by chciał wrócić do domu...
  17. Na dobranoc tylko powiem, że Szef całkiem zawojował pana, jak żaden nasz psiak dotąd :):):). Już jego kanapa leży koło pana (przedtem w hallu), a on śpi z tak szczęśćliwą miną... Arnold dostał dodatkowy koszyk, bo Pet osentacyjnie się koło niego pocieszał na jego posłaniu. Teraz mają dwa obok siebie plus dodatkowy kosz dla Arnolda. Poza tym Pet ma własny koszyk u córki w pokoju i... cali jesteśmy upsieni po prostu :):):).
  18. [quote name='inka33']Gratuluję Szefuniowi DOMKU!!! :) A moja córa wymyśliła: Pancernik. ;)[/QUOTE] Czemu pancernik? Skrót od Pana Cerowanego pewnie :)? [quote name='Nutusia']Nie ma to jak sobie pobeczeć ze szczęścia w sobotni wieczór...[/QUOTE] Beczeć nie trzeba :). Szefcio właśnie dostał michę z karmą puszkowo-makaronową, obwarczał Arnolda, kiedy ten przechodził do swojej (mają wspólną z Petem, Szef na razie dostał oddzielne żarełko), podjadł i... wskoczył do pana na kanapę :):):). U nas psy na kanapę wstępu nie mają, bo to legowisko "samostwa" alfa, więc został grzecznie wyproszony. Nadal testuje pana, bo co chwila słyszę z drugiego pokoju, jak pan mówi z uśmiechem, że "nie wolno" :):):). Szef zwizytowal już posłanko Arnolda, na którym w tym momencie leżał Pet, a Arnold uwalił się obok na podłodze i schował łeb pod mebel, żeby nie patrzeć na to kumoterstwo. Arnold dotychczas był tym domowym "bidulkiem", któremu wszyscy nieba przychylali, więc czuje się nieco wykolegowany, ale widzę, że nowa sytuacja pobudza go do aktywności. Może poczuje się "na swoim" i nam jeszcze zaszczeka? Jest u nas ponad półtora roku, a jeszcze ani razu nie szczekał...
  19. Stało się... i nie odstanie! Mamy wspaniałego Szefa i wszyscy się z niego cieszymy. Reaguje na imię przybiego bez problemu. Jest ufny, właśnie pobiegł na chwilę na podwóko. Razem z panem, bo jednak musimy zatkać otwory i szpary, przez które mógłby się przecisnąć. Ciągnie go do furtki jednak :). Potem będzie mógł sam wychodzić. Wrócił bez szemrania, wystarczyła komenda pana i już psiak był w domu. Troszkę jeszcze ze schodami pod górę ma dosłownie "pod górę", bo to jednak jedna łapka musi podeprzeć całego psa. Ale w dół zbiega po dwa schodki... aż oczy przymykam, żeby się nie potłukł. No nic, będziemy się dalej wzajemnie oswajać, a tymczasem zamówiłam mu już smyczkę, szeleczki i kaganiec na bazarku [URL]http://www.dogomania.pl/threads/220390-NOWE-Smycze-szelki-obroże-kagańce-legowiska-na-utrzymanie-deklaracji-do-12-01-12[/URL]. Polecam, bo piękne nówki! Jutro napiszę do Doktorów, żeby jeszcze raz podziękować Im za wszystko. Naprawdę - to są D O K T O R Z Y!!! :Rose::Rose::Rose::iloveyou: Nie da się opisać, jak podchodzą do zwierzaków. Widziałam tylko przez krótki czas, ale podziwiam. Chciałabym sama na swej drodze spotkać takich lekarzy od ludzkiego gatunku.
  20. Przyszłam na zaproszenie... Taki piękny psiak... U mnie teraz posucha, ale zapisuję do kolejki :(.
  21. [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg23/scaled.php?server=23&filename=szef20120107powitanie6m.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg651/scaled.php?server=651&filename=szef20120107powitanie7m.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg831/scaled.php?server=831&filename=szef20120107powitanie10.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg21/scaled.php?server=21&filename=szef20120107powitanie12.jpg&res=medium[/IMG] Nutusia to wspaniała i o wielkim sercu kobieta... Teraz się dowiedziałam, że spotkała Ją przykrość - jesteśmy z Tobą, Madziu!
  22. Szew został mianowany Szefem, chociaż tymczasem (?) jego władanie odnosi się tylko do ludzi. Podróż zniósł spokojnie na swoim tapczanie, który dostał od swoich kochanych i wspaniałych Doktorów w prezencie. Po przyjeździe najpierw został oprowadzony po podwórku, potem zapoznał się z Arnoldem, który go tylko dokładnie obwąchał i wpuścił do domu. W domu zjadł trochę smaczków, poznał domowników, wyszedł na luzie na podwórko i na smyczy na ulicę. Zdążył już ugryźć córkę i dwóch synów (trzeci się uchował, bo specjalnie nie miał okazji się zaprzyjaźnić). Próbował ugryźć nawet mnie, ale w ostatniej chwili wycofał zębalki. Jeden chłopak chodzi mocniej pogryziony, drugi się zdziwił. Pana nie próbował pogryźć. Wszystko w sytuacji próby gwałtownego dotyku. Wydaje mi się, że boi się dotyku w okolice brzuszka, który w końcu wiele przeszedł. Gwałtu mu nie zadajemy, to nie był zmasowany atak na psa i vice versa, tylko pojedyncze akcje. Generalnie się zaprzyjaźnił z każdym. Nie ma problemu z głaskaniem ani z chodzeniem po schodach. Raczej musi się przyzwyczaić do smyczy i nowej okolicy, ale musimy go wyprowadzać, żeby się załatwił. Teraz sobie przysnął, co widać na zdjęciu. Pilnuje tapczanika, raczej nie wypuszcza się na zwiedzanie mieszkania, ale zagląda zza węgła z ciekawością. Będzie dobrze, a najważniejsze, że kumple go zaakceptowały. Pchają się tylko wczyscy razem do głaskania, żeby potwierdzić swoją niezachwianą pozycję w domu :). Zdjęcia: [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg109/scaled.php?server=109&filename=szef20120107powitanie1m.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg810/scaled.php?server=810&filename=szef20120107powitanie2m.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg809/scaled.php?server=809&filename=szef20120107powitanie3m.jpg&res=medium[/IMG] [IMG]http://desmond.imageshack.us/Himg809/scaled.php?server=809&filename=szef20120107powitanie5m.jpg&res=medium[/IMG]
  23. Pecik mu ją podarował, bo woli szelki :). Tylko smyczka się nie dubluje, ale sobie poradzimy - to nie kłopot.
×
×
  • Create New...