-
Posts
4508 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by BERKANO
-
trzecią noc nie śpię, bo mimo, że nie pozwalam idiocie spać w ciągu dnia, to nie zasnie spokojnie w nocy... O 5 nad ranem siedziałam na łóżku i plakałam sterroryzowana :-( Kur...wa nie wiem, jak długo dam radę, bo potrafi konkretnie terroryzować... Tak się dzisiaj w nocy zastanawiałam... - uratowałam Igora i dałam mu piękna, spokojną i dostatnią starość i co z tego mam? terroryzm, bezsenność, depresję, 1000zł mniej miesięcznie i wiecznie wkurzonego dobermana, który chce mi zeżreć małżonka... - uratowałam 15 letniego owczarka przez straszną śmiercią albo uspaniem w schronie i teraz ma spokojną i piękna starość, za która tylko ja z własnej kieszeni płace, bo oczywiście zostałam z tym sama... - idiotka uratowała młodego owczarka i jak wyżej... Wiecie, że była na niego obiecana regularna pomoc, dzięki której obliczyłam sobie, ze niewiele z własnej kieszeni bede musiała dokładać... Tja... 100% płace z własnej renty chorobowej, którą w sierpniu mogę stracić... No i tyle w temacie zapłaty za dobre serce i bezinteresowność i wiare w ludzi..... Wybaczcie, ale to jest 3 doba, podczas której niewiele spię, mam coraz większa arytmię, która dziwnie wpływa na moje myślenie- wybaczcie pretensjonalność, ale ja wysiadam...
-
To jednak nie jest alergia na małżonka :-( tylko potężne zmiany w mózgu... Albo ma przerzut nowotworu do pustego łba, albo zmiany miażdżycowe, albo w ośrodku odpowiadającym za psie emocje coś się pokićkało... Za męzem wszedł wczoraj do naszej wąskiej łazienki (stanął w drzwiach) i nie pozwolił Mu z niej wyjść- darł się i pluł warczac jak opętany... Kagańca znowu nie pozwala sobie założyć, małż musi Igga przyprzeć całym ciałem do podłogi, żebym mogła zadziałać... A przed wczoraj pierwszy raz będąc sam na sam ze mna zaczął warczeć na mnie!!! Zauważyłam, że pogarsza się tak, co półtorej tygodnia... Kur....a sumienie mi nie pozwoli go uspać, kiedy jest jeszcze psia radość życia. A trzeba będzie, kiedy w końcu mnie ugryzie, co do miesiąca pewno się wydarzy :-( Tja... niezły absurd- żeby głęboko się modlić do Boga o jakąś poważną chorobę dla psa, żeby go uspać, kiedy jest nieświadomy i pokonany prazez chorobę, a nie pokopany i zeschizowany.... Jestem już tak bardzo zmęczona 24 godzinnym terroryzmem...
-
Przepraszam kochane, że nie ma mnie na dogo, ale mam duże problemy z Iggiem. Ale Staruszek Reksik w odróżnieniu od mojego esesmana ma się fantastycznie. Gdyby nie te nieszczęsne uchole, w których ma głębokie zapalenie ucha wewnętrznego to byłoby w 100% dziadowsko super :-) Ale z uszkami nigdy dobrze nie będzie, bo zanim przejęłam nad nim opiekę (2 lata temu) to nikt nigdy ucholków mu nie czyścił i bakterie zadomowiły się na dobre. Ale daje dziadek radę!!!
-
Super, że ślepizna znalazła wspaniały domek :smilecol: A na terrorystę znalexliśmy sposób wyłączający farmaceutyki: od godziny 14 nie pozwalamy mu się zdrzemnąć i budzimy co 5 minut. Dla obu stron męczarnia jest wielka, ale Igg dzisiejszej nocy SPAŁ JAK ZABITY!!! :multi::multi::multi: A reszta bez zmian, chociaz alergia na małżonka się powiększa :-) ale Iglasty zaczyna wściekłością na każdego samca (kobiecego gościa również) reagować. A ja mam przytulaka ;-)
-
Dzięki za słowa pociechy. Dzisiaj będziemy testować na noc ludzki ziołowy lek nasenny- oby pozwolił nam pospać kilka godzin. Jak męża cały dzień nie ma w domu, to mam przy sobie przytulaka, z którym wszystko mogę zrobić i nawet nie miauknie. Ale sprawa zmienia się, kiedy widzi jakiegokolwiek męzczyznę, nawet, jeśli jest to jego ukochany Pan... Bo małżonka przez 2 lata wielbił na psich kolanach. No a później Igorkowi się odwidziało. Będziemy walczyć patriotycznie- póki sił nam stanie (albo serce mi stanie :-))
-
źle... Już z premedytacją łazi mi za małżonkiem i zaczepki szuka. Małż już został pogryziony, mi też się oberwało podczas uspokajania wścieklizny. Po nocach spać nam nie daje i dzięki niemu śpimy po 4-5 godzin na dobę od 2 tygodni. Dzisiaj podjęłam decyzję o uspaniu Igora, bo nie mogę dopuścić do sytuacji, w której mąż mi zginie w wypadku samochodowym, albo w pracy przez chroniczne przemęczenie z niedospania. Ale Łukasz nie pozwolił i powiedział, że będziemy się męczyć, aż do momentu, w którym Igor straci świadomość i pomożemy mu odejść z czystym sumieniem. Igg naprawdę jest w czepku urodzony.
-
FUNDACJA LUDZIE ZWIERZĘTOM W POTRZEBIE - przekręt
BERKANO replied to A.Roxy's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Co fundacja to przekręt i wał!!!! Ja już nigdy nie pomogę absolutnie żadnej fundacji, bo już przekonałam się na 4 różnych fundacjach, że to jedna wielka ściema!!!! CZYTAŁYŚCIE NAJNOWSZE DONIESIENIA O TEJ FUNDACJI Ludzie Zwierzętom w Potrzebie: http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/krakow/ponad-30-zwierzat-w-mieszkaniu-6-nie-zylo,1,5517824,region-wiadomosc.html UWAGA- DRASTYCZNE ZDJECIA!!!!!! http://ktoz.blox.pl/2013/05/Koszmar-w-jednym-z-lokali-Prezes-Fundacji-Ludzie.html -
Dziękujemy Jadwigo za czytanie Igorka :loveu: Niestety nie jest dobrze, bo Igg na widok mężczyzn zaczyna dosłownie toczyć pianę i gryźć. To trwa już około miesiąca i pojawiło się nagle- czyli zmiany starcze w mózgu, na co nie pomogą żadne metody wychowawcze :-( MNie też już capnął podczas zakładania kagańca :-( a stało się to dlatego, że w chwili, kiedy warczy i się wścieka znajduje się w czerwonej strefie i po prostu nie kontaktuje, kto kolo niego stoi. Ale jak chłop zniknie mu z ocząt to stosunkowo szybko się uspokaja i pozwala mi ze sobą zrobić wszystko. Mąż już unika Igora jak tylko można i postanowiliśmy, że póki ja mogę i dam radę opiekować się Iggiem to z powodu agresji go nie uśpimy.
-
Igor to szalenie dziwna bestia. Nigdy nie spotkałam psa, który nie cieszyłby się ogonkiem, a Igg jakoś po roku swojego pobytu u nas po raz pierwszy delikatnie merdnął kikutkiem (łącznie kilka razy), a od roku ani razu- ot taki dziwny dzik. On inaczej się cieszy- przez ocieranie o nogi sposobem kocim albo przez wycieranie łebka między moimi nogami- wtedy potrafi szaleć jak szczeniak, ale bez merdania łogonkiem. EDIT: po przyjrzeniu się ogonkowi Iglastego zauważyłam dziwną rzecz: przy dotknięciu rozpłaszcza go przy kości ogonowej, tak, ze stapia się z kością ogonową. Wniosek: nie merda, bo najprawdopodobniej ta czynność sprawia Mu ból :-(
-
Książęcy obiad tak wygląda: [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/822/p1030294w.jpg/"][IMG]http://img822.imageshack.us/img822/803/p1030294w.jpg[/IMG][/URL] kobyła leży na moim łóżku, na ceracie i prześcieradle (niestety cerata już musi być, bo hydrancik jest nieszczelny :-() i je na leżąco (taki sposób jedzenia jest najspokojniejszy, bo się nie rozjeżdża, ja Go nie muszę trzymać za dupsko, żeby nie padał na ryjek i trawienie jest bez stresowe). Ale od dzisiaj już regularnie będzie uspokajacze (hydroxyzyna) dostawał przez snem, bo Jego nocne jazdy, kiedy wydaje się debilowi, ze MUSI wstać i COŚ zrobić o 3 albo 4 nad ranem, kiedy to samodzielnie nie wstanie, a przecież co krok to się rozjeżdża, przechodzą ludzkie pojęcie!!!!! Dziś w ogóle nie dał nam spać, a jestem pewna, że nic Go nie bolało, nie spał za długo za dnia, siku i kupsko zrobione, a TZ o 5.30 do roboty dziś wstawał... On nic nie spał, ja tylko 3 godziny a karakan złośliwy i bezmózgi teraz odsypia ciężką nockę :angryy:
-
Igg od początku lubił sobie powarczeć, ale ze mną nie miał szans pobawić się w walkę o przywództwo. Wydaje mi się, że to jest po prostu taki warkliwy typ. Kochane Zapraszam Was na bazar dla mojego Reksia, który jak mieszkal na naszej ulicy zawsze chciał mi Igga pogryźć :-) [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/242734-Srebro-suknie-r-36-38-ciuchy-bi%C5%BCu-fantastyka-i-kosmetyki-dla-Reksia-do-15-05[/url]
-
[quote name='Felka z Bagien']Z zazdrości,jak każdy chłop z krwi i kości:placz:[/QUOTE] Cześć Feluś kochana :loveu: Jak miło Cię usłyszeć. A kłapie, bo mój małż uczciwie sobie przez te lata zapracował na najniższy szczebel w drabinie hierarchii stada: ja jestem głową, Igowi się wydaje, że jest szyją, a małż ma na nas zarabiać i siedzieć cicho- zdaniem Iglastego oczywiście :evil_lol:
-
psychika Mu fest siadła :-( Teraz już każdego dnia usiłuje zeżreć mi małżonka (który swoją drogą uczciwie przez te lata pracował na takie zachowanie :cool3:). Wczoraj był szybszy od małża, ale na szczeście krew nie poleciała. To wydarzenie zaowocowało pierwszą, poważną i konsekwentną walką chłopaków, którą pilotowałam i małż pierwszy raz mnie w temacie walki o pozycję w stadzie posłuchał. Ale co z tego, skoro On tłumaczy psa, tak jak się ludzkie zachowanie tłumaczy i kicha na moją wiedze :-( Od 3 tygodni już nie wychodzimy z Iggiem na dwór (tylko raz dziennie okolo północy)- Igiasta zaraza siusia na korytarzu do słoika. Tz usiłuje przemycić sikanie w domu na dywanie, ale walczę jak lwica, żeby się nie rozleniwil, bo jak Kobyła zaskoczy, że można spokojnie lać w domu, to nie dam sobie rady. wogóle fatalnie chłopak chodzi... Cały dzień trzeba za Nim chodzić, żeby się nie rozkraczyl i nie poobijał dupska. My już jesteśmy przyszykowani na to, co zawsze przychodzi...:shake:
-
wczoraj rozmawiałam z opiekunką Reksia i porównywałyśmy stan ok. 16- letniego Reksika i mojego 14- letniego dobermana i wynik bardzo mnie zaskoczył. Mój esesman samodzielnie już z paneli nie wstanie (od 2 tygodni z dywanu takze nie), ale Reks w tym temacie częściej jest samodzielny niż wymagający pomocy. Narządy wewnętrzne jak na takiego dziadka działają bez zarzutu, podczas, gdy Igor ma zajechaną wątrobę, serducho, pęcherz. Reks zjada to, na co ma ochotę, a Igg tylko Hepatica i 100% dieta :-( Reks jest całkiem głuchy i ma już zaawansowaną zaćmę, a Igg nadal widzi i słyszy wybiórczo ;-) Osobowość Reksa nie zmienia się wraz z pojawieniem się delikatnej demencji starczej, Igg uparł się, ze póki żyw to jeszcze skonsumuje mojego małżonka ;-) Wczoraj prawie Mu się udało hihihi W rankingu Reks wypada naprawdę dobrze i są realne szanse, że zostało Mu jeszcze sporo czasu, który może poświęcić swoim adoptowanym córkom :loveu: Ostatnio pojawiła się w Reksa otoczeniu kilkumiesięczna szczeniorka i wbrew naszym oczekiwaniom nie zaadoptował jej, ani nawet nie zaakceptował :-( No, ale która baba jest w stanie zrozumieć 100% samca :cool3:
-
Mimo zaawansowanych problemów z chodzeniem i wynikającą z starczego zaniku mięśni słabości, Reksiu w 100% poświęcił się swojemu nowemu powołaniu, a mianowicie ojcostwu :cool3: Zaadoptował kilkoro malutkich kociąt i nie ma bata- każdy w Jego otoczeniu MUSI to ojcostwo uznać, bo jak nie, to chwali się swoimi 3 na krzyż ząbkami :evil_lol:
-
Wylew BYŁ i jak się wydarzył, to byłam bardzo z tego powodu zadowolona :cool3: Po zastrzykach (antybiotyk na biegunkę i ogólna infekcję) na karku zrobił się potężny (wielkości damskiej, wyciągniętej prosto dłoni) obrzęk- tak, jak zawsze po iniekcjach. Smarowałam altacetem (na zmianę z bidnym, poobijanym dupskiem) i jeszcze jedną maścią przeciwbólową, masowałam, robiłam lodowe okłady, bo od kilku dni wydawało mi się, ze Maria Wścieklica ma związek bardziej z tą coeraz bardziej obrzękniętą szyją, niż wylewem mózgowym. Dodatkowo Igg dostał leki uspokajające, żebyśmy wszyscy mogli chociaż przez kilka godzin się zdrzemnąć. W sobotę późną nocą z opuchlizny zaczęła sączyć, [B]WYLEWAĆ SIĘ[/B] :p:cool1::evil_lol: paskudna, gęsta ropa w przerażającej ilości. Wyczyściliśmy (poszły równo 2 ręczniki papierowe i butelka wody utlenionej), odkaziliśmy i Gwiazdeczka poszła samodzielnie, bez uspokajaczy spać!!!!!!:loveu: A dziś w nocy, tak dla odmiany, Igg grzeczniutko spał i przebierał kopytkami zatopiony w słodkim, głębokim śnie, ale małż czymś się zatruł (obawiam się, że zamówioną przeze mnie pizzą:shake:) i całą noc zajmowałam się mężem. Oczywiście o 4 nad ranem skończyło się na pogotowiu, bo wcześniej wolał ściemniać :cool3: A Ogórecznik w 95% wrócił do stanu sprzed tych przeklętych świąt. Jedynie łapki tylne się nie wzmocniły, co może mieć związek z poobijanym przez upadki podbrzuszem i doopką. Ale jest na tylke dobrze, że już nie musze z Iglastym chodzić krok w krok po domku :multi:
-
[quote name='KPdZ']Puszek z zimą poradził sobie wyjątkowo dobrze, szczerze mówiąc to sami się po nim tego nie spodziewaliśmy, nabrał masy, apetyt dopisuje, wszystko w jak najlepszym porządku. Oczywiście zmiany starcze nie ustąpiły, ale wydaje się, że jeśli nie jest z nim gorzej to już jest dobrze jak na jego wiek.[B] [IMG]I:\Zdjęcia\Nasze zwierzęta\Psy\Puszek[/IMG][/B][/QUOTE] A ja durna pierwszym odruchu skopiowałam adres i wrzuciłam go do wyszukiwarki, żeby nowe zdjęcia Puszka obejrzeć :cool3:
-
Nawet jeśli Mu się cofnie w/w zagrożenie to i tak neurologia ostatnio padła, powodując zmianę zachowania i osobowości Igorka :-( Na szczęście są to niewielkie zmiany, ale ON NIE JEST JUŻ ZAINTERESOWANY ROBIENIEM MI "DZIEŃ DOBRY MÓJ CUDZIE" :placz::placz::placz: innymi słowy mówiąc nie chce się ze mną pieścić (co mi kurcze serducho łamie:bigcry::bigcry:) Wątroba zdążyła znowu paść podczas antybiotykow i innych zastrzyków; kark ma tak spuchnięty od kłucia, że nie można Go dotknąć; chodzenie się dodatkowo pogorszyło, a zastrzyków wspomagających regenerację nerwów nie może dostać, bo kark jest spuchnięty i najpierw z nim trzeba zrobić porządek; ze mną już nie wychodzi na dwór, bo nie możemy sobie pozwolić, żeby bardziej podbrzusze sobie poobijał... Od niedzieli mamy świadomość, ze w każdej chwili TO może się stać...
-
[quote name='bela51']Co by nie powiedziec o głupocie opiekunów maloletnich dzieci w kontaktach z psami, to jednak obowiazkiem opiekuna psa, ktory lubi kłapnąc zebami, jest załozenie na paszczekę kaganca. I nie dlatego to pisze, aby bronic nieodpowiedzialnych mamus, tylko dlatego, aby jednak uchronic opiekuna psa przed kłopotami.:lol:[/QUOTE] Gdyby 2 lata temu Igor mialby na sobie przepisowy kaganiec, to psychopatyczny owcvzarek , który terroryzuje z panem moją ulice zagryzłby dziadka i mnie dotkliwie uszkodził. Na szczęście kagan nie miał i skończyło się na szyciu Igora i mnie (mi też się oberwało od owczarka), a właściciel jak terroryzował, tak dalej terroryzuje. I to nie była jedna sytuacja... Raz gonił nas rottweiler koło parku, ale wtedy miałam już w ręku pogrzebacz i daliśmy we dwoje radę. Pozatym mamy zaświadczenie od weta, że pies jest w tak kiepskim stanie, że nie może nosić kagańca.