-
Posts
2522 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by daśka
-
SONIA po roku znów wraca z adopcji :(((. Pomocy !
daśka replied to toyota's topic in Już w nowym domu
Cioteczki ja żadnych nowych informacji nie mam.Toyota masz jakieś nowe info? -
Na ostatnim zdjęciu biszkopt wygląda jak zywa reklama denta stix 'sztuczna szczęka".P.Małgosiu powinniście wysłać to zdjęcie do pedigree,tam muszą psy przerabiac komputerowo,a tutaj żywy przykład ich reklamy bez fotoshopu;-) Ja mogę być managerem biszkopcika,a wynegocjowany dochód przeznaczymy na kolejne bezdomniaki;-) A tak serio to ogromnie się cieszę,że maluch do Was trafił:-)
-
Kłopotek w DT - DS oraz wsparcie fin mile widziane!
daśka replied to martasekret's topic in Już w nowym domu
Gdyby nie fakt,że z Maksem porobiło się tak nagle źle,to nikt by nie wiedział o jego chorobie.A ja dziś w ogóle nie powiedziałabym,że on na cokolwiek choruje:-) Wspaniałe psisko z niego!!!:-) -
Kłopotek w DT - DS oraz wsparcie fin mile widziane!
daśka replied to martasekret's topic in Już w nowym domu
[quote name='rudakacha']Jakieś wieści o Kłopotku? Czyżby brak wieści to dobre wieści...;)?[/QUOTE] Kochana Cioteczko bardzo dobrze myślisz:-) Maksymilian w formie na piątkę z plusem:-) Ja bywam tu rzadziej przez te iskierki [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/243833-Mikrosunia-3-szczeniaki-z-ulicy-w-awaryjnym-DT-szukamy-DS[/URL]-!!!!! -
Niestety nie mogłam zostać na dłużej,ale umówiłam się z Panią,że się niebawem spotkamy.Bedę mogła na bieżąco obserwować jak malutka się rozwija.Napewno również wybierzemy się kiedyś na wspólny spacer.Powiedziałam o sytuacji u weta i Państwo uprzedzą swojego weta,że była taka sytuacji.Powiedziałam,że można będąc u weta do mnie zadzwonić,gdyby była taka potrzeba.
-
Dom wspaniały,ludzie cudowni.Państwo mają już 10 letniego psiaka Pirata i okazało się,że sunia jest do niego podobna również czarna podpalana.Mleńka po kilku minutach była w raju,zero stresu.Pani się martwiła ,że będzie smutna i wystarszona,ale nic z tego,ona była w siódmym niebie:-) To Pirat zwariował,posmutniał i zaczął chować się za nogami bacznie się przyglądając nowej koleżance.Sunia od razu go pokochała,ale dzielny Pirat się nie dał i jak na zbója przystało obwarczał małą,kiedy mu do pyszczka skakała.Teraz mała musi się nauczyć ładnych manier.Pirat to nie jej mama,której można po głowie chodzić:-)
-
[quote name='Nutusia']W sensie, żeby przyjechali po niego i zabrali bez wizyty PA?... A nie ma tam żadnej dogowej Ciotki w pobliżu?... Daśka, ja nie potrafię niczego wkleić na wątek. Chyba, że ta ankieta jest w wordzie, to mogę spróbować. Mój adres mailowy jest w profilu.[/QUOTE] To jest nas dwie,czuję się dzięki Tobie mniej osamotniona:-) Kiedyś widziałam,że jakaś Cioteczka miała wpisany Lębork,ale nie mogę znaleźć.A z drugiej strony ludzie się przeprowadzają.Nie znam nikogo z okolicy.
-
"Witam,Pani Aniu bardzo nas cieszy ta wiadomość :-) Zapraszamy Was w sobotę. Jeśli jednak nie będzie miała Pani żadnych możliwości przyjazdu do nas, to proszę dać znać, my wybierzemy się do Pani, a gdy będzie Pani przejeżdżać kiedyś przez Lębork to serdecznie zapraszamy do odwiedzin. P.S. Jesteśmy świadomi długiej nauki sikania psiaka. Odwiedza nas czasem mały York, który zaznaczył już swój teren w naszym mieszkaniu. Pozdrawiam "
-
Nutusia jesteś online:-) mam prośbę taką duża do Ciebie....wieczorkiem mała jedzie do nowego domku i chciałabym,żeby do wieczora ta ankieta była widoczna dla wszystkich.A nie wiem,czy Cioteczka kcd będzie dziś na dogo.Czy mogłabym poprosić Cię o wklejenie tej ankiety....proszę..proszę zgodzisz się?:modla:
-
[quote name='wiosenka']Trzeba napisać w ogłoszeniu, że nie odpowiadam na sms-y. Co do wstrząsu niestety mało który lekarz informuje, że wstrząs może się zdarzyć nawet po tej samej szczepiące dlatego warto krążyć przy lecznicy nawet do godziny czasu. Myślę, że jakby dostały wstrząsu przy pierwszym razie to by odeszły w tej budzie...Nie rozumiem lekarza który robi coś pomimo wiedzy, że tak nie można...[/QUOTE] Ja nie wiem jak to jest z surowicą,ale kiedy miałam antybiotyk w zastrzykach to po podaniu pierwszego wytąpiła wysypka a i tak drugiego dnia podano mi drugi po którym było już gorzej.Może gdyby wet w schronisku obserwowała je po podaniu surowicy to widziałaby,że coś jest nie tak.Poprostu,źle to wcześniej ujęłam.Chodziło mi o to,że psiaki surowice dostały,a potem do budy i nikt ich nie obserwował.
-
Wczoraj też dzwoniła bardzo fajna kobietka,która ma psiaka znajdkę w wieku 10 lat i chciałaby adoptować naszą malutką sunię.Pani płec jest obojętna ponieważ jest za sterylizacją/kastracją,ale spodobał jej się szczeniak z pierwszego zdjęcia,a to właśnie dziewczynka.Poprosiłam o jej maila,żeby przesłać ankietę,a w odpowiedzi otrzymałam maila,adres i wskazówki jak do niej dojechać.Dziś jadę do jednej z Cioteczek,a ta Pani mieszka bardzo blisko.Wysłałam ankietę ale jeszcze nie dostałam odpowiedzi.Wczoraj rozmawiałam z Panią jeszcze dwukrotnie wieczorem,ponieważ miałam problemy z wysłaniem ankiety i przez pół godziny do Pani maile nie dochodziły,a do mnie wracało,że wysłanie niemożliwe.W końcu się udało,ale w między czasie mogłam z Panią sporo porozmawiać.Jeżeli nie otrzymam mailowo ankiety,to zadzwonię do Pani,czy wszystko jest nadal aktualne i jeżeli tak będzie to jechać do niej z sunią? Jak myślicie? Czy myślicie,że maluszki mogą już pójść do nowych domów,jedzą a raczej pochłaniają już karmę samodzielnie,wczoraj raz widziałam,że dwa ją ssały przez chwilę.Maluchy mają już siedem tygodni i w środe zaczną ósmy.Co myślicie? Zadać pytania z ankiety mogę Pani na miejscu.
-
Telefonów w sprawie maluszków jest mnóstwo,już dosłownie brakuje sił.Ja się do takich rozmów nie nadaję.Niedobrze mi już od pewnych tekstów w stylu,"ale ja chcę adoptować psa,a nie dziecko" "ale ja chcę mieć szczaniaczki po adoptowanym psiaku" "ja sama przyjadę po szczeniaka i to najlepiej dzisiaj" "a dlaczego ktoś ma do mnie przyjeżdżać,ja się tego obawiam" Naprawdę żałuję,że prosiłam o podanie swojego nr w ogłoszeniach.Mam nauczkę na przyszłość.Na smsy już w ogóle nie odpisuję w ciągu tygodnia musiałam kupic trzy doładowania,kiedy normalnie doładowuje nr raz na miesiąc.To jakaś paranoja,jak ja mam w smsie opisać jak oduczyć szczeniaczka siusiania w domu.Ile razy można do osoby pisać,że jestem w pracy i nie mogę stale z kimś smsować i że proszę o tel po godz 18 tej,po czym o godz 18.05 następny ciąg smsów.Ludzie sa jnawiedzeni.
-
Chciałam wczoraj pisać całośc,ale postanowiłam pisać w kilku postach,żeby choć jeden udało mi się wstawić ze względu na kosmiczny zasięg mojego netu i się nie pomyliłam,nie mogłam po napisaniu już w ogóle odpalić neta.Wet podał bo ja mu powiedziałam,że kazano mi to zrobić.Rozmawiałam wcześniej z Panią z OTOZU i powiedziano mi,żebym to zrobiła.Z resztą będąc u weta,kiedy z maluchami zaczęło dziac się źle zadzwoniłam do Pani z OTOZU i dałam weta do telefonu,bo nie chciałam aby uznano mnie za winną,pozatym liczyłam,że może tak się po surowicy dzieje.Później Pani Basia powiedziała mi,że zapewne przy pierwszym podaniu w schronisku również taka sytuacja miała miejsce,ale nikt tego nie dopilnował.Zastrzyki podane maluchy do budy i wet poszła dalej działać.Wet powiedział,że to najpewniej uczuliło je białko zawarte w surowicy.Lek na szczęście podziałał,dostałam również na wynos trzy dawki,żeby podać gdyby coś się znów działo i maluchy nie dochodziłyby do siebie.I nasza maleńka sunia po ok godzinie nadal wyglądała zdecydowanie gorzej niż jej bracia,podałam jej w zastrzyku dawkę i podziałało.Tego samego dnia już wszystkie trzy doszły całkowicie do siebie.Zastanawiam się co by się stało gdybym nie została u weta i nie rozmawiała z nim na temat ceny kastracji kota.Zapewne maluszki jechałby w transporterze z nami do domu,a po powrocie.... nawet teraz łzy mi się w oczach zbierają:-( Tylko Iskierce nic nie było po surowicy,na szczęście.