2411magdalenka
Members-
Posts
1599 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by 2411magdalenka
-
z lękiem przed facetami u nas to samo.. dopiero od wczoraj Freyka nie ucieka gdy mąż nachyli się żeby ją pogłaskać.. ale i tak przywiera całym ciałem do dywanu/podłogi.. tak się "rozplaskaca" ;) Natomiast sukces osiągnął mój ojciec (mieszkają ogrodzenie obok), który codziennie przynosi jej jakiś smakołyk więc młoda cieszy się na jego widok, merda ogonem i sama podchodzi. Z tym że da się pogłaskać, ale nie jest to taka "bezgraniczna miłość" jak w stosunku do mnie...
-
hej jak tam po nocy???? jest poprawa?? Młody już coś wstaje? Agnieszko, a ile teraz Oskarek waży?
-
hejo :) dziękuje za wykład, sama wczoraj również poczytałam w necie na ten temat i zamierzam przy najbliższej wizycie podsunąć panu doktorowi artykuł :) bo mądry z niego facet, więc niech będzie jeszcze mądrzejszy... :) myślę, że jego "błąd" polegał na nie skojarzeniu synonimów... bo mówił o obrzęku stawów i innych objawach osteodystrofii wymieniając możliwe choroby u "takiego psa", ale widocznie nie zna tego jako gnilec=szkorbut. No ale nieważne. Młodą obserwuję, wczoraj fikałyśmy na dywanie jak dwa szczeniory :) Zastanawiam się - też pod kątem w/w artykułu, czy dobrze karmię Freykę. Bo mamy dobrą, zbilansowaną karmę dla szczeniorów dużych ras, ale daję jej jeszcze kurczaka, kurczaka z kaszą, serek biały... czy nie przesadzam z białkiem i innymi składnikami? ale z drugiej strony jak młoda kiepsko się czuła to karma stała cały dzień nie ruszona... a mięchem nie pogardziła... jak myślicie? czym karmicie psiorki? aaa.. jeśli chodzi o kąpiel na nużeńca to młoda mniej się "kopie" i pogryza.. skóra jest bledsza...
-
Witam. mam 4,5-miesięczną zaadoptowaną sunię z kiepską odpornością, nużycą na brzuchu, łapach i pysku.. dostała 2x Advocate w odstępach 2-tyg, ale nie ma poprawy... dodatkowo na skórze zaczęły pojawiać się czerwone wrzodowate krosty z białym czubkiem.. Sunia dostaje antybiotyk i lek p/zapalny.. Dzisiaj rozpoczęłam "Wasze" kąpiele... Z moich spostrzeżeń - roztwór nasycony boraksu można otrzymać rozpuszczając go we wrzącej wodze, nie "ciepłej" (jestem farmaceutą, a na studiach było duuużo chemii).. tak więc boraks rozpuszczałam we wrzątku, później studziłam i dodałam perhydrol w odpowiedniej ilości.. Sunia po paru godzinach od kąpieli mniej się drapie, skóra mniej różowa, ale jeszcze dosyć ciepła. Napiszę o postępach, gdy minie więcej czasu (dopiero parę godzin). Pozdrawiam i dziękuję za ten wątek, mam nadzieję, że i nam pomoże...
-
cały czas o Was myślę... pozdrawiamy i ściskamy! finansowo narazie nie wesprę, bo mamy masakrę z Freyką :(
-
Samopoczucie Freyki było dosyć dobre ok południa... wcina mięcho od rana do wieczora, suchej karmy nie chce się już tknąć ;) Udało mi się zdobyć składniki na kąpiel (byłam w ponad 10 sklepach!!! i dopiero w oddalonym o 15 km mieście znalazłam... perhydrol w sklepie z farbami, a boraks zdobyłam od koleżanek po fachu - apteka.. a właściwie apteki... i niestety w masakrycznej cenie, ale chciałam już dziś młodą wykąpać.) Efekty kąpieli.. hmm.. Freyka śpi więc ciężko powiedzieć ;) no i za wcześnie... nużeniec znika podobno po 2 miesiącach.. ale pierwsze efekty ma być widać na dniach.. Właśnie ostatnie pieniądze wydałam na 1kg boraksu na allegro ;) do pierwszego będziemy jeść tylko rosół, bo gotuje go bez przerwy żeby Freyka i kocur mieli świeże mięsko ;) Freyka była u weta na powtórkę antybiotyku... stwierdził, że u niej nie ma objawów szkorbutu - że byłoby widać na dziąsłach... u niej zęby piękne.. więc powiedział ze na RTG nie będzie mnie naciągał bo i tak nic nie wyjdzie... w ogóle twierdził, że nie ma szkorbutu u zwierząt domowych... powiedziałam, że ja nie wnikam, niech tylko mi psa postawi na nogi :) poobserwuję ją, póki co z chodzeniem u młodej lepiej.. rano kiepsko właziła na schody i miała problem z przejściem przez krawężnik, ale chyba już jestem przewrażliwiona... chcę dla niej jak najlepiej, ale przedobrzyć też nie można... poczekamy, zobaczymy.. teraz ma antybiotyk przez tydzień na zakażenie skóry.. walczymy!
-
witam dzisiaj Freyka ma problemy z chodzeniem.. :( pewnie nawrót zapalenia stawów.. :((( czekam do 8 i jadę kupić boraks i perhydrol, będziemy kąpać na nużeńca bo młoda kopie się niemiłosiernie i zaczęła łysieć nawet na grzbiecie... do tego więcej parchowatych krost na całym ciele.. dostaje karmę i czyste mięso, żeby dać jej "kopa"... kupiłam też Immunodol przez allegro (z przesyłką 37,90 zl 60 tabl - polecam dobra oferta), dziś dokupię jeszcze jakies omega 3,6... oprócz tego dostaje Microsan M i od wczoraj włączyłam rutinoscorbin 1 tabl na wszelki wypadek... bo ten szkorbut u Oskara mnie przeraził... ok 13 jedziemy na antybiotyk... ogólnie za wesoło nie jest...
-
u nas lipa.. udało mi się nawiedzić weta i hmm.. sam był zszokowany, Freyka miała temp 40,8. Dostała antybiotyk i p/zapalny, jutro powtórka. Mamy zapalenie skóry.. powiedział, że wygląda to jak wrzody... Myślę o tym boraksie z perhydrolem... trochę to jak eksperyment naukowy, ale gość na "weterynarii" imponująco to opisał.. może to właśnie sposób na Freykę? Mam wrażenie, że jest jak z Oskarem - polepsza się jej gdy jest na lekach, a normą jest niestety choroba ehhh...
-
M a s a k r a.
-
Przykro mi, że znowu się robi masakra.. widać to były tylko leki, nie zdrowienie... Freyka dostawała ma stawy meloksykam przez 7 dni, jest już odstawiony.. ale napisałam na wątku szczeniaków, że my też mamy pogorszenie.. Freyka leży i śpi, nie chce jeść i hoduje jakieś wstrętne krosty...
-
Freyka kiepska... chyba mamy bakteryjne zakażenie skóry.. wieczorem już nie zjadła michy (dostaje ARION PREMIUM PUPPY LARGE BREED więc górna półka), jajo surowe dostawała.. ale dawałam w całości - to źle? do tego mięcho z kurczaka 2x w tyg i serek biały 2-3x w tyg.. w każdym bądź razie na 200% ma gorączkę, leży ścięta, nie chce wychodzić na pole i ogólnie jest "smutna". Wody też nie chce.. tylko kurczaka trochę zjadła.. Wydaje mi się, że Advocate ją osłabił i bakterie zaczęły się panoszyć (w piątkowej zeskrobinie były nieliczne więc nie dał antybiotyku).. całe ciało ma zaczerwienione i porobiły się takie czerwone wypryski z żółtymi czubkami. Dzwoniłam już do weta, bo dziś teoretycznie ma nieczynne, ale powiedział, że w ciągu godziny da mi znać czy mogę przyjechać... jeśli nie, to jedziemy do innej lecznicy... ale wolałabym zostać przy tym wecie... ehhh.. masakra jakaś.
-
ok, poczytam więcej o nużycy... i Immunodol kupię, tylko muszę rozeznać finanse, bo chyba do 1. trochę kulejemy... ale pogadam z wetem, czy myśli, że to już jest TEN MOMENT na stymulację odporności.. jeśli chodzi o żebra i kręgosłup - u Freyci też można się uczyć anatomii.. przybyła na wadze - ale wg mnie urosła na łapach, a nie "wszerz" ;)
-
Agnieszka ale masz bonanzę z tym Oskarkiem... mogłoby mu się wreszcie polepszyć na dobre ehhh.. przydałoby się jakieś czary-mary, żeby wszystko co złe - odeszło.. trzymam kciuki... pogłaskaj malucha ode mnie...
-
no właśnie wet "duma"... zastanawiał się nad drugą dawką advocate.. nie chciał jej dawać kolejnego antybiotyku (u mnie dostawała resztę doxycykliny, gentamycynę do oczu, a potem penicylinę przy wzdętym brzuchu czy zapaleniu stawów jako dodatek...) później miała ten meloksykam na zapalenie stawów... po prostu wet chce jej dać trochę odetchnąć, a z drugiej strony postawić ją na nogi... przypomnę mu o Immunodolu (rozmawiałam z nim zanim Freyka przyjechała i wtedy mówił, żeby odczekać jak się zaaklimatyzuje z tym, że w lecznicy mają ten oryginał Scan...cośtam;)).. Narazie daje jeszcze wetowi szansę, jak w tym tygodniu nie zacznie się poprawiać ze skórą, to pojadę to skonsultować gdzie indziej... ten wet do tej pory miał swoją taktykę, która okazywała się skuteczna, więc może skórę też w końcu "zwycięży". Agnieszko, jeśli leczenie nużycy trwa ok 3 miesięcy.. to jak ono wygląda? tzn jaką metodę Ty znasz? podnoszenie odporności + Advocate? Dziękuję za komplement w stronę córci, owszem jest fajowa ;) a zauważyłaś jeszcze kota na małej? to nasz nowy nabytek YODA. Freyka baaardzo chce się z nim bawić i przekomicznie to wygląda. aaaa.. dodam, że Freyka na moim garnuszku przytyła 1 kg :) obecnie ważymy 8,8 kg.
-
wow - działa ;) część fotek jest z zeszłego tygodnia, gdzie młoda wariowała jeszcze z Edim.. ostatnie obecne... Wczoraj byliśmy u weta bo młoda znów zaczęła się drapać i skóra zrobiła się gorąca... powtórka advocata miała być w pon, ale dostała już wczoraj.. zrobiliśmy jeszcze zeskrobinę - wyszły bakterie, ale nie bardzo liczne.. narazie ten advocate i zobaczymy... jestem trochę zła, bo już doprowadziliśmy młoda do zapachu do wytrzymania, a teraz znowu taaaak cuuuuchnie.. masakra. To chyba reakcja skóry na advocate. Niby po 3 dniach można wykąpać, ale nie wiem, czy kąpiel jej nie zaszkodziła - wykąpaliśmy ją w środę i od tego czasu zaczęła bardziej się drapać.. Wet powiedział, że być może starcie warstwy łojowej ze skóry zwiększa dopływ powietrza do nużeńca i ten się bardziej rozwija. GRRR... Także takie są efekty kąpania psa w szamponie na nużeńca... witki opadają. Myślałam, że już lepsza kondycja skóry i sierści, ale wet powiedział, że według niego połysiała... także chyba nadal się bujamy z nużycą. Czy pozostałe psiaki już się pozbyły nużeńca i zarosły?
-
Docelowo Freya ma byc pieskiem strozujacym. Mamy budke, ale bedzie biegac luzem, ewentualne uwiazanie przy wizycie znajomych czy robotach przy domu (ciagle wykanczamy). W sumie gdy jest ladna pogoda (wystarczy 15 stopni) to wiekszosc dnia spedzamy na polu wszyscy, wiec mloda nabierze nawykow. Ustale z mezem, ze gdy zakocha w sobie Freyke to dopiero pojdzie na zewnatrz. Bo narazie w stosunku do niego nadal jest nieufna. Moi rodzice (z ktorymi mieszkalismy 3 lata) maja Jużaka (owczarek południoworosyjski). Cioteczki sa zapsione, ale ta rasa nie jest jeszcze zbyt rozpowszechniona - w kazdym badz razie jest to pies baaardzo agresywny dla obcych. W sumie w domu byla 2 miesiace po przywiezieniu,czyli do 4 miesiaca. ..a Freyka juz ma 4... w moim "pomysle" wyprowadzenia jej na zewnatrz kierowalam sie tym, zeby sie po prostu za bardzo nie przyzwyczaila, zeby nie stala jej sie "krzywda" gdy wyladuje na polu... wiec myslalam im krocej tym lepiej...
-
Super, że jest poprawa!!!!!! Cały czas trzymamy kciuki :))))
-
cześć cioteczki u nas już coraz lepiej :) Freya zaczyna się robić rozrywkowa.. dziś nawet szalała na dywanie z córką ( wcześniej uznawała tylko mnie za partnera do zabawy).. podoba jej się wszystko - od kapci do zabawek moich dziewczyn... Pięknie szczeka - tylko do końca nie wiemy na co ;) bo jak ktoś obcy przychodzi do domu to ucieka ;) ..no ale widocznie jeszcze potrzebuje czasu... aaa.. dziś mija 2 tygodnie odkąd jest z nami :))) hmmm.. jak myślicie Cioteczki, kiedy spróbować wyprowadzić ją z domu na stałe? myślę o jakimś tygodniu-dwóch, żeby się już całkiem ciepło zrobiło i żeby na nogi stanęła po tym zapal.stawów i Advocate (mamy podać drugą dawkę w pon). Czy kojarzycie jakiś odnośnik na forum do poczytania jak bezstresowo wyprowadzić psiaka na stałe na dwór?
-
mam nadzieję, że i pod wieczór młody dobrze!!!! oby już nie było nawrotów... trzymam kciuki żeby było już tylko z górki... hmmm... tak sobie myślę, może na tą wątrobę dawać mu jeszcze Essentiale Forte? jest to naprawdę dobry wątrobowo preparat... tyle że droższy... bardzo jestem ciekawa tych wyników wątroby! Oskarku walcz i zwyciężaj :))))
-
witam ponownie najpierw najważniejsza rzecz - AGNIESZKO nie podawaj Oskarowi Pyralginy... wiem, że dobrze zbija gorączkę ale nie jest to dobry lek z uwagi na POTWIERDZONE działania niepożądane zmieniające obraz krwi - w skrócie powoduje anemię, a może nawet doprowadzić do zniszczenia szpiku kostnego i śmierci. To nie jest dobry lek. W wielu krajach UE już dawno się go nie stosuje... Także nie dawaj go Oskarkowi (on już ma anemię, prawda? więc można sprawę pogorszyć), wystarczy zwykły Paracetamol... ja dawałam Freyi (8kg) 1/3 tabl 500mg. I myślę o konsultacji u innego weta... czasem po prostu się źle zdiagnozuje i trwa się przy danej kuracji, a może on potrzebuje czegoś innego...
-
Kurcze, a już sie cieszyłam, że ZŁE ominęło Oskarka i już będzie tylko lepiej.. Ale z drugiej strony jednego dnia Freyka miała ten wzdęty brzuch i gorączkę... następnego dnia znów była zdechła i nie jadła - okazało się że już coś innego się przyplątało (leczymy młodzieńcze zapalenie stawów już 6 dzień... i jeżeli to faktycznie to - nawet do 2-go roku życia psiaka mogą być nawroty! ). Ale ogólnie psinia "lepsza".. wczoraj jej było bardzo smutno bez Eddiego, ale dzisiaj już ok. I zostawiliśmy ją w domu samą (wczoraj na 2h, dzisiaj na 1,5 h) i nic nie zniszczyła :))) spała grzecznie. No i pierwszy raz mnie zaszokowała... Próbowałam ją nauczyć co to jest "piłka" i jak się nią bawić.. robiłam w tym celu różne rzeczy, których nie będę tu przytaczać, żeby nie stracić twarzy ;) ogólnie w końcu załapała, że ma złapać piłkę w zęby i nosić (pracujemy również nad "przynosić" ;)) ..ale nie o tym... mąż się włączył do zabawy - rzucaliśmy piłkę do siebie, a Freya łaziła prawie za piłką ;) NAGLE mój bobas który leżał w wózku jakieś 5 m od nas zaczął płakać - mówię do męża, że może mała sama się uspokoi i dalej rzucamy piłką... A FREYA POSZŁA DO WÓZKA, SIADŁA OBOK NIEGO I ZACZĘŁA NA NAS SKUCZEĆ, PRZESTAŁA DOPIERO JAK PRZYSZŁAM DO WÓZKA I ZAJĘŁAM SIĘ MAŁĄ. wow :)))))) czad, nie?