-
Posts
3072 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Jelena Muklanowiczówna
-
WESOŁY TERIER MAKSIO - szuka domkuuuuuuuuu!
Jelena Muklanowiczówna replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Z mojego bazarku dla Maksia uzbierało się 25 zł. Proszę o potwierdzenie, że pieniążki doszły. -
Ja, jak nie mam dzieci w świetlicy i mi się nudzi, to też gram w gierki. Raz przeciupałam chyba ze 3 godziny a Mahjong, bo przez cały dzień przyszły dwie osoby - ale to tylko raz mi się tak zdarzyło. Najczęściej gram w malowanie i ubieranie modelek i maluję je jakoś tak koszmarnie albo jak dziunie z dyskoteki! :D I mam niezły ubaw z tego - dobrze, że dzieci nie widzą! ;-) Ja z kolei całą zimę przechodziłam w legginsach. Mam nawet takie specjalne, grube, mocno ocieplane na mrozy. W dżinsach mi w ziemie zimno, a w lato za gorąco.
-
Z czystej ciekawości zajrzałam wczoraj na stronę internetową z ciuchami dla mam i się nie przeraziłam. Właśnie tego się spodziewałam. Ale wychodzę z założenia, że ciąża to taki okres w życiu, kiedy można sobie pozwolić na dwie droższe bluzki i porządne spodnie z golfem. Ja normalnie nie za bardzo lubię chodzić w dżinsach bo mnie uwiera zapinanie w moją hrabiowską skórę na hrabiowskim pępku (;-)), więc nie wyobrażam sobie, że w ciąży będę chodzić w czymś takim. Zresztą, ja mam słabość do tunik, luźnych bluzek itp., więc podejrzewam, że jak już przyjdzie co do czego, to będę mogła wykorzystać sporo ciuchów, które już mam. eloise, a Wy sobie przejrzyjcie strony internetowe z grami, w które można grać w podróży z dziećmi. Jak ja ostatnio jechałam pociągiem, to zaobserwowałam, że średnio już po 15 minutach dzieci zaczynają się nudzić i robią sajgon w całym wagonie, doprowadzając tym rodziców i współpodróżnych do frustracji! ;-) Coś mi się zdaje, że Twojej Ani starczy cierpliwości góra na 2,5 minuty! ;-)
-
WESOŁY TERIER MAKSIO - szuka domkuuuuuuuuu!
Jelena Muklanowiczówna replied to Murka's topic in Już w nowym domu
Dziewczyny, bazarek na Maksia: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/227150-***KSIĄŻKI-KUCHARSKIE!-***ROMANSE!-***BESTSELLERY!-***Na-Margo-i-Maksia-do-31-05!?p=19107861#post19107861[/url] -
Nasze święto 13 października o 16:30 i właśnie redagujemy notkę na zaproszenia, żeby nam goście zamiast kwiatów przynieśli karmę dla psów! ;-) A Jaruś to jak ten pies z piosenki dla dzieci: "Bo mój kundel to na medal przecież jest!" :D Zapraszam na bazarek z książkami: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/227150-***KSIĄŻKI-KUCHARSKIE!-***ROMANSE!-***BESTSELLERY!-***Na-Margo-i-Maksia-do-31-05!?p=19107861#post19107861[/url]
-
Mój Jarosław wzięty od Murków też taki grzeczny i spokojny i ja mam swoją teorię na ten temat: Murka musi im coś dosypywać do jedzenia! ;-) Ciotko, może wspomożesz murkowe biedactwa i kupisz książkę: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/227150-***KSIĄŻKI-KUCHARSKIE!-***ROMANSE!-***BESTSELLERY!-***Na-Margo-i-Maksia-do-31-05!?p=19107861#post19107861[/URL]
-
Kurde, zapomniało mi się. W podróży pociągiem było super. Do mojego miasta rodzinnego kursują szynobusy - takie nowoczesne, dość przestronne. Akurat traf chciał, że jak jechaliśmy z Jarkiem, to dali ciaśniejszy i w ogóle było bardzo dużo ludzi tego dnia, ale nasz pies jak zwykle spisał się na medal. Był grzeczniejszy od wszystkich dzieci jadących pociągiem. Nawet go konduktor pogłaskał i pochwalił! Po drodze wsiadła też wycieczka, która wybierała się na jakiś rajd - sami ludzie około 60-tki. Oczywiście oni też byli zachwyceni naszym Jarosławem, jakżeby inaczej! I nikt mi nie wmówi, że pies nie rozumie. Jak było pełno ludzi, to siedział pod fotelem grzecznie i tylko nadstawiał łeb do głaskania, ale jak się rozluźniło, to wyszedł na środek, na przejście i się ułożył elegancko i kontemplował podróż! :D Ślub zamówiony! Bedziemy menżem i żonom! ;-)
-
[quote name='eloise']Jelena, może odpuść Małej :) Z babciami i dziadkami dzieci mają zupełnie inne relacje niż z rodzicami czy ciotkami. Wykorzystują to, a dziadkowie na to pozwalają, ja zaakceptowałam :) [/QUOTE] Ja jej na razie nie trzymam, żebym jej musiała odpuszczać, ale z drugiej strony, to łatwo jest powiedzieć "odpuść", jak się nie jest w skórze tej osoby. Ja wstaję codziennie rano, lezę do pracy i sześć godzin spędzam z hordą rozwrzeszczanych bachorów. W weekend chcę sobie tylko godzinę dłużej pospać i posiedzieć w swoich sprawach, a zaserwowaną mam pobudkę o 5 rano i wycie przez godzinę (dosłownie!), bo rodzice nie są w stanie wykombinować czemu dziecko płacze. Po czym po godzinie wycia zapalają światło, bo nagle doznają olśnienia, że to dziecko uspokaja i okazuje się, że pali się to światło do 10 rano. Rachunek na pół z teściami zapłacę ja. Pytanie brzmi: czemu dorośli i świadomi rodzice tego dziecka nie są z nim w swoim domu, w którym mieszkają cały tydzień? Bo babcia z nadciśnieniem i chorym kręgosłupem ma wolne właśnie w weekend, więc trzeba się zwalić, wyjeść z lodówki wszystko, nabrudzić i zostawić jej dziecko - niech je dźwiga, nosi i buja, a potem pościeli jeszcze rodzicom łóżko, bo przecież niepracująca mama jest strasznie zmęczona. Ostatnio Lena została z nami - no całkiem inne dziecko. Grzeczne, zabawne i nie płacze. No szok.
-
Niniejszym ogłaszam, że dopóki nie zajdę w ciążę, przestaję czytać wątek eloise, bowiem skutecznie zniechęca mnie on do posiadania dzieci! :D A poważnie, to zdradź tę metodę oduczania dziecka pieluch - sprzedam ją bratowej TZ-eta, która stale narzeka "jak to bardzo by chciała, żeby mała robiła już na nocnik, ale taaaaaaak jej się nie chceeeeee jej sadzać!" I ogólnie to teraz obcujemy z małą dość często i ogólnie to coraz bardziej zaczynam nie lubić tego dziecka. Teściowa siedzi na krześle, a ta stoi i wyje dotąd, dopóki teściowa jej nie zejdzie. O dziwo, ze mną i TZ-etem ta sztuka jej nie wychodzi i nawet jej na nas już nie próbuje. Ale i tak musiałam zakupić stopery i aplikuję je w uszy na weekend, jak tylko mała nas odwiedza.
-
Racja! Cisza, że szok. To ja też zarzucę dowcipem. Dzieci robią ostatnio rysunki z mamą w roli głównej i wywiązał się temat rodzinny i nagle pytają: - A pani kiedy będzie mieć bobo? - Jak widzę jacy wy jesteście niegrzeczni, to myślę sobie, że nigdy. - Eeee! Co pani? Przecież swoje sobie pani lepiej wychowa! :D Poza tym to ostatnio odwiedziła mnie sfrustrowana mamuśka, która zwymyślała mnie od najgorszych i że się uwzięłam na jej dzieci. Także kolorowo. A może Eloise się nie odzywa, bo nie przeżyła wyjazdu do Częstochowy z całą hałastrą?