Fundacja BERNARDYN
Members-
Posts
243 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Fundacja BERNARDYN
-
U Kordo będziemy w przyszłym tygodniu, wcześniej nie damy rady. Przed chwilą rozmawialiśmy z treserem. Pies spokojny, ma poczucie bezpieczeństwa. Odespał już swoje, odreagował schroniskowy stres i odpoczął. Pana Marka lubi i cieszy się na jego widok. Pozwala ubrać się, założyć kaganiec i wyprowadzić z kojca. Na smyczy chodzą sobie obaj na spacery, na razie po terenie. Będzie również próba nauki spokojnego zachowania poza znanym obszarem; oswojenie z samochodami i obcymi ludźmi, ale tutaj nie wiadomo czy uda się zapanować nad psem. Przy obcych osobach Kordo już nie rzuca się na kratę i nie ucieka do budy. Stoi i szczeka, ale nie ma w tym agresji. Wzrosła pewność siebie psa, przestał się panicznie bać i dzięki temu staje się coraz bardziej opanowany. Treser jest bardzo zadowolony z postępów, na pewno nie jest to pies do uśpienia (taka zapadła decyzja w schronisku) i zamierzeniem jest oddanie nam "psa towarzyskiego, rodzinnego". Zdjęcia oczywiście zrobimy podczas spotkania.
-
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Lusia wróciła z adopcji. Dom nie sprostał wyzwaniu. Przedwczoraj, w niedzielę, sunia została odwieziona do naszego ośrodka. Była to decyzja domu, nie nasza. Dwa dni próbowaliśmy u nas włączyć Lusię w stado domowe, żeby mogła mieszkać w domu, ale nie da się. Suka gryzie inne psy, wskakuje na kark i targa, tak się nakręca, że nie można odciągnąć. Gryzie mocno i mogłoby dojść do zagryzienia. I to raczej ona zostałaby zagryziona przez stado, bo jest nieczytelna dla psów, dominująca i szuka zaczepki. Zaczepki i bójki są super. W ogóle Luśka jest świetna; mocny, zdecydowany charakter, odważna. Dzisiaj od rana jest na dużym wybiegu z Barnabą. Barnaba to wielki i silny bernardyn, mądry i umie postępować z takimi pannami. Początkowo była awantura, ale stopniowo ogon Lusi opadał coraz niżej (gdy weszła na wybieg był w górze niczym antena). Po kilku godzinach Lusia zaczęła szanować Barnabę. A teraz zgodnie śpią pół metra od siebie. Co będzie dalej zobaczymy, musimy znaleźć jak najlepszy sposób na życie dla suni. Powrót z adopcji nie był szokiem dla psa. Dla nas jednak był i kilka dni poprzedzających to gra nerwów. Nie będziemy opisywali szczegółów, bo nie ma po co. Lusię odwiozła cała rodzina, Pan płakał, Pani nie płakała, dzieci się śmiały. -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Wszystkie darowizny wrześniowe są na naszej stronie, z ostatnich dni września były naniesione bodajże 1 lub 2 października. Aktualnie październikowe będą naniesione 15. Nic nie było przeoczone, nic nie zapomniane. Osoby, którym nie pasuje sposób działania naszej fundacji niech nie pomagają zwierzętom, którymi się opiekujemy. Za dużo mamy fizycznej roboty codziennie żeby stresować się tutaj wpisami, właściwie nie wiadomo o co :crazyeye: Nie da rady wszystkim dogodzić i nie do przewidzenia jest, co ludziom może się nie podobać. W związku z tym nie mamy zamiaru dogadzać wszystkim. A jeśli będą na nas tutaj ataki i w jakikolwiek sposób naruszane dobre imię Fundacji BERNARDYN to nie będziemy dalej obecni na tym wątku. Jeśli komuś się nudzi to niech się weźmie za konkretną robotę a nie wymyśla problemy. -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Mamy kolejną opinię lekarza z Anglii. Dzięki Docha. Wobec sugerowanej jednak autoagresji we Wrocławiu za ok. miesiąc zrobiona zostanie ponownie biopsja skóry z miejsc sugerowanych w mailu od dermatologa. Wirusologicznie i toksykologicznie będzie też robione. Docha zapytaj się, czy wobec tego można byłoby w tej chwili zastąpić steryd (Dexafort): (cyt z maila) "Jezeli to jest ten syndrome to pies potrzebuje duze dawki kortykosterydow i/ lub azathioporiny (Imuran lub Azathioporine, 2 mg/kg doustnie co 24 godziny do zahamowanie zmian , a pozniej 0,5 - 2 mg co 48 godzin). " Być może podanie tych leków w miejsce Dexafortu jest bezpieczne. Czekam na odpowiedź, będę konsultowała te informacje też u siebie na miejscu. Pozdrawiam -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
nie jest w ciąży, była u nas najpierw manualnie badana a potem miała usg, było sugerowane, że może być sterylizowana, bo nie widać macicy i jakby bliznę po cieciu. W poniedziałek sprawdzaliśmy jeszcze dla pewności, mleko pojawia się tuż przed porodem, ale to na pewno ciąża urojona. U Lusi wszystko bardzo dobrze, zakochała się w niej kolejna osoba - babcia. Jesteśmy w stałym kontakcie i mamy zdjęcia, ale wrzucimy je trochę później, bo trzeba obrobić. Zdjęcia z dziećmi, w domu, na spacerze. Widać jednoznacznie, że nasza dziewczyna szczęśliwa do granic możliwości. -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Lusia zostaje w nowym domu. Kosztowało nas to tyle nerwów przez kilka dni, że nawet nie ma co pisać. Nowy dom też zdenerwowany i z nieprzespanymi nocami. Oni denerwowali się, że my się denerwujemy i nie mamy do nich zaufania, a my się denerwowaliśmy, że nie wiemy co tam się dzieje i że źle wyadoptowaliśmy chorego psa. Cały czas na telefonie, smsy, maile ze zdjęciami i znowu telefony...rozmowy, rozmowy. W końcu postanowiliśmy odebrać Lusię, bo przecież nie można spokojnie słuchać, że będzie miała nowy kojec. Do kojca to my psa nie damy! Rano w poniedziałek osoba od nas pojechała, zdeterminowana na wojnę. Rano dowiedzieliśmy się też, że ludzie nie mają zamiaru oddać nam suni. Co się działo po drodze to chyba sobie wyobrażacie. Nam nie oddać psa? Na miejscu zobaczyliśmy rozłożoną kołami do góry Luśkę, w domu, na KOJCU, czyli legowisku, zadowoloną i grubą z przejedzenia. Pani z łzami w oczach wszystko tłumaczy, że kochają, że śliczna i taka mądra, że dzieci chcą, żeby została, że ma tak dobrze, że oni tak się starają, itd. Poprosiliśmy do telefonu męża (był w pracy) i dowiedzieliśmy się, że dla niego też Lusia jest śliczna i też chce, żeby u nich została. Obejrzeliśmy sukę. Zadbana, wesoła, spokojna, potem odwróciła się i poszła na legowisko spać. Widać było, że jest u siebie. Tak bardzo u siebie, że aż dostała urojoną ciąże. I znowu kłopot. Za dobre jedzenie, za dużo czułości i głasków po brzuchu. Suce się uwidziało, że będzie się rozmnażać. Powiedzieliśmy co robić wobec tego i ustaliliśmy szczegółowo dalsze postępowanie. Określiliśmy kwotę, jaką rodzina jest w stanie miesięcznie przeznaczyć na opiekę i leczenie i obiecaliśmy ewentualną pomoc fundacji, jeśli taka będzie konieczność. Na pewno współudział w dalszym diagnozowaniu choroby. I tak dalej, kilka godzin odwiedzin i szczegółowego dzielenia włosa na czworo. No i została. Ale żałowaliśmy, bo już mentalnie byliśmy przygotowani i cieszyliśmy się, że wraca do nas. Czekało wszystko przygotowane. Tyle że w tym domu będzie miała lepiej niż u nas i widać było, że w końcu jest szczęśliwa. Za kilka dni Lusia jedzie do Chorzowa poznać się ze swoim lekarzem prowadzącym, a potem do Wrocławia, do okulisty. Będziemy rozmawiali z okulistą, żeby pobrał materiał do badań wirusologicznych i toksykologicznych, tak jak sugerował lekarz z Irlandii od Dochy. Być może choroba jest następstwem przebytej nosówki. Za te badania zapłaci fundacja, za badania okulistyczne (m.in. usg oczu i pomiar ciśnienia) nowy dom. No i tyle, w dużym skrócie. Prawie byśmy się bili. Nie wiemy, jak będzie dalej (mimo najszczerszych chęci zawsze może być różnie), ale zrobilibyśmy krzywdę i psu i ludziom zabierając Luśkę. Oczywiście MONITORUJEMY, ale śpimy spokojnie. Fundacja BERNARDYN nadal diagnozuje chorobę Lusi i pilotuje dalsze leczenie. -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
to, co weszło do dzisiaj w październiku, a wrzesień jest cały u nas na stronie internetowej: - Krzysztof K. - 20 - Anna Maria Dz. - 10 - Irenaka dla Lusi w imieniu Pani Ewy M - 100 - Marta T. - Lusia + Eliza z Tuczna - 200 - Klaudia C. - 23 - Paulina S. - 20 - Łukasz Ż. - 20 Nic więcej nie ma, sprawdzaliśmy teraz Pay Pal, mamy 0 -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Zanim opiszę wszystko sprawdzę pieniądze. 200 zł jest na pewno, a Szwecję zaraz zobaczę i dam znać. -
Stara, brzydka, z łańcucha, po wycięciu jakiegoś guza (czy była histopatologia?), stan zdrowia niewiadomy (czy była kastrowana?), uciekinier, do ludzi nieufna, może ugryźć... Jednym słowem, bez owijania w bawełnę: pasztet adopcyjny i ciężar dla tego kto weźmie, pewnie do końca życia suki. Raczej na pewno trzeba będzie izolować od innych psów (nie zgodzi się i będzie gryzła), więc miejsce wydzielone tylko dla niej. Zajmie cały duży kojec, potrzebna buda. Kojca nie zna i na stare lata może nie móc się przyzwyczaić. Powinna być raczej w dużej zagrodzie, z trawą pod nogami, z solidnym ogrodzeniem. Jest stara i zacznie chorować, jeśli już nie jest chora. Szok przenosin na stare lata i szok zmiany opiekuna. I ciężar opieki nas takim psem niewiadomy, ale łatwo nie będzie, jeśli podejdziemy odpowiedzialnie do sprawy, a nie wrzucimy byle gdzie i będziemy czekali na śmierć psa. Piszecie o ewentualności oddania do schroniska? Przecież wiecie doskonale, że oddanie do schroniska to zafundowanie starej suce traumy gorszej niż jakiekolwiek inne rozwiązanie. Lepiej uśpić tam na miejscu. Nikt tematu eutanazji tutaj nie podjął, bo to w złym tonie i lepiej nie narażać się na ataki. Ale eutanazja jest wg nas lepszym rozwiązaniem dla Miśki niż schronisko. Oddać do schroniska i z czystym sumieniem poczekać, żeby tam umarła? A jeśli będzie umierała w bólu, bo nikt nie wychwyci np. nowotworu? Tak, jak obiecaliśmy, będziemy się starali przed zimą zabrać Miśkę do siebie. Musimy przygotować dla niej odpowiednie warunki. Mieliśmy takie latem i wtedy nie było problemu. Teraz jest, bo mamy za dużo starych i chorych psów i boimy się, że nie damy rady ani finansowo ani fizycznie zająć się wszystkimi. Fizycznie czyli po prostu robić dzień dzień na okrągło przez całą zimę na mrozie. Gdy do tego dochodzi brak pieniędzy na psa, bo np. deklaracje były ale już nie ma, to już nawet nie jest przykro ale niebezpiecznie, bo zagrożone zaczynają być zwierzęta. Nie weźmiemy Miśki jeśli dogomania się nie zmobilizuje i nie zapewni przynajmniej 200 zł miesięcznie. Więcej nie potrzeba, ale mniej nie może być. Resztę dozbieramy sami, a na pewno będzie potrzeba więcej pieniędzy przynajmniej na początek. Trzeba sukę porządnie zbadać, kupić solidną budę, dobrze dać jeść, wzmocnić jak się da przed mrozami, itd. No i trzeba ją dowieźć do nas lub zebrać pieniądze na paliwo. Chociaż możliwe, że psychicznie znowu będziemy za mało odporne na cierpienie psa i nie widząc tutaj żadnej pomocy dla Miśki pojedziemy i zabierzemy. I zrobimy śliczny szpagat, bo już i tak stoimy w mocnym rozkroku.
-
Pobrana krew w kierunku cukru. Marcin ostatnio trochę mniej śpi, ale nadal potrafi zasnąć w pół kroku. Po kilku minutach budzi się i idzie dalej. A z ciekawostek to raz usiadł i dał łapę. Coś się przypomniało z młodych lat. Chyba chce wejść w stado w domu, ale robi to szturmem. Wchodzi w psy i awanturuje się, zawiesza się w tym szczekaniu na dłuższy czas i trzeba dotknąć go, żeby przestał. Psy schodzą Marcinowi z drogi i nie odpowiadają na zaczepki. Marcin głos ma donośny, szczeka wysoko, aż podskakuje. Ma demencję; chodzi w kółko, sam nie wróci do domu, bo się gubi. Dostaje teraz gotowane jedzenie, bo odmówił łapania w locie tych drobnych groszków. Jeść lubi, mało ale często i żeby pachniało i było naprawdę smaczne. Gdy zje ryż to po ścieżce resztek wypadających z pyska namierzamy bohatera. Bardzo ceni sobie jakiegoś skwarka w misce, tak na zachętę. W ogóle kiedyś był karmiony resztkami ze stołu, bo za kiełbasę to oddałby życie. Kilka dni temu zlokalizował kuchnię i lodówkę i coś zaczęło zbyt atrakcyjnie pachnieć, żeby pominąć w swoich wędrówkach. I zaczęła się okupacja terenu, jeśli tylko uda się tę kuchnię namierzyć. Ale tutaj ma konkurencję (nadal walczących ze sobą o wpływy Bartka i Baja). Mamy w tej kuchni coraz częściej trzy ślepe stare benki, z czego dwa głuche. Kierujemy ruchem. Tak mniej więcej wygląda teraz marcinowe życie.
-
Informacje do bazy: - ze schroniska w Toruniu zabraliśmy wczoraj do siebie Zacharego (przeniesienie prawa właśności), - wczoraj do adopcji pojechała od nas Berta (jedna z suk zabranych ze schroniska w Wojtyszkach), - w związku ze współpracą z Fundacją Emir ze schroniska w Żabiej Woli przyjechał kilka dni temu do nas Arras (przeniesienie prawa własności). Planujemy zabrać kolejne dwie suki ze schroniska w Wojtyszkach, te, które nie radzą sobie w skupisku zwierząt. Są dwa domy zainteresowane adopcją Alka. W trakcie rozmów.
-
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Trzymamy pieczę nad wszystkimi psami, które od nas idą do adopcji. Do końca życia psa i czy to się właścicielom podoba czy nie. Za dużo pracy jest wkładane w uratowanie życia każdego z tych psów, żeby potem nie interesować się dalszym ich losem. To nie wyścigi na ilość rocznie wyadoptowanych zwierząt. Lusia musi być pod stałą opieką lekarza, lekarz musi mieć kontakt z naszym fundacyjnym lekarzem, wszystkie działania muszą być konsultowane z nami, bo mamy większe doświadczenie w leczeniu beznadziejnych przypadków, a już na pewno więcej samozaparcia. Pies musi wrócić do nas, jeśli cokolwiek miałoby jemu się dziać złego. Ma wrócić natychmiast, a jeśli nie można odwieźć to ktoś z nas w ciągu 48 godzin jedzie i odbiera, bez zadawania jakichkolwiek pytań. Pies MUSI być bezpieczny. Jesteśmy zołzy jeśli chodzi o adopcje. Wychodzimy z założenia , że nasze psy są wyjątkowe i dostać jednego z nich do adopcji to zaszczyt. Lusia, jeśli zostanie w aktualnym domu, nadal będzie konsultowana medycznie (przedwczoraj została dokładnie obejrzana przez lekarza, zdjęto szwy po biopsji, otrzymała kolejną dawkę sterydu na dwa tygodnie i antybiotyk), a wszystkie wyniki badań cały czas krążą po Polsce ( i nie tylko) celem bliższego określenia choroby. Adopcja Lusi to nie koniec naszej troski o psa. -
bernardyn Jankes-Klaudiusz szuka domu
Fundacja BERNARDYN replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
Kurier przywiózł dwa worki karmy. Czy to dla Klaudiusza, bo nie ma adnotacji (telekarma)? -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Lusia wczoraj pojechała, ale na próbę. Jest kilka "ale", które muszą zostać dograne i daliśmy czas do poniedziałku. Dłużej nie, żeby pies nie zdążył się za bardzo przyzwyczaić do nowego miejsca. W poniedziałek do południa będziemy u suni i decyzja, że albo zostaje, albo zabierzemy ją z powrotem. Nowy dom z wielkim sercem, jednak nie do końca jesteśmy pewni, czy ludzie dadzą sobie radę. Musieliśmy spróbować, bo suka młoda, a chętnych na adopcję kalekich psów jak na lekarstwo. Lusia pojechała zadowolona i chętna. Jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym i w razie jakiegokolwiek problemu możemy być u psa w ciągu godziny (i będziemy, jeśli zajdzie potrzeba). Dla suni nie jest to żadna trauma, bo szuka towarzystwa ludzi i na razie do wszystkich się garnie, byle tylko być w centrum uwagi. Po prostu: jej widok szokuje, w realu wygląda dużo gorzej niż na zdjęciach. Najgorzej te puste oczodoły. No cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że ładni mają w życiu łatwiej. Na ile nowy dom jest odporny na sensacje, jaką wzbudzi w swoim otoczeniu TAKIM psem? A wiemy, że już wzbudza i to nie litość a niestety obrzydzenie. -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Dziękujemy docha za mail z Londynu. Smutne to wszystko. Leczenie objawowo i sterydem. Jutro zrobimy kolejne badanie z krwi w kierunku tej niedokrwistości. Potrzeba wiedzieć, czy anemię powoduje steryd, czy po prostu z innego powodu (żywienie) była tak duża niedokrwistość w dniu przyjazdu do nas. Wstrzymajcie się z jakąkolwiek pomocą finansową dla suni do czwartku. Do Lusi mają przyjechać osoby bardzo realnie zainteresowane adopcją. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dom z ogrodzonym terenem (tzw. ogród), stary i niewidomy średni pies, kot uratowany od śmierci, możliwość izolowania zwierząt, szczególnie martwimy się o tego kota, Lusia na zasadach członka rodziny mieszkającego najchętniej w domu (bo nie wyobrażają sobie ludzie inaczej), ale jeśli nie będzie możliwe to tam, gdzie zechce, np. na werandzie, lekarz weterynarz znany i leczący domowe zwierzęta, 2,5 h do Wrocławia na konsultacje med, dwoje dzieci, najmłodsze 7 lat. Sytuację Lusi przedstawiliśmy zainteresowanym bardzo uczciwie, nie ukrywając naszych obaw co do jej stanu zdrowia i co do umiejętności radzenia sobie innych osób w razie problemów. Innymi słowami: jesteśmy ostrożni w tym optymizmie i gotowi stanąć na głowie a psa nie oddać, jeśli będziemy mieli wątpliwości. Albo po psa natychmiast pojechać, jeśli będzie działo się źle. Problemem dla nas jest oddanie psa chorego przy tak nieprecyzyjnej diagnozie. W czwartek damy znać. -
[U]Bardzo prosimy o jakiś pakiet ogłoszeń adopcyjnych dla Szekspira. [/U]Pies jest bardzo adopcyjny; grzeczny, łagodny do ludzi, zdrowy. Nie sprawia problemów, może mieszkać na dworze (i raczej powinien, bo nie zna inaczej), lubi mieć swoje wydzielone miejsce i swoje przedmioty (zabawki, miski, posłanie, itp) i pilnuje stałego rytmu dnia. Jest psem samodzielnym, nie wymagającym bliskości ludzi (nie zna lub nie pamięta), ale lubi głaskanie i dotykanie. Jest starszym psem, niewidomym. Jednak niejeden młody i zdrowy mógłby uczyć się od niego dobrych manier. Zawsze zadowolony, czyściutki i dbający o siebie. Jeździ samochodem, chodzi na smyczy. Taki starszy, elegancki Pan.
-
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
[quote name='docha']Podaj również w mailu te wszystkie sugestie, postaraj się podać to wszystko w jednolitej całości, abym to mogła w takiej postaci jak mi przedstawisz przesłać dalej, bez mojej ingerencji tekstowej. Zostanie to przesłane do Polaka weterynarza praktykującego na Wyspach od 90-tych lat, on to wszystko skonsultuje ze swoimi kolegami. Już mi jednak zaznaczył, żeby wziąć pod uwagę, że będzie to opinia jednak tylko na podstawie wyników, ale ja wychodzę z założenia, że na zachodzie mają więcej doświadczenia i praktyki, nie ujmując nic naszym specjalistom. Wychodzę z założenia, że jak wszystkie opinie zbierzecie do kupy to ustali się jakiś kierunek leczenia. o! teraz sobie przypomniałam, że moja współpracownica ma również w Irlandii bratową, która praktykuje zawodowo tam. Po otrzymaniu wszystkich materiałów spróbujemy również i tam puścić maile.[/QUOTE] przed chwilą wysłałam na prywatnego maila, bez skanów, bo nie mam skanera, jeśli będzie potrzebne to jakoś doślę, pozdrawiam -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
[quote name='docha']a ja się zapytam o warunki. czy to jest mieszkanie w bloku czy dom z ogrodem? Poza tym w sprawie pomocy weterynaryjnej, czekam na odpowiedź z Wysp. edit. potwierdzenie już mam teraz czekam na umówionego maila od Fundacji i puszczę całą dokumentację im, zobaczymy co tamtejsi lekarze na temat tych schorzeń powiedzą.[/QUOTE] Wieczorem lub jutro do południa (zależy od zasięgu netu, bo my raczej poza zasięgiem) wszystko będzie wysłane. Mamy już kilka odpowiedzi od polskich lekarzy, każda inna, jest sugestia jednak choroby naczyniowo skórnej, niezdiagnozowanej i z dużym prawodopodobieństwem nie do zdiagnozowania. Sugerowane leczenie objawowe, steryd jeśli pomaga i bezspornie unikanie silnego promieniowania słonecznego, szczególna ochrona latem, maści z filtrem na nos, wit a + e i postępowanie jak przy autoagresji. Okulista będzie konsultował. Za kilka dni przyjedzie do Lusi rodzina zainteresowana adopcją. Bardzo trudna adopcja, duża odpowiedzialność ciążąca na fundacji i osobach biorących odpowiedzialność za psa (przyszły dom). Nie bierzemy pod uwagę formy domu tymczasowego, to musi być świadoma decyzja na dobre i złe, a nie na próbę. My nie oddajemy naszych psów od schronisk, z których zabieramy, bez względu na późniejsze problemy i szukamy dla nich ludzi naprawdę odpowiedzialnych. Oczywiście w umowie adopcyjnej jest zaznaczone, że w razie jakichkolwiek problemów fundacja musi zostać natychmiast powiadomiona, a w razie niemożności dalszego opiekowania się fundacja przejmuje ponowną prawną i realną opiekę. Na podstawie takiego zapisu w naszej umowie adopcyjnej wrócił do nas Borys i w związku z zatajeniem b. istotnej informacji w ciągu 24 h od adopcji poprosiliśmy o zwrot Elzy, która natychmiast została z powrotem odwieziona. Chcielibyśmy bardzo, żeby doszło do tej adopcji, ale nie za wszelką cenę. -
bernardyn Jankes-Klaudiusz szuka domu
Fundacja BERNARDYN replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
Do adopcji nie doszło, bo Klaudiusz pokazuje zęby. Jest "fałszywy"; przymila się gdy ma ochotę lub skacze z zębami... gdy ma ochotę. Wie, że źle robi (musiał być w przeszłości za to karany) ale nie potrafi się powstrzymać. Początkowo jego pomrukiwanie pod nosem było niegroźne, takie sobie pyskowanie, ale kilka razy wygonił opiekunkę z wybiegu. Mamy już nad nim kontrolę, umiemy z nim postępować, ale nie damy do małych dzieci. Do Klaudiusza przyjechała cała rodzina w sprawie adopcji. Najmłodsze dziecko jeszcze nie chodziło. Klaudiusz w poprzednim domu musiał sprawiać jakieś kłopoty, zna doskonale wszystkie komendy, nawet "waruj" (nie "leżeć", co może wskazywać na próby profesjonalnego szkolenia na posłuszeństwo), ktoś już kiedyś próbował zdyscyplinować chłopca. Musi iść do doświadczonego opiekuna, ale nie tylko w rozmowie z nami przez telefon. Najpierw wysłuchujemy wspaniałych opowieści, a potem u nas pilnujemy, żeby pies palców nie odgryzł, bo fachowcy wtykają ręce psom przez pręty. Niestety, Klaudiusz jeszcze czeka. Nie ma takich problemów z rottweilerami, ludzie z założenia wiedzą czego mogą się spodziewać. W przypadku bernardynów zaraz słyszymy o dzieciach, ślicznym miśku do głaskania i w ogóle najlepiej we postaci miękkiego chodniczka pod nogi. W przypadku bernardynów rasowych - zgoda, są testy psychologiczne i jakaś selekcja. Ale to, co my zabieramy ze schronisk to psychicznie bernardyna rzadko przypomina. -
Dzisiejsze informacje od tresera: pies był bity po głowie, robi uniki, kuli się, przymyka oczy przy nawet minimalnie podniesionej ręce, nie miał możliwości ucieczki albo schowania się gdziekolwiek, rękę kojarzy z biciem (kij, kamień). Dużo je i śpi, jest czujny i jakby powoli zaczynał się odprężać (było jakieś jakby merdnięcie ogonem, takie sekundowe, ale jednak), jest karmiony z ręki albo wrzucaniem do kojca, tak prawie do pyska, żeby zaczął dobrze kojarzyć. Trochę warczy, trochę sam nie wie. Potrzebuje czasu i spokoju.
-
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Bardzo prosimy o pomoc, bo nie mamy koncepcji. Oczywiście będziemy drążyli temat i męczyli lekarzy w kraju, ale diagnozowanie dermatologiczne to ciężka sprawa. I jeszcze jedna ważna informacja: Lusia ma szansę na dom. Poważnie jest zainteresowana nią rodzina ze Śląska, uczciwa, porządna rodzina. Jesteśmy w kontakcie od jakiś dwóch tygodni i rozmawiamy sobie i coraz bardziej zaczyna to nabierać realnych kształtów. Ludzie chcą dać dom, opiekować się i troszczyć, w miarę swoich możliwości finansowych leczyć i pilnować zdrowia. Czekali cały czas na dzisiejsze wyniki i od nich uzależnialiśmy co będzie dalej. Teraz już sami nie wiemy. Co innego adoptować psa zdiagnozowanego, do dalszego konkretnego leczenia (rodzina proponowała kontynuowanie konsultacji okulistycznych we Wrocławiu), a co innego przejąć psa, gdzie wiadomo tak niewiele i na dobrą sprawę nie wiemy nawet, czy choroba nie jest zaraźliwa. Tam, gdzie by pojechała miałaby kontakt raczej tylko z lekarzem ogólnym, poza jakimś sporadycznym wyjazdem do okulisty. Adopcja jest możliwa wtedy, gdy wskażemy przyszłym właścicielom drogę dalszego postępowania. Tak nam się przynajmniej wydaje. Boimy się na tym etapie oddać Lusię, ale wiemy jednocześnie, że to jest szansa na milion. Co byście zrobili na naszym miejscu? Lusia jest młodym psem, który nie nadaje się do życia w skupisku zwierząt. -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
No i nic nie wiemy. Przyczyna nie jest znana. Wykluczony nowotwór, autoagresja, alergia, grzyb. Mogła być np. oblana jakimś kwasem. Sunia cały czas jest na sterydzie, Nie dostaliśmy diagnozy, nie wiemy jak leczyć i co właściwie dalej z tym robić. Jutro zwrócimy się o pomoc do kilku dermatologów. Spróbujemy przeprowadzić płatne konsultacje na podstawie dokładnych zdjęć i wyników biopsji. Jeśli ktoś ma zaufanego lekarza to prosimy o pokazanie Lusi. Może ktoś gdzieś spotkał się z podobnym przypadkiem. Wszystko wskazywało na podłoże genetyczne i bez histo tak Lusia byłaby leczona przez każdego lekarza. Ale tutaj jest coś innego, tylko nikt nie wie co. I właściwie nie bardzo można to zostawić w takim stanie, bo choroba cały czas atakuje i bez sterydu i antybiotyków szybko wraca stan zapalny. -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Wyniki biopsji z tłumaczeniem: Właściciel / Owner [B]Fundaca, Bernardyn [/B] Numer identyfikacyjny / Order ID Zwierzę / Animal [B]DOG Lila [/B] Numer laboratoryjny / Laboratory No. [B]HI251868/20.09.2011 [/B] Material [B]tissue material [/B] Test [RIGHT][RIGHT]Wynik / Result[/RIGHT] [/RIGHT] [CENTER][CENTER]Sign[/CENTER] [/CENTER] [CENTER][CENTER]Wartość referencyjna / Reference value[/CENTER] [/CENTER] Jednostka / Unit Uwagi / Remark [B]Histopathologic examination [/B] 1) SUBMITTED MATERIAL:Three skin biopsies measuring 7 x 5 x 2 mm and 7 x 6 x 6 mm.Stainings: HE, PAS-reaction.HISTOLOGY:In each sample the same histologic appearance.Epidermis: Moderate epithelial hyperplasia with hyperkeratosis.Dermis: Mild to moderate perivascular infiltration with macrophages,lymphocytes and plasma cells. Scattered pigmentary incontinence.Adnexa: Unremarkable.PAS-reaction: Negative, no evidende of dermatophytes or yeasts.DIAGNOSIS:Skin:Moderate perivascular lymphoplasmacytic dermatitis with hyperkeratosis.COMMENT:Picture of an uncharacteristic chronic inflammatoryprocess with hyperkeratosis.The etiology is not clearly discernable.The histologic appearance of the inflammation is not typical of an allergicor hypersensitive disease.No evidence of an endocrinopathy.No evidence of an autoimmune disease.No evidence of a neoplasia. Badanie Histopatologiczne Dostarczony materiał:Trzy próby skórne o wym 7x5x2 mm I 7x6x6mmBarwienie: HE, reakcja PAS HISTOLOGIA:Wszystkie próby wykazują te same zmiany.Epiderma: Umiarkowana hyperplasia nablonka z hiperkeratozą.Skóra: Łagodny do umiarkowanego naciek okołonaczyniowy z makrofagami, limfocytami i plazmocytami. Rozsiana defragmentacja pigmentu.Przydatki: Nie zaznaczone.Reakcja PAS: Negatywna, brak dermatofitów lub drożdżaków. DIAGNOZA:Skóra:Umiarkowane okołonaczyniowe, limfoplazmatyczne dermatitis z hyperkeratozą. KOMENTARZ:Obraz niecharakterystycznego przewlekłego stanu zapalnego z hiperkeratozą.Etiologia nie jest jasnaHistologicznie proces zapalny nie jest typowy dla alergii lub nadwrażliwościBrak endokrynopatiiBrak choroby autoagresywnejBrak nowotworu Your sample was examined by: [RIGHT][RIGHT][B]Dr. Sandra Preis [/B][/RIGHT] [/RIGHT] (e-mail-Adresse: [EMAIL="sandra-preis@idexx.com"][FONT="]sandra-preis@idexx.com[/FONT][/EMAIL]) Uwagi / Note: 1) Histopathology and cytology results can be discussedMonday to Friday, 11:00 h to 16:00 h. [B]*** Wynik końcowy / Final report ***[/B] validated by Dr. Preis [B](Veterinarian) our printed reports are valid without signature. [/B] [B]Generated by [B]C/lab mfs2html p0783hs.pl[/B] on 22.09.11 08:45:25 [/B] -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Bez względu na różnicę w samopoczuciu, faktycznie u nas Lusia otworzyła się, to jest pies, który nie nadaje się do życia w skupisku zwierząt. Ona ma potencjał, chce szaleć, robić coś z ludźmi, przytulać się i leżeć przy nogach. Brakuje jej tego bardzo. I nie jest u nas szczęśliwa. Jest bezpieczna, najedzona, leczona, ale jest nudno i wieczne oczekiwanie na coś, na jakąś zmianę. Ta sunia chce żyć, a nie od czasu do czasu wyjść z kojca na spacer. Nie możemy jej połączyć z innymi psami i dlatego nie może swobodnie sobie uczestniczyć w codziennym naszym życiu. Perspektywa takiego trzymania w kojcu nie jest dobra, tak nie może wyglądać życie młodego psa, 2 lata u bernardyna to wiek szczenięcy. Czekamy nadal na wyniki badań. Być może zaawansowanie choroby daje Lusi krótkie życie, ale być może w takim stanie mogłaby funkcjonować sobie długo. W kojcu? Sytuacja stresuje nas, bo nie mamy dobrej propozycji na życie dla tej sunieczki. Szansą dla niej jest adopcja. Wygląd powoduje u ludzi szok i jest jednak barierą. -
U Marcina spokojnie. Życie płynie powoli, bez stresów. W czwartek morfologia i biochemia. Trzeba sprawdzić ten cukier, coś to zasypianie w pół kroku jest zastanawiające. Przytył, zmężniał no i ... zestarzał się. Nie ma już upałów więc dostaje co drugi dzień lekkie gotowane jedzenie (bardzo lubi). Po początkowym rzucaniu się na jedzenie, teraz je niewiele.