Fundacja BERNARDYN
Members-
Posts
243 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Fundacja BERNARDYN
-
A śpi właśnie na dywanie bok Dominika i Mustafy. Wczoraj została pięknie wyczesana i jest coraz bielsza tam, gdzie gdzie być powinna. Kilka dni temu była Soema, widziała Balbinę i podziwiała jej bezzębne dziąsła. Sama nie podniesie się już, ale coraz lepiej chodzi, bo jest często podnoszona i mięśnie pracują. Jeszcze drży to wszystko, ale jednak jest lepiej. Z charakteru prawdziwa góralka, rządzi na leżąco i ustawa psy. Powinna dożyć do wiosny i zdążyć jeszcze w słońcu wygrzewać stare kości.
-
Lee nie wie, czy się dogaduje z psami. Ale coś musimy przecież dalej robić. Wysoko stawia ogon na ich widok i przez pręty idzie dość śmiało. Miał u nas kontakt z mądrą suką rottweiler i podporządkował się, ale to było na początku, gdy pies był chory i słaby. Jest szansa, bo Luncoln to bohater na słabszego od siebie, ale jak pisaliśmy wcześniej trzeba, żeby ktoś pokazał jemu, że nie jest pępkiem świata. Luśka doskonale do tego się nadaje. Chociaż mała i ślepa dała radę wielkiemu Barnabie i po kilku dniach psy wcisnęły się spać do jednej budy. Barnaba jedzie od nas w tę niedzielę. Trochę pobył, od września 2010 i początkowo nie był za sympatyczny. Przyjechał z Kolna, wielki, silny i wkurzony. Ale w odróżnieniu od Lincolna psychicznie zrównoważony i przewidywalny. Bardzo fajny pies, kastracja pomogła w wyciszeniu. W poniedziałek spróbujemy. Oj mamy do myślenia z Lincolnem :shake:
-
bernardyn Jankes-Klaudiusz szuka domu
Fundacja BERNARDYN replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
No szuka, niestety. Zawieźliśmy, postawił się człowiekowi, pokazał zęby i długoletnie doświadczenie Pana uleciało w siną dal. Teoria z praktyką przegrała. Szkoda jak nie wiem co. Bardzo nierówny ten nasz Klaudiusz; raz brzuch do głaskania i gęba roześmiana a coś się nie spodoba od razu staje do walki. Nawet nie gryzie specjalnie, ale warczy pod nosem ostrzegawczo i jeśli się nie usłyszy i robi swoje to jednak próbuje pogonić. Ludzie się boją. Jednak jest też dobra wiadomość. Niedoszły dom adopcyjny przekazał dla Klaudiusza 2000 zł na dalsze utrzymanie. Jeśli pieniędze nie zostaną wykorzystane w całości na psa, bo wcześniej uda się znaleźć inny dom to reszta ma zostać przeznaczona na Brutka (mix rottweilera zabrany przez nas po śmierci właścicielki). Wobec tego nie ma potrzeby przysyłania nam już karmy. Klaudek ma własną kasę! -
Suka z Myszkowa została dzisiaj rano zabrana ze schroniska i przewieziona od razu do lecznicy w Radomsku na badania. Właśnie trwają. Lekarz prowadzący dr Tomasz Olczyk. Są obecne osoby, które złapały i przetrzymały u siebie w domu kilka dni psa oraz nasza opiekunka z ośrodka fundacji, do którego po badaniach wszyscy pojadą. Sunia dostała od schroniska 15 kg brita, od ww osób również 15 kg brita oraz zostanie zapłacona przez nich dzisiejsza faktura za usługę w lecznicy. Ciągle mamy nadzieję, że ktoś jednak psa szuka.
-
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
Mamy u siebie 101,80 zł z bazarku. Ślicznie dziękujemy :multi: I jest jeszcze darowizna od Pani Ewy za pośrednictwem Irenaki. Zrobimy zestawienie w połowie stycznia, chyba nie damy rady wcześniej :oops: Gdy tylko pojedzie Barnaba zaraz zrobimy próbę z Lincolnem. Luśka nie może być sama w zagrodzie, bo jest nudno. Zobaczymy, czy się uda. Trudno powiedzieć. Lincoln jest duży, silny i wyrywny, ale bić się za bardzo z psami nie umie. Lusia za to jest drobna, ale bojowa i do walki pierwsza. Chcielibyśmy, żeby Lusia nauczyła trochę Lee dobrych manier, a i jej taki trochę podobny w zachowaniu do Barnaby powinien się spodobać. Jeśli nie wyjdzie z Lincolnem to pomyslimy o innym koledze, z koleżankami to raczej na pewno nie wyjdzie. Jej w ogóle chyba się u nas podoba, szczególnie dzisiaj, gdy wyczuła nowego psa na terenie. Przyjechała Mania ze schroniska w Tomaszowie Mazowieckim i Luśka wyszła z siebie i krzyczała głośno: wypuśćcie mnie, będę mordować! Apetyt rewelacyjny, kondycja rewelacyjna. W przyszłym tygodniu kontrolnie morfologia krwi (ostatnio po sterydzie znowu była anemia). -
Zabieramy do siebie dwie suki: ze schroniska w Tomaszowie Mazowieckim i ze schroniska w Myszkowie (są w likwidacji). Szekspira nie zostawiliśmy dzisiaj w nowym domu, bo nie było szans ( a nawet budy). Barnaba jedzie lada dzień do świetnych ludzi pod Łódź. Zamiast Daisy pojechała jedna z suk z Kosodrzewiny, ta krótkowłosa. Klaudiusz podczas przedadopcyjnej zrobił numer w prawie nowym domu i musiał wrócić z opiekunką, bo przyszły właściciel nie miał jednak takiego doświadczenia jak twierdził. Bardzo realne szanse na adopcję ma Sebastian bez jednego oka ale najpierw musimy sprawdzić warunki dla niego, na razie zyskał wirtualnego opiekuna. W dalszym ciągu dużo zapytań o Daisy i przy okazji o Saszę. I pozdrowienia dla wszystkich od szczęśliwego Karola (z Olkusza) i jego właścicieli :lol:
-
(ogłoszenie w gratce, brak zdjęcia) [B]Uwaga [/B] [B]W noc sylwestrowych fajerwerków z miejscowości Koszwały zaginęła 2 letnia suczka o imieniu Zira, rasy Bernardyn, o umaszczeniu brązowo-białym. Jest bardzo łagodnym i przyjaznym psem. Ostatni raz widziano psa na trasie E 7 udającego się w kierunku Nowego Dworu Gdańskiego. Jeśli ktoś widział lub znalazł psa, bardzo prosimy o kontakt telefoniczny pod numerem : 511-285-102 , lub 508-899-346 . Czekamy z utęsknieniem na jej powrót.[/B]
-
Oczywiście, że pieniądze dla Miśki. Balbina dostała warunkowo, za co jesteśmy bardzo wszystkim i dozgonnie wdzięczni. Ale Balbina nawet jeśli nie będzie miała złotówki to głodna nie będzie, zje może trochę gorzej, ale brzuch będzie pełny i pies zadowolony. Jeśli będzie potrzebna jakaś pomoc to dajcie znać, jeśli trzeba będzie oddać pieniądze Miśce to oddamy.
-
Szekspir pojutrze (czwartek) jedzie z nami odwiedzić swój potencjalnie przyszły dom. Wyjątek, jeśli chodzi o wożenie psa do ludzi zainteresowanych adopcją, ale w przypadku niektórych trzeba robić wyjątki. Jeśli spodoba się Szekspirowi i zmiana miałaby być na lepsze to pies zostanie. Jeśli nie wszystko się spodoba, a będzie istniała możliwość dostosowania do potrzeb psa to poczekamy na dostosowanie. Szekspir ostatnio trochę smutny, bardziej garnie się do ludzi i chce być blisko domu.
-
Baj już zdrowy. W łokieć musiał się mocno gdzieś uderzyć (niedowidzi i jest prawie głuchy), wszystko już w porządku. Przy okazji badań wyszło jakieś nieleczone zapalenie prawdopodobnie oskrzeli (schronisko?), stąd też kaszel i ksztuszenie się. Pies dostawał antybiotyk w zastrzykach i przeciwbólowe 2 tygodnie, maść rozgrzewającą, miał robione inhalacje i jeszcze inne, ale już nie pamiętam. Te oczy koniecznie trzeba robić jeszcze raz, bo cały czas powieki podrażniają i jest dużo wydzieliny, dojdzie do zapalenia rogówki. Zrobiono je tragicznie, szkoda, że w ogóle ktoś grzebał. Odwlekamy w czasie, bo za dużo tych narkoz już było (trzy w schronisku, u nas jedna przy czyszczeniu rany po kastracji), ale zrobić musimy. Chyba, że kardiologicznie nie da rady. Na razie przemywanie kilkanaście razy dziennie, leki ochronne i przeciwzapalne w kroplach i tłustych maściach bezpośrednio do worka spojówkowego i na powieki, mało to daje, bo ciągle jest drażnione. Zdjęcia Baja sprzed tygodnia, wg nas metamorfoza, ten pies gdy przyjechał wyglądał jak wieszak i jadł mydło. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/403/38151530353818968957510.jpg/"][IMG]http://img403.imageshack.us/img403/6500/38151530353818968957510.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/840/38411430353944302278310.jpg/"][IMG]http://img840.imageshack.us/img840/5081/38411430353944302278310.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
-
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
[B]Wirtualni opiekunowie[/B] Opiekę wirtualną zapewniają: [LIST] [*][B]Aneta R. — Pabianice (grudzień.2011) — 100 zł[/B] [/LIST][B]Darowizny celowe przekazane zostały przez:[/B] grudzień 2011: [LIST] [*]Aneta R, 100 zł opieka wirtualna nad Lusią ze schroniska w Pabianicach — Pabianice [*]Katarzyna K, 30 zł Lusia — Ozorków [*]prośba o anonimowość, 15 zł dla niewidomej Lusi [*]Agnieszka G, 15 zł Lusia — Bydgoszcz [*]Sylwia Z, 30 zł Lusia — Dąbrowa [*]Izabella W, 30 zł Lusia — Pabianice [/LIST] listopad 2011: [LIST] [*]Radosław B, 10 zł Lusia bez oczu — Rumia [*]Ewa Sz, 20 zł dla Lusi — Sławatycze [*]Alicja W-B, 30 zł dla Lusi — Kraków [*]Katarzyna T-K, 10 zł dla Lusi — Myszków [*]Agnieszka B-T, 20 zł dla Lusi — Opole [*]Karolina J, 20 zł Lusia [*]Jolanta Maria K, 30 zł dla Lusi — Blachownia [*]Aneta R, 50 zł na bernardynkę Lusię — Pabianice [*]Anna Magdalena K, 10 zł Lusia — Pabianice [*]Ewa M, 50 zł dla Lusi [*]Justyna K, 30 zł dla Lusi — Sosnowiec [*]Agata P, 10 zł Lusia — Siemianowice Śląskie [*]Laura K, 16 zł dla Lusi bez oczu — Jedlnia Letnisko [*]nastolatki dla Lusi bez oczu, 10 zł — Gdynia [/LIST] październik 2011: [LIST] [*]Anna S, 10 zł Lusia — Świnoujście [*]Patrycja K, 5 zł Lusia — Sosnowiec [*]Ewelina Paulina R, 10 zł Lusia — Miastko [*]MALWA, 121,90 zł Lusia — Poznań [*]Anna Maria Dz, 10 zł Lusia — Gorzów Wlkp. [*]Paulina H, 10 zł Lusia [*]Krzysztof K, 20 zł Lusia — Kraków [*]Irenaka, 100 zł dla Lusi w imieniu Pani Ewy M. [*]200 zł, Lusia + Eliza z Tuczna [*]Klaudia C, 23 zł dla Lusi — Tychy [*]Paulina S, 20 zł Lusia — Warszawa [*]Łukasz Ż, 20 zł Lusia — Wólka Kosowska [*]Paulina Joanna M, 10 zł Lusia — Pabianice [/LIST] wrzesień 2011: [LIST] [*]ARESEKSE, 80 zł Lusia — Lublin [*]abdul03, 10 zł Lusia bez oczu — Ustronie [*]Azazel44, 25 zł Lusia — Warszawa [*]ARESEKSE, 20 zł Lusia — Lublin [*]Izabella W, 20 zł Lusia — Pabianice [*]Patrycja S, 10 zł Lusia — Katowice [*]Iwona K, 100 zł aukcja charytatywna dla Lusi — Leszno [*]Karolina W, 10 zł Lusia — Kędzierzyn Koźle [*]Małgorzata Ewa Sz-K, 50 zł dla Lusi — Opole Lubelskie [*]Anna K, 192,77 zł dla Lusi — Brooklyn, NY [*]Magdalena P, 230 zł dla Lusi — zbiórka charytatywna [*]Krystyna T-K, 10 zł dla Lusi — Myszków [*]wpłata za pośrednictwem Payu SA, aukcja charytatywna dla Lusi 100 zł [*]Michał M, 30 zł dla Lusi — Pabianice [*]Danuta L, 50 zł dla Lusi — Gdańsk [*]Agata Ewa K, 10 zł Lusia — Kutno [*]Anna M, 50 zł Lusia — Włocławek [*]Katarzyna W, 50 zł dla Lusi — Warszawa [*]BARBASHA, 60 zł aukcja charytatywna dla Lusi — Katowice [*]wpłata za pośrednictwem Payu Sa, 210 zł aukcja charytatywna allegro Lusia — Polska [*]arturo6666, 10 zł aukcja charytatywna Lusia — Łódź [*]AGA 2008_2009, 10 zł darowizna dla Lusi — Sułoszowa [*]Agnieszka Bożena W, 20 zł dla Lusi — Warszawa [*]ELAJA, 50 zł dla Lusi — Krzeszowice [*]Ewelina Z, 10 zł Lusia — Jordanów [*]Marzena F, 30 zł Lusia — Gdynia [*]Ciotka Werka, 50 zł dla Lusi — Łódź [*]Pabianicka Skarpeta, 233 zł dla Lusi — zbiórka charytatywna [*]Pabianicka Skarpeta, darowizna rzeczowa, karma dla Lusi [/LIST][B]Wydatki:[/B] grudzień 2011: [LIST] [*]200 zł — sucha karma, jeden posiłek gotowany, grudzień 2011 — wyżywienie [*]28 zł — zabezpieczenie przeciwko insektom — lecznica weterynaryjna [*]30 zł — odrobaczenie — lecznica weterynaryjna [/LIST] listopad 2011: [LIST] [*]200 zł — sucha karma, jeden posiłek gotowany, listopad 2011 — wyżywienie [*]129 zł — leki wg recept — apteka [*]280 zł — konsultacje okulistyczne, usg, morfologia, biochemia — lecznica weterynaryjna [*]220 zł — wyjazd z psem do lecznicy we Wrocławiu — transport [/LIST] październik 2011: [LIST] [*]160 zł — wizyta poadopcyjna, koszt paliwa — inne wydatki [*]100 zł — konsultacje weterynaryjne, zdjęcie szwów, morfologia, steryd, antybiotyk x 2 — lecznica weterynaryjna [*]56 zł — produkty żywnościowe do gotowania posiłków — wyżywienie [*]80 zł — konsultacje wet w Łodzi — lecznica weterynaryjna [*]110 zł — wyjazd z psem do lecznicy w Łodzi — transport [*]48 zł — maść lecznicza na nos z antybiotykiem — lecznica weterynaryjna [*]117 zł — ryż, wołowina, włoszczyzna suszona, jajka, maślanka, masło — wyżywienie [*]72 zł — maść do oczu optimmune x 1 op. — lecznica weterynaryjna [*]50 zł — wizyta domowa lekarza — lecznica weterynaryjna [*]288 zł — histopatologia — lecznica weterynaryjna [/LIST] wrzesień 2011: [LIST] [*]760 zł — konsultacje weterynaryjne, narkoza, kroplówka, biopsja skóry, usg jamy brzusznej, morfologia, biochemia, leki (w zastrzykach: steryd, antybiotyk x 6, witaminy x 12, przeciwbólowe x 4, maść), — lecznica weterynaryjna [*]144 zł — maść do oczu optimmune x 2 op. — lecznica weterynaryjna [*]170 zł — konsultacje, morfologia, biochemia, zabiegi medyczne — lecznica weterynaryjna [/LIST] -
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
obcykamy, tylko niech będzie trochę sucho, bo Luśka nie ma przy takiej pogodzie powalającego wygladu ;) Dzisiaj niestety nie udało się po raz kolejny dziewczynie. Do niej i do Barnaby, jej kolegi z zagrody, przyjechali goście. Barnaba jedzie do nowego domu za dwa tygodnie, Lusia zostaje. Będzie jej smutno strasznie, psy są bardzo zżyte. Po wyjeździe Barnaby spróbujemy wprowadzić do zagrody Lusi Lincolna. Ktoś powinien przetrzepać Lincolnowi skórę i Lusia doskonale do tego się nadaje (jest najostrzejszą suką do psów, jaką teraz mamy). Lincon akurat jej nie zrobi nic, woli straszyć ludzi. Często udaje nam się osiągnąć z trudnym psem więcej za pomocą drugiego, zsocjalizowanego psa niż za pomocą własnej siły rażenia. Zdjęcia Lusi zrobimy ładne, nie podkreślające kalectwa. Jednak nie wiem, czy to jest dobre. Ludzie naprawdę odwracają wzrok na jej widok i nie potrafią poradzić sobie z emocjami. Dzisiaj było podobnie, pomimo tego, że rodzina wcześniej widziała zdjęcia. Luśka wszystkich serdecznie pozdrawia i informuje, że czuje się świetnie, nie nudzi się wcale, nienawidzi ostatnio labradora Spota i będzie próbowała jednak go dorwać, trzy przęsła (panel) są do wymiany, bo powyginała druty gdy sięgała do innych psów. Po sylwestrowych wystrzałach wiemy, że dziewczę nic sobie nie robi z tego, sen ma mocny i spokojny, można walić nawet nad głową. Poniżej zamieszczamy pełne rozliczenie finansowe, jeśli coś się nie zgadza b. prosimy o skorygowanie, bo księgowa zamyka rok. -
Rozliczenie wpływów i wydatków dla Lincolna (5/07/11/LINCOLN) na dzień 31 grudnia 2011: Wirtualni opiekunowie: Opiekę wirtualną zapewniają: zbiórka charytatywna wolontariuszy — (październik.2011) — 409 zł zbiórka charytatywna wolontariuszy — (sierpień.2011) — 611 zł zbiórka charytatywna wolontariuszy — (lipiec.2011) — 500 zł Darowizny celowe przekazane zostały przez: grudzień 2011: Brak darowizn LINCOLN listopad 2011: Brak darowizn LINCOLN październik 2011: 409,20 zł, na karmę i potrzeby związane z utrzymaniem Lincolna — wolontariusze dogomania, Polska wrzesień 2011: Brak darowizn LINCOLN sierpień 2011: Anna B, 5 zł wybieg dla Lincolna — Warszawa BUDRYSEK, 30 zł wybieg dla Lincolna — Żywiec ranias, 25 zł wybieg dla Lincolna — Zator ALDRUMKA, 20 zł wybieg dla Lincolna — Warszawa Małgorzata R, 15 zł wybieg dla Lincolna — Warszawa Bogumił Krzysztof B, 20 zł wybieg dla Lincolna — Warszawa AIMEZ_MOI, 15 zł wybieg dla Lincolna — Szydłowiec Krzysztof J, 2,41 zł wybieg dla Lincolna — Katowice Elżbieta Maria G, 20 zł wybieg dla Lincolna — Warszawa ciotka Werka, 24 zł wybieg dla Lincolna — Łódź Magdalena Anna S, 420 zł karma dla Lincolna — Lublin AGRA - POMORZE Sp. z o.o, 15 zł wybieg dla Lincolna — Bydgoszcz lipiec 2011: 500 zł opieka, leczenie, utrzymanie bernardyna Lincolna — dogomania Wydatki: grudzień 2011: 220 zł — sucha karma, jeden posiłek dziennie gotowany, grudzień 2011 — wyżywienie 34 zł — zabezpieczenie przeciwko insektom — lecznica weterynaryjna listopad 2011: 200 zł — sucha karma, jeden posiłek gotowany, listopad 2011 — wyżywienie 40 zł — zapas słomy na zimę do kojca — inne wydatki październik 2011: 200 zł — sucha karma, jeden posiłek gotowany, październik 2011 — wyżywienie wrzesień 2011: 200 zł — sucha karma, jeden posiłek gotowany, wrzesień 2011 — inne wydatki 30 zł — odrobaczenie — lecznica weterynaryjna 1780 zł — materiały do budowy zagrody — inne wydatki sierpień 2011: 170 zł — sucha karma, jeden posiłek gotowany, sierpień 2011 — wyżywienie 60 zł — konsultacje — lecznica weterynaryjna lipiec 2011: 36 zł — odpchlenie — lecznica weterynaryjna 93 zł — makaron, jajka, mięso, olej, maślanka, warzywa — wyżywienie 586 zł — kastracja, chirurgiczne usunięcie wrośniętego w poduszkę pazura i oczyszczenie ropnia, płukanie uszu, usg, badania diagnostyczne, wymazy z oczu i uszu, antybiogram, leki — lecznica weterynaryjna 85 zł — morfologia i biochemia krwi — lecznica weterynaryjna (sucha karma brit adult lub brit adult large od grudnia 2011 droższa, płaciliśmy za worek 15 kg 75-78 zł, płacimy 87-89,50 zł)
-
Lincoln jest psem agresywnym. Coś poszło nie tak, gdy był młody i pewne nieporządane zachowania zamiast natychmiast eliminować były utrwalane. Bernarddyn w wieku ok. 5 lat jest już ukształtowany psychicznie i praktycznie nie do naprawienia. Gdyby był młodszy to szanse zupełnie inne. Można zyć z psem agresywnym, ale musi zostać spełniony jeden warunek: trzeba mieć bezwzględną kontrolę nad psem! Nie można odczuwać ze strony takiego psa żadnego zagrożenia! Agresywny może sobie być, ale nie w stosunku do swojego opiekuna. Człowiek odpowiada za psa i za zagrożenie jakie pies może stwarzać innym ludziom. Warunek bezwzględnej kontroli nad Lincolnem jak na razie nie został spełniony. Inna sprawa to zasadność "trzymania" przez organizację osobnika nieadopcyjnego i agresywnego. To są pieniądze, czas, miejsce na kolejne ok. 5 lat. O ile stare psy mają jednak jakieś przynajmniej hipotetyczne szanse na nowe domy, to Lincoln żadnych.
-
Bycie fundacją zobowiązuje przede wszyskim do troski o zwierzęta, które ma się pod swoją opieką. Wy i my pomagamy bezpańskiemu zwierzęciu. Lincoln nie potrafi podziękować sam, ani Wam ani nam. Po kilkumiesięcznych obserwacjach, po testach, pracy z psem, po zastosowaniu znanych nam metod, po sprawdzaniu zachowań podczas prowokowanych sytuacji potencjalnie stresujących, jednoznacznie stwierdzamy, że Lincoln jest psem niebezpiecznym dla ludzi. Atakuje i gryzie, również gdy ma możliwość wycofania się. Na swoim terenie rzuci się na każdą obcą osobę i nie będzie reagował na komendę odwołującą, może przekierować agresję na bezpośredniego opiekuna (na znane sobie osoby). Metody dotychczasowo skuteczne, czyli w razie chęci ataku: zamieranie w bezruchu, odwracanie spojrzenia, ręce wzdłuż ciała, itd zawiodły, tzn. podczas wysyłania sygnałów jednoznacznie uspokajających opiekun został zaatakowany i ugryziony. Pies pobudza się dość szybko i w momentach silnego napięcia nie radzi sobie (nie panuje nad sobą). Żeby rozładować nagromadzoną energię demoluje, rozwala, rzuca się na ogrodzenie (podczas burzy, huków, petard, itp. panika zagrażająca życiu, może zawiesić się na ogrodzeniu i zranić (nie da sobie wtedy pomóc, nie pozwoli się dotknąć), próbuje sforsować i jeśli się uda będzie biegł na oślep przed siebie). U nas poza różnymi incydentami, po których żyjemy, nie doszło na razie do niczego poważnego, ale jedynie dlatego, że obchodzimy się z Lincolnem jak z jajem. Ale dojdzie prędzej czy później, jest to tylko kwestia czasu, bo nie sposób przewidzieć do końca wszelkich reakcji psa na różne sytuacje. Wszystko może spowodować, że pies poczuje zagrożenie (coś tam w mózgu nagle zaskoczy, jakiś przebłysk z przeszłości, jakieś skojarzenie) i pies zaatakuje. Kilka razy opiekunka była poważnie już straszona (delikatnie mówiąc!). Podsumowując: jakikolwiek sprzeciw może wywołać i często wywoluje reakcję ataku. To jest za dyży i za silny pies, żeby się z nim bić, jest od nas silniejszy. Lincoln jest zdrowy, zadbany, wybiegany i zadowolony. Jest bardzo ładny. Patrząc na niego, gdy śpi trudno uwierzyć, że stanowi tak poważne zagrożenie dla ludzi. Ma do dyspozycji dużą wybudowaną specjalnie dla niego zagrodę i kojec (dla bezpieczeństwa podczas burzy). Nie zawsze pozwala wejść do siebie i nie zawsze pozwala wyjść (to już poważniejsza sprawa i bardziej niebezpieczna). Nie ma naszej decyzji o eutanazji, jest sugerowana eutanazja. Cały czas szukamy sposobu na życie z Lincolnem pod jednym dachem. Mimo nacisków lekarzy i szkoleniowców nie jesteśmy na dzień dzisiejszy gotowe do uśpienia psa. Mamy jeszcze za miękkie serca. Może stwardnieją, gdy Lincoln pogryzie nas do dotkliwie.
-
*Pabianice* bernardynka Lusia BEZ OCZU !!!!!!!!!!!!!!!!
Fundacja BERNARDYN replied to piechcia15's topic in Już w nowym domu
[quote name='MALWA']Witam! Zrobiłam bazarek dla Lusi! [URL]http://www.dogomania.pl/threads/219897-NOWE-KSIĄŻKI-NA-LUSIĘ-BEZ-OCZU!!!-Do-29.12.2011r.-g.-22.00.?p=18255214#post18255214[/URL] Może ktoś kupi nową, ciekawą książkę o zwierzętach? Serdecznie zapraszam![/QUOTE] Ślicznie w imieniu Lusi dziękujemy :lol::lol::lol: Domów chętnych nie ma, zapytań nie ma. Luśka roznosi nam ośrodek, trudno spotkać ją w jednym miejscu, jest wszędzie i z każdym szuka zaczepki :evil_lol: Wydawałoby się, że kaleka, biedna, schorowana, a Ona ma to w nosie i coraz lepsze zdanie o sobie. Na pewno sądzi, że jest najładniejsza. Barnaba, z którym jest w zagrodzie, wpatrzony w nią jak w obrazek, taka jemu trafiła się ostra kobita!!! Barnaba, który był już od jakiegoś czasu spokojnym i niekłopotliwym psem, teraz przeżywa drugą młodośc i razem z Lusią awanturują się od rana do nocy. Jest ekstra!!!!!!!!!!!!!!!!!! A tak poważniej, to sunia najchętniej zamordowałaby wszystkie psy na terenie i poszła szukać następnych. Szanuje tylko Barnabę, bo duży i lubi fuknąć. Życie jej się podoba, jedzenie smakuje, z resztą nie ma za dużo czasu na grymasy, bo musi pilnować całego ogrodzenia, a trochę tego jest. Jeśli jesteśmy na nią skazani to musimy kupić stopery do uszu, bo hobby szczekanie niesie daleko :evil_lol: -
Kordo w porządku, wygląda pięknie i dostatnio, bardziej benkowo, bo przytył. Tylko te domy, które zgłaszają się to nie dla takiego psa. Cały czas pokutuje w społeczeństwie mit dużego miśka, co to do dzieci, kotów i co kto jeszcze ma chodzącego w domu i zagrodzie. Kordo mimo ogłady, jakiej nabrał, jest z tych z charakterem i właściciel nie może być miękki, a już o żadnym drobiazgu (koty, kury, raczkujace dzieci, itp) nie ma mowy. Pierwszy dom odpadł, drugi zastanawia się, ale mają dwa dorosłe psy i raczej nie dadzą sobie rady. Szukamy dalej. Trochę nam drogo, tym bardziej, że trzeci miesiąc i teraz czwarty będziemy płacili z własnych kieszeni. Mieliśmy zabrać psa po dwóch miesiącach, ale nam szkoda targać, bo ma bardzo dobrze, jest spokojny, zadowolony i chyba na pewno sa to najlepsze miesiące w jego dotychczasowym życiu. Na terenie szkoły jest jedynym hotelowanym psem plus sześć pana Marka, a u nas jednak jest znacznie więcej i byłaby krzywda.
-
[quote name='ANETTTA']cieżko wybierac który bardziej w potrzebie [URL]http://www.dogomania.pl/threads/219922-Lena-urocza-staruszka-chora-za%C5%82amana-bez-wi%C4%99kszych-szans-na-ostatnie-godne-dni[/URL][/QUOTE] na jej wątku Ulv chyba coś będzie robiła, poczekamy na jej działania, jeśli nie to daj Anetka szybko znać telefonicznie, jeśli schronisko nie będzie robiło przeszkód to trzeba biegiem zabrać, jeśli będzie robiło to też daj znać, pomożemy
-
Długo zwlekaliśmy, żeby napisać, ale w końcu trzeba. Lincoln nie zostanie przez nas oddany do żadnej adopcji. Jest psem niebezpiecznym. Konsultowaliśmy zachowania z różnymi szkoleniowcami ( w tym dyplomowanymi treserami psów) i opinia jest jednoznaczna: zbyt duże ryzyko pogryzienia ludzi. Przy tej wielkości i masie istnieje zagrożenie życia. Pies stanowi również zagrożenie dla bezpośredniej opiekunki. Lekarze i treserzy sugerują eutanazję.
-
Wszystkie pieniądze dotarły :loveu::loveu::loveu: uzupełnimy na dniach rozliczenia. Póki co allegro dla Kluseczki: [URL]http://allegro.pl/fundacja-bernardyn-kochana-suczka-do-adopcji-i2010527160.html[/URL] jest tak śliczna i kochana, że oddamy tylko do najlepszego domu (są już pierwsze telefony, ale umawiamy po świętach, żeby uniknąć Kluski w postaci prezentu pod choinkę)
-
bernardyn Jankes-Klaudiusz szuka domu
Fundacja BERNARDYN replied to esperanza's topic in Już w nowym domu
[quote name='esperanza']Zgodnie z informacją od Telekarmy zamówienie nr 5570562 powinno dotrzeć 13.12.[/QUOTE] Dotarło, wszystko w porządku :lol: Mocno trzymajcie kciuki w środę po świętach!!!! Klaudiusza odwiedziła rodzina zainteresowana adopcją, z okolic Bełchatowa, rzut beretem od nas. Klaudiusz pokazał się z jak najlepszej wg siebie strony; szalał ze szczęścia do mężczyzny, warczał :angryy:, ale nikogo nie pogryzł. Ludzie doświadczeni, chodzi im właśnie o psa ostrzejszego, ale nie wariata. Klaudiusz miałby do zagospodarowania dwa ogrodzone hektary terenu i jego zadaniem byłoby m.in. stróżowanie, do czego jest stworzony! Jego marzeniem jest ciekanie, gonienie, kopanie dołów i szaleństwa. Ludzie chcieliby adoptować od razu dwa psy, jednak Fela, z którą Klaudiusz jest w parze pojutrze jedzie do nowego domu i nie mamy suki, której jesteśmy pewni, że Klaudiusz nie pogryzie. Umówiliśmy się, że najpierw Klaudek zaklimatyzuje się i poznają się wzajemnie (przejmą kontrolę nad psem), a my w tym czasie poszukamy odpowiedniej suki. W środę Klaudiusz jedzie ze swoją opiekunką do potencjalnie nowego domu. Jeśli na miejscu wszystko będzie wyglądało tak, jak w opowieściach, to pies od razu zostanie. Gdyby cokolwiek działo się źle (to dość trudny pies) to jesteśmy właściwie na miejscu. allegro Klaudiusza: [URL]http://allegro.pl/fundacja-bernardyn-mlody-pies-do-adopcji-i2010526280.html[/URL] -
Dwa psy od nas jadą do nowych domów, będziemy mieli dwa wolne miejsca. Możemy zabrać dwie suki. Planujemy z Wojtyszek i tę z N. Targu (jeśli jeszcze tam jest). Jeśli są bardziej potrzebujące to proszę dajcie znać. W sprawie suki potencjalnie agresywnej ze schroniska w Tomaszowie Mazowieckim będziemy kontaktowali się z wolontariuszami i schroniskiem po świętach. Pewnie pojedziemy osobiście zobaczyć w czym problem. Suka pogryzła pracowników i w obecności osób zainteresowanych adopcją ugryzła kierowniczkę. Rozmawialiśmy telefonicznie z osobami, które wtedy były i chciały ją adoptować, ze względu na to ugryzienie i obecność w domu dwóch innych psów nie zdecydowały się. W każdej chwili możemy zabrać sukę z Pawłowa (mimo, że kierownik wyrywny i za każdym razem gdy dzwonimy rzuca słuchawką). Jest ustalone z gminą, do której należy pies. Warunki w schronisku wg informacji wolontariuszki dobre, suka wycofana ale daje radę. Jest pilnowana na miejscu przez osobę z zewnątrz. Spróbujemy ogłosić do adopcji z poziomu schroniska i szybko ustalić co nieco z kierownikiem zanim się rozłączy. Jedno awaryjne miejsce zawsze trzymamy wolne, ale to już naprawdę dla psa w stanie krytycznym. Serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy dziewczyny za bazarki. To duża pomoc, za wszystkie pieniądze kupujemy od razu jedzenie.
-
[quote name='sylwia1982']ja również nawiązałam kontakt z fundacją bernardyn na mojego maila fundacja nie odpisała, fundacja uaktywniła się na wydarzeniu Belli na fb i na wydarzeniu fundacja napisała że najlepiej będzie jak Bella trafi do schroniska w Radysach, a póżniej ja miałam pilnować żeby Belli włos z głowy nie spadł w tym schronisk. [/QUOTE] Zwracamy się do Pani z prośbą o nie przypisywanie nam rzeczy, które nie miały miejsca. Między sugestią, że wg nas pies musi zostać jak najszybciej odłowiony i umieszczony w bezpiecznym miejscu (np. schronisko, za pobyt w którym prywatne osoby nie będą płaciły), a wskazaniem Radys jako najlepszego wyjścia jest różnica. Przykro nam, że nie mamy możliwości jechania natychmiast po psa, którego ktoś mailem lub telefonicznie zgłasza. Chcielibyśmy, żeby wszystkie bernardyny w potrzebie były bezpośrednio pod naszą opieką, ale to raczej nierealne. Maili o natychmiastową pomoc ( czyli: pojechanie, odlowienie, zabranie do siebie, leczenie, wyżywienie, robienie codziennie przy psie i zapłacenie po drodze za wszystko) mamy codziennie po kilka, drugie tyle to telefony, również z wyzwiskami i pogróżkami, jeśli nie wsiadamy od razu do samochodu, zeby jechać. Nie da się tak. Fundacja pomoga w miarę możliwości. To nie na nas ciąży z ustawy obowiązek zabezpieczenia błąkających się bezdomnych zwierząt. Tak, jak napisaliśmy Pani: jeśli możemy bezpośrednio pomóc to pomagamy, jeśli nie to sugerujemy sposób działania w naszym odczuciu właściwy. Jeśli osoba bezrobotna, bez pieniędzy, w wynajmowanym domu, bez pomocy otoczenia (wg tego, co Pani sama napisała) zgłasza problem psa błąkającego się zimą przy jezdni, gdzie (jak sama pisze) nie ma możliwości złapania go i umieszczenia w bezpiecznym miejscu, to co wg Pani należy zrobić? Łatwo zrzucać odpowiedzialność na innych. Jesteśmy w kontakcie ze schroniskiem Hajnówka. Jesteśmy w kontakcie z większością schronisk w Polsce, gdzie aktualnie przebywa wiele psów podobnych do bernardynów. Sukcesywnie zabieramy te, które w warunkach schroniskowcych mają małe szanse na przetrwanie. Mamy obecnie 72 miejsca, fizycznie jesteśmy w stanie zimą zajać się ok. 60 psami, w tej chwili jest już kilka więcej. Nie jesteśmy jednostką budżetową, nie zatrudniamy pracowników, nie mamy 1% z tytułu opp. Fundacja jest utrzymywana za nasze prywatne pieniądze i datki społeczeństwa. Czas poświęcony pomocy psom w potrzebie jest naszym prywatnym czasem, poza godzinami pracy zawodowej i nie różnimy się niczym od przeciętnej miłośniczki zwierząt. Może jedynie tym, że nie wymagamy od innych, gdy na swojej drodze widzimy błąkającego się psa. Dla Pani temat suki właściwie zamknięty, na nasze ręce czekają następne, w dużo gorszym stanie. Pozdrawiamy wszystkich. P.S. W sprawach zagrożenia życia psa skuteczniejszy jest telefon. Fundacja nie uaktywnia się, lecz zawsze jest aktywna, może niekoniecznie tam, gdzie życzy sobie tego Pani.