Jump to content
Dogomania

Fundacja BERNARDYN

Members
  • Posts

    243
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fundacja BERNARDYN

  1. Lalka od nas, suka z podejrzeniem padaczki, zabrana ze schroniska w Myszkowie jedzie w piątek do nowego domu, do Wrocławia. W tym domu niedawno umarła starsza suka bernardyn Helena, nowotwór. Wydaje nam się, że jest to ta Helena, która miała wątek na dogo. Ponieważ w adopcję Lalki bardzo zaangażowani są ludzie, którzy przygarnęli ją z ulicy przed schroniskiem, więc oni sami pojadą z sunią i na miejscu wszystko dokładnie sprawdzą i ustalą z nowymi właścicielami, to będzie lepsze niż jakakolwiek wizyta przedadopcyjna. Lalka ich doskonale zna i jeśli coś nie będzie pasowało to sobie po prostu wrócą. Nowy dom zaangażowany i oczekuje z niecierpliwością.
  2. Dotarła do nas karma Hills dla małego z osłoną gastro dla psów leżących, je o dziwo chętnie, to są smaczne karmy :lol: Lekarz opróżnił pęcherz z zalegającego moczu i przymierza się do założenia cewnika w piątek. Dzisiaj nie, bo trzeba by założyć też kołnierz, a piesek jeszcze niespokojny. Najbardziej denerwuje się, że ktoś będzie dotykał TO miejsce, musiało wcześniej b. boleć. Rano dostaje metacam, wieczorem tramal i mimo tego głośno płacze, gdy źle się ułoży. Ale za to zaczął się trochę kręcić i bardzo dobrze. Kręgosłup jest dobrze usztywniony operacyjnie, a dzięki wierceniu łatwiej uniknąć odleżyn. To wiercenie przez zastrzyki przeciwbólowe, ale potrzymamy go trochę na nich, bo psychicznie nich złapie oddech. W ogóle miał chłopczyk wielkie szczęście w nieszczęściu. Błyskawicznie trafił do lecznicy w Koninie, gdzie zrobiono dobre rtg (cyfrowe) i właściwie lekarz zdiagnozował, potem natychmiast został przewieziony do b. dobrego ortopedy w Gnieźnie i wykonano porządną operację. Schronisko zawalczyło o to życie i od nas głęboki ukłon za takie działanie i szacunek! P.S. zjadł całego buta i podeszwę z drugiego, to krzesło na zdjęciach przykryte kołdrą to specjalnie tam stoi, to jest jego budka, gdzie chowa głowę i jest fajnie (pies raczej na pewno z budy, sierść wokół szyi jest lekko wytarta od obroży) P.S. Jeśli można prosić to lepiej kupić te podkłady, bo my z tej wsi przy takim śniegu prędko nie wyjedziemy, jesteśmy zasypani. Podkłady b. potrzebne, zamówiliśmy dwie duże paczki ligniny w arkuszach, bo też cały czas będzie potrzebna i jednak tańsza niż podkłady, do wyciskania kału, do osuszania z moczu, do podkładania, itd, poszło nam już pół paczki. Wieczorem było lekkie mycie (przecieranie mokrą gąbką) i suszenie sierści z moczu i kału. Skóra pod sierścią jest odparzona. Nie bał się suszarki. Na odparzone jajka i odbyt mamy już maść z antybiotykiem. Rano na koncie było dla małego 70 zł, zbiera na materac.
  3. a za drzwiami na Niego czekają... większość kiedyś też była wnoszona. Bądźmy dobrej myśli
  4. Był rano lekarz i jutro też będzie. W morfologii stan zapalny, wyniki biochemii jutro z lekarzem. Jest gorączka i obrzęk, ale ma prawo bo operacja poważna. Gorzej, że mocz i kał przelewowo, zwieracze nie pracują. Kupa wyciągana ręcznie, piesek nie protestował bo nie ma czucia, mocz tak samo, cały czas wycieka. To jest poważna sprawa, bo jak z tym żyć? Tylne łapy bezwładne, ale jest głębokie czucie. Pies bardzo tkliwy na ból i aż w takim bólu być nie może. Został wprowadzony środek przeciwbólowy, utrzymujący stan na granicy, jest dyskomfort zniechęcający do gwałtownych ruchów, ale nie ma cierpienia. Dzięki temu można jakoś przekładać z boku na bok, chociaż nie jest to łatwe i Norton protestuje, ale mniej teraz boli i jakoś nam idzie. Przekładać trzeba co pół godziny, bo idą odleżyny. Nie chciał nic jeść i to fajnych rzeczy, zwątpił przy białym serze i poddał się. Teraz dostał ryż z mięsem, zjadł z ręki trochę mięsa. Pije dużo. Piesek psychicznie wiadomo, musi odpocząć, ale z psychiką damy radę. Gorzej co dalej. Może nie wstać, może wstać i nie kontrolować załatwiania się no i jeśli przyjdzie długo leżeć możemy nie dać rady z odleżynami. Pojutrze dostaniemy dla niego butlę octeniseptu na odparzenia i do przymoczek na odleżyny. Materac jest potrzebny, jeśli wpłynęłyby na nasze konto jakieś pieniądze dla niego to kupimy (na razie nie ma wpłat), chyba, że ktoś się zlituje i sprezentuje. Jeśli chodzi o rozerwanie pazurami to można położyć coś bawełnianego, potem podkład i będzie ochrona. Mamy po Natalce matę wchłaniającą mocz, jest pod prześcieradłem u Nordika, dzięki temu pies nie leży w mokrym. Wrzucę kilka zdjęć z dzisiaj, chyba, że nie dam rady. Ogólnie jest tak sobie, ale zrobimy wszystko co trzeba. Wg nas on ma nie więcej niż rok, to młode dziecię.
  5. Nie wiem co z materacem, chyba jest naprawdę potrzebny, bo stan poważniejszy niż myślałam. Może damy radę bez niego, mam dużo miękkich legowisk, kołder i takich innych...chociaż dzisiaj nie ma szans, żeby pozwolił się przełożyć na drugi bok. Że jest po skomplikowanej operacji dowiedziałam się, gdy zobaczyłam wygolony tył i szwy. Wcześniej nie było czasu na szczegółowe omawianie, bo najważniejsze było, żeby piesek szybko przyjechał. I dobrze się stało, że zadzwoniono do nas, bo akurat było domowe jedno miejsce i nie ma w tej chwili u nas ciężko chorych psów. Trochę niedobrze, że Norton nie pozwoli się TAM dotykać, marszczy się i ma ochotę ugryźć, ale to może na razie, bo jestem obca baba dla niego. Boli go, ale w takich wypadkach nie podaje się leków przeciwbólowych, bo pies musi leżeć. Ja wiem, że to strasznie brzmi, ale jak inaczej? Natalka z kompresyjnym złamaniem też nie dostawała nic przeciwbólowego żeby utrzymać na leżąco. Było mówione, że będzie leżała jakieś 2 tygodnie, a w końcu leżała prawie 3 miesiące. No i wstała. Ale u Natalki nie było tak poważnego złamania i nie było operacji na kręgosłupie. Muszę najpierw porozmawiać z lekarzem, trzeba zrobić biochemię, sprawdzić przede wszystkim nerki.
  6. Już jest i śpi, biedny wystraszony. Ciężko to wygląda. Pies po wypadku. W wypisie z 3.02 złamanie ostatniego kręgu lędźwiowego z przemieszczeniem, porażenie kończyn tylnych, brak odruchów, brak odruchu kroczowego. W wypisie z 7.02 operacyjne nastawienie złamania, usztywnienie wyrostków stawowych sąsiadujących kręgów przy pomocy drutów doszpikowych, diagnoza: kompresyjne złamanie kręgosłupa z odłamami, krąg L7 Na razie nie znamy się jeszcze z Nortonem. Tyle, co zauważyłam to nietrzymanie moczu, nie kontroluje pęcherza, cały czas kropelkami cieknie, wygląda na atonię. Tyłu nie pozwala dotknąć, nie wolno nawet patrzeć, a sam zerka z przestrachem, boli go. Są odleżyny na obu bokach, jajka mocno podrażnione i spuchnięte, pewnie nie lepiej w pachwinach, ale nie mogłam zobaczyć. Położyliśmy pieska na miękkim i czystym, po godzinie wszystko mokre od moczu, cały bok mokry. Między nogi włożyłam ligninę, ale i tak cieknie bokami. Potrzebne podkłady i z tymi pampersami to dobry pomysł, jutro kupię na próbę. Napił się wody, nie chciał jeść i pani kierowniczka mówiła, że nie ma apetytu. To tyle, nic więcej nie wiem na razie. Jutro rano przyjedzie lekarz to będę mądrzejsza. Martwię się tym nietrzymaniem moczu.
  7. Mamy cały czas niedokrwistość po sterydzie, poprzednio szybko wróciło do normy po odstawieniu, teraz utrzymuje się. Dostaje m.in. żelazo. Było pytanie o adopcję, ale warunek, że pies musi być na tyle zdrowy, żeby nie trzeba było jeździć po kraju do specjalistów, tylko ewentualnie podawać leki. Tego uczciwie nie możemy obiecać przy żadnym psie, tym bardziej przy suni. Lusia z Lincolnem razem.
  8. Nikt nie był do tej pory zainteresowany adopcją Marcina. Wcale nie dziwne: stary, głuchy, ślepy i garbaty. Tu potrzebny koneser. Wygląda bardzo dobrze, wyniki krwi bardzo dobre, nie ma cukrzycy, co nam się podejrzewało. Gdy nie śpi to ostatnio awanturuje się, ale krótko, bo ziewa i zasypia. Zdjęcia nowe gdy trochę obrobimy się, bo znowu dzisiaj przyjechało wystraszone nieszczęście. P.S. Opada ta fałda, ale jest wentylacja.
  9. Lee razem z Lusią, ale przejmuje rządy. Jak nam przerobi sukę to dopiero będzie jazda. Luśka w siódmym niebie, taaaaki chłop!
  10. [quote name='azalia']Dzisiaj dopiero znalazłam ten wątek,chciałam zapytać czy była robiona wizyta poadopcyjna u Kaszmirka?,nic na jej temat nie znalazłam tu na wątku.A jeśli nawet takowa była,to nasuwa się wiele wątpliwości,co się tam działo w tym domu i dlaczego ci ludzie nie dali znać.No i chyba po wizycie poadopcyjnej powinno się jednak co jakiś czas kontolować nowe domy,przecież ten pies po raz drugi przeżył piekło.[/QUOTE] Na wątkach nie piszemy wszystkiego. Dlatego właśnie, że pilnujemy, to mamy Kaszmira żywego, a przy okazji Hunzę, nie miała gdzie wrócić. Hunza została latem ponownie adoptowana, Kaszmir zostanie u nas.
  11. Kilka godzin temu Lincoln został wprowadzony do Luśki i...zgłupiał :diabloti: Luśka ustawia go cały czas, popisuje się i pokazuje, że ona rządzi, a Lee już sam nie wie, jak ma się zachowywać. Udaje, że nie widzi, odwraca głowę, ziewa, coś tam udaje, że szuka w ziemi i nawet przybiegł do opiekunki po pomoc (pierwszy raz coś potrzebuje do człowieka!). Luśka ślepa i tak nie widzi, więc Lee musi się bardziej postarać. Cały czas opiekunka jest na miejscu, już zmarzła, ale nie zostawi na razie psów samych. Myśleliśmy, że będzie gorzej, jest dodatkowa osoba na terenie na wszelki wypadek. Jeśli się uda to pies ma szanse. Na pewno nie podporządkuje Lusi sobie, a suka mądra, posłuszna i lagodna dla ludzi. No i mamy bohatera cwaniaczka...do słabszych :evil_lol:
  12. Aneta ma bana za marketing. Spamowała naszym 1% na wątkach (sama z siebie, ale się poczuwamy :oops:) Rozmawiałam z Anetą telefonicznie w sprawie Miski. Do budy faktycznie nie wchodzi, ale śpi w ganku, czyli w czymś takim jak wiatrołap, miedzy drzwiami zewnętrznym i wewnętrznym. Jest tam kaloryfer. Leży na betonie, ale na budzie suszył się ponton-legowisko (chyba się nie wysuszy przy takiej pogodzie). Miski stały dwie, obydwie brudne, ale Miśka cała upaprana na kufie resztkami chrupek, jakby przed chwilą jadła. Na łańcuchu. Gdy wyszedł właściciel cieszyła się i machała ogonem. Brudna, skołtuniona, gruba. Z poprzedniego worka przywiezonego przez Anetkę zostało Panu jeszcze trochę. Wg nas nie powinno zostać już dawno. Ale Miśka gruba, może je też coś innego. Uzgodniłam z Anetą, że karmę będzie nasza fundacja zamawiała do Anety, zamiast bezpośrednio do właściciela. Aneta będzie z karmą jeździła do Miśki i dzięki temu będzie jakaś kontrola nad tym wszystkim. Wg nas buda stoi w złym miejscu, co nie znaczy, że jeśli się przestawi w dobre to pies wejdze. Ale w tym mejscu nie wejdzie na pewno.
  13. Możemy nie zdążyć. Dwa lata działności jako fundacja liczone od nadania regonu minęły 12 stycznia. Prosimy, jeśli ufacie nam i chcecie pomóc, o przekazywanie swojego 1% ponownie za pośrednictwem emir. W ubiegłym roku wszystkie pieniądze zostały od razu do nas przez emir przesłane i chociaż było tego niewiele ponad 300 zł to i tak bardzo się przydały. Nadal do dyspozycji dogomaniaków polowa tej kwoty na benka wskazanego, nie będącego prawnie pod opieką fundacji. My nie liczymy na jakieś wielkie pieniądze z tego 1%, bo nie mamy czasu zajmować się reklamowaniem tego, co robimy. Pewnie, że jest ciężko, ale dzięki temu oglądamy każdą złotówkę dokładnie i w głowach nam się nie przewraca. Tracimy chyba na tym, że mało nas w necie (staramy się ostatnio bardziej pokazywać), ale naprawdę brakuje czasu. My mamy w swoich domach i na swoim terenie te wszystkie nasze zwierzęta. Mieszkamy z nimi i każdy dzień wspólnie z nimi przeżywamy. To są wyjątkowe psy, bo przejmujemy pod swoją opiekę zwierzęta w bardzo złym stanie fizycznym i psychicznym. I wstyd się przyznać, ale wolimy spędzać czas w psami niż przed klawiaturą (ale staramy się!!!) Prowadzimy dwa ośrodki: - przytulisko Fundacji BERNARDYN pod Radomskiem (aktualnie 52 psy i 10 koni) - hospicjum Fundacji BERNARDYN pod Łodzią (aktualnie 20 psów) Ilość zwierząt pod naszą opieką jest różna, zależy od możliwości finansowych i od tego, jakie na dany moment przebywają u nas zwierzęta. Czasami mamy tyle chorych psów, że mimo iż są wolne miejsca, nie jesteśmy w stanie zająć się kolejnymi. Czasami miejsca są wolne, ale nie stać nas na wyżywienie kolejnego. Tak było ostatnio, gdy nie mogliśmy zabrać Zeldy, bo nie mieliśmy pieniędzy. Suka umarła w schronisku. Być może u nas też by umarła, być może nie... Mamy plany i marzenia dotyczące fundacji. Wiemy, jak to wszystko ma wygladać i o co nam chodzi. Ponoć mamy "ciężkie charaktery", ale w swoch działaniach jesteśmy uczciwi. Pozdrawiamy serdecznie.
  14. Oj chcielibyśmy dla niego tego domu. Póki co zasmakował w kaszy mannie z mięsem. Kończy miskę cały obklejony i potem mlaska przez godzinę, ale nie chce nic innego. On w ogóle potrafi odejść od pełnej miski gdy brzydko zapachnie i robić strajk głodowy. Odwraca głowę z obrzydzeniem i widać , że robi mu się niedobrze na samą myśl o takim zarciu. I leci się wtedy i pichci szybko coś innego. W ostateczności zje suchą karmę, ale potem jest obrażony i przypomina, że przecież szczerbaty
  15. gdy stoi albo idzie dotknij go z tyłu pod pupskiem, no może trochę niżej nad zgięciem kolana, powinno ci drgać od wysiłku, bo słabe mięśnie. Nawet możesz zobaczyć te drgania czasami. Miejmy nadzieję, że to jest powód. Ja sprawdzę czy mam preparat na odbudowę mięśni i jeśli tak to ci wyślę. Wtedy zamiast iść w tkankę tłuszczową jedzenie pójdzie w odbudowę mięśni. Kości trzymaja mięśnie, bez mięśni pies nie stanie. Daj mu czas, to nam się spieszy, on ma już jak w raju :lol: Ja bym poczekała trochę z odrobaczeniem, jeśli ten antybiotyk i inne leki są podawane. Odrobaczenie to trucizna dla organizmu i jesli ten organizm taki słabiutki to lepiej jednak trochę go wzmocnić. Jeśli kupa ładna i nic w niej nie widzisz dziwnego to poczekaj. Albo weź kupę i zawieź do badania, wtedy będziesz wiedziała czy ma robale czy nie ma. (Właściwie tak powinno robić się zawsze, a nie truć bez powodu, ja wiem, że to utopia)
  16. to wobec tego będziemy kupowali lepszą karmę, taką dla seniorów, a Anetka zorientuje się na miejscu czy smakuje czy zmienić na inną, czekamy na sygnał i zamawiamy ( i na adres oczywiście )
  17. roszponka jesteś kochana !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jeśli to nie jest coś poważniejszego ze stawami biodrowymi to mięśnie wzmocni raz dwa i będzie dobrze. Sprawdź ręką czy drżą z tyłu na udach gdy stoi. Z tym odrobaczeniem to może poczekaj jeszcze kilka dni. Dywaniki super :multi: Z taką miłoscią o Nim piszesz, że aż łza kreci się w oku :oops:
  18. jeśli coś zmienić w treści tych anonsów to dajcie proszę znać. I przydałby się jakiś telefon do bezpośredniego kontaktu w sprawie psów [URL]http://bernardyn.org.pl/bernardyn_w_potrzebie_baza_ogolnopolska.html[/URL] Muza wygląda na tym zdjęciu poza kojcem jak ostatnia bida, ona ma tę klatkę taką waską? Jakby całe życie jadła kaszę z łyżką smalcu :-(
  19. Jesteśmy na zaproszenie Anety. Świetna robota. Jeśli będą jakieś problemy to dajcie znać. My przy kastracji zrobilibyśmy jednakt to rtg i przy okazji pobrali krew na tarczycę (nie doczytałam dokładnie czy wiadomo od czego te strupy i czy było (planowane jest) pobranie zeskrobiny z chorych miejsc do badania wymazu na posiew. Jeśli coś wyszłoby w wymazie to antybiogram, bo w schroniskach te choróbska lubią ulegać mutacji. Pozdrawiamy serdecznie i będziemy zaglądać :lol: Wycałujcie od nas tego szczęściarza!!!!
  20. Pod koniec grudnia Szekspir dostał 500 zł, za co bardzo w imieniu psa dziękujemy :lol: Wystarczy na pewien czas, bo utrzymanie Szekspira nie kosztuje dużo, właściwie tyle ile koszt wyżywienia plus standardowe (odrobaczenie, zabezpieczenie przeciwko insektom itd). Przy zbiorowym żywieniu mieścimy się w 150 zł miesięcznie, może nawet mniej.
  21. Pojechaliśmy z Szekspirem w ubiegłym tygodniu do nowego domu sprawdzić wszystko na miejscu i zostawić psa, jeśli byłoby ok. Cieszyliśmy się, że jednak na stare lata znajdzie swoje miejsce i rozglądaliśmy się już za kolejnym starym psem do zabrania z jakiegoś schroniska. Nie mieliśmy szans na tę adopcję. Strata czasu, pieniędzy na paliwo i zawiedzione nadzieje. Szekspir nie mógłby wchodzić do domu, a na zewnątrz nie miał wydzielonego swojego miejsca. Nie było budy, ogrodzenie słabe, za słabym ogrodzeniem szczekający i bojowy pies. Teren ok. 500 m, na nim stoi dom, zabudowania gospodarcze, 1/2 ogrodzona dla kur, reszta to podjazd i już. W domu dwa pudle miniaturki, na zewnątrz młoda suka i trzy koty. Serce do zwierząt jest, miłość i potrzeba posiadania również, ale nic poza tym. I do tego w domu dziadkowie, którzy nie zgadzają się na tak dużego psa. My z kolei nie zgodziliśmy się na zostawienie naszego Szekusia na "próbę". Próba może dotyczyć adaptacji psa do nowych warunków a nie akceptacji ludzi do psa. To trzeba sobie dokładnie przemyśleć wcześniej. Było jeszcze klilka znaków zapytania, ale to już nieistotne. Szekspir w wycieczki zadowolony, chociaż w samochodzie wymiotował. Jeśli znajdzie się dla niego dobry dom to pies da sobie radę, ale trzeba zatroszczyć się o podstawowe potrzeby bytowe, bo to jest stare, niewidome i po przejściach zwierzę. Cały czas jest wznawiane allegro adopcyjne: [URL]http://allegro.pl/fundacja-bernardyn-szekspir-dla-wrazliwych-i2050131170.html[/URL]
  22. ponownie allegro adopcyjne: [URL]http://allegro.pl/fundacja-bernardyn-mlody-pies-do-adopcji-i2050131117.html[/URL]
  23. Anetko, jeśli podjeziesz to zorientuj się czy dobrym pomysłem byłoby wysyłanie bezpośrednio na adres Miśki raz w miesiącu karmy. Porozmawiaj może z tym panem. Jeśli tak to my będzemy wysyłali, niech to jedzenie będzie pod ręką, łatwo będzie ludziom nasypać i suka będzie jadła systematycznie.
×
×
  • Create New...