Jump to content
Dogomania

Fundacja BERNARDYN

Members
  • Posts

    243
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Fundacja BERNARDYN

  1. Sobotni Szekspir, ostatnie słoneczne dni przed zimą [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/197/zdjcie1691.jpg/"][IMG]http://img197.imageshack.us/img197/1518/zdjcie1691.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  2. I ostatnie w tej sesji: z Szaszą, kaleką suką ze schroniska w Wojtyszkach (Balbina to ta w głębi zdjęcia, ale nie ten zad widoczny najdalej). A tam bardzo w oddali Bogumił, też psi pozagatunek, ale jak one wszystkie kocha życie!!! [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/706/zdjcie16871.jpg/"][IMG]http://img706.imageshack.us/img706/4774/zdjcie16871.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  3. Z Szekspirem, zabranym po prawie trzech latach w schronisku na Paluchu. Szekspir ma ponad 14 lat, ktoś powyrywał jemu uszy i jest niewidomy [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/685/zdjcie1696.jpg/"][IMG]http://img685.imageshack.us/img685/3498/zdjcie1696.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  4. Dla wszystkich obecnych na wątku Balbinki, druga młodość staruszki, którą zdążyliśmy zabrać przed uśpieniem. Chrupek nie gryzie, bo nie ma czym, ale lubi sobie pomlaskać. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/33/zdjcie1671f.jpg/"][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/3500/zdjcie1671f.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  5. Na ten wtorek umówione powtórne badania Alka w kierunku nowotworu. Staw łokciowy w dalszym ciągu bolesny, pies kuleje na przednią łapę. W środę natomiast odbieramy wyniki wymazu wydzieliny z ucha Kaszmira, starego kaukaza. Pewnie nikt już nie pamięta tego psa, ale ona nadal żyje, chociaż jest to już jego końcówka i nie wiadomo, czy doczeka wiosny. Kaszmir przyjechał do nas ponad dwa lata temu, właściwie został wniesiony i położony na trawie, był w strasznym stanie. Myśleliśmy, że umrze. Ropa i krew lały się ze zdeformowanego ucha, itd, są jeszcze gdzieś na dogo zdjęcia, można zobaczyć. Przeżył i znalazł nowy dom. W ubiegłym roku stracił ten dom i tym razem do zabrania oprócz niego była dodatkowo Hunza, mieszaniec kaukaza z bernardynem (chyba?). Zgodnie z zasadami Kaszmir miał wrócić do nas, Hunza nie miała gdzie. Zabraliśmy wobec tego oboje. Hunza ma już nowy dom, Kaszmir zostanie z nami do końca. Cały czas ma leczone uszy, nie można chirurgicznie nic zrobić. Raz jest lepiej, raz gorzej, teraz znowu niestety jest źle. Kaszmir ma swój wątek, ale nie ma już wielbicieli.
  6. Lusia szaleje z Barnabą, roznoszą zagrodę. Jest brudna i szczęśliwa. Chyba o to jej chodziło, żeby było głośno, wesoło i szczekająco. Ma tyle energii w sobie, że aż miło patrzeć. Żeby nie było nudno z zagrody psy wypuszczane są codziennie na kilka godzin na ogólny wybieg, gdzie Luśka od razu biegnie do Spota (młody labrador przypominał nam bernardyna ;)) i nienawidzi go całą sobą. Zabawa przednia, Spot też nie może się tej "miłości" doczekać. Sunia już nie grymasi przy jedzeniu i nie wybiera z miski mięsa. Zjada ze smakiem wszystko, nawet sucha karma smakuje. Zeszczuplała od tego biegania i pokazały się mięśnie. Jest cały czas na lekach i witaminach, z nosa zeszła twarda skorupa z pigmentem, który wcześniej stopniowo był coraz jaśniejszy i w końcu wszystko odpadło. Pod spodem nos różowy, delikatny, smarujemy maścią. Wydaje się, że coś takiego robi się co jakiś czas i ta różowa skóra nie pielęgnowana łuszczy się i pęka, dlatego są rany. Zobaczymy teraz, gdy wszystko jest natłuszczone i zabezpieczone. Na dniach robimy komplet aktualnych badań i jedziemy do okulisty. Zdjęcia z Barnabą daliśmy na faacebok, bo tam szybciej, może ktoś by przerzucił tutaj. Pozdrawiamy wszystkich, Lusia też :lol:
  7. jakiś kontakt z wolontariuszami od Daisy, wygląda jak siostra Stefana, nie mamy na razie miejsca ale szykuje się jedna adopcja, z tego schroniska dobrze byłoby zabrać, suka cofnie się psychicznie
  8. No i elektryczne ogrodzenie oczywiście cały zestaw z wymaganym atestem bezpieczeństwa. Widzieliśmy już skutki stosowania azjatyckiego byle czego. Jeśli Misza będzie nosił obrożę z czujnikiem to osoby, które wyadoptowały psa do Bączek powinny sprawdzić, czy wszystko jest dla niego bezpieczne.
  9. Bączek wykastruj psa. Młody, żywiołowy i niekastrowany samiec, do tego dobrze odżywiony z tendencjami do nadmiernego znaczenia terenu i ucieczek powinien być wykastrowany. Pies się męczy, tym bardziej w skupisku innych psów, gdzie być może cały czas nie jest ustawiona między nimi hierarchia. Pomijając fakt, że chyba w umowie adopcyjnej masz zaznaczony wymóg do przeprowadzenia tego zabiegu. Elektryczne ogrodzenie stosuje się ( a przynajmniej powinno) w sytuacjach, kiedy zawiodły wszystkie inne metody zapanowania nad problemem. Kastracja nie jest lekarstwem na wszelkie zło, ale w przypadku uciekiniera musi zostać przeprowadzona. Tym bardziej, że jako nieobojętny płciowo szybciej zostanie podczas "gigantu" zagryziony przez inne psy, no i nauczy się kryć suki.
  10. Tutaj wszyscy mają rację i każdy szuka najlepszego rozwiązania. Pies stanął nam na linii i przestał być anonimowy. Nasza fundacja może pomóc zabierając Miśkę do siebie, inaczej ze względu na odległość nie mamy możliwości. Czy trzeba zabierać, czy zostawić, czy interwencyjnie, czy po dobroci, czy na miejscu organizować jakąś pomoc... nie zabieramy głosu, bo nie byliśmy na miejscu i nie widzieliśmy psa. A przy okazji: dajcie spokój z tłumaczeniem się, że pies nie wyczesany, jakie to ma znaczenie. Obcięliście kołtuny i filce, skóra odetchnęła. Na tym etapie nie było potrzeby niepotrzebnie denerwować psa czesaniem, jeśli każdy dotyk wywoływał stres. Dać właścicielowi szczotkę i niech czesze. Jakakolwiek decyzja zostanie podjęta nie będzie dobra. Trzeba wybrać mniejsze zło. Na tych, którzy zadecydują o dalszych losach Misi spoczywa odpowiedzialność za resztę jej życia. I dobrze, że nie przechodzimy obojętnie wobec jednego z wielu zaniedbanych psów na łańcuchu. Dzięki temu Miśka jest już KIMŚ, ma nas. Ostatnio dobrze sobie podjadła, dzięki Ihabe (cały kurczak!) i Anecie. Został usunięty guz, który by ją zabił, dzięki SOS. Ma jakieś swoje pieniądze na najważniejsze potrzeby, dzięki wielu dobrym ludziom. To wszystko, co tutaj się dzieje, ma doprowadzić do podjęcia najsłuszniejszej decyzji. My możemy się kłócić (czt. dyskutować), ale pies musi mieć poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Nie mamy podstaw, żeby posądzać osoby na miejscu oceniające sytuację tej suki i podejmujące jakieś wiążące decyzje o złą wolę. Przecież w razie zabrania jej z posesji nie zostaną w psem, tylko trafi on do nas. Na miejscu jest organizacja, Ihabe z rodziną, Aneta i wiele innych doświadczonych osób. Czekamy na wasze działania i decyzję. W razie czego Miśka zawsze ma u nas miejsce, wywalczyła sobie.
  11. Każdy widzi to, co chce zobaczyć. My widzimy być może chorego psa w warunkach, na które nie dajemy przyzwolenia. Jeśli suka nie zostanie zabrana to trzeba będzie na miejscu bacznie obserwować jej stan i jeśli przestanie wstawać to uśpić, żeby w bólu, zasikana, z odleżynami "nie zdechła". Z jakiegoś powodu właściciel sam mówi, że może nie przetrzymać zimy. Czy 8 lat to dużo dla psa? Po wycięciu prawie 17 kg guza to dużo.
  12. Lekarz sukę obejrzał i potwierdził zaburzenia neurologiczne; leki jw i najlepiej w połączeniu z rehabilitacją, żeby było skuteczne, bo trzeba pobudzić nerwy i tutaj potrzebne są prądy. Jest za stara i samym prowokowaniem ruchu można zaszkodzić, bo przy takim zaniku mięśni nie wytrzyma kręgosłup. Sama nie wstaje, bo nie ma siły podnieść się, ale po postawieniu dobrze daje sobie radę i chętnie idzie do przodu, jak czołg do pierwszej przeszkody. Balbina w ruchu wygląda strasznie biednie i robi wrażenie. Takich psów nie ogląda się na ulicy i jeśli oceniać po wyglądzie to od razu eutanazja. Póki co jest zadowolona, wpakowała się do domu i robi tłok, apetyt jest, zaczyna mieć zainteresowania i swoje sprawy do załatwienia na dworze. Na pewno nic nie boli i ma ochotę po postawieniu na chodzenie. Będziemy dzwonili do P. Jachmana żeby ustawiać przyjazdy do suki, ale musimy finansowo jakoś dojść do pionu i trochę skupić się na żebraninie, bo ostatnio brakuje nawet na zapłacenie za karmę. W październiku na 36 psów nie dostaliśmy nawet złotówki, w tym są niestety również psy z wątkami na dogo. Rozwiniemy ten temat przy konkretnych psach na ich wątkach. Przyjazd rehabilitanta do psów kosztuje jednorazowo 100 zł i zajmuje ok. 5 godzin. W tym czasie rehabilitacji poddawane są 3-4 psy, zawsze Boguś, Marcin i Bartek, wymiennie cała reszta, bo w Anielinie nie ma zwierząt zdrowych. Zabiegi muszą odbywać się w seriach codziennych, żeby były skuteczne, czyli najlepiej ciągiem od poniedziałku do piątku i przerwa 2,3 tygodnie. W przypadku Balbiny chodzi o jej życie, bo taki stan jak teraz może być tylko przejściowy.
  13. Miał być po prostu uśpiony w schronisku. Nie miał tam żadnych szans. Po przeniesieniu na większy kojec poczuł się lepiej i przestał wpuszczać do siebie pracowników. Ostatnie dni przed zabraniem rzucał się na kraty. A wszystko to miało podłoże lekowe. Mogłam podejść, ale pies za bardzo się jeszcze denerwuje. Nie kuli już ogona, nie rzuca się w moją stronę. Warczy ostrzegawczo, ale bez zacięcia. Ma przewodnika i to jest bardzo ważne. Może w końcu odpocząć i spać spokojnie. Ktoś inny teraz niech pilnuje wszystkiego. Nie jest dominantem, ale długo nie miał w nikim oparcia i to powodowało lęk, bał się. I nauczył radzić sobie z tym lękiem nie dopuszczając nikogo do siebie, warcząc, kuląc się, kamieniejąc, rzucając w stronę ludzi... Bardzo wyładniał i zmężniał. Klatka olbrzymia, lśniący włos. Ładny pies. Szukamy powoli nowego właściciela. Będzie musiał jeździć (tak, jak napisała Piechcia) do szkoły i przejmować przewodnictwo. Pies na specjalnych zasadach, do doświadczonego domu i miłośników dużych, skomplikowanych psów.
  14. Amikat, czy suka daje coś przy sobie zrobić, czy od razu idzie z zębami?
  15. Cocarboksylazę i B1? Nivalin 5 mg w seriach po 20, przerwa jakiś tydzień i od początku? Ile tej B1 przy jednoczesnym z cocarboksylazą? Czy niezależnie można jakiś karsivan czy nie łączyć?
  16. to kolejny pies, ktorego mieliśmy możliwość wysłać do Niemiec... Lusia mieszka z Barnabą w zagrodzie jakieś 200 m, śpi w budzie, kopie doły, poluje przez ogrodzenie na Spota, nie atakuje już Barnaby bo zaczęła go szanować i wczoraj nieśmiało pozwoliła się podgryzać w zabawie. Jest hałaśliwa i ma hobby: szczekanie. Cale dnie jest w ruchu, brudna i coraz bardziej zadowolona. Robimy ją na psa samodzielnego, dzielnego i zaradnego. Ma przekierować się z leżenia i nasłuchiwania człowieka na cokolwiek na razie innego. Ma życie przed sobą i ma żyć ciekawie. Lekarz u nas nie stwierdził żadnej ingerencji chirurgicznej w obrębie oczu. Do okulisty jedziemy ok. 15 listopada. Kupiliśmy kolejną maść optimunne i maść na nos, bo bardzo przesuszony. Apetyt dobry i pogodziła się z suchą karmą. Po całym dniu biegania wszystko smakuje. Luśka jest najglośniejszym psem u nas, a robienie "zadym" jest extra!!!
  17. Najlepiej 5, chyba że nie dacie rady to 6, ale ten 6 bardzo nam nie pasuje, musielibyśmy masę spraw przesunąć. Jeśli nie dacie rady to za kolejny tydzień. I koniecznie dziewczyny za dnia, żeby jeszcze kilka godzin było widno, bo trzeba Misię poobserwować. Jeśli chodzi o uciekanie siatką to Madzia, która jest u nas, stara suka bernardyn, chodziła po siatce pionowo i wygladało to niesamowicie. A przechodziła z pękniętą miednicą, gdy tylko doszła do siebie na tyle, że mogła ustać na nogach. Jeśli Miśka też taka sprytna, a pewnie też, to źle. Tylko żeby ona do budy wchodziła...!!!!!!!!!!!!!!!!
  18. Balbina ledwo chodzi, jest slaba i to już końcówka jej życia. Ale jest tak zadowolona, że pewnie myśli, że umarła i jest w niebie! Pieści się strasznie i przywołuje do siebie. Nie można przy niej pogłaskać innego psa, bo zawodzi i ujada. Jest koprostaza, wyciągaliśmy rano złogi kałowe, dostaje już syrop rozluźniający. Dajemy nivalin i vit b; podwija przednie łapy pod siebie, brak czucia głębokiego w tylnych partiach, jest zaburzone przewodnictwo nerwowe. Zwieracze pracują prawidłowo, załatwia się na dworze, trzyma mocz przez całą noc. Więcej nie będziemy chyba wycinać, bo suka marznie, rano aż dwoniły zęby. Do kojca się nie nadaje, bo nie wstanie tam i będzie załatwiała się pod siebie. Jest już b. stara, ale woli życia w niej moc. Chce żyć i psychicznie na pewno odmłodniała. Trzeba zrobić rtg, ale odwlekamy to targanie jej do samochodu i w lecznicy. Niech trochę jeszcze dojdzie do siebie. Cokolwiek to by nie było i tak na chirurga jest za późno, a nie wygląda, żeby bolało. Prowokujemy ruch i może wzmocni się na tyle, że będzie lepiej dawała sobie radę. Sasza to dziewczyna, też ledwo chodzi, bo jest poważna dysplazja, prawie trze kolanami od wewnętrznej, w lewej była złamana kość udowa i jest samoistne złe zrośnięcie, kość idzie bokiem. Trzeba przeciąć i złożyć ponownie i wzmocnić płytkami. Nie mamy na to na razie pieniędzy i nie mamy gdzie dać suki po operacji. Sasza jest z Wojtyszek.
  19. Nie da się tego tak po prostu wyciąć, ja nie daję rady. Spróbuję zaraz żyletką, bo nożyczki nie wchodzą, Ogolić maszynką się nie da. W nocy zeszło ze 3 kg, ale tylko takie małe grudy. Wszystko ciężkie jak diabli i aż pieni się od moczu. Skóra miejscami aż bordowa, taka odparzona i aż ślimaczy się. Mam ją w domu, bo cały tył, brzuch aż po pachy mokry i nie wystawię w takim stanie na zimno. Bogusia z Natalką musiałam dać w nocy z powrotem do zagrody, żeby zrobić miejsce dla suki. Jest w stanie "śmierdzącym", ale nie ma larw i robaków. Jest zanik mięśni i drżenie, ale nie jest tkliwa na ból i nie wygląda żeby miała np. pękniętą miednicę. Z jakiegoś powodu załatwiała się pod siebie; kał poprzyklejany pod brzuchem, nie przesuwała się potem w drugie miejsce, ale w tym leżała. Musi ją zobaczyć lekarz i nie w nas, ale trzeba jechać, bo potrzebne rtg. Ale to na pewno nie dziś, bo w takim stanie to ja psa nie zawiozę i ludziom nie pokażę. Potem ludzie mówią, że u nas w fundacji tak psy wyglądają. Muszę ją poobserwować żeby wiedzieć co jest nie w porządku. Psychicznie cudownie; bardzo chce żyć i aż się rwie do tego życia. Jest stara, resztka zębów ciemno brązowa, z kłów zostały korzenie, suchą karmę je chętnie, połyka, gotowane smakuje. Nie ma biegunki, gorączki, dziąsła ok, nie śmierdzi z pyska. Na tym etapie nie widzę żadnych podstaw do eutanazji, ta suka może nas jeszcze zaskoczyć. Będę dzwoniła do lekarza w Myślenicach, który badał psa. My przekazujemy najbardziej drastyczne przypadki znęcania się nad zwierzętami innym organizacjom do dalszego postępowania. Sami nie mamy czasu wyrywać tych "chwastów", nie da się przy opiece nad taką grupą zwierząt, które mamy. Koncentrujemy się na określonych działaniach w zakresie pomocy zwierzętom i nie będziemy zajmowali się wszystkim, bo nie mamy możliwości. Nikt za nas tego nie zrobi, co jest codziennie do zrobienia, a zrobione być musi. Jeśli ktoś chce pociągnąć temat właściciela dalej to przekażemy dokumentację, którą mamy i natychmiast zrobimy u siebie obdukcję lekarską. My tym nie będziemy się zajmować, "technicznie" nie ma jak. A i efekty wątpliwe, co wszyscy wiemy. W przyszłym roku w związku z nowelizacją powinno się trochę zmienić i wtedy, jeśli za zgłoszeniem takiego przypadku jak ta suka, będą szły konkretne działania odpowiednich organów państwowych to będziemy zgłaszać i walczyć dalej. Ale będziemy potrzebowali osoby, które tym się zajmą, bo póki co jest nas 2 i pół osoby. Jest jeszcze Roma, konkretnie zaangażowana w to samo, a poza tym kilka osób "niezobowiązujących". Ale imię wymyśliliście! Ja mam na nią BABCIU wołać? :crazyeye:
  20. Natalka przed momentem. Przepraszam za byle jaką jakość, ale szybko telefonem i oświetlenie słabe. Bawi się z Bogumiłem, w tle śpi Baj. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/11/zdjcie1589.jpg/"][IMG]http://img11.imageshack.us/img11/9996/zdjcie1589.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/87/zdjcie1587.jpg/"][IMG]http://img87.imageshack.us/img87/3230/zdjcie1587.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/202/zdjcie1581f.jpg/"][IMG]http://img202.imageshack.us/img202/3293/zdjcie1581f.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/577/zdjcie1573.jpg/"][IMG]http://img577.imageshack.us/img577/1317/zdjcie1573.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/97/zdjcie1579h.jpg/"][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/3661/zdjcie1579h.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL]
  21. wiadomo, że nasze 'oczko w głowie", dostaje hormon, steryd, masę suplementów i bardzo dobre jedzenie. Mieszka w domu, dogrzewa się przy kominku (bardzo lubi) i pakuje do łóżka. Ze zdrowiem raz lepiej, raz gorzej, ale wszystko kontrolujemy. Latem było naprawdę źle i myśleliśmy o najgorszym, ale jakoś się udało. W leczenie zostali wciągnięci "ludzcy" lekarze i to oni analizowali wyniki badań. Było podejrzenie nowotworu, w związku z wynikami tarczycy i do końca nie dało rady tego stwierdzić, bo nie można ponownie przyśpić psa ze względu na stan serca, a Stef nie da przy sobie nic zrobić. Jest z dużym prawdopodobieństwem autoagresja, jednak steryd działa dobrze i cofnęła się nużliwość mięśni. Nie ma już zawrotów i przewracania się, pies nie drży. Jest stwierdzone zaburzenie organizmu w przyswajaniu magnezu, co przy niedoczynności tarczycy powoduje problemy z sercem. Z narkozy na 20 kg pies może się już nie wybudzić (podczas ostatniej był reanimowany). Ale o tym wszystkim Stefcio nie wie i żyje sobie jak pączek w maśle. Kocha wszystkich ludzi, przymila się do każdego i wymusza głaskanie. I każdy go głaszcze, bo Stef robi miny pokutnika i patrzy głęboko w oczy.
  22. Miss Misia musi przyjechać koło południa, bo dzień krótki, a musimy poobserwować jej zachowanie i pobyć z sunią zanim zostanie sama na noc. A jeśli okaże się, że np brzuch rozdęty i twardy (bo coś ona za bardzo okrągła przy tym ubogim jedzeniu), to od razu podjedziemy do lekarza, żeby było z głowy i potem już niepotrzebnie nie stresować. W weekend lecznica pracuje krócej i musielibyśmy potem ściągać lekarzy z domu. Tak czy inaczej lekarz musi ją obejrzeć, trzeba zbadać krew i mocz, ale jeśli nic nas nie będzie specjalnie niepokoiło to poprosimy o przyjazd do nas. Mamy kilka pomysłów na Misię, ale wszystko okaże się dopiero po przyjeździe i zależy od niej. Najlepiej, żeby zechciała mieszkać z Zacharym. Zacha przywieźliśmy jakieś dwa tygodnie temu ze schroniska w Toruniu i jeszcze trochę leczymy egzemę skóry. Wymaz nie wykazał nic zaraźliwego, pewnie zapalenie od pcheł, więc będzie można dołączyć do niego jakąś koleżankę. Chcemy go w przyszłym tygodniu jeszcze wykastrować, bo jajka w skupisku zwierząt przeszkadzają, trochę lepiej się poznać, bo w razie gryzienia się psów musimy mieć kontrolę przynajmniej nad jednym i jesteśmy gotowi. Jeśli Miśka nie będzie chciała Zacharego to może zechce Bogumiła (oby z wzajemnością!), albo chociaż Felka, który ma zmienić ośrodek i na stare lata jechać na "dopieszczanie". No i jeszcze zamówione są na allegro wysokie drewniane parkany, które mają osłonić dużą zagrodę na zimę od wiatru i w przypadku Miśki uniemożliwią (???) ucieczkę. Wszystko u nas w trakcie przygotowań, lubimy być przygotowani na przyjęcie psa i oczywiście bardzo się cieszymy, że sunia przyjeżdża. A prywatnie: jest tak śliczna, że pękamy ze śmiechu i do tego ta mina. Miśka musi mieć dobre zdanie o sobie! Coraz fajniejsze psy do nas przyjeżdżają. Takie ADOPCYJNE :evil_lol: I jeszcze jedno: Miśka będzie jadła codziennie cieplutkie gotowane jedzenie. Jedzie do Łasku, do starszaków i chorych psów, gdzie cały rok oprócz suchej karmy psy mają gotowany standardowo ryż z mięsem i wloszczyzną + różne wkładki (buraczek, jajeczko, makaronik i co tam jest pod ręką). No i maślanka, bo psy lubią i jest zdrowa i wcale nie ma po niej biegunki. Lekarz na każde wezwanie, kontakt telefoniczny całodobowy i dzwoni się często i to już lekarza nie dziwi. Będzie pewnie Misi u nas początkowo źle, ale miejmy nadzieję, że da radę. Jeśli nie ma innego wyjścia i wcześniej czy później straciłaby ten dom i tak... To róbcie dziewczyny swoje i my też tutaj na miejscu swoje. Dobrze nam wszystkim idzie i pewnie uratujemy kolejnego psa! :loveu:
  23. [URL="http://imageshack.us/photo/my-images/684/marcin5102011.jpg/"][IMG]http://img684.imageshack.us/img684/1894/marcin5102011.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL="http://imageshack.us"]ImageShack.us[/URL] to leżenie na zimnych kaflach to chwilowe, Marcin zasnął w pół kroku, później wstał i poszedł dalej
  24. [quote name='dorobella']Pies dostaje dziennie 6 tabletek Vetmedinu 5 mg i chyba ponad 3 furosemidu, tamtych nie wiem. Jakby ktoś jeszcze mógłby pomóc[/QUOTE] Mamy 54 tb Vetmedin 5 mg. Jeśli nadal potrzebny poprosimy adres do wysyłki
×
×
  • Create New...