Jump to content
Dogomania

gosia7

Members
  • Posts

    6384
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gosia7

  1. Byłyśmy z Ricią na sms-owej linii w Sylwestra i Nowy Rok-bo bałam się o Maniunia ogromnie,ale jakoś dawał radę :) Ricia pisała,że w Sylwestra obudził się o 24.00 i z wyrazem niesmaku na pysku,poszedł dalej spać do łazienki :megagrin: A w Nowy Rok załatwił się pięknie (u mnie w sylwestrowy czas bał się zrobić kupę na dworzu:( ,choć jak pisała Ricia "był trochę nieswój". Chyba psa podmienili? :) U mnie biegiem uciekał do klatki,nie chciał spacerować,ze strachu wchodził do łóżka (zwykle spał u siebie).I nawet mój niebojący się niczego pies, jego przyjaciel i otucha nic nie pomagał...Może u mnie więcej strzałów kretyni stosowali,by zapewnić sobie egoistycznie własną zabawę kosztem zdrowia zwierzaków-bo poprzednie moje oba koty[*] w domu też umierały ze strachu.
  2. i ja,choć po Świętach życzę wszystkiego naj, na Nowy 2015 Rok zwłaszcza! I już się boję o tegoroczne wystrzały ,bo Kango/Manio strasznie się ich zeszłego roku bał...
  3. obrus 120x120cm biały lub ecru z mereżką,nowy lub mało używany (bez plam)
  4. a jak mam kupować nie mając FB? :lmaa:
  5. telefon komórkowy dla seniora,z dużym,podświetlanym wyświetlaczem,dużymi przyciskami-sprawny
  6. Dostałam zdjęcia z DS :loveu: Laleczka grzeczna,uwielbia jeść i bawić się wstążeczką. Uwielbiam takie zakończenia :D
  7. Zapraszam serdecznie na bazarek na bezdomne koty - otwarte do 17.12. :x-mas: NOWE FANTY NA PREZENTY ŚWIĄTECZNE :x-mas: http://www.dogomania.com/forum/topic/144465-zd%C4%85%C5%BCy%C4%87-przed-%C5%9Bwi%C4%99tamiw-kuchni-i-z-prezentami-do-1712/
  8. Niewykorzystaną kwotę uzyskaną z bazarku dla koteczki z cmentarza (tj.545zł- 85zł wydane na potrzeby koteczki z cmentarza=460zł) przeznaczę na resztę tymczasów i bezdomniaków,które muszą przetrwać nadchodzącą zimę. http://www.dogomania.com/forum/topic/144244-moje-kocie-bezdomniaki/
  9. Laleczka już w DS :jumpie: Narazie zalękniona i nie wychodząca spod szafy,zza kanapy,ale mam nadzieję,że z każdym dniem będzie lepiej:) Musi być :happy1: Domek kupił jej piękny biały transporterek,krytą kuwetkę ze żwirkiem silikonowym,drapak (z którego nie umie narazie korzystać;). Podisaliśmy umowę adopcyjną,odwiozłam koteczkę osobiście do nowego mieszkanka. Powodzenia maluchu! Juldan piękne dzięki za chęć zrobienia jej ogłoszeń. "Poszła" z mojego ogłoszenia na gumtree,jednego z dwóch (drugie na olx) jakie miała.Niektórzy to mają szczęście :loveu: Mam tymczasy kocie siedzące u mnie od czerwca i nic...
  10. A tu kolejny tymczas zabrany z wysypiska śmieci ,na którym mieszkał z menelami w barakowozie.Menele sympatyczne,kochaja zwierzęta,ale... Zwykle tacy napici,że ledwo się trzymają na nogach,brud,syf,jakich mało.Nie widziałam jeszcze takiego miejsca.Kota zabrałam ,bo miał infekcję górnych dróg oddechowych,kichał. Wyglądał mi od razu podejrzanie. Kazałam zronbić testy.Wyszedł FIV dodatni:( Nie mogę odwieźć go na to wysypisko,bo z takim rozpoznaniem to dla niego wyrok śmierci.Szczególnie,że idzie zima,jak wyjdzie na dwór ,a chlory zamkną się w barakowozie i go nie wpuszczą na noc,po dobie na mrozie zapalenie płuc gwarantowane,a nieleczone to prosta droga za TM.Zostawić u siebie też nie mogę,bo moje koty zdrowe.Szukam DS.Ale nie mogę znaleźć dla zdrowych tymczasów,a co dopiero taki chłopak.Choć miziasty,kochany,tuli się,nie jest uciążliwy. tu w lecznicy na "leczeniu" -wg mnie na torturowaniu,chociażby przez to,że duży kot wciśnięty do tak małej klatki... Jedzenie przyniosłam ja,bo jak wpadałam tam,miski zawsze puste,nawet bez wody. "Bo właśnie wypił" jak tłumaczyła lecznica.Horror.Uszy po prawie 2tyg.pobytu tam nadal zaświerzbione. W jednym z nich korek ze świerzbu taki,że nie można wejść patyczkiem do kanału.Na moje oburzone pytania,usłyszałam,że pani wet czyściłą je 2 dni temu,ale on ma FIVa i dlatego już tak narosło. Głodne kawałki dla idiotów mogą zostawić sobie.Zabrałam go do siebie,izoluję w kuchni. Czyszczę uszy,dbam,gotuję kurczaczka. a taki miziak:
  11. I jak co roku nadchodzi zima. Nie muszę pisać,że to szczególny okres dla wszystkich bezdomniaków:( Kiedyś cieszyłam się z jej nadejścia. Uwielbiałam śnieg,lecące z nieba białe płatki,które nastrojowo otulały drzewa puchem. Uwielbiałam obserwować jak pięknie mróz maluje na szybach przeróżne wzory. Patrzeć jak płatki śniegu skrzą w blasku księżyca,słuchać jak śnieg skrzypi pod ciepłymi butami... Teraz nienawidzę tego okresu.Ze strachem spoglądam na termometr i spadającą temperaturę za oknem. Przeraża mnie czy "moje" bezdomne kociny dadzą razem i tym razem,czy śnieg nie zasypie im wejścia do styropianowych budek,czy ktoś ich nie wywali.Czy starczy mi kasy,aby je utrzymać,wyżywić. Bo mimo wielu starań,odłowień,sterylizacji,adopcji oswojonych ciągle pojawiają się nowe koty.A to urodzone z kotki,która świeżo pojawiła się w stadzie i rozmnożyła zanim została ciachnięta,a to koty podrzucone przez "życzliwych",a to zaginione,których "troskliwi"właściciele nie zrobili niczego,by je odnaleźć,wręcz przeciwnie-często pozbyli się problemu. Wszyscy to znamy,szkoda śliny w gębie... Trikolorka tu już na wolności: a poniżej jeszcze u mnie po sterylizacji. Były próby oswajania,bez efektu.Może za mało czasu jej poświęciłam mając kocięta do adopcji jednocześnie.Jej siostra oswojona została u mnie i stała się mega miziakiem:) A to kolejna panienka,spod mojego byłego miejsca pracy.Zadziwiające,że nadal pracuje tam kilkadziesiąt osób,a nikt nie zostawi jej nawet jednej saszetki...Przemierzam pół W-wy od ponad 4lat,by raz w tygodniu zostawić jej (i jej koleżance oraz kilku "dochodzącym" tam kotom) dwie pełne michy suchego,puszkę mokrego lub świeże mięso i mleko.Bo ona uwielbia mleko:) Resztę zdjęć reszty kotów:) porobię i powstawiam. Nie mam póki co ,bo idąc,jadąc do nich zwykle myślę o tym,by je nakarmić,obejrzeć ,nie by fotografować...
  12. Byliśmy wczoraj u weta,bo coś mi nie grało.Pcheł nie widać w futerku,a Niunia się drapie... No i.... mała miała wszoły :flaming: !!! Pierwszy raz je widziałam. Wetka mi pokazała.W życiu bym tego dziadostwa nie poznała.Ponoć często roznoszą je ptaki.A maleńka żarłok i zjadała nawet chleb/kluski,które wyrzucano dla ptaków. Więc i złapała bywając tam,gdzie gołębie,kruki. Mam urwanie pępa. Wszystko toksik,czyli mega toksyczne.Koce,poduszki,moje ubrania ,w których się przytulałyśmy poleciało do pralki.Mała do klatki.Więc jest nieszczęśliwa.Ja zresztą też,bo roboty kupa. Kupa też po Milbemaxie-tu robali tym razem nie widziałam. I tak ją kocham,choć śmierdzi narazie wypryskana ,że całować nie daję rady. :eviltong:
  13. Niunia wczoraj dała popis.Byli goście (bardzo ważni dla niej goście :lmaa: ),a laleczka uciekła pod kanapę i nie wyszła do końca ich wizyty,syczała,podrapała mnie do krwi. Próbowałam robić dobrą minę i ukryć choć rany szarpane,ale ręka zaczęła mi się kleić od krwi,a potem mój pies z troską zaczął zlizywać ją z moich dzinsów.. Szlag by to...
  14. A to: Je jak opętana,mruczy jak traktor,słowem kochana kulka,taki misio malutki :loveu: Od wczoraj bawi się myszką,więc już się zaklimatyzowała i rozluźniła-bo do tej pory leżała nieruchomo tam, gdzie ją położyłam (głównie na miękkim kocu,który ugniata z uporem maniaka,oczywiście na łóżku).Socjalizujemy się leżąc i głaszcząc się.Tylko jak idę w jej stronę udaje ,że jest wielkim,groźnym wężem i syczy - nie z agresji,a z obawy,ze strachu (przeganianie przez "ludzi" na cmentarzu zrobiło swoje).Jutro pozbywamy się kolejnych robali.
  15. Wszystkie DogoCiocie i DogoWujciów zapraszam na bazarek dla koteczki zabranej w ostatnie Święto Zmarłych z cmentarza: http://www.dogomania.com/forum/topic/143894-dla-koteczki-z-cmentarza-srebro%C5%9Bwi%C4%85teczniedzieci%C4%99cedo-domus%C5%82owem-wszelakie-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-2311/
  16. cd. rozliczenia za pieniążki z bazarku :drugi rachunek bez ostatniej pozycji tj.Acana Lamb&Apple, bo to dla mojego psa :loveu:
  17. własnemy ręcami 500? :flaming:
  18. tak,ona się do dziś boi. W jakiś dziwny sposób. Leży na kolanach,wtula się,mruczy jakby była w domu od zawsze,by po chwili przy moim szybszym ruchu zerwać się przestraszona i uciekać gdzie pieprz rośnie.Boi się przeganiania chyba właśnie,bo zwykle to ją czekało ze strony człowieka.Straszenie i odpędzanie.Chyba niedowierza,że może być inaczej,Aktualnie też zamelinowała się za szafkami w kuchni.Potrafi tam siedzieć nieruchomo kilka godzin :nerwy: A grzeczna jak Anioł :angel:
  19. Witaj Jo37 :loveu: ps.zasadziłam Twoje tulipany,do dziś mnie ręka boli :lmaa: :megagrin:
  20. nie irytuję się,a tłumaczę,bo mimo,że koteczka wygląda super,to cmentarz naprawdę nie jest dobrym miejscem dla żadnego zwierzecia,tym bardziej oswojonego. fajnie,że zajrzałaś na wątek :smile: ,a domek ? tego najbardziej bym sobie i jej teraz życzyła :rolleyes:
  21. sunnynight ,bardzo dobrze ją oceniasz:) robali,które z niej wylazły i wyjdą przy kolejnym odrobaczaniu nie widać gołym okiem,poza tym jest dobrze odżywiona,a boi się tylko kiedy nie jest na rękach. Wówczas syczy albo ucieka. Tego też na tych zdjęciach nie widać. Poza tym cmentarz ,na którym przyszła na świat i mieszkała to był jej dom.Jedyny jaki miała i znała.Nie była tam pewnie nieszczęśliwa ,bo przecież nie znała innego życia. Nie przeżyła tam srogiej zimy,bo ma dopiero ok.4m-cy. To ja jestem nieszczęśliwa jak pomyślę ,że mogła zostać otruta jak inne koty stamtąd (ludzie tam tępią koty,bo nie życzą sobie ,by te łaziły po ich czarnych marmurowych grobowcach i cytuję: "brudziły łapami i srały". Na marginesie,kot nigdy nie załatwi się na marmur mając do wyboru piasek czy ziemię obok grobu,gdzie można kopać(!) Rozmawiałam z kobietą ,która dokarmia tamtejsze koty(jest ich tam ze 20).Tego roku wytruto najwięcej kotów,padły też wiewiórki i jeże. Miasto wystawiło ponoć trutki na szczury w postaci smacznego suszonego mięsa,nie pułapek jak kiedyś. Padły nawet kruki. O budach styropianowych mowy nie ma,są niszczone,łamane,palone. Takie tolerancyjne społeczeństwo mamy. A z jedną babą prawie się pobiłam w dzień zaduszny,bo jak postawiłam koteczce puszkę z karmą (zawsze mam ze sobą),to wykopała ją najdalej jak zdołała, jak tylko odeszłam od grobu.A kota straszyła,żeby jej przypadkiem absolutnie na pomnik nie wchodził. A skąd ta biedna kocina ma wiedzieć ,że jej cały dotychczasowy świat ,gdzie spała ,wylegiwała się i ganiała z rodzeństwem,czyli te grobowce, są dla człowieka świętością i miejscem czci,którego nie można dotknąć kocią łapą? Zwłaszcza tych pięknych ,drogich, z czarnego marmuru,bo właśnie na nich najbardziej widać ślady łapek...?! Juldan, oczywiście podam tekst i zdjęcia,najpewniej pojutrze,jak jeszcze parę w innej pozycji dorobię :smile:
  22. oczywiście,że potrzebuję,każda pomoc cenna! -zrobiłam tylko na gumtree i olx...
  23. Naprawdę piękna i przekochana,mruczy jak traktorek,tuli się wciśnięta jeszcze ze strachu w człowieka. A to spojrzenie kompletnie mnie powala...
  24. Każdy normalny człowiek idzie 1 listopada na groby,żeby zapalić znicz,pomodlić się. I wraca do domu sam,pełen zadumy i refleksji... Ale nie JA!!! Ja musiałam wrócić do domu z kotem! Musiałam go wypatrzeć,bo mój wieczny pro zwierzęcy radar nie daje mi spokoju. NIGDZIE I NIGDY. Zaczynam się bać wyjść z domu... A teraz mam takie cudo u siebie. Kolejne zresztą. Tulę w ramionach,słucham mruczenia i zapytuję: co zawiniło,że musiało przyjść na świat w takim niefajnym,deliatnie mówiąc, miejscu? wydatki: karma mokra,sucha,mleko 40zł odrobaczenie Milbemax 15zł wizyta weterynaryjna+ Fiprex+grzebyczek do wyczesywania pasożytów 30zł razem: 85zł
×
×
  • Create New...