Jump to content
Dogomania

gosia7

Members
  • Posts

    6384
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gosia7

  1. jak wszystko będzie dobrze,w Lublinie. Zbieramy na transport Kruszewo-Lublin. Pomóżcie....
  2. to bardzo ważne,Letka ma szansę na ds!!! Kto dorzuci jej do opłaty transportu do nowego,lepszego życia?
  3. siedziałam cicho,ale teraz: :bigcool::bigcool::bigcool::ylsuper::beerchug::beerchug::cunao::cunao::bigcool::bigcool::bigcool: ps. poćwiczcie to chodzenie na smyczy jeszcze ciutkę choć,proszę...
  4. Ja stosowałam Galastop u kotki, dość długo,bo laktacja mimo tego utrzymywała się. Mam jeszcze odrobinę,gdyby była potrzebna (a drogi jest)-mogę oddać. Z tym, że napewno jest przeterminowany,więc należałoby spytać weta czy można go użyć,czy już absolutnie nie. W razie czego służę nim.
  5. [quote name='Ania-tygrysiczka'][B]Wybacz, ale skoro jadę z psem do weta i on bada psa, to ufam mu.[/B].[/QUOTE] Ja po takiej diagnozie, bym go raczej zmieniła...
  6. bardzo dziękujemy:loveu: ps.tyle się ostatnio znów naczytałam o oszustkach na dogo,że :crazyeye::eek2: . Jeżeli któraś z wiernych Ciotek i Wujek też:razz: mielibyście ochotę odwiedzić Kangusia i sprawdzić jak się ma w realu w W-wie to zapraszamy. My nie mamy nic do ukrycia. Zdjęcia i opisy,a nawet tożsamość i ściąganie kasy pod pozorem pomocy-wszystko okazuje się można tak zmanipulować,że do głowy by mi nie przyszło! Do tego usypianie zwierząt i życie za kasę braną za dt. Mam nadzieję,że tacy oszuści zdechną w pierdlu :angryy: lub będą choć mieli mocno zorane doopska :pissed:
  7. jeśli kotka nie karmi,mam talon na sterylizację+szczepienia- jeśli potrzebujesz odezwij się na PW
  8. nie, skądże,już u siebie:p malowanie skończone,wrócił w zeszły pon. Wszedł,ucieszył się,ale normalnie, jakby wyszedł tylko na spacer i grzecznie położył na swojej kołderce.Znajomy twierdzi,że Kanguś zachowuje się jakby miał rodziców po rozwodzie i dwa domy, w obu czuje się świetnie;) Kołderka zaś jest wożona z nim wszędzie i robi furorę. Nie daje się z niej przesadzić.Wczoraj miałam dostawę narożnika i Kango za chiny nie chciał ustąpić ekipie transportowej. Dopiero raczył się ciut usunąć,jak zabrałam kołderkę. Ale o tym,żeby na chwilę wyjść na balkon,gdzie oddelegowane były wszystkie zwierzaki nie było mowy. Do łazienki też nie. Zaparł się,a jak pociągnęłam za obrożę, położył i rób co chcesz. Wie,że to zwykle działa,bo nie mam siły przesunąć jego prawie 40kg :diabloti:. A chodziło tylko o to,by wyszedł z pokoju na chwilkę ,coby móc wymanewrować meblem. Był biedny,nie wiedział kompletnie o co chodzi :roll: Choć chętnie asystował ekipie,bo on uwielbia każdego, a wnoszącym był też jego ulubiony Wujek. No to teraz juz kompletnie nie mamy jak się ruszać,takeśmy sobie porawili ;)
  9. [COLOR=#000000][FONT=Verdana][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Widzę,że zostałam zmuszona do odpowiedzi,więc po kolei.[/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][FONT=Verdana]1.W stosunkowo krótkim czasie podajecie dwa kompletnie wykluczające się informacyjnie posty:[/FONT][COLOR=#000000][FONT=Verdana][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][quote name='gallegro'][COLOR=#222222][FONT=Verdana]sam poród był nie tyle ciężki, co długotrwały. Ada nie cierpiała przy tym nadmiernie, bo w takim przypadku natychmiast zabralibyśmy ją do weta.[/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/QUOTE][COLOR=#222222][FONT=Verdana] oraz [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana][quote name='Ania-tygrysiczka']Miała naprawdę ciężki poród, akcja trwała ponad 12 godzin, pomimo, ze dostała wcześniej zastrzyk przyspieszający poród. Była tak zmęczona, że zasypiała twardo z głową na moich kolanach, w przerwach między jednym szczeniaczkiem a drugim[/QUOTE][/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana][quote name='Ania-tygrysiczka'] Jest bardzo zmęczona porodem, który trwa już drugą dobę. Teraz śpi kamiennym snem. [/QUOTE] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]jaką konkluzję można wyciągnąć z takich dwóch sprzecznych wypowiedzi? [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]2.Do tego coś mega absurdalnego[/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/new_Eyecrazy.gif[/IMG]: [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana][quote name='Ania-tygrysiczka']Po 3 godzinach, Ada zjadła szczenię. Ech, to trochę ponad moje siły psychiczne, czuję się, jakby mnie czołg przejechał, choć wiem,że to normalne u suni, a nawet wskazane dla jej równowagi psychicznej. [/QUOTE] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][FONT=Verdana]To forum jest ogólnodostępne,często służy radą osobom raczkującym w temacie i takie wypowiedzi jedynie dezorientują. Zjadanie łożysk jest normalne i zalecane (choć nie po wszystkich płodach -nadmiar może wywołać biegunkę),ale już nie zjadanie martwych szczeniąt! [/FONT][COLOR=#000000][FONT=Verdana][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]3.Ponadto gallegro, nie jątrzę i nie mam tego[/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana][quote name='gallegro']w swojej chorej naturze[/QUOTE][/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][FONT=Verdana]nie jestem też chamką i prostaczką. Piszę to,nie dlatego,że poczułam się dotknięta Twoją wypowiedzią. Niestety nie. Uderzając w taki ton,sam sobie wystawiłeś opinie. Piszę byś zrozumiał,że nie oceniłam źle całego dorobku Ani,a jedynie pozostawienie rodzącej dwie doby z komplikacjami suki bez nadzoru.Co mogło się skończyć jej zejściem. I wybacz,ale nie zamilczę w temacie,który porusza moje, i nie tylko moje,emocje- czy Ci się to podoba,czy nie.Doceniam Anię za to,że nie przeszła obojętnie wobec suni na ulicy.Jestem,jak pisałam i zawsze będę,wdzięczna każdemu,kogo stać nataki poryw serca. Rozumiem też ,że poza psami jest praca i inne obowiązki. Także pracuję i je mam. Ja w takich przypadkach mogę wziąć urlop-wiem,że nie każdy ma taką możliwość i rozumiem to. Zawsze można jednak kogoś prosić o pomoc – jak czytam Ania też bez pomocy nie została(gallegro). [/FONT][COLOR=#000000][FONT=Verdana][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]Na szczęście Ada okazała się silnym,zapewne doświadczonym także fizycznie psem z ulicy i dała radę znieść komplikacje porodu.Wiele suk musi mieć w takiej sytuacji cesarkę. W przypadku Ady przegrali najsłabsi-szczeniaki. Mimo całego zalewu niechcianych,bezdomnych zwierząt NIKT z dogomaniaków nawet o tym nie wspomniał słowem[/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Verdana][COLOR=#222222][FONT=Verdana]. Mimo,że suka rodziła kolejne martwe płody.Wszyscy przeszli do porządku dziennego,udając ,że nic kompletnie się nie stało,jakby to były pluszaki,a nie żywe psy[/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR]:crazyeye:[COLOR=#000000][FONT=Verdana][COLOR=#222222][FONT=Verdana]. Wiem,że teraz takie rozpamiętywanie nie zwróci szczeniakom życia i pewnie lepiej,że tak się stało niż gdyby miały dzielić los Ady,ale nie takiej wrażliwości oczekiwałabym po tym forum. Zaraz pewnie ktoś napisze,że i tak ślepe zostałyby uśpione. Tak,ale w humanitarny sposób.Nawet nie chce mi się myśleć jak cierpiały dusząc się,zachłystując zielonymi wodami płodowym i nie mogąc wydostać na świat przez 2 doby. I znowu piszę nie by komuś po czasie dowalić,ale żeby na przyszłość ktoś czytający,a mający podobny przypadek zabrał sukę do weta wcześniej i być może rozważył cesarkę.[/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] 4.Aniu,NIGDZIE,w żadnym swoim poście, nie oceniłam Cię jako bydlę bez serca[/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/new_Eyecrazy.gif[/IMG]!Bardzo proszę,byście ,mimo wszystkich emocji nie wkładali w moje usta słów,które nigdy z nich nie padły. [/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana]5.Każdy popełnia błędy. Każdy z nas na swoich i cudzych błędach także może się uczyć. Wg mnie ,jak sama dziś Ania przyznała, akcja porodowa Adusi nie obyła się bez popełnienia takich błędów,mimo,że były jej symptomy. I to oraz zostawienie suki samej na długo wywołało moja reakcję. Podaję za Vetopedią (dla tych ,którzy będą mieli podobny przypadek w przyszłości):[/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][COLOR=#004800][FONT=Verdana]„[/FONT][/COLOR][B][COLOR=#004800][FONT=Verdana][SIZE=3]Kiedy natychmiast wzywać lekarza weterynarii?[/SIZE][/FONT][/COLOR][/B][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][FONT=Verdana]Czasami poród nie przebiega prawidłowo i tylko od naszej szybkiej reakcji zależeć może życie suki oraz szczeniąt. Jeśli wystąpi któryś z poniższych niepokojących objawów, należy niezwłocznie wezwać lekarza weterynarii: - wzrost temperatury, pogorszenie stanu ogólnego suki, apatia, [/FONT][B][FONT=Verdana]utrata apetytu[/FONT][/B][FONT=Verdana] -brak objawów zbliżającego się porodu, mimo iż minął okres 63dni ciąży -[/FONT][B][FONT=Verdana]przerwa pomiędzy urodzeniem kolejnych szczeniąt trwa dłużej niż 2godziny - pojawia się zielono-czarny [/FONT][/B][FONT=Verdana]inieprzyjemnie pachnący[/FONT][B][FONT=Verdana] wypływ z dróg rodnych[/FONT][/B][FONT=Verdana] - [/FONT][B][FONT=Verdana]płód nie rodzi się w ciągu 2 godzin po odejściu wód płodowych - wciągu 2 godzin od pojawienia się parcia nie widać żadnego efektu(nie odchodzą wody płodowe, płód nie zostaje wydalony) -zanika akcja porodowa, a wiemy, że nie zostały wydalone wszystkie płody[/FONT][/B][FONT=Verdana] -pojawiają się drgawki i silny niepokój suki, kończyny zwierzęcia są sztywne, głowa odchylona do tyłu, oddech przyspieszony, akcja serca spowolniona, suka jest osłabiona i apatyczna” Nikt z Was,ja również, nie jest wetem i nie musiał znać wszystkich ww objawów. Wystarczyło zajrzeć do neta-było dużo czasu,dodatkowo Ania pisze,że obserwowała sukę 2tyg. wcześniej zanim ją zabrała z dworca. Ja jednak zwykle w sprawie zwierząt przyjmuję wszelką krytykę,bo nie o moje dobre samopoczucie chodzi ,a o zdrowie i życie zwierząt. Wy tego nie potrafiliście. 6. Ania i gallegro zareagowali jedynie wrogością. Domyślam się,że Ania także w poście,na który odpowiedziała malagos ,który po tej wypowiedzi był przez Anię edytowany. Teraz pewnie jego treść zna tylko malagos. Dziękuję malagos,że zauważyłaś także moje zasługi[/FONT][COLOR=#222222][FONT=Verdana][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] [/FONT][/COLOR][FONT=Verdana]7.Cieszę się,że dziś emocje Ani opadły(wierzę,że cały horror porodu,szczególnie Adusi, wykończył psychicznie i szczerze tego współczuję). Cieszę się,że jak Ania sama przyznała,teraz jest w stanie przyjąć konstruktywną krytykę. Choć zdaję sobie sprawę,że nie ode mnie. I nie dbam o to. Chodzi mi jedynie o dobro suni. I bardzo się cieszę,że została zaproszona do domu i jest przy ludziach, o co tak bardzo zabiegała,a ja zostałam zjechana,gdy śmiałam się upomnieć[/FONT][COLOR=#222222][FONT=Verdana][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_rolleyes.gif[/IMG][/FONT][/COLOR][FONT=Verdana].[/FONT][COLOR=#222222][FONT=Verdana] [/FONT][/COLOR][/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Verdana]Adusiu, zdrowiej maleńka. Mam nadzieję,że nie będzie zapalenia listwy mlecznej i gorączki. Głaski przesyłam ogromne.[/FONT][/COLOR]
  10. [quote name='Ewa Marta']Gosiu7, z całym szacunkiem, ale co da w tej chwili takie pisanie? Ania nie napisała ile godzin siedziała z sunią w budzie i jak dużo z nią spędziła czasu, bo nie ratuje zwierząt dla poklasku, ale dla nich samych. Poświęca suni tak dużo czasu, jak może. Poza ratowaniem zwierzaków jest jeszcze proza życia - za coś te zwierzaki trzeba wykarmić. Suczkę widział weterynarz i na USG stwierdził jeszcze 2 szczeniaczki. Po ich urodzeniu Ania przypuszczała, że to koniec tym bardziej, że Adusia była w dobrej kondycji, merdała ogonkiem i jadła, co suni w czasie porodu zdarza się rzadko. Czy poprawia Ci to Twoje sampoczoczucie, jeśli komuś, kto bierze do domu kolejnego psiaka tw potrzebie tak dołożysz? Ania szukała dla suni jakiegoś miejsca, ale jakoś tłoku nie było:-( U siebie ma dużo własnych psów i do tego problemy z ustalaniem hierarchii. Mogła zostawić sunię w lesie, ale wzięła ją do siebie do kojca z ciepłą budą jako jedynego spokojnego miejsca, gdzie Adusia miała szansę urodzić w spokoju. Zrobiła wszystko, co mogła i proszę to uszanować. Zamówiłam dla Adusi 15 kg karmy (takiej samej, jak dostaje w tej chwili, czyli brit adult M) Z uwagi na laktację nie można jej w tej chwili karmić karmą wysokobiałkową. Na cycuszki dobrze robią okłady z sody - to mi podpowiedziała Ellig.[/QUOTE] Aniu Marto nie potrzeba tu także takich adwokatów jak Ty. Większość osób z tego forum nie ratuje zwierząt dla poklasku,przeciwnie zwykle dokłada do interesu-emocjonalnie i finansowo- nie musisz tłumaczyć ani mnie,ani reszcie stąd takich podstaw.Nikomu nie dowalam,jak piszesz,dla poprawy swojego samopoczucia:crazyeye:,a proszę i uczulam o ciut więcej empatii. Doceniam zabranie psa z ulicy,pisałam to już trzy razy,jeśli nie doczytałaś. I za to będę wdzięczna każdemu i zawsze. Ani także jestem. Wymagałabym jednak od doświadczonej osoby ciut więcej niż zostało zrobione. Teraz to w niczym nie pomoże ,szczeniaki nie przeżyły i zostały zjedzone,ale na przyszłość może ktoś bardziej pomyśli, mając podobny przypadek. Należy się cieszyć,że przeżyła sunia i więcej ją głaskać,zostawiając obawę nad przyzwyczajeniem się do ludzi na potem. Jak dojdzie do siebie. Takie mam zdanie i mam do niego prawo,Ewo Marto- także proszę byś również je uszanowała. Kończę temat. A jedzenie i picie w trakcie tak długiej akcji porodowej u suk i kotek to normalne,nie musi oznaczać zakończenia porodu. Kotka,której kiedyś towarzyszyłam podczas porodu głaskaniem dodatkowo mruczała między skurczami. Adusi życzę zdrówka i poradzenia sobie z laktacją. A Ani siły i szybkiego znalezienia ds dla suni.
  11. [quote name='Ania-tygrysiczka']Jest bardzo zmęczona porodem, który trwa już drugą dobę. Teraz śpi kamiennym snem. Trochę popiskuje za mną, ale nie mogę jej przyzwyczajać do bycia ze mną cały czas. [/QUOTE] rozumiem,że masz trudno z kilkoma psami itd.,ale litości (!) przynajmniej po takim wysiłku i zdezorientowaniu dla ostatnich wydarzeń dla tej suki, pobądź z nią. Odzwyczajać ją będziesz jak ciut dojdzie do siebie. Zostawianie suki samej na 3h po takim stresie jak poród przez dwie doby z komplikacjami i urodzenie martwych szczeniąt to dla mnie jakiś horror. Trochę zwyczajnych,ludzkich odczuć życzę,przy całym szacunku ,jak już mówiłam,za zabranie suki z ulicy.
  12. rodzącej dwie doby suki nie zostawia się bez nadzoru... czy chce się zatrzymać szczeniaka,czy nie. a żadnej wady nie musiał mieć, był rodzony tak długo,że zwyczajnie mógł się poddusić. nie chodzi o to,że jestem za tysięcznym niechcianym,bezdomnym szczeniakiem na świecie,a za niegodzeniem się z faktem nie nadzorowania porodu z komplikacjami. Równie dobrze suka mogła nie przeżyć.
  13. Kotce laktację hamowałam kroplami Galastop i okładami z liści schłodzonej w lodówce i zbitej tłuczkiem kapusty.
  14. Niedobrze się stało,że sunia została sama,bez nadzoru podczas porodu,tym bardziej rodząc przez 2 doby(!) z komplikacjami. Można było uratować ostatniego szczeniaka,skoro jak piszesz miał pępowinę odgryzioną i prawdopodobnie urodził się żywy! Problem laktacji rozwiązałby się sam, nie mówiąc o psychice zdezorientowanej teraz zapewne suni,która ma mleko,instynkt ,tylko dzieci zniknęły. Wiem,że bardzo,bardzo,bardzo dużo zrobiłaś dla niej zabierając ją z ulicy.Dziwię się jednak,że nie zadbałaś, by ktoś nad nią czuwał podczas porodu w domu/na podwórku/u weta!!!
  15. Pewnie,że lepiej z wizytą p/a. Ale ostatecznie,jak nikt się nie znajdzie nikt nie nakaże Wam zostawiać Lety w nieodpowiednim domu. Wiem,podróż, stres...Ale czy w schronisku nie ma stresu? Dwa lata? Setki innych ujadających psów obok. Jak wydajecie bezpośrednio ze schroniska,nikt przecież nie robi wizyt p/a w nowym domu. Proszę nie zmarnujcie światełka nadziei,które zapaliło się dla Lety. Wierzę,że znajdzie się ktoś do zrobienia wizyty p/a.Proszę poprowadźcie ją wzorowo. Wiem,że wszyscy pewnie chcą jak najlepiej,ale obłędu dostaję na myśl,że ta iskierka nadziei mogłaby zgasnąć.Pani telefonicznie wydawała się miła.Pani Wiesława też odniosła takie wrażenie. Nic więcej nie zrobię z Wwy. Czekam na wdechu...
  16. gdyby mogła przyjechać, nie włączałabym się dalej w całą akcję... ja też jestem ostrożna,dlatego [B]proszę kogoś z wolontariuszy Kruszewa o pomoc[/B]. [B]Szybką pomoc,bo tysiące innych ogłaszanych psów są do wzięcia[/B]. Jak już pisałam tysiąc razy , nie znam suni osobiście i nie ja będę decydować czy się nadaje do tej adopcji. Pani Wiesława rano była na tak. Ale ponaglać muszę,nic więcej nie zrobię na odległość. Jeżeli będziemy piętrzyć problemy, też z tego nic dobrego dla Lety nie wyniknie. I psy odbierane osobiście wracają z adopcji,niestety. Więc czy ktoś z osób znających Letkę pomoże ją przewieźć/sprawdzić domek na miejscu? Poćwiczy chodzenie na smyczy przed? Wykąpie przed? Może ktoś z Lublina zgodziłby się zrobić wizytę p/a?
  17. AlfaLS dziękuję,że jesteś:loveu: Pani Wiesława dzwoniła do Pani chętnej. Pani miała psa,amstafa-niedawno odszedł za TM. Ma też 3letnie dziecko. Letka z wypowiedzi p.Wiesławy łagodna do dzieci. Więc może się coś uda...Narazie trzeba by transport Kruszewo-Lublin zorganizować.A może ktoś doświadczony zawiózłby Letkę? Pani Wiesława też ma się zorientować jak to rozegrać. Nie wiem niestety czy Letka zachowuje czystość w domu, pewnie z tym może być różnie. No i nie chodziła na smyczy...Czasem wystarczy trochę poćwiczyć.Prosiłam,by może kupiono szelki (?)-zapłacę. Koszty transportu , w zakresie paliwa też wspomogę,jeśli nie będą porażające...Napisałam na wątku transportowym,ale cisza.... Czy ktoś z wolontariuszy Kruszewa może z Letką poćwiczyć chodzenie na smyczy? Ja czekam na dalsze sygnały/decyzje p.Wiesławy. Kika,może mogłabyś teraz się uaktywnić w sprawie Lety, wykąpać,poćwiczyć spacery,zawieźć/zorganizować transport (zapłacę paliwo,jeśli nie będzie to mega suma). Dobrze,by do nowego domku zawiózł sunię ktoś jej znany... Kurczę,proszę sprężmy się teraz! Letka ma swoją szansę. Dobrze by było jej nie przegapić...!!!!!
  18. Pani Wiesława odebrała:multi:,przekazałam namiary,teraz wszystko w Jej rękach i rękach Boga... Letko tak bym chciała,by Ci się udało.Laleczko. Mam łzy w oczach z emocji,więcej teraz nic nie dam rady zrobić... Jestem z Wami całym serduchem:loveu:. Pozostaję w siadzie płaskim i czekam z zapartym tchem:roll:.
  19. [quote name='AlfaLS']I to jest niestety to o czym kiedyś pisałam... Brak dobrego kontaktu z osobą, która zna psa... I jest [B]zawsze [/B]pod telefonem. ![/QUOTE] tak:-( w świecie zalanym milionem ogłoszeń liczy się każda godzina.Taki mamy teraz świat. Zwłoka powoduje ,że ktoś sięga po kolejne ogłoszenie. Bo miliony zwierzaków potrzebują pomocy. Wygrywa ten,kto jest w zasięgu ręki,ma szybki i miły kontakt,itd. Od wczoraj staję na rzęsach i tylko esperanza odpisała,choć też z niczym konkretnym,bo widziała sunię pół roku temu... A ja od roku klepię te ogłoszenia z uporem maniaka,a jak zadzwonił być może TEN telefon z nikim nie mogę się skontaktować. Jeszcze zaraz znów będę próbować.Płakać mi się chce i jestem wściekła z bezsilności...
  20. P.Wiesława nie odbiera tel., a trzeba kuć żelazo póki gorące.Kto pomoże? Nie mogę wypowiadać się na temat psa,którego znam tylko z forum... Halo! Halo!
  21. PILNE!!!!!!!!!!! Miałam dziś telefon w sprawie Lety. Proszę o pilny kontakt osobę,która zna sunię i sytuację.
  22. wynik biopsji cienkoigłowej rachunek za wizytę+biopsję+badanie histo-patologiczne wreszcie mi to zeskanowano:multi:
×
×
  • Create New...