gosia7
Members-
Posts
6384 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gosia7
-
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kanguś ma R A K A łagodnego,ale raka :placz: Właśnie doprosiłam się wyników z labu- na karcie wyników zostało imię Maniek od czasów dellf. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kanguś pięknie dziękuje wszystkim wiernym Ciotkom i niewiernym,wpadającym rzadziej też. edek,czy ten drugi pakiet mogłabyś podarować Letce z mojego podpisu ,tkwi w schronie,pusto na jej wątku :-( -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kanguś pięknie dziękuje Wujkowi thor66 i Koleżance za 40zł wpłaty w marcu:loveu: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
edek:loveu:,dziękuję za pakiet ogłoszeń,wieczorem wstawię tekst-muszę chyba poprzedni przerobić,bo nie działa-zero tel. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kango bezszwowy:multi: Wczoraj nasza osiedlowa wetka uwolniła Kangusia w mig i za darmo:loveu:Dziękuję Pani Doktor za Jej cierpliwość do mnie,bo ciągle zwalam się do niej z jakimś bezdomnym psem lub kotem,a Ona nie zdziera z nas. W nagrodę zjedliśmy na pół, a raczej we troje kremówkę:lol: Nawet nie wyobrażacie sobie jak on delikatnie bierze z ręki człowieka cokolwiek,jak uważa,żeby nie zaczepić zębem. Nie kłapie paszczą. I delikatnie wylizał mi palce z kremu. Kochany łakomczuch:loveu: A naturalne gryzaki już przerabialiśmy. Kanguś w kilka minut opędzlował w zeszłym tyg. jelitka wędzone,świńskie ucho wędzone,wędzoną wieprzową nogę,tylko penis wołowy dłużej był pochłaniany. Kupiłam,żeby miał zajęcie i nie gnębił swą miłością mego psa,zajął się czymś,by odwrócić jego uwagę. Niestety wszystko działa na chwilę. Muszę ponowić zakup penisa wołowego,tylko takiego mega długiego-jest dość drogi,ale starcza na więcej niż jedno posiedzenie. I mój pies też go lubi. Obaj będą mieli zajęcie. O przysmakach małych,na czyszczenie zębów itp. nie wspomnę-dostał sporo,bo każdy odwiedzający nas z wizytą gość przynosi coś dla "dzieci":evil_lol: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='Mazowszanka']A nie da rady tak uchylać drzwi do łazienki, aby koty przeszły, a duży pies nie ?[/QUOTE] trzeba jeszcze mieć miejsce w łazience na ustawienie kuwety,nie u mnie... :lol!: stoi w przedpokoju przy łazience, a i tak wszyscy goście do niej wpadają obowiązkowo:diabloti: drugą pokojową gdzieś zbunkruję kryta odpada,staruszek kocurek przyzwyczajony od 11 lat do zwykłej,swojej, bezżwirkowej,nie jest łatwo zmienić kocie przyzwyczajenia, a i tak Kanguś jak zechce nosem potrafi grzebnąć mocno i na nic to. A kotka zawsze robi gpę na terakotę na środku przedpokoju lub kuchni,a siku do kuwety- i na nic prośby i groźby,taki egzemplarz :angryy: Zbieram łatwo i szybko z terakoty,miejsce spryskuję płynem dezynfekującym i po kłopocie. A teraz chyba mam dodatkowego pomocnika:mad: ogłoszenia dla Kangusia zawsze pożądane,narazie nikt nie dzwoni... a chłopak do adopcji po jutrzejszym zdjęciu szwów byłby gotowy. No może za tydzień,jak się ranki po szwach zagoją. I dostaniemy wynik hist-pat. A tu póki co ani widu,ani słychu... -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
NIE DA SIĘ dobrze zabezpieczyc kuwet na 30m mieszkania. Koty MUSZĄ mieć dostęp do swoich kuwet w znanych sobie miejscach. Inaczej zaczną robić na podłogę,do łożka - nie mogę sobie na to pozwolić i tak ciągle piorę pościel-jak zapawiują, oblezie sierścią. Jestem wyrozumiała,ale bez przesady ja też tam mieszkam i muszę jakoś żyć, w miarę normalnie. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:lol:............ -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję Cioteczkom:loveu: i Wujkowi Thor66 :loveu: za wpłaty marcowe,wkrótce uzupełnię je w 1 poście. Tylko gdzie jest Wujek Thor66? jakoś zniknął nam ostatnio kompletnie...? -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
napisałam długi post i go wcięło...więc powtórzę Ada-Vebby wszystko ok.,tylko czasu brak:lol: Niuniuś to cudowny pacjent. Nie interesuje się szwami,czasem tylko te na siusiaku chce polizać. Większość dnia i noc przesypia już bez kołnierza. Zakładam go mu jedynie jak wychodzę do pracy. Ranki śliczne,goją się jak na psie;) Jutro idziemy na zdjęcie szwów. Kango ma apetyt,zjada wszystko wszystkim;) Ale grzecznie czeka aż mój pies skończy i potem obowiązkowo wylizuje jego talerz.Oczywiście po opchnięciu swojej mega michy. Miski kotów oczywiście też w sekundę sprzątnięte do czysta jak nie ustawię wyżej. Mazowszanka,oczywiście dym rozkręca mój pies. Kanguś nigdy,jest bardzo grzeczny,tylko namolny. Piszczy do mojego psa i koniecznie chce go wąchać/lizać mu pupę:crazyeye:,co spotyka się z kompletnym szałem lizanego. Nie wiem co z orientacją Kangusia? Także łatwo nie mam. Muszę non stop kontrolować sytuację.Rozdzielać chłopaków do dwóch narożników ( w praktyce mój pies najczęściej jest zakrywany kołdrą w łóżku,albo leży wciśnięty głęboko pod łóżkiem,żeby go Kanguś nie widział i nie prześladował). edek,wyprowadzanie dwóch psów a posiadanie ich pod jednym dachem to kolosalna różnica. Nie mogę spokojnie się wysikać,nie mówiąc o zamknięciu łazienki i wzięciu kąpieli. Cały czas kontrola,ustalanie gdzie który jest,asystowanie jak przechodzą obok siebie. Niestety to wina mego psa,nie toleruje samców. Kiedyś był już pogryziony,skończyło się antybiotykami i czyszczeniem ucha u weta.Tam też sceny były konkretne,nie dawał się dotknąć,piszczał tak,że cała poczekalnia osób wybałuszała oczy jak wychodziłam z nim z gabinetu.Patrzyli z pretensją w oczach jak można tak dręczyć psa. Bo darł się jakbyśmy go w środku obie zarzynały na żywca. Nie chcę tego przerabiać już nigdy więcej. Uwierzcie nie jest łatwo,choć pokochałam Kangusia całym sercem. Całuję go i tulę jak wielkiego cielaczka:lol: A on uczy się od mego psa wielu rzeczy np.bardzo się cieszyć jak wracam-kiedyś witał mnie jedynie merdaniem ogona,a teraz biega,poszczekuje,cieszy się całym sobą. Jednym tylko mnie ostatnio zasmucił i rozzłościł. Przyłapałam go jak napoczynał kupę mojej kotki:mad: a wczoraj brakowało kupy kocura w kuwecie:crazyeye: Nie może być głodny,przy takiej ilości jedzenia,które dostaje... Chyba zapach go zwabia:roll: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[FONT=Verdana]Mazowszanka, mój pies jest w poście 125 (ten beżowy:)w poniższym wątku poprzedniego mego tymczasa sprzed roku-jamniczki Lindy:[/FONT][FONT=Verdana] [/FONT]http://www.dogomania.pl/forum/threads/221995-Znaleziona-jamniczka-już-w-DS-)/page5 [FONT=Verdana]Jest 3 razy mniejszy od Kanga,ale sto razy bardziej zadziorny. Nie lubi chłopaków i koniec kropka[/FONT]:mad:[FONT=Verdana].Szczególnie jak Kanguś mu chce pupę lizać.A chce[/FONT]:crazyeye:[FONT=Verdana]Zastanawiam się nad orientacją Kangusia[/FONT]:roll: [FONT=Verdana]Ada-Vebby wszystko ok.,tylko czasu brak:)[/FONT] [FONT=Verdana]edek, wyprowadzać dwa psy a mieć je cały czas pod dachem to duuuuża różnica.Uwierz. Stale muszę pamiętać gdzie który jest,gdzie ma być,strofować mojego,żeby nie warczał,a Kanga,żeby nie piszczał i nie zaczepiał. Trzeba mieć oczy wokół głowy i nawet nie można się spokojnie wysikać,o spokojnym wykąpaniu w zamkniętej łazience nie ma mowy. Nie mam gdzie ich izolować.Cały czas muszę mieć oko jak przechodzę,oni się przemieszczają itd. Kiedyś mój pies został pogryziony i skończyło się wywaleniem ponad stówy na antybiotyk i wizyty u weta na czyszczeniu rany-nietykalski darł się tak,że cały dom stawiał na nogi,więc robiła to wetka. Jak wychodziliśmy z gabinetu pół poczekalni patrzyło na nas jakbyśmy go tam,w gabinecie za zamkniętymi drzwiami co najmniej mordowały na żywca. Nie chcę, by to się kiedykolwiek powtórzyło. Nie jest mi więc łatwo.[/FONT] [FONT=Verdana]A Kanguś kochany i grzeczny. Nie interesują go szwy,kołnierz ma tylko jak jestem w pracy.Wczoraj zrobiłam mu ostatni zastrzyk Synergalu i ostatnią dawkę Loxicomu przeciw bólowego dostał. Na spacerze ma siłę jak koń i wydaje się się absolutnie nie pamiętać,że tydzień temu o tej porze był na stole operacyjnym. W piątek zdjęcie szwów. Apetyt dopisuje. Tylko jest świntuchem: raz przyłapałam go na próbie zjedzenia kupy mojej kotki[/FONT]:evil:[FONT=Verdana],a dziś brakowało kupy w kuwecie kota[/FONT]:-x[FONT=Verdana]Od jutra będzie zamykany na czas mojej pracy bez dostępu do kuwet,psa i kotów. Zjada naprawdę dużo,więc zasmucił i rozzłościł mnie tym wybrykiem. Przecież przy tej ilości nie może być głodny...[/FONT] [FONT=Verdana]Dziękuję Cioteczkom i Wujkowi Thor66 za napływające marcowe kwoty,wkrótce wynotuję na 1 str.[/FONT]:loveu:[FONT=Verdana]A gdzie się Wujek podziewa,bo jakoś nam zniknął...?[/FONT] -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A u nas wszystko dobrze.Spokojny wieczór. Kanguś śpi grzecznie na posłanku najedzony (a zjeść potrafi:lol: chłopak).Przewidujemy weekend bez kołnierza.Jestem w domu i pilnuję lizania szwów:p,a raczej respektowania zakazu lizania:nono:. Dzielnie się słucha kochany. Wogóle Niunio to najgrzeczniejszy pacjent pod słońcem:buzi: Znosi mnie i moje podawanie zastrzyków z antybiotyku podskórnie,choć nie bardzo to lubi rzecz jasna. Lek przeciwbólowy dopyszcznie też ładnie łyka,choć niechętnie.W nagrodę dostaje parówki oraz moje buziaki i głaski. I tak oto nadal jesteśmy przyjaciółmi. Ranki pięknie się goją.Na pupie są 4 szwy,na siusiaku pokastarcyjne 3:-(. I znalazł już sposób na chodzenie w kołnierzu.Już nie stoi jak cielątko,gdy się gdzieś zakleszczy. Wie,że jak szarpnie mocniej łepetynką,to się uda uwolnić i przejść. A szarpnięcie to on ma.Byle tylko kołnierz wytrzymał,bo trzeszczy nieźle. I wrócił mój pies:loveu: Początki niefajne. Warczał,nie pozwalał się zbliżyć,a Kango stale piszczy do niego:???: Muszę non stop uspakajać obu.Izolować jak wychodzę.Najgorsze są spacery.Najpierw biegnie mój pies i warczy w powietrze. Potem Kango i piszczy do niego,a za nimi ja:painting: z obłędem w oczach obserwując,coby żadnego wroga mego psa nie spotkać,bo nie dam rady przytrzymać ich przed ewentualnym sparingiem:shake: A poza tym standard:gotuję gary ryżu z kurczakiem,sprzątam piasek naniesiony na łapach i wszechobecną sierść i śledzę konsystencję kup. Takie oto hobby na wiosnę sobie znalazłam:cooldevi:. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
dziękujemy agat21:loveu: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oto wypis pooperacyjny: oraz zaległe 2 skany rachunków za Metronidazol (lek przeciwzapalny na brzuszek,który Kanguś przyjmował). Rachunki rozbite na 2,bo myślałam,że po jednym opakowaniu mu przejdzie i nie będzie trzeba wydawać więcej, a potem nie będzie leżało niezużyte opakowanie w apteczce. Nie przeszło jednak i musiałam dokupić drugie opakowanie. Mięta na rachunku była dla mnie i za moje;)) -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
a tu jeszcze zaległy scan rachunku za karmę RC Gastro Intestinal Kanga -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Panna Marple bardzo dziękujemy za wpłatę dla naszego chorowinka:Cool!: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
rachunki są rozbite, bo po wydrukowaniu na 520zł okazało się,że nie ma kołnierza i doszło 32zł za kołnierz. Faktura na 200zł dla Fundacji Kastor bedzie odebrana jutro (raz w tyg.jest w lecznicy ktoś wystawiający faktury,stąd taki zamęt). Wypis wieczorem,bo zapomniałam zabrać do pracy. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie pisałam wczoraj po południu, bo ledwo żyłam z nerwów i niewyspania. Nie pisałam wszystkiego, bo sama byłam przerażona. Guz był w okolicy zwieracza odbytu i nieumiejętne jego wycięcie groziło porażeniem mięśni odbytu i ....nawet dziś jeszcze boję się pisać... nietrzymaniem kału :crazyeye::placz: dlatego wybrałam chirurga, którego znałam (raz operowałam u niego listwę mleczną z guzem wielkości grejfruta pewnej suni), lekarz ma d. opinię, choć cena końcowa operacji b.wysoka (752zł w tym kastracja, usunięcie guza, badanie hist-pat. wycinka, leki przeciwbólowe, antybiotyk i kołnierz). 200zł z tej sumy obiecała dofinansować Fundacja Kastor. Kanguś dziś czuje się lepiej, zjadł pięknie i dużo kurczaka z ryżem i marchewką. I rano dostałam najpiękniejszy prezent: najładniejszą jaką dotąd u niego widziałam kooopę,wreszcie normalnie uformowaną, o ładnym kolorze i nie luźną. Chyba jedzenie gotowane najbardziej mu służy, nawet po RC Gastro Intestinal jest gorzej. Kołnierz dalej b.problematyczny. Mam małe mieszkanie, Kanguś nie mieści się w drzwi,obija o wszystko, zwala z półki, klinuje między rzeczami. W nocy spał tuż przy mojej głowie obok łóżka i co jakiś czas wstawał, sprawdzał czy jestem, wąchał moją głowę wstając i waląc mnie po twarzy kołnierzem. Cud, że nie mam zadrapań na gębie. O 2.30 chciał na spacer-wyszliśmy.Znów nie było normalnego spania,ale już i tak lepiej. Dziś już nie miał z kim zostać,został sam. Boję się czy się nie zaklinuje gdzieś ,nie będzie wył przerażony sam,nie będzie walczył z kołnierzem. Nie ma dostępu do wody,bo kołnierzem natychmiast wywala miskę. Siedzę w pracy i mam non stop nerwówkę. Obiecuję sobie,że to już ostatni raz. Pomagam zwierzętom jak mogę,jak nie mogę to też pomagam-to się musi skończyć ,bo zwariuję. I najważniejsze póki co: Zwieracz odbytu, dzięki Bogu, działa, choć zaglądam cały czas z troską w jego stronę. Należy pielęgnować okolicę odbytu i po każdym wypróżnieniu przemywać. Na razie mi słabo z nerwów, bo to żywa rana ze szwami i ja mam tam grzebać.Do tego Kangusiowi wcale to się nie podoba, ucieka doopką,więc polewam wodą utlenioną ile mi się uda. Powninnam zaś przecierać Riwanolem. Mam dość.Do tego umieram co wyjdzie w badaniu hist-pat…to za 3tyg. Dziękuję,że jesteście ze mną,sama nie dałabym chyba rady. -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kanguś się wybudził dobrze. Bardzo biedny,glównie z powodu kołnierza,nie potrafi w nim leżeć,spać,chodzić,zaczepia o wszystko,wstaje,stoi jak cielątko i nie chce się położyć.Dlatego po kótkiej walce kołnierz został mu zdjęty i rozpoczęło się czuwanie całonocne i pilnowanie czy nie liże szwów. Noc zarwana kompletnie,spałam jak mysz pod miotłą i zrywałam się jak tylko się ruszył. Wstawał,nie bardzo wiedział chyba o co chodzi,trochę popiskiwał.Ogólnie b.grzeczny,ale jestem nieprzytomna w pracy.Kanguś zabrany na dzień do kolegi-nie mógł zostać przecież w domu sam po operacji.Nie bardzo chciał pić,zjadł coś rano ,ale zwykle zjada całą miskę,a dziś tylko troszkę :roll: -
KOCZOWAŁ ZIMĄ NA GOŁEJ ZIEMI - MANIO ZA TM:(
gosia7 replied to gosia7's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zaraz jadę po niego,ledwo żyję,nienawidzę takiego stanu