-
Posts
10410 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
44
Everything posted by WiosnaA
-
A co do zapachu Morisa znajomego Lice.Nie ma problemu przygotować mi szmatę i już położyłam cienki kocyk do posłania,żeby ew. go wysłać."Dosmaczyć" możemy go również zapachem si... Rozmawiałam wcześniej z Jamorem o pojawieniu się Morisa lub Tinki "na żywo" w tamtym rejonie,czy pomogłoby to nam w odnalezieniu Liki. Powiedział,że nie. Że gdybym puściła Morisa luzem, to po pewnym czasie na siebie by wpadli i znów trzymali razem, a chodząc na smyczy nic nie pomoże. Trzeba mieć na uwadze,że teren do poszukiwań tu jest ogromny,nawet sam ten obszar,gdzie Lika ostatnio bywała. Jamor jest znawcą tematu w tych sprawach,ma doświadczenie i nie miałby powodu mnie w błąd wprowadzać,gdyby było inaczej. Ja nie mam doświadczenia i tylko intuicyjnie wydawało mi się,że zapach znajomych psiaków mógłby pomóc,ale skoro i Wy piszecie o zapachach,to nie zaszkodzi chyba jak zadzwonię jeszcze o opinię do dwóch innych osób związanych zawodowo z psami. A same szmatki tak czy inaczej wyślę jak tylko jakikolwiek trop odzyskamy.
-
Dziękujemy Kochani za kolejne pomysły i rady.Im więcej "głów", tym lepiej i większe szanse,że któryś pomysł "zaskoczy" i przyniesie efekt.Na miarę możliwości będziemy wprowadzać niektóre "w życie". Basia dziś znów działa w Ustroniu. Najgorsze w tej chwili jest to,że Lika nie pojawia się zupełnie w okolicy gdzie wcześniej była widywana.Wiązaliśmy duże nadzieje z okolicznym strumykiem i pobliskim domostwem,a teraz nie wiele można zrobić. Czy strach od wystrzałów ją tak sparaliżował i siedzi w ukryciu,czy też w panice pobiegła gdzieś dalej. A może wyruszyła w stronę domku? P.Maria ostatnie czasy często pokonywała trasę pieszo z domu ścieżkami na Skrajną i sąsiednie uliczki, gdzie Lika bywała.Może suni udało się rozpoznać znajomy zapach i próbuje tą trasą podążać,ale stara się być niewidzialna dla ludzi? Priorytetem są znów ogłoszenia i próby dotarcia z info do jak największej ilości osób,żeby trop Liki odzyskać i kombinować coś z klatką.
-
Jak kamień w wodę..cisza totalna...jesteśmy znów w punkcie wyjścia. Ostatnio widziana w środę popołudniu ul.Pszenna i okolice torów..stamtąd były ostatnie telefony. Jeżdżąc te dni po okolicy, p.Zbigniew dowiedział się o tych petardach przy Pszennej....Lika więc może być znów gdzieś daleko. Nie wiem Basiu,czy jest sens żebyś jutro znów gnała do Ustronia.Tyle razy Lika była na Brzozowej ,Skrajnej, a teraz nikt nie widuje, więc raczej nie ma już jej tu przy strumyku.
-
Dzwonię do okolicznych Leśniczych,ale widziana nie była.Jeden z Panów Leśniczych przekaże w Nadleśnictwie i popyta kolegów.Sama również jutro skontaktuję się z Nadleśnictwem Ustroń i poproszę o nagłośnienie,plakaty. Nieuchwytny na razie jest mi Leśniczy z Równi- najważniejszy w tej chwili. Wysłałam meil do Urzędu Miasta Ustroń i proszę o apel na ich stronie,jutro również zadzwonię. Tereny mocno zalesione i jakiś niepokój się we mnie zrodził ...tfu tfu. Wieczorem będę rozmawiać z Domkiem.
-
Ehh..na teście z rolką Basia znalazła rude długie włosy,ale próbkę wzięła do worka i w domu obejrzy dokładniej.Może tam lis poleguje?...zostawiła jedzenie, smaki i jutro planuje jechać sprawdzić. Zawiozła też więcej plakatów dla Opiekunów.Cmentarze oplakatują. Loluś pomocniczek dziś znów małe łapki "męczy". Najgorsze,że ostatnio nikt Liki nie widział i telefon w jej sprawie milczy.Z ul.Pszennej od gospodarza ,gdzie Lika była, ostatnio p.Zbigniew dostał info,że w polach kukurydzy mają ustawione odstraszacze na dziki,które w nocy strzelają!...Lika mogła się wystraszyć, jeśli nocowała w pobliżu. Rozpacz ogarnia...
-
Olenko,na parę dni specjalnie nas nie urządza,..z Liką zapowiada się dłuższa "zabawa" w polowanie...a przy tym i Ustroń daleko. Odpuściłam dziś dzwonienie do Domku...daliby znać gdyby ważne info się pojawiło. Przy tej kryjówce przydałaby się kamera,w typie tej ,...może ktoś miałby pożyczyć? http://allegro.pl/fotopulapka-gsm-kamera-lesna-hd-ir-2g-menu-pl-300m-i6907776296.html
-
Z cytowaniem tak wielu postów nie poradzę,ale napiszę chociaż ogólnie do Wszystkich. Powiem szczerze,że jestem ogromnie wzruszona. Kolejny raz przychodzicie z Wielką pomocą do tego Malucha wspierając dobrą radą,słowem, a dziś bazarkami i ogromnymi wpłatami na klatkę. Jak wielu osobom los tego niepozornego, wciąż dzikawego pieska leży na sercu. Szkoda jest psiaka, szkoda tyle włożonej pracy Murki,ale stało się.. i choć ciężko tu będzie Likę odłowić, to próbować będziemy na ile sił starczy, przede wszystkim tym ,którzy działają tam na miejscu. Wszystkim Wam z całego serca Dziękuję za to Ogromne wsparcie!
-
Dziewczyny,zgadzam się z Wami jak najbardziej i jestem za klatką składaną. Moris ze swojej skarbonki przeznacza 500zł. P.Agnieszka dokłada 150zł....Najserdeczniej dziękujemy! Znam już dokładna cenę tej klatki ,http://www.varimextrade.com.pl/index.php?adres=pulapki2 +dojdzie kurier, odp", CENNIK Na artykuły weterynaryjne oferowane przez firmę VARIMEX TRADE ( ważny od 01.05.2015 r. do odwołania ) Nr. katalogowy Nazwa Towaru Cena w zł. brutto (wraz z 23%VAT) 178-358 Klatka pułapka na psy i lisy (składana) (131cm dł. x 52cm szer. x 61cm wys.) 1490,00
-
Kochani,dziękujemy za Wasze opinie ,ogromny odzew i poparcie zakupu klatki. Elik,dziękuję za ogarnianie spraw finansowych. Rozmawiałam z togaa, są chętni. Mają swoje,ale małe jak na koty,....miejsce do przechowywania również będzie. Pozostaje kwestia wielkości klatki i którą kupić. Obie wersje większych klatek będą cięższe,muszą dwie osoby dźwignąć+ waga psa,mogą jednak przyszłościowo posłużyć dla większych psów niż Lika. Odszukałam wątek Pipi z tematem zakupu klatki o której elik wspomniała.Oni kupili składaną i z tej firmy jak w drugim moim linku.Okazuje się,że jest droga,kilka lat temu płacili za nią 1500zł.Wysłałam wczoraj meila do firmy z zapytaniem o cenę,ale jest weekend i jutro zapewne cokolwiek się dowiem. Te tańsze klatki są nieskładane i przy dużej byłaby konieczność organizacji "wiekszego" transportu,aby dostarczyć na miejsce (myślę też przyszłościowo). Mniejsza z tych nieskładanych powinna się zmieścić na tylne siedzenia samochodów.Mam jednak obawy,czy nie będzie zbyt "skąpa" dla Liki,czy do niej wejdzie? szer 40cm i wys.50cm ,dł.120cm.Zasięgnęłam opinii Murki,która zna Likę najlepiej i czy te wymiary zdadzą egzamin.W dużej kenelówce u Murki mieszkała,w domu do mniejszej też pewnie by weszła,ale trudno powiedzieć jak zachowa się w realu na polu,jest ostrożna i sprytna i czy nie będzie podejrzliwa mając 40cm lukę na wejście.Mysza2 łapała wiele psiaków do klatki i mówi,że z szerszym wejściem byłaby lepsza. Przed chwilą rozmawiałam z P.Agnieszką i jutro poprosi o przedłużenie terminu.Popiera nas w sprawie zakupu klatki jak najbardziej i proponuje kupić składaną,solidniejszą i wygodniejszą,która posłużyłaby tez innym pieskom.P.Agnieszka dołoży się również do zakupu. Kwestię wielkości muszę omówić też jeszcze dokładnie z Togaa, która jest teraz w Ustroniu z P.Irenką.Dopytuje mieszkańców w tej okolicy u kogo bywała Lika na posesji,by mieć alternatywne miejsce na ustawienie klatki. Togusia dziś powiedziała,że przydałyby się tam nawet dwie klatki do postawienia na obu końcach ulicy,gdzie Lika się pojawiała. Opiekunowie nie rezygnują z poszukiwań,będą doglądać klatki i stale dowozić jedzenie. Najgorsze,ze telefon dziś również milczy.. Ze skarbonki Morisa dołożymy jakąś sumę do zakupu klatki ,w zależności na którą się zdecydujemy.
-
Zaraz będzie prawie 3 tygodnie jak Opiekunowie cały wolny czas poświęcają na szukanie Liki,ciągle doklejają plakaty,zwalniają się z pracy na każdy sygnał z telefonu i jadą w miejsce, gdzie była widziana,ale czuję ,że powoli zaczynają tracić siły. Klatkę mamy pożyczoną do poniedziałku,czy dalej p.Agnieszce Schronisko przedłuży, tego nie wiemy.O ile się zgodzą,to znów będzie tylko na kilka dni....i ta wpłacona kaucja 1500zł. Strasznie to wszystko jest trudne i brakuje już głowy, co dalej w razie ( tfu tfu) niepowodzenia jutro, ale uważam, że trzeba mimo wszystko próbować i coś kombinować. Nie wyobrażam sobie zostawić tam Likę na pastwę losu,albo czekać i liczyć,że może sama kiedyś dotrze do domu. Lika nigdy nie podejdzie sama do człowieka,nikt jej nie złapie,to wiemy na pewno.Nie ma sensu ściągać kogoś z palmerem, kiedy jej nie udaje się dokładnie zlokalizować.Brak ludzi na miejscu do szukania też jest dużym problemem. Nie wiem czy dobra,ale przyszła mi już tylko jedna myśl ...żeby kupić naszą klatkę-pułapkę. Biorąc pod uwagę warunki terenowe w jakich znajduje się Lika, kwestia złapania może przeciągać się w czasie i na dłuższy termin klatki nikt nam nie da. Można by było postawić ją na posesji, gdzie Lika przychodziła,a jeśli dowiedzielibyśmy się o innym miejscu gdzie zagląda,wówczas przestawiać. To moje rozmyślania,ale nie znalazłam innego wyjścia. Rozmawiałam z Bogusik co o tym sądzi i nie widząc obecnie innej możliwości złapania Liki popiera zakup klatki. Dopytam jeszcze Opiekunów i upewnię się,czy dalej byliby zaangażowani,aby codziennie pilnować tam jedzonka,ale wcześniej chcę znać Wasze zdanie. Koszt klatki byłby ok.500zł - 800zł (większa),nieskładana. Poradźcie,czy kupować klatkę? Po akcji (mam nadzieję udanej) z Liką chciałabym ,aby docelowo klatka powędrowała do Stowarzysznia Braci Mniejszych w Bielsku Białej gdzie działa nasza togaa.Dziewczyny od lat pomagają tam wielu psiakom i kotom i z pewnością wykorzystają ją do ratowania nie jednego psiego życia. Cała dotychczasowa ogromna pomoc w szukaniu Liki pochodzi od Ludzi z Bielsko Białej.Bezinteresownie zgodzili się pomóc na mój apel, stąd taki pomysł. Klatka mniejsza, https://rmax.istore.pl/pl/pulapka-b1.html tu składane,pewnie droższe,ale nie znam ceny i czekam na odpowiedź, http://www.varimextrade.com.pl/index.php?adres=pulapki2
-
Kolejny dzień bez dobrych wiadomości. Zasadzka przy strumyku nie przyniosła efektu, Lika się nie pojawiła.Złapał się tylko kot. Ogromne podziękowania należą się P.Agnieszce i dziewczynom z Psiej Ekipy,które wymieniały się przez wiele godzin przy pilnowaniu klatki. Dziecko widziało dziś małego, podobnego pieska na ul.Obrzeżnej,ale tu pewności nie mamy czy była to Lika. W mieście szybciej rzuciłby się ludziom w oczy błąkający się piesek, a w tej okolicy ludzi nie jest za wiele ,stąd i telefonów jest mało. Dróg i ścieżek, gdzie Lika swobodnie może wędrować jak też kryjówek,żeby się ukryć, jest cała masa. Jutro znów "polowanie" z klatką przy strumyku.Togaa z p.Irenką jadą na kilka godzin na dyżur obserwacyjny zmienić Opiekunów i rozejrzeć się po okolicy.
-
Bogusiu,poruszałam ten temat na początku,ale o pieniążkach póki co nikt nie chce rozmawiać.Togaa ma chyba z 40km w jedną stronę i na zwrot za paliwo tylko "nakrzyczała" na mnie.Wrócę do tematu, a na dziś oby ten mały "szczawik" dał się tylko schwytać. Taaa,akurat. Basiu,spoko,wiem ile masz ostatnio na głowie....p.Agnieszka pomoże,może Jej mama kogoś jeszcze poszuka. I Niech Twoje słowa się spełnią! Dziś Lika nie była widziana,niestety....P.Zbigniew wziął urlop na jutro i cały dzień ma dla Liki, na pilnowanie klatki...sobotę i niedzielę Oboje Państwo też załatwili sobie wolne z pracy.
-
Może coś ją wystraszyło,.. dobrze że minęła ta chęć ucieczki...aż strach pomyśleć co by było gdyby...tfu tfu. Dorcia pewnie zadowolona z powrotu do domku i wszystkiego co znajome. Głaski Dorusi przekaż Alekso od cioci wiosennej. A z Likunią ciężka sprawa ,ale co w mocy staramy się robić nie tracąc nadziei.