-
Posts
869 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Buster
-
Będę wdzięczna za wszystko, "przekopuję" dogo, łapię się strzępków informacji. Z góy za wszystko dziękuję
-
http://www.dogomania.pl/threads/191278-Parwowiroza-błagam-pomóżcie!!-Suczka-umiera!
-
Jestem z małego miasteczka niedaleko Oświęcimia, mój wet niestety od dziś na na urlopie, a psinka naprawdę ma za soba walkę o życie. Padły dwa podejrzenia - parwo lub ostre zatrucie. Ze względu na krew w kale i mega fetor z tym związany skłaniają się ku temu pierwszemu. W okolicy nie ma niczego otwrtego całą dobę - wszędzie gdzie dzwonię słysze to samo. Nie chcę zaśmiecać wątku kochanej Emi ale moja desperacja mnie do tego zmusiła. O testach na parwo słyszałam - nie było mnie niestety przy całej akcji a w karcie pacjenta wpisali jako powód przyjęcia - wstrząs. Z tego co wyczytałam jeszcze to zabezpieczyli ją surowicą.
-
Cioteczki założyłam wątek ale nie ma odzewu przeklejam pierwszy post tutaj i BŁAGAM POMOCY!! Parwowiroza - błagam pomóżcie!! Suczka umiera! Błagam was o pomoc, zwłaszcza osoby, których psiaki chorowały na parwowirozę. Suczka mojej mamy ma podejrzenie tej choroby. Po krótce opiszę całą sytuację. Wczoraj, późnym wieczorem, Mary (suczka mojej mamy) zaczęła wymiotować. Wymioty były intensywne ale krótkotrwałe. Mama złożyła to na karb łakomstwa Mary - odkąd psinka jest na diecie pochłania jedzenie zbyt szybko. Dodatkowo Mary zjadła główkę wędzonej kości - takiej dla psiaków ze sklepu zoologicznego. Po tej serii wymiotów, zasnęła normalnie, rano poszła na spacerek ale już pod koniec spacerku dyszała mocno. Co ważne nie zrobiła koopy. Po powrocie do domu położyła się w legowisku i zasnęła. Mama stwierdziła, że jak tylko wróci od swojego lekarza pójdzie z Mary do weta. Wizyta u lekarza zajęła mamie około 2 godzin - po powrocie zastała swoją psinkę w stanie agonalnym - przypominało to śpiączkę, Marusia leżała na boku, lekko sztywna. w kałuży kału z krwią Do weta mama biegła w pantoflach, tak jak weszła tak szybko wybiegła z psinką. Może piszę trochę chaotycznie ale uwierzcie mi jestem przerażona i zrozpaczona, nie mogę zbytnio zebrać myśli. Marunia u weta od razu trafiła pod kropłówkę, dostała całą masę leków - w tym antybiotyk, lek przeciwgorączkowy i przeciwwymiotny. Podczas tych czynności ponownie dostała ataku biegunki, okropnie cuchnącej, pełnej krwi. Temperatura nie była wysoka 37,6. Po dwóch godzinach i dwóch kroplówkach, całej serii zastrzyków pozwolono im pójść do domu. Na karcie choroby w miiejscu rokowania wpisano - ostrożne. Psiak ma nie jeść po 18 można było zacząć jej podawać odrobinę picia - i jeśli nie będzie wymiotów można poić co jakiś czas małymi ilościami. Mary ma w łapce wenflon - mama o 22 podawała jej lek przeciwgorączkowy. Mamy 23:35, przed chwilką dzwoniłam do mamy, psinka jest przytomna tylko leży na boczku, ziaje okropnie, co jakiś czas usiłuje się podnieść na przednich łapkach ale ma niesamowicie rozszerzone źrenice. Co jakiś czas też trzęsie się - jakby z zimna- choć jest przykryta kocykiem. Jeszcze pół godziny temu chętnie piła, teraz już nie ma ochoty. Od wyjścia od weta zrobiła jeszcze dwie koopy, biegunkowe ale zmienił się kolor krwi na taki bladoróżowy i pojawił się śluz myślę że to powoduje że kolor krwi jest taki. Od wyjścia od weta nie robiła też siku ale myślę, że to dlatego, że ona nigdy nie zsiusiała się w domu. BŁAGAM WSZYSTKICH KTÓRZY MOGĄ NAM SŁUŻYĆ JAKĄKOLWIEK RADĄ - POMÓŻCIE. Z przerażeniem myślę o tym, że mogłoby się stać najgorsze. BŁAGAM . . .
-
[INDENT]Cioteczki założyłam wątek ale nie ma odzewu przeklejam pierwszy post tutaj i BŁAGAM POMOCY!! Parwowiroza - błagam pomóżcie!! Suczka umiera! [INDENT]Błagam was o pomoc, zwłaszcza osoby, których psiaki chorowały na parwowirozę.[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_frown.gif[/IMG] Suczka mojej mamy ma podejrzenie tej choroby. Po krótce opiszę całą sytuację. Wczoraj, późnym wieczorem, Mary (suczka mojej mamy) zaczęła wymiotować. Wymioty były intensywne ale krótkotrwałe. Mama złożyła to na karb łakomstwa Mary - odkąd psinka jest na diecie pochłania jedzenie zbyt szybko. Dodatkowo Mary zjadła główkę wędzonej kości - takiej dla psiaków ze sklepu zoologicznego. Po tej serii wymiotów, zasnęła normalnie, rano poszła na spacerek ale już pod koniec spacerku dyszała mocno. Co ważne nie zrobiła koopy. Po powrocie do domu położyła się w legowisku i zasnęła. Mama stwierdziła, że jak tylko wróci od swojego lekarza pójdzie z Mary do weta. Wizyta u lekarza zajęła mamie około 2 godzin - po powrocie zastała swoją psinkę w stanie agonalnym - przypominało to śpiączkę, Marusia leżała na boku, lekko sztywna. w kałuży kału z krwią [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/heul.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/heul.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/heul.gif[/IMG] Do weta mama biegła w pantoflach, tak jak weszła tak szybko wybiegła z psinką. Może piszę trochę chaotycznie ale uwierzcie mi jestem przerażona i zrozpaczona, nie mogę zbytnio zebrać myśli. Marunia u weta od razu trafiła pod kropłówkę, dostała całą masę leków - w tym antybiotyk, lek przeciwgorączkowy i przeciwwymiotny. Podczas tych czynności ponownie dostała ataku biegunki, okropnie cuchnącej, pełnej krwi. Temperatura nie była wysoka 37,6. Po dwóch godzinach i dwóch kroplówkach, całej serii zastrzyków pozwolono im pójść do domu. Na karcie choroby w miiejscu rokowania wpisano - ostrożne. Psiak ma nie jeść po 18 można było zacząć jej podawać odrobinę picia - i jeśli nie będzie wymiotów można poić co jakiś czas małymi ilościami. Mary ma w łapce wenflon - mama o 22 podawała jej lek przeciwgorączkowy. Mamy 23:35, przed chwilką dzwoniłam do mamy, psinka jest przytomna tylko leży na boczku, ziaje okropnie, co jakiś czas usiłuje się podnieść na przednich łapkach ale ma niesamowicie rozszerzone źrenice. Co jakiś czas też trzęsie się - jakby z zimna- choć jest przykryta kocykiem. Jeszcze pół godziny temu chętnie piła, teraz już nie ma ochoty. Od wyjścia od weta zrobiła jeszcze dwie koopy, biegunkowe ale zmienił się kolor krwi na taki bladoróżowy i pojawił się śluz myślę że to powoduje że kolor krwi jest taki. Od wyjścia od weta nie robiła też siku ale myślę, że to dlatego, że ona nigdy nie zsiusiała się w domu. BŁAGAM WSZYSTKICH KTÓRZY MOGĄ NAM SŁUŻYĆ JAKĄKOLWIEK RADĄ - POMÓŻCIE. Z przerażeniem myślę o tym, że mogłoby się stać najgorsze. BŁAGAM . . . [/INDENT][/INDENT]
-
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
Buster replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cioteczki założyłam wątek ale nie ma odzewu przeklejam pierwszy post tutaj i BŁAGAM POMOCY!! Parwowiroza - błagam pomóżcie!! Suczka umiera! Błagam was o pomoc, zwłaszcza osoby, których psiaki chorowały na parwowirozę. Suczka mojej mamy ma podejrzenie tej choroby. Po krótce opiszę całą sytuację. Wczoraj, późnym wieczorem, Mary (suczka mojej mamy) zaczęła wymiotować. Wymioty były intensywne ale krótkotrwałe. Mama złożyła to na karb łakomstwa Mary - odkąd psinka jest na diecie pochłania jedzenie zbyt szybko. Dodatkowo Mary zjadła główkę wędzonej kości - takiej dla psiaków ze sklepu zoologicznego. Po tej serii wymiotów, zasnęła normalnie, rano poszła na spacerek ale już pod koniec spacerku dyszała mocno. Co ważne nie zrobiła koopy. Po powrocie do domu położyła się w legowisku i zasnęła. Mama stwierdziła, że jak tylko wróci od swojego lekarza pójdzie z Mary do weta. Wizyta u lekarza zajęła mamie około 2 godzin - po powrocie zastała swoją psinkę w stanie agonalnym - przypominało to śpiączkę, Marusia leżała na boku, lekko sztywna. w kałuży kału z krwią Do weta mama biegła w pantoflach, tak jak weszła tak szybko wybiegła z psinką. Może piszę trochę chaotycznie ale uwierzcie mi jestem przerażona i zrozpaczona, nie mogę zbytnio zebrać myśli. Marunia u weta od razu trafiła pod kropłówkę, dostała całą masę leków - w tym antybiotyk, lek przeciwgorączkowy i przeciwwymiotny. Podczas tych czynności ponownie dostała ataku biegunki, okropnie cuchnącej, pełnej krwi. Temperatura nie była wysoka 37,6. Po dwóch godzinach i dwóch kroplówkach, całej serii zastrzyków pozwolono im pójść do domu. Na karcie choroby w miiejscu rokowania wpisano - ostrożne. Psiak ma nie jeść po 18 można było zacząć jej podawać odrobinę picia - i jeśli nie będzie wymiotów można poić co jakiś czas małymi ilościami. Mary ma w łapce wenflon - mama o 22 podawała jej lek przeciwgorączkowy. Mamy 23:35, przed chwilką dzwoniłam do mamy, psinka jest przytomna tylko leży na boczku, ziaje okropnie, co jakiś czas usiłuje się podnieść na przednich łapkach ale ma niesamowicie rozszerzone źrenice. Co jakiś czas też trzęsie się - jakby z zimna- choć jest przykryta kocykiem. Jeszcze pół godziny temu chętnie piła, teraz już nie ma ochoty. Od wyjścia od weta zrobiła jeszcze dwie koopy, biegunkowe ale zmienił się kolor krwi na taki bladoróżowy i pojawił się śluz myślę że to powoduje że kolor krwi jest taki. Od wyjścia od weta nie robiła też siku ale myślę, że to dlatego, że ona nigdy nie zsiusiała się w domu. BŁAGAM WSZYSTKICH KTÓRZY MOGĄ NAM SŁUŻYĆ JAKĄKOLWIEK RADĄ - POMÓŻCIE. Z przerażeniem myślę o tym, że mogłoby się stać najgorsze. BŁAGAM . . . -
Cioteczki założyłam wątek ale nie ma odzewu przeklejam pierwszy post tutaj i BŁAGAM POMOCY!! Parwowiroza - błagam pomóżcie!! Suczka umiera! [INDENT]Błagam was o pomoc, zwłaszcza osoby, których psiaki chorowały na parwowirozę.[IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/icon_frown.gif[/IMG] Suczka mojej mamy ma podejrzenie tej choroby. Po krótce opiszę całą sytuację. Wczoraj, późnym wieczorem, Mary (suczka mojej mamy) zaczęła wymiotować. Wymioty były intensywne ale krótkotrwałe. Mama złożyła to na karb łakomstwa Mary - odkąd psinka jest na diecie pochłania jedzenie zbyt szybko. Dodatkowo Mary zjadła główkę wędzonej kości - takiej dla psiaków ze sklepu zoologicznego. Po tej serii wymiotów, zasnęła normalnie, rano poszła na spacerek ale już pod koniec spacerku dyszała mocno. Co ważne nie zrobiła koopy. Po powrocie do domu położyła się w legowisku i zasnęła. Mama stwierdziła, że jak tylko wróci od swojego lekarza pójdzie z Mary do weta. Wizyta u lekarza zajęła mamie około 2 godzin - po powrocie zastała swoją psinkę w stanie agonalnym - przypominało to śpiączkę, Marusia leżała na boku, lekko sztywna. w kałuży kału z krwią [IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/heul.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/heul.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/threads/images/smilies/heul.gif[/IMG] Do weta mama biegła w pantoflach, tak jak weszła tak szybko wybiegła z psinką. Może piszę trochę chaotycznie ale uwierzcie mi jestem przerażona i zrozpaczona, nie mogę zbytnio zebrać myśli. Marunia u weta od razu trafiła pod kropłówkę, dostała całą masę leków - w tym antybiotyk, lek przeciwgorączkowy i przeciwwymiotny. Podczas tych czynności ponownie dostała ataku biegunki, okropnie cuchnącej, pełnej krwi. Temperatura nie była wysoka 37,6. Po dwóch godzinach i dwóch kroplówkach, całej serii zastrzyków pozwolono im pójść do domu. Na karcie choroby w miiejscu rokowania wpisano - ostrożne. Psiak ma nie jeść po 18 można było zacząć jej podawać odrobinę picia - i jeśli nie będzie wymiotów można poić co jakiś czas małymi ilościami. Mary ma w łapce wenflon - mama o 22 podawała jej lek przeciwgorączkowy. Mamy 23:35, przed chwilką dzwoniłam do mamy, psinka jest przytomna tylko leży na boczku, ziaje okropnie, co jakiś czas usiłuje się podnieść na przednich łapkach ale ma niesamowicie rozszerzone źrenice. Co jakiś czas też trzęsie się - jakby z zimna- choć jest przykryta kocykiem. Jeszcze pół godziny temu chętnie piła, teraz już nie ma ochoty. Od wyjścia od weta zrobiła jeszcze dwie koopy, biegunkowe ale zmienił się kolor krwi na taki bladoróżowy i pojawił się śluz myślę że to powoduje że kolor krwi jest taki. Od wyjścia od weta nie robiła też siku ale myślę, że to dlatego, że ona nigdy nie zsiusiała się w domu. BŁAGAM WSZYSTKICH KTÓRZY MOGĄ NAM SŁUŻYĆ JAKĄKOLWIEK RADĄ - POMÓŻCIE. Z przerażeniem myślę o tym, że mogłoby się stać najgorsze. BŁAGAM . . . [/INDENT]
-
Błagam was o pomoc, zwłaszcza osoby, których psiaki chorowały na parwowirozę.:-( Suczka mojej mamy ma podejrzenie tej choroby. Po krótce opiszę całą sytuację. Wczoraj, późnym wieczorem, Mary (suczka mojej mamy) zaczęła wymiotować. Wymioty były intensywne ale krótkotrwałe. Mama złożyła to na karb łakomstwa Mary - odkąd psinka jest na diecie pochłania jedzenie zbyt szybko. Dodatkowo Mary zjadła główkę wędzonej kości - takiej dla psiaków ze sklepu zoologicznego. Po tej serii wymiotów, zasnęła normalnie, rano poszła na spacerek ale już pod koniec spacerku dyszała mocno. Co ważne nie zrobiła koopy. Po powrocie do domu położyła się w legowisku i zasnęła. Mama stwierdziła, że jak tylko wróci od swojego lekarza pójdzie z Mary do weta. Wizyta u lekarza zajęła mamie około 2 godzin - po powrocie zastała swoją psinkę w stanie agonalnym - przypominało to śpiączkę, Marusia leżała na boku, lekko sztywna. w kałuży kału z krwią :placz::placz::placz: Do weta mama biegła w pantoflach, tak jak weszła tak szybko wybiegła z psinką. Może piszę trochę chaotycznie ale uwierzcie mi jestem przerażona i zrozpaczona, nie mogę zbytnio zebrać myśli. Marunia u weta od razu trafiła pod kropłówkę, dostała całą masę leków - w tym antybiotyk, lek przeciwgorączkowy i przeciwwymiotny. Podczas tych czynności ponownie dostała ataku biegunki, okropnie cuchnącej, pełnej krwi. Temperatura nie była wysoka 37,6. Po dwóch godzinach i dwóch kroplówkach, całej serii zastrzyków pozwolono im pójść do domu. Na karcie choroby w miiejscu rokowania wpisano - ostrożne. Psiak ma nie jeść po 18 można było zacząć jej podawać odrobinę picia - i jeśli nie będzie wymiotów można poić co jakiś czas małymi ilościami. Mary ma w łapce wenflon - mama o 22 podawała jej lek przeciwgorączkowy. Mamy 23:35, przed chwilką dzwoniłam do mamy, psinka jest przytomna tylko leży na boczku, ziaje okropnie, co jakiś czas usiłuje się podnieść na przednich łapkach ale ma niesamowicie rozszerzone źrenice. Co jakiś czas też trzęsie się - jakby z zimna- choć jest przykryta kocykiem. Jeszcze pół godziny temu chętnie piła, teraz już nie ma ochoty. Od wyjścia od weta zrobiła jeszcze dwie koopy, biegunkowe ale zmienił się kolor krwi na taki bladoróżowy i pojawił się śluz myślę że to powoduje że kolor krwi jest taki. Od wyjścia od weta nie robiła też siku ale myślę, że to dlatego, że ona nigdy nie zsiusiała się w domu. BŁAGAM WSZYSTKICH KTÓRZY MOGĄ NAM SŁUŻYĆ JAKĄKOLWIEK RADĄ - POMÓŻCIE. Z przerażeniem myślę o tym, że mogłoby się stać najgorsze. BŁAGAM . . .
-
Martens . . . jestem pełna uznania :) Miłość do psa powinna być bezwarunkowa.
-
[quote name='aanka']Tak długo pisałam ,aż mnie Buster wyprzedził..............[/QUOTE] Ach ten Buster - szybki jak błyskawica :evil_lol: Ja myślę, że Rucia da jeszcze wiele radości swojej pani!
-
[quote name='diuna_wro'] Kupiłam wraz z całym orężem innych gadżetów, których teraz jestem przeciwniczką (np. kantar). Opinie są podzielone, więc kiedyś jak dziecko we mgle słuchałam rad i wskazówek, które sama następnie weryfikowałam nabywając doświadczenie.[/QUOTE] Witam, ja tylko szybciutko zadam pytanie - bo widzę, że pojawił się temat kantara. Ja również jak dziecko we mgle szukam rozwiązania i przyznaję się szczerze powoli opadają mi ręce i cała reszta. Mój psiak przez pewien czas miał przymus chodzenia na krókiej smyczy, na ograniczonym terenie. Dodam jeszcze, że przed tym etapem prawie dwa miesiące był wynoszony, stawiany na trawie by "w miejscu" zrobił co do niego należy i zanoszony był do domu. Po czterech miesiącach efekt jest taki, że Buster po ogrodzie na smyczy chodzi idealnie, zaraz przy nodze "jak pan Bóg przykazał". Jak tylko wyjdziemy poza ogrodzenie zaczyna się "przedstawienie" :evil_lol::evil_lol: Buster ciągnie mnie jak opętany, jak próbuję go "zdyscyplinować", pomaga na chwilkę . . . Nie działa nic, "metoda drzewo", próba ze smakołykami :) Myślałam o zakupie obroży uzdowej - jaką macie opinię? Dla mnie to przerażający widok a i skuteczność podobno różna :roll: Na początku myślałam, że to dlatego, że nowe ciekawe miejsca, szerszy horyzont, inne, nowe zapachy;). Teraz sama już nie wiem - może ktoś mądrzejszy się wypowie, ja wiem, że to jest wątek Ruci - ale tak przy okazji poproszę o podpowiedź.
-
[quote name='Martens']No i to jest problem - stawy rodziców A nie gwarantują zdrowia szczeniąt, bo dysplazja prawdopodobnie dziedziczy się poligenicznie; do tego wpływać może na nią mnóstwo czynników zewnętrznych; no i jak piszesz, jeden lekarz potrafi zobaczyć na rtg dysplazję, inny ocenić je jako 100% zdrowe, a i czasem na dwóch zdjęciach wychodzi w ogóle co innego... Mnie tylko przeraża i dziwi, że zapada na nią coraz więcej psów, że dotyka coraz więcej ras, w tym "moje" staffiki, które wydawały się być wolne od tego schorzenia... Skąd to się u licha bierze w rasach u których w populacji do tej pory nie było do tego predyspozcyji? :([/QUOTE] Wiesz co ja na początku miałam podejrzenia, że dysplazja to taka "modna" choroba więc weci robią wszystko, żeby "durnemu właścicielowi" wmówić, że pies na chorobę cierpi. . . Teraz moje zdanie jest inne - cóż, można by powiedzieć, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mój Buster jest rasą predysponowaną, ma dysplazję, widziałam na rtg, słyszałam jak trzaskają mu stawy przy badaniu. . . Ja w panice szukałam ratunku, łapałam się każdego strzępka informacji. Konsultowałam "przypadek" Bustera z wieloma wetami - wszyscy chcieli kroić. Wet, u którego robiłąm operację nie był taki szybki - chciał jeszcze czekać, obserwować zmiany w chrząstce . . . I tu moja teoria o "modnej dysplazji" padła. Mnie - podobnie zresztą jak ciebie przeraża, że słowo "dysplazja" słyszę w odniesieniu do psów coraz częściej . . . I to właśnie w odniesieniu do psów ras "wolnych od dysplazji".
-
według najnowszych doniesień medycznych podłoża dyspalzji nie muszą być genetyczne ;( Mało wiadomo o dysplazji, o jej powstawaniu. Rodzice mojego Bustera mają stawy HDA - oboje. A trzy szczeniaki po nich są dysplastyczne. . . Słyszałam wiele mitów na temat dysplazji - niestety.Dużo się człek naczyta przy okazji choroby pupila. Jeden z największych autorytetów w tej dziedzinie w Polsce twierdzi, że bardzo często popełniane są błedy przy wpisach do rodowodów. Polecam lekturę na forum dysplazja.com - dr Janicki twierdzi, że widział już zdjęcia stawów bez dysplazji - które on określił by na B a nawet na C oraz stawy z dysplazją B które opisane były jako A. Ciężko więc podważać opinie lekarzy .
-
A teraz coś ze świeższych wieści na temat mojego futrzaka :lol: Minęło 5 i pół miesiąca od operacji Busterka, we wrześniu jedziemy na kolejną wizytę kontrolną. Cóż mogę powiedzieć - czuję się tak jakby ktoś oddał mojemu psiakowi życie :loveu: Buster nie jest już przez nas ograniczany - prawie wogóle - wyjątek stanowi intensywne aportowanie ;). Jesteśmy w totalnym szoku jeśli chodzi o jego ruchliwość. Buster z reguły porusza się galopem :cool3::cool3::cool3: bo przecież dostojny stęp goldenowi nie przystoi :diabloti:, w zakręty wchodzi ostro - czym doprowadza mnie do stanu przed zawałowego:roll: a co najdziwniejsze skacze!!! Nie pozwalamy mu na to zbyt często - bo wiadomo nie może się aż tak obciążać ale widać, że te skoki nie sprawiają mu bólu :multi: Cieszę się bardzo, że tak wspaniale dochodzi do siebie. Jedyna zmiana jaką w żywieniu wprowadziliśmy to zmiana karmy - z Royala na Hills'a j/d. Tyle się naczytałam o Hills'ie pozytywnych opinii i muszę przyznać, że nie rozczarowałam się, ALE . . . rozczarował się Buster, który niezbyt chętnie do karmy podszedł. Mam wrażenie, że po prostu mu nie smakuje :shake: Chyba wrócimy do Royala. Suplementujemy też Arthroflex'em - miesiąc stosowania na najniższej dawce (2,5ml) miesiąc przerwy. Buster jest pogodnym, wesołym i lekko zadziornym psiakiem :razz:.
-
W związku z tym, że dostaję coraz więcej PW dotyczących operacji Busterka postanowiłam reaktywować wątek mojego psiaka :oops: Może zacznę od tego o co najczęściej jestem pytana - Jak wygląda pies po daroplastyce? Otóż moi Państwo Buster po operacji wyglądał tak: zaraz po powrocie do domu: [IMG]http://i38.tinypic.com/30jsg49.jpg[/IMG] rana pooperacyjna: [IMG]http://i38.tinypic.com/2cbl0g.jpg[/IMG] jeden boczek: [IMG]http://i35.tinypic.com/27yvz5.jpg[/IMG] drugi boczek: [IMG]http://i34.tinypic.com/bj62ix.jpg[/IMG] jak widać po ostatnim zdjęciu - pacjent miał swój moment :roll: - zrzucił kołnierz i się rozdrapał... ale nieszkodliwie bo udało mu się tylko dwa szwy wyszukać zębami :evil_lol: Zdjęcia 1 - 3 przedstawiają Bustera 6 godzin po operacji, ostatnie zdjęcie jest robione następnego dnia rano.
-
[quote name='Martens']Chyba pierwszy raz spotykam się z dysplazją u tej rasy. Jest więcej przypadków? Bo zawsze byłam przekonana, że u staffików ona praktycznie nie występuje, ze względu na niewielkie rozmiary, a nawet jeśli to raczej nie daje objawów przez rozwinięte umięśnienie...[/QUOTE] Oj niestety, dysplazja stawów biodrowych jest coraz częstszą przypadłością u psów :shake: Wszystko przez pseudo, chęć rozmnażania za wszelką cenę - nie ważne są badania, nie ważne są konsekwencje. Lekarz u którego leczę mojego psa twierdzi, że coraz więcej psów "genetycznie niepredysponowanych" pojawia się w jego i innych gabinetach ortopedów. Jeśłi powiem, że niczym nowym jest shitzu czy york z dyspazją to pewnie nie uwierzycie bo to przecież małe pieski :roll: Na własne oczy widziałam zdjęcia dysplastycznego staffa "z rodowodem" - okazało się że rodowód był ale dwa pokolenia wstecz . . . Szkoda słów - dysplazja już niedługo będzie niestety czymś bardzo powszechnym jeśli nic się nie zmieni. . .
-
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
Buster replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Poszła moja stała deklaracja na sierpień. Ja też cieszę się, że to jednak nie cukrzyca - i podobnie jak LAZY zastanawiam się czy nie warto byłoby zbadać przyczyny ślepoty Jasperka? Może to jego schorzenie jest operacyjne, myślę, że ten piękny psiak na to zasługuje. CIoteczki co wy na to ? -
Zagłądam codziennie do przecudownej biedroneczki! Nie mogę się nadziwić zmianom! Emi - mocno trzymamy kciuki za dzisiejszą wizytę!
-
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
Buster replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cioteczki Jasperkowe - jeszcze raz proszę :modla::modla::modla: -
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
Buster replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cioteczki Jasperkowe mam ogromną prośbę - prześlijcie mi na PW nr konta dla Jasperka, bo ja usunęłam całą zawartość skrzynki odbiorczej :roll: a deklarację chciałam wpłacić :) Czy coś już wiadomo odnośnie wyników Jasperka? Patrzę na jego zdjęcia i nie mogę uwierzyć jak nam Jasperek pięknieje :loveu: -
Powiem krótko - gdyby kiedykolwiek moja córka (obecnie 6-letnia) powiedziała do mnie, że mamy oddać jakiekolwiek zwierzę, które mamy - potraktowałabym to jako osobistą porażkę. . . A teraz do ciebie dziewczynko - bo niestety jesteś jeszcze dziewczynką - zwierze nie jest chwilowym kaprysem - przypuszczam, że tak jak moja córka mnie, ty swoich rodziców prosiłaś o psa. Napewno padał milon argumentów za tym by pozwolili, napewno zaklinałaś się na wszelkie świętości, że będziesz się nim opiekować - byle tylko wyrazili zgodę? I co - teraz psinka ci się znudziła, bo urosla? Bo nie jest "prześlicznym szczeniaczkiem"? Bo trzeba nad nią pracować? Moja córka gdy dowiedziała się o chorobie naszego psa błagała mnie (mimo, że nie bylo takiej konieczności bo dla mnie to było oczywiste) BYM RATOWAŁA JEJ PRZYJACIELA! Płakała całymi dniami w obawie o jego samopoczucie, w dniu operacji nie mogła jeść ze stresu, dostała bólu brzucha a gdy zadzwoniłam, że operacja się powiodła RYCZAŁA z radości! I wiesz co jest w tym wszystkim najsmutniejsze - że ona miała wtedy 5,5 roku a ty masz 13 lat i zachowujesz się jak rozpieszczona pannica - bo ci tak wygodniej. Poczytaj trochę dogo - dziewczynki w twoim wieku pracują jako wolontariuszki - wyciągają psiaki ze schronisk za pomocą dorosłych, chcąc im zapewnić lepsze życie u boku kochającego człowieka - ty z własnej tylko wygody zamierzasz zrobić odwrotnie. . . Myślę, że czas dorosnąć! Weż się w garść i użyj głowy!
-
Niewidomy ONek Jasper[*] odszedł :( w swoim domu :(((
Buster replied to mysza 1's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oj tak tak, pokażcie nam kochanego chłopaczka! :loveu: -
:loveu:Ja jeszcze przecieram oczy ze zdumienia - Emi wygląda przepięknie!:loveu: