-
Posts
869 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Buster
-
[quote name='ewtos']To dobrze,że zadbałas o komfort życia swojego pupila, dobrze ,ze stać Cię na leczenie, ale..... w miocie pewnie było więcej szczeniąt, czy każde miało tyle szczęścia?[/QUOTE] Nie wyobrażam sobie bym mogła nawet pomyśleć o tym żeby oddać Busterka - zwierze nie jest rzeczą - choć to forum i historie które można na nim przeczytać pokazują, że wielu o tym zapomina :( I to nie jest tak, że stać mnie na leczenie :shake: Musiałam pożyczyć pieniądze od rodziny a teraz powolutku będę spłacać to co pożyczyłam. Jeśli chodzi o braci i siostry mojego psiaka - to z siedmiu szczeniaków, trójka ma stwierdzoną dysplazję z tego tylko mój Buster i jego siostrzyczka są po operacji. [QUOTE]]Nie oburzaj się na pinkmoon. Tu na forum bardzo dużo jest różnych psów, które z różnych powodów "rozczarowały " swoich nowych właścicieli i po krótkiej euforii z powodu posiadania psa,własciciele oddają je do schronisk. Ich losy opisywane są na podforach- psy do adopcji, psy w potrzebie,tam wolontariuszki z całej Polski organizują składki, transport, leczenie tych psów. Przyjmują do swoich domów chore, sparaliżowane , organizują wózki dla niechodzących i końca nie widać, ani trochę nie maleje liczba psów z pseudohodowli.[/QUOTE] Uwierz mi, jestem pełna podziwu dla wszystkich dobrych ludzi na tym forum - czytam te historie płaczę razem z psiakami i z ludźmi, którzy okazują im tyle serca (częśto pierwszy raz w ich psim życiu) i stają na rzęsach by im pomóc - zapewnić dom i "własnego", kochającego człowieka. . . I na nikogo się nie oburzam, po prostu poczułam się poruszona faktem zarucenia mi niefrasobliwości. Rodzice Bustera mają dokumenty potwierdzające stawy A. Ale jak wiesz, nawet stawy A nie gwarantują nam niczego, mogą jedynie obniżyć prawdopodobieństwo wystąpienia tej wstrętnej choroby. Niestety dysplazja = genetyka. [QUOTE]Kiedy Twój pupil wróci w pełni do zdrowia pomyśl o sterylizacji. Pies jest obciążony tą wadą i prawdopodobieństwo przekazania jej potomstwu = 100%.[/QUOTE] Kastrację oczywiście rozważamy ale dopiero po osiągnięciu przez Busterka dojrzałości fizycznej i psychicznej. Chodzi tu głównie o zakończenie wzrostu i osiągnięcie psychicznej psiej dojrzałości. [COLOR=red][B][U]NAWET DO GŁOWY BY MI NIE PRZYSZŁO BY BUSTER MÓGŁ MIEĆ POTOMSTWO![/U][/B][/COLOR]
-
Wczoraj był cudowny dzień - pomimo pogody i nastroju :) Cudowny bo wieści były cudowne!!! Dla mojego Busterka oczywiście - badanie oraz RTG nie pozostawia wątpliwości - PIĘKNIE UKOSTNIONE PRZESZCZEPY!!! W zaleceniach za miesiąc - MAX. BIEGANIA :cool3::cool3: A na razie na ograniczonej przestrzeni nasz kochany psiak może sobie 5 razy dziennie po 10 minut pobiegać :loveu::loveu::loveu: Wczoraj mieliśmy nawet pierwszą próbę - chociaż nasz kudłaty przyjaciel po premedykacji był jeszcze troszkę otumaniony - spuszczony ze smyczy na ogrodzie wykonał bieg z akrobacjami :roll::roll: z zachwytu!! Zalecenia na ten miesiąc - jak wyżej plus żadnych zabaw z innymi psiakami :shake::shake: Łapki jeszcze sztywnwe i niestety jeszcze czasem psiak "podkicuje" jak zajączek- ale jest to związane z przykurczem mięśni oraz ich zanikiem - po rekonwalescencji. Teraz tylko stopniowo odbudować mięśnie oraz dbać o odpowiednią wagę + dieta mobility (albo karma zwykła + uzupełnienie jej suplementem lub RC Mobility Support). Dr Niedzielski był bardzo zadowolony z postępów Busterka a ja jestem niewymownie wdzięczna wszystkim - CAŁEMU PERSONELOWI Gabinetu Weterynaryjnego Niedzielski za serce, cierpliwość i przede wszystkim FACHOWOŚĆ w całym cyklu leczenia!!! Panie doktorze - jeśli kiedyś wejdzie pan na to forum - powtarzam jeszcze raz - Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za pana złote ręce, złote serce i opiekę nad Busterem!!!
-
Jutro kolejna wizyta kontrolna - mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Szczegółową relację zdam po powrocie.
-
[quote name='AnkaRa'] Uprzedzilam tylko i jak zwykle zeby Trotterka pilnowali bo moze chciec zwiac. Dzwonilam niedawno do nich. I jakie wiadomosci? Oczywiscie probowal zwiac!! Ech ten Trocio...[/QUOTE] No wiesz - ja się chłopakowi nie dziwię - tutaj miękkie łóżeczko, duuuużo mizianka, a nagle kolorowo przed oczami:cool3::cool3: a jak dochodzi do siebie to nie ma pani tylko jakaś klatka znowu :shake: Też bym próbowała ucieczki :mad: A tak zupełnie serio - to super, że weci go dopilnowali i że wszystko przebiegło pomyślnie :multi: Trzymaliśmy mocno kciuki - aż nam zbielały - ale opłaciło się:multi:. Czekamy na wieści po odebraniu Trocia :loveu:
-
[quote name='AnkaRa'] A tutaj nasz Pan Krolewicz Trotter usmiecha sie do Was :D [URL="http://efotek.pl/"][URL="http://efotek.pl/"][IMG]http://gfx.efotek.pl/images/ol7pvmjz2406om7hwsb.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://efotek.pl/"][IMG]http://gfx.efotek.pl/images/sydkkvk0xib85xs5nq13.jpg[/IMG][/URL] [/URL][/QUOTE] I to jest najlepszy przykład na to, że miłość do psa może zdziałać wszystko . . . Trotterek jest najlepszym tego dowodem - jego uśmiech jest przecudny :lol: Przemiana niesamowita - widać olbrzymie serce włożone we wszystkie psiaki !
-
[quote name='AnkaRa']Trotterek wita wszystkich poniedzialkowo i prosi o dobre mysli aby nasze plany dzisiejszego zadbania o zabki sie zrealizowaly. W sobote dzwonila pani doktor, ze maja klopoty z tlenem, a wlasciwie, ze go nie maja. Jesli dzis do 10.00 nie dowioza to nici z naszych planow :([/QUOTE] Witamy Trotterka i mocno ściskamy kciuki za powodzenie ząbkowej misji :) [QUOTE]Jak miewa sie Busterek? Troszke sie rozczmuchal przez weekend?[/QUOTE] Jego Wysokość Buster ma się troszku lepiej ale chyba wyczuwa napięcie "mamuśki" przed jutrzejszą wizytą kontrolną we Wrocku i mu się udziela - stąd te smutne oczyska i niechęć do wygłupów:roll:
-
[quote name='AnkaRa']Busterku, mialam te same problemy z Talmisiem jak stan jego nozek pogorszyl sie na tyle, ze juz nie mozlismy chodzic na tak dlugie spacery jak kiedys, jezdzic rowerem, chodzic po gorach, tropic (oj, jak Talmis to uwielbial!)... Sa sposoby na 'stacjonarne' rozrywki dla psa: glownie zabawa z klikerem, nauka roznych czynnosci, w ktorych pies moze byc pomocy, zabawa w chowanego (w domu, chwane sa zabawki, Talmis wychodzil do przedpokoju i mial tam czekac az go nie zawolam, czasami podgladal! :cool3:), a teraz mozna kupis w interku zabawki, ktore wymagaja od psa pomyslunku. Super sprawa! :) No kurcze, miala zrobic fotke i jakos mi to umknelo. Gapa ze mnie :razz: Melduje, ze wszystkie psiaki wymiziane i wydrapane za uszkami ;), tylko Szansunia cos dzis wscielka od rana :mad:[/QUOTE] Nie tylko Szansunia od rana ma humory :shake::shake::shake: W Bustera jakby coś wstąpiło - nawet wyjście na ogród go nie cieszy :roll::roll::roll: Patrzy na mnie tymi swoimi "smutnymi" oczami i chyba naprawdę ma dziś gorszy dzień. . . Ale we wtorek jedziemy do Wrocka na kontrolną wizytę i mam nadzieję, że wieści będą dla mojego chłopczyka pomyślne :modla:. A Trotterek jak widzę odpoczywa sobie jak na królewicza przystało :cool3::cool3:
-
[quote name='Jola+Rani+Sari']Z bieganiem faktycznie trzeba uważać, ale za to pływanie, w dużych dawkach, dozwolone jest dla dysplastyków ;) I nawet bardzo wskazane, bo są to dla psiaka ćwiczenia rozciągające ścięgna, budujące mięśnie i w dodatku przeprowadzane "w odciążeniu" :lol:[/QUOTE] Oj tak tak, na szczęście blisko nas są miejsca gdzie psinka może sobie popływać :cool3::cool3::cool3: Nie możemy się doczekać cieplejszych dni - ta pogoda jest w stanie wykończyć psychicznie:shake::shake::shake:
-
[FONT=Tahoma]Busterek to też ukochany psiak całej rodziny - wszyscy śmieją się w głos kiedy mówię do niego per syneczku [/FONT] [FONT=Tahoma][QUOTE][/FONT]Biedul. Czy stosujesz rowniez jakies leczenie farmakologiczne? Ma bole czy radzi sobie?[FONT=Tahoma][/QUOTE][/FONT] [FONT=Tahoma]Tak, stosujemy Arthroflex - bardziej zapobiegawczo w tej chwili, bo Busterek zarówno przed jak i po operacji nie wykazywał objawów bólowych - nigdy nie kulał, jako szczeniak nie piszczał . . . Nasz niepokój wzbudził bardziej sposób w jaki siedział i wstawał z siadu.:shake::shake:[/FONT] [FONT=Tahoma][QUOTE][/FONT]Dzieki kochany Bastusiu! :multi:[FONT=Tahoma][/QUOTE][/FONT] [FONT=Tahoma]Hahahahahaha, moja córcia też go tak nazywa - Bastuś jak jest grzeczny :cool1:a Basterus jak zbytnio broi:roll: [/FONT] [FONT=Tahoma][QUOTE][/FONT]A mysmy wczoraj wybrali sie do moich rodzicow na dzialke, jak to sie mowi 'na lono' :) Samochodzik caly zapakowany psami: Trotterek i Talmis na tylnym siedzeniu, Blanka z przodu na podlodze, Szansunia w bagazniku, ja za kierownica :D Jakos dojechalismy szczesliwie. Pogoda byla taka sobie ale Trocio biegusial i cieszyl sie trawka bo u nas juz cala psimi lapkami wydeptana :) Nawet Talmisiek, staruszek kursowal w te i we wte jak torpedowiec :D[/QUOTE] [FONT=Tahoma] Bardzo wam zazdrościmy tego biegnia:painting: - Busterek na razie nie może jeszcze biegać - mam cichutką nadzieję, że po kolejnej wizycie kontrolnej pan doktor pozwoli nam się troszkę bardziej obciążyć - chyba wszyscy wiemy, że nie wybiegany Golden to baaaaardzo nieszczęśliwy Golden:shake::shake:. A Busterek od dwóch miesięcy na krótkiej smyczy:placz: Z tego pierwszy miesiąc to wogóle był wynoszony(35 kilo) na siku i od razu wnoszony do domku. Widać, że brakuje chłopakowi ruchu -ale odbijemy to sobie już niedługo mam nadzieję:modla::modla::modla: A tak swoją drogą to ciekawie musiał wyglądać ten wasz Goldeniasty Autobusik :evil_lol: Wymiziać mi proszę wszystkie psiaki :) I mocno wydrapać za uszkami :)[/FONT]
-
Miesiąc ciągnął się niesamowicie. Oczekiwanie na rezultaty operacji przerastało powoli moje siły :roll:. No cóż tak mam, że niecierpliwa jestem :lol: Bałam się o tego naszego malucha - widziałam tych kilka niefortunnych wpadek - a to Buster szarpnął na smyczy, a to wbiegł na dwa stopnie przed domem a to gruchnął całym ciężarem w trawę :roll::roll::roll: Codziennie patrzyłam na niego i serducho bolało mnie okropni - psiak który do tej pry pół dnia spędzał na bieganiu, aportowaniu, tarzaniu się w błotku :roll: i śniegu :cool3:, teraz na krótkiej smyczy (jakby za karę) rundka na siku i kupkę trzy razy dziennie. Żeby go zmęczyć w domu w ruch szły wszelkie pomysły - od nowych sztuczek po wydawanie dziwnych dźwięków :evil_lol: żeby tylko jak najmniej się ruszał. . . No ale przyszedł ten upragniony dziesiąty kwietnia. Półprzytomna, niewyspana ładowałam Bustera do samochodu pełna niepokoju i obaw. Zupełnie niepotrzebnie. . . W gabinecie premedykacja, Busterek szybciutko odpłynął i dwa zdjęcia później wszystko było jasne.Przeszczepy kostnieją idealnie, lewy (gorszy staw) troszeczkę gorzej ale nic niepokojącego się nie pokazało:multi::multi::multi: Ale żeby nie było za dobrze to okazało się, że pod trzecią powieką są grudki, a i uszy wykazują zapalenie :shake: Z garścią leków wracaliśmy do domu - szczęsliwi, że jak do tej pory wszystko układa się dla Bustera pomyślnie :loveu: Teraz czekamy na kolejną wizytę kontrolną - mniej więcej po dwunastym maja . . . Buster jest więc miesiąc i trzy tygodnie po daroplastyce - i widzimy olbrzymią różnicę w jego zachowaniu. Siada prosto, nie odciąża stawów, śpi wyciągnięty na plecach na całą swoją dostojną długość :evil_lol:, widać, że go nie boli a ostatnio zrobił coś co przerosło moje najdalsze oczekiwania - mianowicie mamy w ogrodzie czereśnię, która pięknie zakwitła. A, że chłopak nienawykły do takich widoków to pomimo krótkiej smyczy udało mu się oderwać przednie łapy od ziemi i stanąć na tylnich - tak był ciekawy tych kwiatków :roll: Strach mnie obleciał ale i zachwyt bo choć trwało to krótką chwilkę widać było, że go nie boi :cool3:. Mam nadzieję, że zgodnie z tym co powiedział dr Niedzielski po tej nadchodzącej wizycie kontrolnej będziemy mogli troszkę Busterka obciążyć bardziej - bo nam się łobuz rozbestwi na dobre :) Przy okazji proszę wszystkich, którzy mają psiaki po tym zabiegu aby podzielili się odczuciami - chodzi mi głównie o tych wszystkich, których psiaki są po daroplastyce już jakiś czas - jak zmieniło się życie waszych psiaków?
-
Od postawienia diagnozy do operacji Busterka minął zaledwie tydzień. Postanowiłam, że pomimo odległości (300km) będziemy Bustrerka operować we Wrocławiu u dr Niedzielskiego. Tu nieoceniona jest pomoc mojej siostry i szwagra, którzy zaoferowali swoją pomoc w transporcie a przede wszystkim wsparcie emocjonalne. Jechaliśmy do Wrocka z duszą na ramieniu. Co powie nam pan doktor? A może wstępne decyzje zostaną cofnięte, może obejdzie się bez operacji, może, może, może . . . No niestety, po premedykacji - i tu pokłony dla pań z lecznicy za cierpliwość i serce które okazały zajmując się naszą psiną - rozpoczęło się wnikliwe badanie pana doktora, kolejne RTG i decyzja o operacji. Pomimo, że wcześniej w rozmowie telefonicznej dr NIedzielski mówił o TPO na jedno biodro i daroplastyce na drugie- stanęło na daroplastyce na oba biodra :multi:. Ucieszyłam się z te decyzji powiem szczerze chociaż podpisując zgodę na operację widziałam przed sobą białą kartkę, nerwy mi puszczały. Pan doktor w sobie tylko znany sposób mnie uspokoił, kazał się nie martwić i pozwolił pomiziać Busterka na szczęście :cool3:. Tych kilka godzin we Wrocławiu to jedne z bardziej nerwowych godzin w moim życiu. O 14 stej zjawiłyśmy się z siostrą w lecznicy by usłyszeć, że Bustrek jest już po operacji, że wszystko poszło wzorowo, że dochodzi do siebie i za chwilkę będę mogła go zobaczyć. Wcześniej jednak odbyłam rozmowę z panem doktorem na temat dalszego postępowania pooperacyjnego, co można czego nie można - więcej oganiczeń niż przyzwoleń. Ruch mocno ograniczony, pierwsze dwa tygodnie najlepiej by psa dodatkowo asekurować ręczniiem pod zadkiem - na podwórko najlepiej wynieść (35kg:crazyeye:), zrobić siku i dwójkę najlepiej w miejscu bez łażenia i wnieść do domku. Pozwolili mi wejść do niego - mocno oszołomiony popatrzył na mnie smutno i pomerdał ogonem. Te smutne oczka ma do dziś przed oczami. Droga do domu dłużyła się niemiłosiernie, Busterek zaczynał dochodzić do siebie, był zaniepokojony. Był bardzo słabiutki i popiskiwał sobie cichutko. W domu położony na materacu - próbował wstawać, ale nóżki słabiutkie nie chciały wstać :-(. Pierwsza noc to jakaś tragedia - najgorsze było to, że nie wiedzieliśmy jak się z Busterkiem obchodzić - traktowaliśmy go wręcz jak konstrukcję z zapałek. W nocy na zmianę - zmiana podkładów bo siku, rodek przeciwbólowy bo psinka ziaje, znowu podkłady . . . i tak w kółko. Rano pierwsze łyczki wody, troszkę jedzonka i spanie. Pod wieczór pierwsza próba wyniesienia na dwór - i upragnione siku, którego świadomy już Busterek nie chciał zrobić w domu. Dwa pierwsze tygodnie upłynęły nam pod znakiem leki, siku, kupka i dużooooo miłości. Z dnia na dzień widać było poprawę - już po tygodniu, chociaż mocno obolały Buster przestał odciążać stawy, potrafił usiąść prosto :) Nie było chyba dnia przez pierwsze dwa tygodnie, żebym nie dzwoniła do Wrocławia pytać o każdą drobnostkę. I tu jeszcze raz dzękuję wszystki z gabinetu Niedzielski, za cierpliwość i wyrozumiałość :)
-
Muszę więc szybciutko dojść do pointy bo niektórzy się niecierpliwią :) Badanie RTG wykazało dysplazję. . . Pierwsze dwa dni po diagnozie to jakiś koszmar. Jak już napisałam, lokalni weterynarze stwierdzili, że nic już się nie da zrobić, że najlepiej psu skrócić cierpienie, no ewentualnie na swoje ryzyko mogę zdecydować się na pectinectomię :roll: bo może to pomoże choć trochę :roll: ale ogólnie pies "nie rokuje" i mam się przygotować, że do miesiąca nie będzie chodził... Jak już kiedyś pisałam zostawiam te słowa wypowiedziane po diagnozie bez komentarza. Weterynarz jest po to by pomagać - podobno . . . Jedyna złość jaką mam to to, że gdy zapytałam czy są jakieś inne metody by psu pomóc usłyszałam - "że za cenę operacji kupię sobie nawet dwa takie psy" :roll:. Po przepłakanym popołudniu postanowiłam działać. I tak trafiłam na to forum, gdzie poznałam nazwiska najważniejszych w tej dziedzinie - Bieżyński, Siembieda, Niedzielski... Zaczęło się gorczkowe wydzwanianie po lecznicach, przesyłanie płyt ze zdjęciami Bustera i w końcu pierwsze odpowiedzi. Odpowiedzi, któe były sporym zaskoczeniem. Z psa, "który nie rokuje" okazało się, że można pomóc, że dysplazja z E "zmieniała się" na C :-o Od postawienia diagnozy u lokalnego wetrynarza do operacji minął zaledwie tydzień. [COLOR=red][B]I tu rada nr 1 dla tych, którzy są postawieni przed faktem dysplazji u psa : NIE POPRZESTAWAJCIE NA JEDNEJ DIAGNOZIE! [/B][/COLOR][COLOR=black]Szukajcie autorytetów, jeśli chcecie się upewnić czy wasz pies ma szanse na w miarę normalne życie. [/COLOR]
-
[quote name='pinkmoon']Przepraszam bardzo, to jest powieść w odcinkach? Jak opowiadasz historię to od początku do końca, bardzo Cię proszę ;) Tak będzie w odcinkach - mój wątek moja sprawa ;) [FONT=Tahoma]A szkoda, a szkoda...[/FONT] [FONT=Tahoma]Czy sunia koleżanki miała badania w kierunku przekazywania szczeniakom dysplazji? [/FONT] [FONT=Tahoma]Przy kupowaniu psa rasowego to jedna z podstawowych rzeczy którą "rozsądny posiadacz", za jakiego się uważasz, powinien sprawdzić. [/FONT] [/QUOTE] Zarówno mama jak i tata Bustera są wolni od dysplazji - ale jak pewnie wiesz to i tak nie daje gwarancji prawda ?? :) Po co od razu uderzać w wysokie tony - żyj i pozwól żyć ;)
-
W ten sposób Busterek stał się częścią rodziny ;) Jako rozsądny posiadacz zaczęłam podczytywać fachowe strony internetowe, wypytywać weterynarzy, chciałam być pewna, że robię wszystko by zapewnić psiakowi odpowiedni rozwój. Ktoś wspomniał na jakimś forum, że goldenki mają skłonność do dysplazji. . . Busterek miał cztery miesiące i wyglądał tak : [IMG]http://i40.tinypic.com/r22hqs.jpg[/IMG] [IMG]http://i41.tinypic.com/sfaq1v.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/n2lmoz.jpg[/IMG] Myśli o dysplazji krążyły sobie gdzieś tam po głowie ale uspokajałam się tym, że nie ma żadnych objawów . . . O święta naiwności - głupia, głupia, głupia . . . Pierwsze niepokoje pojawiły się miesiąc później. Zaczęłam zauważać, że Buster siada bokiem, tak pokracznie, nietypowo. . . I tak dziwnie wstaje z pozycji "siad" - tak jakby na dwa razy - dziwnie i nietypowo nawet jak na malucha. W domu zapanowała paranoja związana z moimi podejrzeniami - wszyscy stukali się w czoło - twierdząc, że się czepiam detali, że po prostu Busterek jak każdy szczeniak jest nieporadny a ruchy niezborne i gapciowate pójdą w zapomnienie jak dorośnie :shake:. . .
-
Myślę, że Trotterek się nie obrazi - poznajcie Busterka i jego historię, którą będę uzupełniać - na razie jesteśmy na etapie jak Busterek do nas trafił :) będą też zdjęcia :) zapraszamy [URL]http://www.dogomania.pl/threads/184707-Poznajcie-Buster-a-i-jego-historię-.-.-.?p=14595499#post14595499[/URL]
-
[FONT=Tahoma]Na Buster'ka czekaliśmy dłuuuuuugo. Myśl o psiaku kiełkowała w nas jakiś czas [/FONT][FONT=Tahoma]. Warunki mieliśmy idealne - dom z dużym ogrodem, mnóstwo miejsca na psie zabawy i przede wszystkim serca do kochania :) O tym, że ma to być Golden retriever zadecydowała Maja - nasza córeczka. Kiedy okazało się, że sunia koleżanki będzie miała szczeniaki, nie zastanawialiśmy się nawet chwili. I tak przyszło nam czekać na Buster'a kilka miesięcy. Szczeniaczki urodziły się 6 lipca. Nasz Buster był najpiękniejszym chłopczykiem. Kiedy trafił do nas końcem sierpnia wyglądał tak: [IMG]http://i42.tinypic.com/25tkaw4.jpg[/IMG][/FONT] [FONT=Tahoma][/FONT] [IMG]http://i43.tinypic.com/15s7igy.jpg[/IMG] Słodki malutki, grubiutki pyszczek podbił serca wszystkich od razu :cool1: Nic nie zapowiadało jego dalszych losów - wydawało się że sielanka będzie trwała zawsze - nic nie wskazywało, że jest chory. . .
-
Witam, Postanowiłam podzelić się historią Buster'a - pięknego Golden Retrievera. Będzie dużo zdjęć ;) oraz mnóstwo informacji na temat [B]HD[/B], którą Busterek niestety ma :-(. Chciałam pokazać jak pies z wyrokiem - [B]"bez cienia szansy na wyleczenie"[/B]:crazyeye:[B]*[/B], któremu należy [B]"zakończyć cierpienie"*[/B]:placz:, który [B]"za miesiąc nie będzie chodził"*[/B]:placz: zachowuje się przed, w trakcie i po reknwalescencji. Może moje doświadczenie komuś się przyda - jak się okaże w trakcie naszej opowieści - mnie pomocne okazało się doświadczenie osób zarówno z tego forum jak i innych tematycznie bardziej lub mniej poświęconych dysplazji. Od razu zaznaczam też, że nie uważam się z "wszechwiedzącą", "najmądrzejszą" :roll:. Chcę pokazać problem dysplazji z naszego punktu widzenia. No to zaczynamy :loveu: [B]*cytaty z gwiazdką to autentyczne cytaty z lecznicy w której Buster miał robiony RTG bioder :shake:[/B]