Witam wszystkich zainteresowanych zagadnieniem dysplazji stawów bodrowych,
Jestem nowa na forum ale o ile mogę się tak wyrazić - mocno doświadczona zagadnieniem. Mój 8 miesięczny Golden - Buster jest 12 dni po zabiegu obustronnej daroplastyki u dr Niedzielskiego. Lokalni weterynarze stwierdzili, że pectinectomia będzie najlepszym rozwiązaniem - w przeciwnym razie należałoby psa "zlikwidować". Mało tego - usłyszałam również, że za cenę operacji będę mogła sobie kupić dwa take szczeniaki - myślę, że to w pełni oddaje obraz lokalnej weterynarii :) Ja jednak nie należę do osób które poprzestałyby na opinii jednego lekarza. Właśnie dzięki dogomanii odkryłam nazwisko NIedzielski. I pomimo, 300stu kilometrów zdecydowałam, że tylko ten lekarz będzie mógł nam pomóc. Tak jak już wspomniałam - mija dwunasty dzień od operacji. Buster pięknie dochodzi do siebie - najgorszy był pierwszy tydzień teraz to już sielanka :) Mam tyle szczęścia że moja rozumna psina chyba zrozumiała, że nie wolno się intensywnie ruszać i w mieszkaniu prkatycznie nie schodzi z wielkiego materaca :) Gorzej jest z wychodzeniem na tzw. siku. Mój mąż pomimo słusznej wagi (35 kg) naszego pupila oraz zaledwie siedmiu stopni z tarasu, wynosi go na dwór :) Jedyna radość w ciągu dnia to obejście domu dookoła - w tym czasie siku i dwójka :) i powrót na rękach do domu :) Jest ciężko ale musimy dać radę - robię to dla członka rodziny jakim jest Buster! Za cztery tygodnie mamy wizytę kontrolną we Wrocławiu a moje zdenerwowanie jest coraz większe - przeraża mnie myśl, że coś mogło pójść "nie tak". Jeżeli jest taka możliwość proszę o wskazówki - takie dodatkowe - z waszego doświadczenia - co jeszcze mogę zrobić dla mojego psiaka. Bo oczywiście z zaleceń pana dra wywiązujemy się prawie wzorowo :) Pozdrawiam wszystkich właścicieli dysplatyków :)