Jump to content
Dogomania

WATACHA

Members
  • Posts

    8070
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by WATACHA

  1. Dziś mój mąż dzwonił do wet.Podobno badania nie wyszły tak źle coś ma obniżone,(zapomniał co) ale to prawdopodobnie przez pasożyty i jakiś problem z wątrobą-nieduży.Jutro rano jedziemy więc będzie obszerniejsza relacja.Zuch chłopak z naszego Gacusia :), tyle czasu i taka forma
  2. [quote name='ULKA12']I jeszcze trzeba je oddawać jakimś okropnym ludziom do adopcji :-)[/QUOTE] Tak , tak zgadzam się, bo przecież u nas mają najlepiej :)
  3. [quote name='malawaszka']pasowałaby mi do Dropsa :loveu: ehhhh jak ja nie mogę ścierpieć tego, ze nie mogę ich wszystkich mieć u siebie :oops: :cry:[/QUOTE] znam ten ból
  4. Oooooooooo piękności, jejku prawdziwy cukiereczek
  5. No prawie, sama nie wiem jak go jeszcze nie zepsułam.Oprócz tego drapania w drzwi, próby ugryzienia fryzjera, pilnowania rzeczy i lekkiego niewychowania przy jedzeniu to nic złego nie mogę o nim powiedzieć.Na spacerze ogląda się czy idę czasem na mnie czeka, jak powiem choć do mnie to przychodzi.No nie wiem jak bez smyczy, ale na niej jest idealny.Cudownie sie z nim spaceruje, czasem pod nogi wejdzie.Nawet mąż był w szoku bo przedwczoraj chciał mi uciec z pokoju a ja do niego "stój, gdzie idziesz wracaj".No i tak zrobił.A już jedną nogą był w przedpokoju.Mąż mówi że jemu ucieka i nie reaguje jak go woła.Nie wiem może dlatego że ja z nim spędzam więcej czasu.No i na pewno długie spacery bo lubi.
  6. Myślę że z dziećmi by nie było problemów, nawet im się przygląda z zaciekawieniem.A ostatnio mijaliśmy się z kotkiem prawie pyszczkiem w pyszczek, nawet nie wiem czy było pół metra tylko chwilę na niego popatrzył i poszliśmy dalej bez żadnych problemów.
  7. No ja też czekam, bo zaraz idę spać :)
  8. Koszt to około 200 zł.Ale jeszcze go trzeba raz (przynajmniej ) odrobaczyć i zaszczepić.Myślę ,że na termin długo nie będzie trzeba czekać.Ale dopytam.Małemu jeszcze kostki wszystkie można policzyć, ale zauważyłam że zaczynają mu się mięśnie uwydatniać :).Może byście coś chciały wiedzieć na jego temat o czym jeszcze nie pisałam?Albo żebym sprawdziła jakieś zachowania.Sama nie wiem...pierwszy raz jestem DT, ale dbam jak o swojego, bo właściwie on taki mój jest troszkę i zawsze pozostanie...
  9. Nie mogłam wcześniej napisać ,bo nas nie było.Mąż sobie jeszcze głowę rozwalił o półkę.Mały się już ożywił przy śniadaniu.Nie jest jakiś bardzo żywiołowy, ale już nie apatyczny.Apecik dopisuje :).Jest bardzo przytulaśny, tak mi go zawsze szkoda w pokoju zostawiać.Wchodzi mi na kolana i prosi łapką żebym jeszcze została.Dziś byliśmy na spacerze w trójkę.Gacek jest cudowny, Leo chciał go zjeść a on tylko mu sie przyglądał.ZERO AGRESJI!Niestety Leo sie na niego rzuca i to w jakims takim amoku że ciężko go uspokoić.Będziemy próbować, choć czarno to widzę.Szkoda. Ze względu na to że jest lepiej weterynarza przekładam znów na środę.Kiepsko się czuje, a musiałabym jechać autobusem na Grochów.W środę na Wolę mąż mnie zawiezie.
  10. Nie zjadł kości.Teraz się do mnie przytulał i spał, zobaczymy wieczorem, może się ożywi.Może przesadzam.
  11. Kurcze dziewczyny pies znów wymiotował, wczoraj, dzisiaj niedużo i taką żółcią.Jutro jadę do wet, pies dziś jest apatyczny nawet się ze mną nie przywitał.Dużo wody wypił.Myślicie że to te robale?On ogólnie rano zawsze miał gorszy apetyt, a z wieczora wilczy.I zawsze wymiotuje rano.Ale pierwszy raz nie zareagował na moje przyjście.Pies nawet nie spojrzał, a zazwyczaj zbiegał i na mnie skakał :(
  12. Dzisiaj Gacosław był niegrzeczny :), znalazł kawałek kości, szybko ją do gęby i chce zeżreć, i nie zareagował na zostaw tylko jeszcze szybciej.Musiałam się pofatygować i mu zabrać, mówię że nie wolno.A on z pokora usiadł i wydaje mi się że powiedział że już więcej nie będzie.Ale sama nie wiem czy mu wierzyć :).A w ogóle to od kiedy tu jest to już się 3 razy zeżygał.Pierwszy raz jak jechaliśmy do wet, a potem to juz po odrobaczaniu.To chyba od robali bo ani razu nie zwymiotował jedzeniem tylko taką szara flegmą.Wydaje mi się że tu jedno odrobaczanie to mało.Ale pani wet powiedziała że czasami te duże robale zakrywają obecność tych małych.Więc trzeba sie najpierw zająć tymi.Na pewno pojedziemy w środę, ale postaram się do niej dodzwonić wcześniej.Ciekawe czy lecznice są jutro czynne?Gacus bardzo przytulaśny się robi, drzwi mu zastawiłam deską do prasowania i już nie drapie :).Powiedział żebym pozdrowiła cioteczki :)
  13. Mój pies też tak miał, już parę razy.Kiedyś miewał anginę.Ostatni raz miał tak jak pobiegał w zimie.Robił tak samo jak Twój i do tego strasznie się ślinił.Może to właśnie problemy z gardłem.Psu coś przeszkadza w gardle i próbuje się przeczyścić, usunąć to.
  14. [quote name='malawaszka']nie nie to prywatny Ulki psiurek[/QUOTE] Zazdroszczę
  15. tak sobie teraz z nim leżałam drapiąc go po brzuszku, on z łebkiem wtulonym pod moją pachę i tak myślałam... że to pies domowy to jest pewne, zachowuje czystość, pięknie chodzi na smyczy, dobrze dogaduje się z psami, wie do czego służy łóżko i po są drzwi :).On na spacerze prawie każdego ludzia obwąchuje,zagląda do wózków i starszym dzieciom tez się przygląda,może szuka swojego właściciela?Komuś się zgubił?Nie wiem może poprzeglądać jakieś ogłoszenia sprzed tych 3 lat, tylko jak je znaleźć?
  16. Możliwe, że nie , ale mnie się tak jakoś od razu skojarzyło.Położyłam ją z powrotem na podłodze i dalej leży nawet nie ruszył.Chyba nie bardzo wie jak się za to zabrać. Dziś jak wróciłam z Gacosławem to zaraz poszłam ze swoimi.Jak przyszłam to poszłam do niego się pomiziać.Kładę się na łóżku, ale coś mi nie "pasi".Czuje jakiś nieprzyjemny zapach...nie wiedzieć czemu skojarzyło mi się z wymiocinami.Wącham mu pysk ale nic nie czuć.Hmmmmmmmmmm myślę, myślę...już wiem ,to jednak kupa.Chodzę po katach patrzę tu i tam.Nic...myślę, myślę...hmmmmmmmmmmm "gdzie ja poczułam ten zapach po raz pierwszy?"...no tak na łóżku.Wącham łóżko, wącham podusie, wącham kapę, wącham.........koooooooooooooocyk...jest!!! Ale oglądam tu,tam, nic nie ma.No to mówię Gacuś dawaj łapy... no i znalazłam... wlazł gamoń w kupę :(.Ale to i tak pół biedy kiedyś Mentor wlazł a właściwie wskoczył w kupę i przyniósł do domu.Za nim się zorientowałam poroznosił ją po mieszkaniu...to dopiero było nie miłe ale oszczedzę Wam szczegółów bo to taka pora obiadowo-kolacjowa :).Gacuś zaczyna robić podgryzaczki.On jest taki fajny i nawet karny.Wie co znaczy na miejsce i zejdź i nie!Mój mąż najbardziej ubolewa że Gacuś nie "całuje", bo on tak kocha psie języczki :)
  17. Dziś idę sobie z moim tymczasowym sznaucerkiem miniaturką, gdy nagle zza krzaka wybiega paroletni chłopiec z psem na ręku i szybciutko go stawia koło mojego.Po chwili pyta- "gryzie?". Trochę nie w tej kolejności, ale myślę że się jeszcze nauczy :).Dobrze że wybrał małego pieska.
  18. Chyba pani wet, dziś nie pracuje, bo nie odbiera.Ale myślę że jakby coś było bardzo źle to by zadzwoniła.
  19. Ale się dziś uśmiałam z Gacosława.Dałam mu rano taka malutka kosteczkę do pogryzienia-smakołyczek.Najpierw ją olał, jak przyszłam za jakiś czas zaczęłam się z nim wygłupiać wtedy w tym podnieceniu złapał za kosteczkę położył ja na kocu po czym zaczął ją "zakopywać" nosem w koc.To pilnowanie i zakopywanie to on na pewno ze schroniska wziął.
  20. Mój Leoś też ma apetyt i to jaaaaaaaki.Zje tyle co się zmieści a nawet i więcej.Ale nawet mi się udało go nauczyć przy jedzeniu zostaw.Nie wiem jakim cudem, ale w misce to raczej nie próbuje mu grzebać.Za to Mentorowi jak najbardziej można zabrać zeżreć (nie to żebym tak robiła), a ta pierdułka nic.Nie wiem czy mogę tu ale opowiem Wam jedną historyjkę o Leosiu i jego łakomstwie. Swego czasu Mentor miał słaby apetyt i często nie dojadał ba nawet nie ruszał jedzenia.Któregoś dnia mąż dał pieskom jeść i zaczął rozmawiać przez telefon.Akurat pech chciał że Mentor nie ruszył i poszedł.No więc paromiesięczny Leoś ze smakiem zjadł swoje , po czym dobrał się do drugiej równie atrakcyjnej Mentorowej miski.Mąż skończył rozmawiać i nagle słyszy pisk i małą biegnącą kulkę której z dzioba wysypuje się ryż.Szybko zaczął mu usuwać ryż z pyska i gardła.Ta mała świnia, jadła, jadł, jadła aż w końcu przestało się mieścić w żołądku i stanęło w gardle. No na szczęście wszystko dobrze się skończyło, a panek dzielnie masował brzuszek przez pół dnia.
  21. Przepraszać , więcej tak nie robić.Czekać na dalsze opowieści :)
×
×
  • Create New...