Ma na imię Mentor.Wiek ok 5 lat.Wzięliśmy go jak miał mniej więcej dwa.Ja się w nim zakochałam od pierwszego wejrzenia.Nie moglismy go wziąć od razu, więc go odwiedzaliśmy pół roku.Najgorsza była ta niepewność czy go nam ktoś nie zwinie sprzed nosa.Ale w końcu przyszedł upragniony dzień.Zabraliśmy go i pojechaliśmy na wczasy.Chyba nie wierzył że już tak zostanie bo biegał, szalał wykorzystywał każdą chwilę.Pod koniec dnia był tak zmęczony że tylne łapki odmówiły mu chwilowo posłuszeństwa.W nocy bał się usnąć tylko czuwał.Ale po jakimś czasie dotarło do niego że tak już zostanie.Uwielbia się bawić i szaleć.Niestety okazało się że trafił chorowitek.Jest uczuleniowcem, nie może jeść wielu rzeczy, do tego ma słaba odporność.I jest pierdułką bo ciągle sobie krzywdę robił ( w sensie skaleczeń).Ostatnio na szczęście jest spokój.Kiedyś tolerował suczki i większość psów.Ale od kiedy mu sprawiliśmy małego przyjaciela to się zrobił agresywny.To znaczy jeżeli pies bądź suczka się za bardzo zbliżą.Nigdy pierwszy nie zaczepił psa i je ignoruje jak są w bezpiecznej odległości.Woli patyczek lub piłeczkę, nic więcej go nie interesuje.
Nie wiem co mogę jeszcze napisać.Bardzo chętnie odpowiem na pytania, bo lubię opowiadać o moich psinach.