-
Posts
3149 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by farmerka63
-
Wczoraj robiłam zdjęcia Foxikowi - i też zauważyłam na kilku mętność źrenic - ale zdaniem nas obojga ( bo farmer podziela) - Fox widzi doskonale. Może Angelika panikuje ... Może szczeniory tak mają??? Jest już za późno, żeby dzwonić do Koszalina , ale zaraz prześlę Angelice mailem portret Foxa . Dzisiaj dostałam na konto stóweczkę od Kingi - dziękuję bardzo :D :D :D Fox poza pokasływaniem ma się doskonale - zadomawia się chłop modelowo . Kradnie nam kapcie i układa w swoim koszyku. Czyni również nieśmiałe próby zaproszenia do zabawy naszych sznaucerek - rezydentek. Dzisiaj tez słyszeliśmy po raz pierwszy jak szczeka - wziął udział w zbiorowym alarmie spowodowanym wjazdem listonosza na podwórko :) Apetycik jak smok . Kupasy coraz lepsze. Odmawia już żarcia suchej , luksusowej karmy ( grymasimy !) , więc chytrze wkręcam ją do ryżu - i daje się na to nabierać - MICHA WYLIZANA :D Kocha ugotowane mięsko ze skrzydełek kurzych - takie solo . Za garstkę poszedłby na koniec świata. Jest towarzyski i łazi za mną krok w krok po całym domu - nie ma opcji, żeby siedział sam w pokoju. Fajny gostek z niego :)
-
Sznaucer Fuks - juz w nowym domku, w Niemczech :)
farmerka63 replied to conceited's topic in Już w nowym domu
Conceited - w kwestii Fuksa niestety nie pomogę . Też mam przegęszczonko :( Ale po ostatnim odrobaczaniu moich kotów została mi jedna pipetka na małego kotka o masie 0,5 - 2,5 kg bardzo skutecznego specyfiku firmy Bayer o nazwie Profender Spot-on . To się wkrapia na karczek a następnie jest rozprowadzane z krwiobiegiem po całym organizmie. Niszczy wszystkie stadia rozwojowe nicieni i tasiemców. Naprawdę bardzo skuteczne - wiem , bo borykałam się z tasiemcami u moich kotów. Profender wreszcie nas od tych gadzin uwolnił. Ma ważność do grudnia 2010 - więc ostatni dzwonek. -
Wedle rozkazu ! Wczoraj zakończyłam leczenie Spinki. Dzisiaj zapłaciłam za całość jej leczenia - dokładnie 148 zł. W tym 30 zł stanowiły krople do ucha - kompletnie niezwiązane z infekcją przewodu pokarmowego. Mały według opinii pani doktor - wylazł z parwowirozy ! I to jest super wiadomość! Wczoraj nawet zaczął interesować się Eukanubą - kupki pociemniały i stają się konkretne :) Dzisiaj wyjęto mu także wenflon ! Do negatywów zaliczyć możemy - PODEJRZENIE kaszlu kenelowego. Mamy nowy antybiotyk - niestety mocniejszy. Żeby już jutro nie jeździć do Trzcianki, dostałam receptę na Keflex ( substancja czynna Cefalexinum) . Zrealizowałam - 17,81 zł. Jutro rano robię zawiesinę i podaję małemu co 8 godzin. W poniedziałek jedziemy na osłuch i najprawdopodobniej na odrobaczenie. Kolejne, bo to z ubiegłego tygodnia pani doktor zalicza do chybionych ( Foxverm ponoć działa bardzo słabo) . W poniedziałek zobowiązałam się także do uregulowania długu za Foxika - mamy się zamknąć w 200 zł. Spocznij !
-
Jakiś koniowóz by się zdał...i silny samochód z hakiem... Odrobaczanie bydła kosztuje grosze - kilka złotych dosłownie jeśli chodzi o pasożyty wewnętrzne . Zaniedbane sztuki często cierpią na wszawicę - ale trzeba najpierw je stwierdzić - nie ma sensu "chemizować " niepotrzebnie zwierzaka. Kolczyk może założyć weterynarz .
-
Koty z Kaźmierza PROSZĄ O KARMĘ !!!
farmerka63 replied to Molli's topic in Kotki już w nowych domach
Molli - przepraszam - zwlekam z zakupem karmy dla kazimierskich kotów , bo mam kłopoty- przywlokłam do domu z małymi tymczasikami- szczeniakami parwowirozę. Walczę o zycie ostatniego pieska, który pozostał z trójki. Niestety zachorowała także moja 7-letnia sunia ( mimo szczepienia!). Jak tylko dojdę do siebie ( finansowo) po wygranej walce ( nie dopuszczam przegranej!) , to wspomogę Twoje rozmruczane towarzystwo. Przepraszam raz jeszcze , ale życie czasem pisze nieprzewidywalne scenariusze :( Niemniej - PAMIĘTAM I SIĘ WYWIĄŻĘ Z DANEJ OBIETNICY :) -
A dzisiaj - dzień jak co dzień - i kolejna wycieczka do Trzcianki :) Spinka już praktycznie zdrowa - tu kapitalne znaczenie miało tempo działania i surowica...no i wcześniejsze szczepienie . Jakąś odporność jednak nasza Spineczka posiadała... Foxik też nieźle - dzisiaj już nie chciał spać podczas kroplówki, tylko za wszelką cenę chciał eksplorować poczekalnię - z wenflonem , wężykiem i flaszką było trudno. No to memląc uparcie, spacyfikowany w koszyku , chociaż ten wężyk przegryzł :D:D:D Zuch chłopak! Usiłowałam ogarnąc towarzystwo - bo Spinka uparcie wydzierała się na każdego nowego czworonożnego pacjenta wchodzącego do poczekalni . "Spinka - siad ! Spinka - cicho ! " . Zajęta poskramianiem małej złośnicy nie zauważyłam podejrzanej kałuży kapiącej spod koszyka.... a to synuś mój malutki "rozpracował" wężyk ( "Wężykiem, Jasiu! Wężykiem!") Pani doktor wyraziła dzisiaj ostrożny optymizm. Jedziemy jutro po raz kolejny...i w poniedziałek na kontrolę też. Wolne stolce, które mnie ciągle niepokoją, mogą się utrzymać nawet do 4 tygodni. Apetycik mamy. Wymiotów brak. Może się uda ? Z Koszalina dochodzą niepokojące wieści - Angelika i jej mała Ganza walczą dzielnie. Jednak parwo nie oszczędziła żadnego ze szczeniąt - żeby chociaż ta urocza parka uciekła spod kosy !
-
Sznaucer miniaturka - rodowodowy !!! ZNALAZŁ JUŻ SWÓJ NOWY DOMEK :)
farmerka63 replied to Nano's topic in Już w nowym domu
Nano - nie mam kontaktu bezpośredniego z nowymi właścicielami Figara - tylko przez fryzjerkę Justynkę. A aktualnie borykam się z parwowirozą przywleczoną z tymczaskami . Walczę z miernym skutkiem o ich życie a także o zdrowie mojej małej rezydentki- przeto wybacz - nie mam głowy do foteczek Figara. -
Jest lepiej - mały panią dr Monikę pozytywnie zaskoczył - może pokonamy tą parwo ? Dzisiaj znów kroplówka z dodatkami. Jutro także. Spinka natomiast dostała dzisiaj ostatnią - wyjęto jej wenflon. Jutro tylko antybiotyk domięśniowo. Nawiasem mówiąc raczyła mnie dzisiaj DWA RAZY użreć - raz przy wspomnianym zastrzyku, drugi - przy wyjmowaniu wenflona. Miała oberwać p. dr, ale była szybsza ;) , więc oberwałam ja...
-
Wczoraj wieczorem - z tej racji, że wymioty Foxa zostały zatrzymane , podałam młodzieńcowi o 20-tej malutką porcję ryżu. ZEŻARŁ . O północy kolejną - WCHŁONĄŁ. Noc minęła spokojnie - maluch spał na kocyku tuż przy naszym łóżku ( na podsłuchu czyli ). Dopiero o 6-tej rano coś chciał "zrewertować" , ale mu nie wyszło, bo ryż chyba już został strawiony. Spinka smutna - okupuje nasze łózko. Wczoraj miała dreszcze , ale żadnych innych niepokojących objawów. Zaraz startujemy do dr Moniki.
-
Wróciliśmy przed chwilą do domu. Rokowania odnośnie Foxa niewiadome. Pani doktor nie chciała powiedzieć kompletnie NIC - za wcześnie na jakąkolwiek ocenę sytuacji. Mały został dobrze i fachowo zaopatrzony - kroplówka przez wenflon , leki wzmacniające, przeciwbiegunkowe, przeciwwymiotne, antybiotyk, glukoza , bomba witaminowa do dzioba . To samo nasza Spinka + dodatkowo surowica, bo u niej dopiero dzisiaj nad ranem wystąpiły pierwsze objawy - wymioty. Spinka raczej się wybroni - pukam w całe drewno w moim domu. Nie zapłaciłam ani złotówy, bo nie miałam - leczymy się "na krechę" - jako stali klienci. Kosztów dzisiejszych też mi nie podano - pani doktor stwierdziła, że , cytuję " "pogadamy po robocie " . To tyle na temat, drogie ciotki... Smutno mi jak diabli i ryczeć się chce...
-
No to zrobimy barter - ja Ci mleczko do demakijażu - Ty mi balejaż ;) Dzisiaj kurier mi przywiezie karmę dla szczeniorów - [url]http://www.krakvet.pl/eukanuba-intestinal-formula-puppies-szczeniat-p-621.html[/url] Kupki nadal są luźne, ale gdzież im do rozpaczliwych czwartkowych kałuż z domieszką krwi. Karmę podam jako dodatek do gotowanego - żeby zwłaszcza małej Belissimy zbytnio nie zatwardziło . Ona nadal jest smutnawa - dużo leży i wcale się nie bawi. Ożywia się w momencie karmienia i swoją dawkę zmiksowanego papu wciąga szybciorem . Fox ( operatywny braciszek w skarpetkach) WCHŁANIA zawartość michy z szybkością ponaddźwiękową i za chwilkę trzeba go trzymać bo gotów połknąć siostrę razem z miską :) Acha! No i z prób ograniczenia wolności wyszły nici - kojec możemy spokojnie wynieść na strych . Szczeniory zapakowane za kraty zaczynają go zgodnie tarmosić i demontować . SOCJALIZACJA, KURDE, MIAŁA BYĆ A NIE WIĘZIENIE ! - chyba to mi chcą powiedzieć :D
-
Margaret - sprostowanie - z miotu 7-miu szczeniąt przy życiu się ostały zaledwie 3 :( 3 odeszły jeszcze w schronisku. Kolejny ( czwarty ) u nas w domu. Odbierałam ze schroniska czwórkę w miarę żwawą w środę w samo południe . Poinformowano mnie, że rozwolnienie, które ewidentnie trapiło szczeniaczki NIE JEST OBJAWEM CHOROBY WIRUSOWEJ A JEDYNIE ROBACZYCY PRZEWODU POKARMOWEGO. Psięta dnia poprzedniego podobno oglądał weterynarz. Uspokojona zatem zabrałam maluchy do domu - do ryżu dodawałam smectę w nadziei, że to wystarczy... No i guzik :( Gdybym nie zaufała , tylko pojechała prosto do weta - być może mała kudłata Tajga byłaby z nami . Pociesza mnie Hania z Fundacji Pomocy Bokserom , że w Przyborówku niedawno walczyła z wielkim poświęceniem pani Wanda wraz z wetem - również o miot siedmiorga szczeniąt. Przegrali z kretesem :( I znów była to parwowiroza albo inne podobne w działaniu wirusisko. Na leczenie Lodzi i Foxa wydaliśmy w sumie 90 zł Niskie koszty , bo nie było surowicy . Zostały także ponownie odrobaczone.
-
Dwa są u nas - los suni był pod znakiem zapytania. Podane antybiotyki i kroplówki zatrzymały wreszcie biegunkę. Fatalnie - bo w wyniku uporczywego rozwolnienia wynicowała jej się prostnica - czyli końcowy odcinek jelita grubego. Oczywiście w czwartek wieczorem :( Pomocy nam udzielił litościwy technik weterynarii. Delikatnie umieścił jelito na swoim miejscu, szczeniaki nawodnił, potraktował antybiotykiem, zaordynował absolutną dietę. Niestety w nocy jelito wyłaziło nadal... W piątek założono małej dwa szwy stabilizujące prostnicę. Dzisiaj nad ranem zdjęliśmy je . Szczenięta dostały też pierwszy od czwartku stały pokarm - zmiksowany święty ryż z kurczakiem i marchwią. Karmimy jej małymi ilościami ( 2 łyżki stołowe) co trzy godziny. Kupki prześliczne, robali wreszcie brak, dupka małej jak na razie w porządku. Jestem siwa.....
-
Asiu - te trzy choroby to : 1. enzootyczna białaczka bydła 2. gruźlica 3. bruceloza Wszystkie trzy są chorobami ustawowo zwalczanymi z urzędu - tzn rolnik nie płaci za obowiązkowe badania, a objęta jest nimi cała populacja bydła w Polsce. Dopóki nie będziecie mieli wyników badania w łapkach ( zakładam wariant optymistyczny - krówka zdrowa) , nie ma marzyć o przygarnięciu jej przez jakiegokolwiek rolnika , który ma choćby najmniejsze stadko.