Jump to content
Dogomania

henikar

Members
  • Posts

    1043
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by henikar

  1. Jasza to jest ten psina, o którym Ci opowiadałam, nie wiem gdzie bieda się podziewa ponoć "zjadła im pół wersalki", co oni mu zrobili. To jeszcze maluch. Już powiadomiłam schronisko.
  2. Co do naszej małej suni dam znać co dalej czy wróci na parking, czy ..... rozważane jest jeszcze inne rozwiązanie. Natomiast błagam o pomoc. W grudniu został oddany do adopcji (już ze schroniska w Chorzowie), a będący wcześniej w DT młody piesek. Sama osobiście robiłam mu ogłoszenia i potem pojechałam do schroniska razem z nową właścicielką, aby go odebrać. Niestety pies trafił do tragicznej rodziny. Nie ma psa, nie odbierają telefonów..... , w telefonach słyszę np. "k... to twoja wina, coś z tym psem zrobiła .....tragedia. Miałam duże wątpliwości co do nowych właścicieli, ale ludzie, u których psina przebywała tymczasowo trochę mi te wątpliwości rozwiali. Jednak należy zaufać intuicji. Założę o nim zaraz wątek.
  3. Dziekuję wszystkim. Mała nadal u Ani. Nadal cisza. Miałam tylko jeden telefon, ale o czrnego labradora ......:crazyeye:. Ten czarny labrador to szczeniak Szamci, maleńkiej kundeleczki, która była po odchowaniu szczeniąt u feliksik na DT. O całej rozmowie z tym panem nie wspomnę. Nie minął tydzień jak zginął mu pies (prawdopodobnie labrador), a on zamias szukac biedy już rozgląda się za nowym i koniecznie za darmo.
  4. No właśnie, pani z Gliwic zrezygnowała (ponoc sprawy zdrowotne nie pozwalają na adopcje drugiego psa). Takiej ciszy już dawno nie pamiętam. Zero telefonów. Natomiast moja córka wczoraj była u rodziny, która adoptowała Kubusia (dziecko Sary) z tego samego parkingu. Mały nie ma jeszcze roku, a już dogania wielkością swojego towarzysza hasiorka. Ale jemu się udało, trafił super. Sonia taka śliczna, a jakoś nie ma szczęścia.
  5. Ostatnio miałam niewiele czasu, aby śledzić dogomanię. Dzisiaj zaglądam do tych wątków, które zapisałam, śledziłam i w miarę możliwości pomagałam. Cieszę się bo naprawdę większość ma już domki stałe. Chyba tylko dwa + moja sunia czeka. Muszę zapisać inne bidule.
  6. Dzisiaj dzwoniła Pani z Gliwic. Ma już jednego psiaka po przejściach, po rozmowie - brzmi to obiecująco. Mamy się skontaktować w poniedziałek, bo zarówno ona jak i ja mamy te dni już zaplanowane inaczej. A mała u Ani jest przeszczęśliwa. Nie wyobrażam sobie, aby oddać ją ponownie na parking.
  7. Zapomniałam dopisac, że Ania to - dom tymczasowy
  8. Ona jest piękna. Obecnie jest już nie na parkingu, ale u Ani, co z zreztą widac. Ale niestety potrzebuje nadal pomocy !!! Nie możemy ja ponownie zwrócic na parking.
  9. Nadal zero telefonów. Właściwie jeden ze stróży zaczął nagle widzieć problem w małej, no bo założył nowe firaneczki, ubrał choinkę i stwierdził, że jak spadnie śnieg sunia będzie brudziła dyżurkę. Do Niuni chodzimy codziennie, ja Iwonka, a teraz jeszcze dołączyła Ania. Ma prane kocyki, czyszczone po spacerku łapki, jedzonko. No ale co zrobić zawsze znajdzie się jakaś .... Dzisiaj ja idę do suni. Ma też przyjechać Ania ze swoim pieskiem i dzieckiem. Zobaczymy jaka będzie reakcja. Ania pracuje nad tym, aby mała w razie czego znalazła u niej DT. Wcześniej u Ani był na DT Kubuś, psiak też znaleziony na terenie szkoły.
  10. Na wstępie chciałabym wszystkim ogromnie podziękowac za okazaną mnie i oczywiście suni pomoc w ogłoszeniach, podtrzymywaniu wątku itd. Gorące dzięki i jeszce raz dzięki. Niestety ostatnio miałam bardzo ciężki okres zarówno w pracy, jak i w życiu osobostym i ograniczony do minimum kontakt z komputerem. Dziekuję Jaszy, która była ze mną w kontakcie telefonicznym i robi wszystko, aby pomóc psinie. Sytuacja trochę sie skomplikowała. Sunia zaczęła trochę przeszkadzac jednemu z pracowników parkingu. Mimo, że jest wykąpana, kocyki prane to coraz częściej słyszę, że dyżurka jest brudna przez jej łapki. Poza tym oni by widzieli psa do kojca, z którym nie musieliby dzielic się ciasną dyżurką. Narazie nie ma mowy o oddaniu ją do schroniska. Dzisiaj zaangażowana została do pomocy nasza koleżanka Ania , która niegdyś pracowała też w naszej szkole i miała w DT Kubusia, znalezionego też na terenie szkoły (jego drastyczna historia też była na wątku). Dziewczyna pracuje nad mężem aby małą zabrac do siebie na okres znalezienia DS. Oby tylko ich pies ją zaakceptował.
  11. Jasza dzięki za wyręczenie mnie w informacjach. Niunia jest kochana. To już nie ta sama sunia. Obecnie wspaniale reaguje na nasz widok, a i w stosunku do innych też nie trzęsie się ze strachu. Uwielbia spacery, nabrała pewności i na widok psa głośno zaznacza swoją obecność. Niestety większość czasu spędza w niezbyt dużej dyżurce. No ale ma chociaż ciepło w dupsko. Wszystko to zawsze lepsze od schroniska, ale sprzydałby się małej prezent na święta. Jasza czy ten 10-miesięczny psiak na obrazku to ten, o którym rozmawiałyśmy?
  12. Mała nadal na parkingu. Iwonka,którają znalazła ją na boisku prawie codziennie przyjeżdża do niej z jedzonkiem i wyprowadz na spacery. Teraz ma ją zaszczepic. Dziewczyna poswięca się niesamowici, a ja właściwie tylko wskakuję jako pomoc w te dni kiedy ona nie może przyjechac. Jestem zrozpaczona, że nie mam na tyle czasu, aby zając sie malutką ( w dodatku pozostają jeszcze inne zwierzaki - kotki, które przed zimą też potrzebują pomocy, zwłaszcza jeden). Staram się w miarę moich możliwości i pomocy przyjaznych mi osób to kontrolowac, ale w mojej obecnej sytuacji nie jest to łatwe. Dlatego w miarę możliwości proszę o pomoc.
  13. Dzięki wszystkim za zainteresowanie i podnoszenie wątku. Ja niestety ostatnio mam trudną sytuacją osobistą i dostę do komputera mam w sprawach prywatnych ograniczony. Jolu dziękuję za zdjęcia. To prawda, że mała na zdjęciach wygląda na większą, ale Jola jest świadkiem, że jest to mała psina. Dwie adopcje nie doszły do skutku, niestety tak jak Jola pisała oczekiwano jeszcze mniejszej psiny typu np jorka (nie wiem czy tak to się pisze ale nie ważne). Mała jest odrobaczona i odpchlona. W piątek zabrałam ją do domu i wykąpałam. Bałam się, że spanikuje i będzie trzeba ponownie pracowac nad jej psychiką. Jest wszystko OK. Jedynie mój "pofyrtany i rozpieszczony kot trochę ją wystraszył". Ona w domu zachowywała się wspaniale, tarzała się po kąpieli na kanapie. Widac, że brakuje jej prawdziwego domku.
  14. Jasza wielkie dzięki za zdjęcia. W sobotę byłam z nią sama na spacerze i musiałam sobie radzić, aby zrobić chociaż kilka fotek. Nie mogłam jej zrobić zdjęć, bo jak ją przywiązałam do drzewa na smyczy to zaraz panikowała, ale coś się tam udało. Sunia dostała kolejną tabletkę i już dopilnowaliśmy, aby ją zjadła, bo z panami mogło być różnie (kiedy przyszłam jej podać jej drugą tabletkę to okazało się, że panowie już się pospieszyli i dali jej w jakimś rosole). Przypuszczam, że ona nawet jej nie zjadła i dlatego musiałyśmy jeszcze raz powtórzyć kurację. Myślę, że skutecznie, bo mała zaczęła jeść. Narazie są to małe ilości ale zawsze to coś. Myślę, że jej jest konieczny już domek. Co do mnie i koleżanki reaguje już supr, cieszy się i wtedy nawet zaczyna powarkiwać na pracownika, jakby chciała powiedzieć "przyszła moja pani i teraz mam cię gdzieś". Ona bardzo przywiązuje się do jednej osoby, a panowie się zmieniają. Nie można powiedzieć, bo małą mają cały czas na oku i jest bezpieczna. No ale ten jedyny domek byłby dla niej już wskazany, bo jest duża poprawa. Przepraszam, że tak chaotycznie, ale jak mam wolną sekundę to chciałabym się szybko podzielić informacjami. Jasza śmiało można jej już robić ogłoszenia i jeżeli mogę jak zwykle prosić o pomoc to z góry dziękuję.
  15. Aż się miło czyta ten zmieniony tytuł wątku. Oby więcej takich zakończeń. Ale co Jasza weźmie w swoje ręce tam są tylko takie zakończenia. Oczywiście nie ujmując innym, bo bez pomocy byłoby trudniej. Ukłony zatem dla wszystkich.
  16. Już wczoraj wiedziałam od Jaszy o psiaczku. Po prostu jesteście wspaniałe. A psiaczek jest śliczny i widać, że szczęśliwie wypoczywa.
  17. Ja dzisiaj będę w Sosnowcu w szpitalu, ale niestety nie w tym rejonie co psiak. Ale oczy będę miała szeroko otwarte.
  18. Dzięki już obejrzałam. Jest śliczna. Ja też miałam kiedyś spanielkę, tylko złotą, sentyment pozostaje. Postara,m się wspomóc chociaż finansowo, ale dopiero pod koniec miesiąca.
  19. Też zaglądam do małego, może się jeszcze pojawi.
  20. Przeglądam , ale chyba za szybko. Czy spanieleczka ma zdjęcia, a jeżeli to na której stronie?
  21. Nie wierzę, czy Dunia ma domek?
  22. Zdjęcia zrobię dopiero w sobotę. Po urazie nogi mam rehabilitację i w domu jestem dopiero wieczorem. Od poniedziałku nie byłam u Suni-Niuni. Ale malutka jest bezpieczna. Koleżanka Iwonka, która ją znalazła jeździ do niej aż dwa razy w ciągu dnia. Dołączyła do nas jeszcze Ania, u której wcześniej był na DT Kubuś też znaleziony na terenie szkoły. Wszyscy szukamy jej domku. Wierzcie mi jeżeli zaistniałaby sytuacja wymagająca natychmiastowej pomocy psinie, miałabym gdzieś rehabilitację, upomnienia w pracy itp. Po prostu Sunia byłaby tu priorytetem. Mam nadzieję, że jeszcze przed zimą mała znajdzie domek. Dziękuję wszystkim za pomoc. W miarę możliwości będę o wszystkim informować na bieżąco i ewentualnie prosić o pomoc.
  23. Jasza dziękuję. Ja nadal mam ograniczony kontakt z komputerem. Do malutkiej chodzę na zmianę z koleżanką Iwonką, która ją znalazła. Dzisiaj postaram się iść z koleżanką lub córką to będzie łatwiej zrobić jej zdjęcia. Co do cieczki to panowie ją pilnują, jest w dyżurce, ale na długiej smyczy, bo kawalerka stoi pod drzwiami i wystarczy chwila nieuwagi i byłby problem. Nadal mało je i mimo, że już ma większy kontakt z ludźmi w pierwszym momencie reaguje dygotaniem, dopiero potem się cieszy.
  24. Też zapisuję wątek. Straszna bieda.
  25. Ja także wszystkim bardzo dziękuję. Narazie miałam ograniczony kontakt z komputerem i dlatego jestem tak mało aktywna. Wczoraj byłam u malutkiej. Co do mnie reaguje już super. Wcześniej miałam nogę w gipsie i graślawo chodziłam, dlatego mała trochę się mnie bała. Ale jest już ok. Natomiast wczoraj pojawił się nowy pracownik, który był na chorobowym. On uwielbia zwierzęta, ale chyba nikt go nie uprzedził, że Sunia wymaga spokojnego podejścia z powodu jej przeszłości. Panna złapała go ze strachu za nogę, ale nic się nie stało i nie zraziło to pana Andrzeja. Jutro postaram się zrobić małej nowe fotki. No i niestety ma cieczkę, ale panowie mają przykazane, aby ją pilnować.
×
×
  • Create New...