-
Posts
520 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Harley
-
Jeśli wyszedł z obroży półzaciskowej to pewnie była za luźno wyregulowana albo zacisk zadziałał zbyt wolno(dlatego polecam akurat łańcuszek, bo zaciska i luzuje się najsprawniej). Też mi się to zdarzyło - obroża trochę się zluzowała po pół roku noszenia, a ja jej w między czasie nie sprawdziłam. Są też szelki antyucieczkowe - z dodatkowym paskiem w "talii" psa, ale nie znam ich skuteczności. Wydaje mi się, że kaganiec na czas przejścia jest najrozsądniejszym rozwiązaniem.
-
Polecam obrożę półzaciskową z łańcuszkiem. Wyregulowujesz tak, że w razie szarpnięcia łańcuszek zaciska się mocno wokół szyi; a kiedy pies idzie spokojnie luźno układa się na szyi. Dobre rozwiązanie dla psów, które opanowały sztukę wychodzenia z obroży i szelek(tak, z szelek też da się wyjść i zajmuje to tylko pół sekundy więcej niż przy obroży). Na pewno też tak jak napisała Sowa - pokajać się i mocno postarać o pozytywną atmosferę. Różne sytuacje zdarzają się w życiu, ale zawsze okazanie skruchy oraz dobrej woli pomaga załagodzić sytuację.
-
Ależ przetestowałam na sobie zanim założyłam na psa i mogę Cię zapewnić, że daleko sile OE do chociażby elektrycznego pastucha dla koni. To jest kwestia hierarchii wartości - lepszy impuls z OE niż zagryziony kot lub sarna. I lepszy impuls z OE niż pies przejechany przez samochód lub zastrzelony przez myśliwego.
-
Opieka nad psem jako część terapii antydepresyjnej?
Harley replied to Asura's topic in Wszystko o psach
Ciężko wczuć mi się w sytuację osoby chorej, ale mam swoje problemy - jak to każdy w życiu. Świadomość, że pies czeka i nie ma wymówek nie raz mi pomagała ogarnąć taki stan hmmm niemocy i przygnębienia? Psa wzięłam ze schroniska kiedy wyprowadziłam się za pracą 400km z dala od domu. Nie znałam w nowym miejscu nikogo, byli tylko znajomi z pracy - wszystko ludzie wyżej ode mnie w hierarchii firmy, od których zależała moja praca. Po dwóch miesiącach samotnego życia wzięłam psa(inna rzecz, że zawsze chciałam mieć psa, ale nie mogłam). To była świetna decyzja. Nie raz kiedy było mi ciężko, kiedy miałam dość i chciało mi się płakać to miałam poczucie że pies trzyma mnie w ryzach. Poza tym pies pomaga zachować pewną higienę psychiczną związaną z pracą - na spacerze nie myślę o niczym poza sprawami psimi, podziwianiem krajobrazu etc, nie odbieram telefonów. To jest czas tylko dla mnie i psa, czas święty. Może spróbuj zostać na początek opiekunem(wolontariuszem) dla jakiegoś psa w schronisku? Może takiego mało-adopcyjnego np. starszego, brzydkiego lub sprawiającego problemy niewielkiego stopnia? Opiekuj się nim codziennie i jeśli się sprawdzisz weź go do domu lub chociaż zobacz czego oczekujesz po psie. Ja chciałam psa miłego i spokojnego takiego po prostu do kochania - trafił mi się pies aktywny i wymagający szkolenia. Teraz nie chciałabym już innego, tylko aktywny, pracujący. Sama nie wiedziałam czego chcę ;-). -
Porządna nauka i ćwiczenia z przywołania, a dopiero jeśli to nie wystarczy w przypadku kotów to OE - ale KONIECZNIE pod okiem szkoleniowca. Musisz pamiętać, że OE to tylko narzędzie wspierające naukę psa i bez porządnie zrobionego przywołania jako fundamentu nie da efektów. Polecam Pavla Markuska. Byłam u niego szukać w pomocy w sprawie suki z silnym instynktem łowieckim i dzięki jego instrukcjom oraz regularnym ćwiczeniom efekty są bardzo dobre.
-
Trenerka z psiej szkoły do której chodzę ma flata z Compendio - bardzo fajny pies. I z tego co kojarzę z jej opowieści to hodowcy są bardzo pomocni.
-
Zapłacić za wizytę domową, przycisnąć psa do bramy lub płotu i zaszczepić przez dziury/prześwity w płocie.
- 17 replies
-
Możesz kupić w gabinecie weterynaryjnym Virkon i tym wyczyścić. Ale prawdę powiedziawszy najlepiej będzie wyrzucić i kupić nowy, plastikowy transporter. Z tego co pamiętam planujesz yorka, więc kup porządny transporter w rozmiarze na dorosłego psa. Wydasz około 100-150zł i będziesz go mogła używać również jeżdżąc na wystawy.
-
A mnie fascynuje czego ludzie nie wymyślą, żeby zrobić kasę. I że znajdują się chętni. Wygląda na to, że dobry marketing to podstawa handlu :D.
-
Z moich doświadczeń to nie odpisują.
-
Kup wkład do mopa z mikrofibry - kosztuje niewiele, a zabawa w szarpanie równie świetna jak wypasionymi zabawkami z firm handmade:
-
Jak to się dzieje, że wszyscy kupują jakieś fajne rzeczy w TKMaxx, a ja nie mogę. Jak już zjadę z wycieczką do miasta to same szmaty i badziew, albo rzeczy na mikropieski. A nie, przepraszam, lawendowe woreczki na kupy kupiłam... :-( Żeby nie było, że nie na temat. Zamówiłam bawełnianą smycz z amiplay. A poza tym wciąż przeżywam przeza*ebistość obroży z Superdoga - najlepsze z wszystkich jakie mamy.
-
Nie nazywałabym tego ustawianiem, bardziej testowaniem granic. Każdy pies jest inny i chyba ten jest po prostu bardziej żywy oraz kombinujący. Trzeba być upartym i konsekwentnym - a z czasem przyjdą efekty. Myślę, że zajęcia w psiej szkole dobrze by zrobiły małemu. BTW: koleżanka z okolic Łodzi chodziła do Dorplantu i bardzo sobie chwaliła.
-
Ja bym poszła do specjalisty. Jest mało prawdopodobne, żeby pies w tym wieku(3-4 miesiące!) był agresywny. Podejrzewam, że prędzej chodzi o niekontrolowane emocje albo próbuje was traktować i "ustawiać" jak rodzeństwo. Może to zalążki pasienia? Żeby to dokładniej ocenić potrzebny jest ktoś kto obejrzy psa i jego zachowanie na żywo. Ciężko mi wyobrazić sobie jak to co opisujesz wygląda dokładnie w praktyce. Na już wprowadziłabym jasne zasady dla psa(nie zaszkodzą, a mogą pomóc): -zakaz wchodzenia na kanapę(skoro nie daje się zgonić, to niech nie włazi), -ćwiczenia z posłuszeństwa nagradzane sowicie żarełkiem, - zasada nic w życiu za darmo - przed podaniem jedzenia robimy siad, przed zapięciem smyczy siad, przed rzuceniem zabawki też jakaś komenda. Takie zachowania porządkują życie psa i ułatwiają mu opanowanie się, wie po prostu co ma robić a czego nie. Napisz z jakiej miejscowości/województwa jesteś to może uda się doradzić kogoś do szkolenia.
-
Moja suka trafiła do mnie ze schroniska, a wcześniej była na łańcuchu. Taka wstępna aklimatyzacja, żeby była spokojna i rozluźniona w domu, trwała około trzy miesiące. Po pół roku była w pełni sobą. Tylko moja suka jest typem raczej pewnym siebie, a collie mają w sobie dużo psychicznej delikatności więc może to potrwać dłużej. Nie naciskaj i pozwól, żeby czas zrobił swoje. Nie wiem, czy nie pomogłoby jej zorganizowanie jej "nory". Tak, żeby mogła się bardziej schować. Np. włożenie posłania pod jakiś stolik stojący w rogu pomieszczenia lub pozostawienie jej do dyspozycji przykrytej klatki kennelowej z posłaniem w środku. Taki azyl gdzie mogłaby się czuć zupełnie schowana. W ogóle gratuluję Ci dobrej decyzji dania szansy takiemu dorosłemu psiakowi po przejściach. Powodzenia!
-
Spytaj mamy kiedy jej mleko zaczęło lecieć to się dowiesz dlaczego twojej suczce nie leci.
-
prawdopodobnie Corgi, ale która odmiana to Ci już nie powiem
-
XdamianX - ja bym brała ananasy albo cytryny. Ale bardziej ananasy i do tego jakieś żarówiaste podszycie.
-
Ja tylko dorzucę od siebie, że możesz śmiało próbować uczyć bez klikera. Na pewno kliker pomaga, leżą dwa u mnie na półce i co jakiś czas sobie powtarzam "w przyszłym tygodniu zacznę używać klikera". Tymczasem pies ma opanowane kilkadziesiąt komend bez jego użycia i jakoś nie mogę się za to zabrać :-P. Dużo zależy od predyspozycji twojego psa.
-
I lepszy zamiast pudełka były transporter lub klatka kennelowa - żeby pies mógł obserwować dziecko kiedy jest izolowany.
-
Skontaktuj się z lek. wet. Joanną Iracką i spytaj, czy może kogoś polecić w twoim mieście. http://www.weterynaria.waw.pl/nasz-zespol Jeśli jest aż tak źle, to farmakologia może pomóc - a do tego trzeba weterynarza lub kogoś współpracującego z weterynarzem.
-
W Gorzowie bywają na szkoleniach Pavel Markusek, Magda Bartoszewska i inni pewnie też.
-
Jeśli jesteś gotów pracować uczciwie fizycznie to jeden z moich klientów szuka pracownika do pracy z końmi (i ewentualnie krowami). Jest możliwość zamieszkania na miejscu, myślę że na psa mogliby się zgodzić(jedna z pracownic przychodzi do pracy z psem, ale to bardzo spokojny pies), są chętni przyjąć osobę do przyuczenia. 3 tysięcy na rękę na pewno nie wyciągniesz, chyba że za jakiś czas jeśli się dobrze sprawdzisz. Województwo zachodniopomorskie. Jeśli chcesz znać detal to wyślij mi wiadomość prywatną.
-
Nauka przywołania oraz wiele innych rzeczy jest bardzo dobrze opisane w "Posłuszeństwo na co dzień" Inki Sjosten. Książka jest dodatkowo z płytą. To moja ulubiona i moim zdaniem najlepsza z tych podstawowych książek o szkoleniu psów. Samemu przywołaniu jest też poświęcone "Aria, wróć!" Gałuszki.
- 7 replies
-
- pies
- wychowanie
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja też bardzo polecam(na podstawie własnych doświadczeń oraz kilku bliskich znajomych) Markusek Team. Dodam jeszcze, że Pavel Markusek miał(ma?) amstaffa, z którym startował w zawodach. Świetne podejście do psa i do człowieka, duże doświadczenie.