-
Posts
2652 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by leonarda
-
A w schronisku nowy, znaleziony, potężny amstaff:shake:. Mignął mi tylko dzisiaj, ale robi wrażenie, nie powiem. Nie jest chyba zbyt młody i budzi naprawdę respekt wyglądem - i obawiam się, co z nim dalej będzie.. W sensie, że ludzie mogą się go bać i nie znajdą się chętni.. O charakterze na razie nic kompletnie nie wiem.. A może jednak ktoś go będzie szukał? Nie zdążyłam się przyjrzeć, ale chyba jest dość zadbany..
-
Suri - TO JA, ZWYKŁY KUNDELKOWATY KUNDELEK. WRESZCIE ADOPTOWANY:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Suri była dzisiaj na spacerze, jak zwykle, przefajna. Chciała się zabić za parówkami:razz:, siadała i jadła,wciąż chciała więcej i skakała po mnie - choć ją tego oduczam:mad:, na smyczy za to chodzi naprawdę jak anioł:lilangel: . Najgorsze, że cały jej urok widać dopiero na żywo, na zdjęciach się niczym szczególnym nie wyróżnia... I żadne ogłoszenie nie odda nawet w połowie tego, jaka naprawdę jest.. Spróbuję zrobić jakiś filmik, ale nie wiem, czy się uda coś sensownego. Zobaczę w przyszłą sobotę. Z Suri to chyba każdy normalny człowiek byłby tak zadowolony - a na razie nic się nie kroi.. Igemelli zrobiła dla niej firmówkę, wydrukowałam trochę i porozwieszam. Może to coś da? Oby.. -
A pan dzisiaj jednak przyjechał.... Poza tym Biś był chwilę ze mną, Jetrel i panem Stasiem - pracownikiem na takim niby wybiegu:) Bo okazało się, że pan Staś go czasem tam wypuszcza:) Bo go chyba lubi:) No i zauważył w czwartek, że kuleje na tylnią łapę, chcieliśmy sprawdzić. Wydaje się, że to nic groźnego - nie ma żadnych obrażeń, niewykluczone, że sobie coś naciągnął przy skakaniu albo co? W każdym razie wieczorem też ma być wypuszczony na trochę:) No i pan dzwonił, był - pojechał bez psa, zresztą o tym go uprzedzałam, poza tym były inne drobiazgi. Ale najprawdopodobniej jednak weźmie go w poniedziałek.. Ale jeśli - to sam, bo mnie nie będzie. Dowiedziałam się o nim dziś dość sporo, były też dziewczyny z wolontariatu. Wytrzymał nasze, a zwłaszcza moje, ochrzaniania. Trochę też inaczej na niego spojrzałam, jak poznałam sytuację. I nie powiedział mi wcześniej o paru sprawach, które go dość mocno tłumaczą... nie będę tu pisać, bo to jego osobiste, nawet bardzo sprawy. No i - nie mogę mu tego zabronić, to też. To lepiej mieć kontakt, niż nie mieć... No i on jednak uczciwie wszystko robi, nie olewa i bierze psa, bo mu i tak dadzą.. Prawdę mówiąc - nieraz odrzucam dużo potencjalnych domów. I nigdy w życiu nie miałam takiej sytuacji, jak tu - że właściwie jestem przekonana, że on tego psa będzie kochał i że będzie jego przyjacielem - jak kiedyś w banerku saphira napisała.. A z drugiej strony są te obawy. Zwykle nie jest mi trudno decydować. Dziewczyny też mają do niego pozytywny stosunek.. No i - dzisiaj się dowiedziałam, że ktoś, jakiś facet, w tygodniu dzwonił poszukiwać Bisia w schronisku. Nie ma go na stronie raczej, więc jeśli z ogłoszenia - to czemu nie do mnie? Tylko obszedł i szukał sam - a nie było nigdzie nazwy miasta, tylko, że Śląsk. . Akurat pan Stasiu zobaczył, że zaczął trochę kuleć (dzisiaj już mniej) i powiedział, że psa najpierw musi obejrzeć weterynarz, więc facet się wstępnie wstrzymał. Ale ma dzwonić - i wtedy Biś może faktycznie trafić w niepowołane ręce...:roll: Tak, że jest, jak jest. Zobaczymy, co będzie dalej... Biś wylizał dziś Jetrel całą twarz:eviltong:
-
Wcale się nie mądrzysz, zresztą sama prosiłam o opinie;) Boję się, że widok Bisia zamkniętego w tym samotnym boksie za bardzo na mnie wpłynie i dam go komuś nieodpowiedniemu.. A tego absolutnie nie chcę. Też sobie pomyślałam, że jak facet ma problemy z czasem i z dotrzymywaniem prostych zobowiązań, to wprawdzie nie musi dotyczyć psa, ale może. A to już i tak za dużo. Co z tego, że jest fajny, że na pewno będzie miły wobec Bisia? To nie jest wystarczające. Na pewno nie ma problemu z wizytą, ale ja już od niego wiem, że to właśnie on sam ma zajmować się psem i z nim mieszkać. Więc tego nawet nie ma co sprawdzać. Boję się z drugiej strony, że może przez moje widzimisię Biś będzie jeszcze siedział nie wiadomo jak długo - a może wszystko byłoby w jak najlepszym porządku. Ale za dużo widzę problemów z nieudanymi adopcjami, szkoda mi psa. Idealnie byłoby, żeby ktoś inny chętny zadzwonił i już. Ale w sprawie Bisia to jakieś same takie niewypały:shake: A od jakiegoś czasu w ogóle cisza..
-
No, po prostu... Właśnie miałam smsa, a potem telefon od pana - który jakby nigdy nic chciał się ze mną umówić w schronisku, bo właśnie może jechać po Bisia! Powiedziałam mu mniej więcej, co myślę. O jego przewidywanej przeze mnie odpowiedzialności jako opiekuna psa. Tłumaczył się. Powiedziałam też, że jak chce, to niech przyjeżdża jutro, gdy będę w schronisku. Może znajdę czas by z nim porozmawiać. I niewykluczone, że na tym się skończy. Usłyszał też, że że nikt mu beze mnie psa nie wyda, a ja też mam na to za dużo wątpliwości na stan obecny. Może jeśli się jutro pojawi, mimo tego, co usłyszał, to zacznę się zastanawiać. Ale czy warto? Co myślicie? A prawdę mówiąc, to bardzo bym się zdziwiła, gdyby mimo wszystko jutro przyjechał. Więc w sumie - może nie ma o czym myśleć.
-
Nie York, nie west a kundelek Tajga da ci dużo miłości!MA DOM!:)
leonarda replied to saphira18's topic in Już w nowym domu
Tajga już wysterylizowana? -
Hermes - dumne imię...zagubionego w świecie psa...MA DOM
leonarda replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
Świetny fotoreportaż:) Wspaniały Hermes:) Biedny, obgadywany Cezar:nono: -
[quote name='Ojcik'] A Muńka to wszędzie pełno, nawet na zdjęciach:)[/QUOTE] :evil_lol::evil_lol:
-
Cieszę się, że Cypisek jednak dalej wychodzi:)
-
A oto zdjęcie Oskara z wczorajszego szkolenia (a raczej przerwy w szkoleniu;)). Dziękuję Basi za nie:lol: Sorry, ale trochę przerobiłam, żeby mnie nie było za bardzo widać (szkoda psuć psu fotkę;)). [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_Qbj5mfb9LrQ/Tbpwv-hCGcI/AAAAAAAAwvc/_3UbrRA9Rfw/P1140846%5B1%5D.JPG[/IMG]
-
Na niektóre psy lekko merda ogonem, na niektóre się trochę szczerzy - zwłaszcza, gdy one go nie lubią. Na szkoleniu ładnie wychodziła mu komenda "na miejsce", bo to dzisiaj była nowość, którą ćwiczyliśmy. Przy bardzo dużej pomocy trenerki udało się go w połowie mniej więcej skłonić do leżenia (w połowie tzn. tyle się już raczy pochylić:eviltong:). Ale to duży sukces w porównaniu z ubiegłym tygodniem:) Oskar biegał też za zabawką, gdy ją miałam w ręce i mu "umykała", a nawet raz czy dwa udało się go nakłonić do przeciągania:) Wcześniej tylko wypuszczał zabawkę.. i nic. Prawdę mówiąc, duża w tym zasługa dziewczyn- szkoleniowców, ale i tego, że Oskar chyba zaczął rozumieć, że z człowiekiem można się po prostu przyjaźnić, a nie tylko go słuchać. Ostatnio pisałam, że to cudowny pies? To śmiesznie mało napisałam. On jest absolutnie, bezsprzecznie wyjątkowy, a wręcz wybitny:lol!:
-
Oczywiście Oskar był dzisiaj na spacerze i szkoleniu. Mam wrażenie, że oczka nie za ładne - coś tam z nich leci... ale jak przetarłam chusteczką (na co bez najmniejszego problemu pozwolił), to już zostały czyste. Z łapą - pytałam, ale w końcu nie wiem:niewiem:, niewykluczone, że była oglądana, spróbuję się dowiedzieć więcej w sobotę. Na pewno jest wyraźnie spuchnięta, tzn. twarda.. Poza tym mam wrażenie, że z Oskarem mamy coraz większy kontakt. Już nie ma problemu z tym, żeby spojrzał mi "w twarz":) To zdecydowanie "socjalny" pies, któremu naprawdę przydałby się właściciel poświęcający uwagę. To pies do domu kochającego dobermany, domu z dużym ogrodem i ludźmi, którzy chcą psa po to, by z nim być, a jeśli trzeba, to nawet i leczyć. To nie znaczy, że jest na coś chory - ale ta łapka, no i wiek też nie najmłodszy.. Domu, gdzie go wykąpią, odkarmią i wyczeszą, aż będzie taki piękny, że wszystkim oczy wyjdą z zachwytu.. On sam na pewno potrafi dać bardzo dużo.
-
[quote name='hebanowa']Życzę Bisiowi wszystkiego najlepszego,.,,,oby ten człowiek nie zabrał psa indywidualnie,bo wtedy nie będzie się miało zbytnio wpływu...[/QUOTE] No, właściwie mógłby, ale jak zabierze Bisia indywidualnie, to będzie miał mnie na głowie bardzo często. Poza tym - właściwie po co miałby to robić? I tak byłaby wizyta, i tak podpisuje tę samą umowę - niewielka różnica. Jedynie, to jak by mu było głupio już się do mnie odezwać i pojechałby sam.
-
Telefon był poza zasięgiem albo wyłączony.. A, już nie chcę o tym myśleć. Tylko Bisia żal, że dalej w tym boksie. To naprawdę widać, że on tam nie wie, co ze sobą robić, oszaleć można - jak w więzieniu.. Czasem to mam takiego doła, że mi się nie chce nawet patrzeć na ogłoszenia i myśleć o schroniskach, ta psia niedola się nigdy nie kończy i trzeba tylko czasem mieć bardzo twarde serce, żeby w ogóle móc na to wszystko patrzeć. Wczoraj właśnie Biś mnie tak dobił psychicznie, jak go zostawiałam. I miałam taką nadzieję, że wreszcie wyjdzie - a tu guzik. Zresztą, lepiej tak niż jakby miał źle trafić. A inne psy?? Taki mały, co mi się dzisiaj plątał koło nogi, jak szłam do biura, a te chude szczeniaki, a te stare, wystraszone mordki wyglądające z każdego boksu - ja się już staram nie rozglądać, jak idę. Czasem mam po prostu dość.
-
Masza- żywioł i ogrom miłości w pięknym ciele,MA DOM!
leonarda replied to Jetrel's topic in Już w nowym domu
A Jetrel nic nie wie:eviltong: Dopiero ja jej powiem po drodze...albo i nie...;) -
Bardzo mi się podoba jego spojrzenie na przedostatnim zdjęciu:) W ogóle fajnie:)
-
Na razie wróciłam spod schroniska i jestem wściekła - nikogo nie było i nawet nie mogłam się dodzwonić. Pan dzwonił do mnie wczoraj kilkakrotnie, żeby się domówić co do godziny i takich tam. Naprawdę robi bardzo pozytywne wrażenie, ale coraz bardziej nieodpowiedzialnie to wygląda. Nie wiem, czy się ośmieli jeszcze odezwać i jak mi się wytłumaczy. Zwłaszcza, że wiedział, że praktycznie nie mam dziś na nic czasu i bardzo mi trudno było go w ogóle znaleźć. A jeszcze tak zmarnować! Do Bisia nawet nie zaglądałam, bo mi go było żal i nie chciałam mu robić nadziei na spacer - dzisiaj nie można wyprowadzać psów.
-
Brawo Lolek, a właściciele - podwójne!:)