-
Posts
2652 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by leonarda
-
Niedawno wróciłam do domu i nie mam na razie siły wiele pisać ani wgrywać filmu - ale zdjęcia z dzisiaj wkleję:) W sumie nic innego niż na poprzednich - ale na niektórych wreszcie szeroki uśmiech Oskara - BEZCENNY:loveu: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/_Qbj5mfb9LrQ/TcW0l9tYnpI/AAAAAAAAyaY/rc-Y5pmgge8/s512/P1090639.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_Qbj5mfb9LrQ/TcW0lwwZ33I/AAAAAAAAyac/iMsJ-8khhVU/P1090640.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_Qbj5mfb9LrQ/TcW0momO0EI/AAAAAAAAyag/qyixn2-G6RM/P1090642.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_Qbj5mfb9LrQ/TcW0nr029zI/AAAAAAAAyak/pWFjfywUxh0/P1090645.jpg[/IMG] [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/_Qbj5mfb9LrQ/TcW0nwQJ-AI/AAAAAAAAyao/bEL1I7IRpTI/P1090646.jpg[/IMG]
-
No tak, byłam dzisiaj przy tym, jak wyjeżdżał. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży. Dokładniej wie Jetrel, ale ona pewnie szykuje się do ustnej matury, więc może się na razie nie rozpisywać;) Wiem tylko, że Bazyl będzie raczej na zewnątrz i że państwo mają dwa domy czy jakoś tak - jeden wykończają, w drugim jest york? Bazyl chyba ma być w tym nowym, tak, że jest czas na zapoznawanie psów. Yorczek to suczka, była dzisiaj poznać się z Bazylem. Nie wyglądało to wprawdzie rewelacyjnie... ale może akurat? Sunia w każdym razie nie szczekała, była grzeczna i wyraźnie bała się Bazyla. Bezpośredniego spotkania, czyli "z kontaktem" nie było.
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
leonarda replied to Energy's topic in Już w nowym domu
[quote name='Energy'] [IMG]http://www.schronisko-katowice.eu/components/com_joomgallery/img_thumbnails/psy_1/dsc_0044_1_20110421_1709366833.jpg[/IMG] [/QUOTE] Informacje o suni już niepotrzebne. Ze względu na naprawdę zły stan zdrowia została wczoraj w schronisku uśpiona:-(:-( -
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
leonarda replied to Energy's topic in Już w nowym domu
A, to sorry... coś źle zrozumiałam:oops:, bo post ze zdjęciem suni i ten o Dudzi były jakoś tak obok siebie... Tak, chodzi mi właśnie o nią. Na dziś nie mam o niej więcej informacji niż napisałam. Spróbuję jutro czegoś się bardziej dowiedzieć. Ona na tych zdjęciach wygląda, mam wrażenie, lepiej niż w rzeczywistości... tzn. lepiej w sensie kondycyjnym, w rzeczywistości jest malutka, brudnawa, chudziutka i smutna. I prześliczna. Może uda mi się też jutro zrobić jakąś fotkę - ale jeśli w ogóle, to na pewno zza krat.. -
Hermes - dumne imię...zagubionego w świecie psa...MA DOM
leonarda replied to Istar19's topic in Już w nowym domu
[quote name='pralinka94']Kurcze dlaczego zakończenie jest zawsze takie same... nie chcemy takiego :placz:[/QUOTE] Zakończenie tak naprawdę nastąpi później - gdy Hermes i Czarny wyjdą na wolność;) Nie tę pozorną... Fajne, Istar:happy1: Maciaszek to chyba rację ma:fadein: -
Na tym pierwszym zdjęciu - zabójcza:) Uszy też ho, ho:) A przede wszystkim bardzo fajnie, że Gabi trochę się wyluzowała:)
-
Pudle i pudlowate w potrzebie proszą o pomoc !!!
leonarda replied to Energy's topic in Już w nowym domu
[quote name='Energy']Nic o tym nie wiem:roll:[/QUOTE] JOMA pytała o sunię z Katowic, o Dudzię: Ja właśnie weszłam tu, by o niej poinformować - po wczorajszej wizycie w schronisku... i zobaczyłam, że już jest dodana Raczej nikt jej nie wyadoptował, może po prostu skończyła się kwarantanna, bo sunia siedzi już w "normalnym" miejscu... Albo wczoraj widziałam bardzo podobną, wręcz identyczną suczkę - jest w klatce na korytarzu, koło kotów i szczeniąt; wczoraj dowiedziałam się tylko, że jest już stara i że w ogóle nie chciała jeść, jest smutna i wystraszona. Podobno właśnie wczoraj zaczęła troszkę zjadać parówki z ręki. Leży sobie w kąciku klatki na małym posłanku i patrzy, nawet nie wstała wczoraj. Wygląda bardzo biednie. Jutro dowiem się, czy to ta sama sunia, czy jakaś nowa. Szczerze mówiąc, nie mam na nią żadnego pomysłu - ale jak ktoś chce taką suczkę, chyba JOMA coś wspominałaś (choć już może przepadło....?) - to NA PEWNO jest w K-cach. -
No, sama już nie wiem - gdzieś dzisiaj rano na pewno przeczytałam o wyadoptowanych ostatnio psach i m.in. że Bella adoptowana - może to były maile z "wolontariusza"?? Tylko nie jestem pewna, czy to ta sama Bella... a może coś mi się pomieszało z katowickim - bo wiadomości mi przychodzą w ten sam sposób i nie zawsze wiem, która skąd? No - jutro w schronisku to już na pewno będzie wiadomo. Nie chciałabym mącić i robić złudnych nadziei... chociaż z całego serca życzę, by to była TA Bella...
-
Czy ja dobrze przeczytałam na sosnowieckim wątku, że Bella poszła do domu?
-
Odrobinka szczegółów z wczoraj - Biś jechał nie tylko samochodem, ale i autobusem. Tu i tu sprawował się znakomicie (a że jest bardzo ciekawski i chciał sobie wyglądać przez okno, to pan pieseczka w autobusie trzymał na kolankach - już widzę miny współpasażerów:evil_lol:). Był na spacerze w mieście - świetnie (to wiedziałam, bo sprawdzałam, jak się zachowuje na ulicy). Mijane z pewnej odległości psy Biś ignorował. Po przyjeździe do domu zwiedził wszystko, poszalał w sadzie z państwem, poćwiczył wracanie na komendę (bez zastrzeżeń, ale oczywiście na smakołyki;)), porozwlekał ścięte wiosną konary, co go ponoć bardzo bawiło:loveu: no i takie tam różne rzeczy robił. Telefon od pana miałam tuż po ósmej, gdy najedzony pies padł do snu. Nie kąpali go, bo nie zdążyli, zresztą nie chcieli go stresować. Ja sama nie wiem, czy bym chciała mieć tak "pachnącego schroniskiem" psa na swoim łóżku:razz:. Ale państwo stwierdzili, że biednemu Bisiowi byłoby smutno, gdyby miał spać w samotności.... Pan jak dzwonił, to właśnie zajadał kolację - wcześniej nie miał czasu:) Zresztą też padał (ale bardzo zadowolony, bo szukał psa, przy którym będzie się mógł zmęczyć:lol:). To trafił swój na swego:diabloti: Opowiadał mi o Bisiu i nie mógł skończyć:) I sam z siebie - nigdy wcześniej nic takiego mi nikt nie mówił - dał mi oficjalnie słowo honoru, że zrobi wszystko, żeby Bisiowi niczego nie brakowało, żebym się nie musiała martwić. I że sam postara się o to, żeby być ze mną w kontakcie. Tak poza wszystkim - facet bardzo dużo wie o astach (miał jednego, ukochanego, nie udało się go wyleczyć z ciężkiej nosówki), ma do nich fajne podejście, jest bardzo spokojny (w sensie psychiki, bo fizycznie to nie:evil_lol:), ciepły, ale konsekwentny. Zresztą wychodzi z założenia, że zmęczony i wybawiony pies jest zawsze grzeczniejszy - podobnie jak on sam;). Bisia czeka jeszcze wizyta u weterynarza - bo ma trochę łupieżu i tak w ogóle chcą go przebadać. A pani jest od głaskania, miziania i karmienia:)
-
Istar, dzięki wielkie za fotki:lol: Myślę, że tę drugą wykorzystam w ogłoszeniach. Gratulacje to się najbardziej należą trenerce z Dogmasters, która po długich oporach sprowadziła Oskara na ziemię:lol: Ja już tylko szlifowałam i dawałam ulubione smaczki garściami za warowanie - żeby ono mu się opłacało najbardziej:lol: Poza tym wczoraj uczyliśmy się chodzić na luźnej smyczy, jak mam smakołyki w ręce - jest świetnie (poza tym, że wtedy nie bierze ich tak delikatnie, bo ma wielkie zęby i w ruchu się trochę spieszy z capnięciem tego, co trzymam:cool3:; ale palce, choć bolały, zostały jeszcze całe:razz:) . Bez smaczków - różnie, ale ogólnie fajnie. Oskar bez problemu pozwala się też odwołać w sytuacjach tzw. napiętych:diabloti:, tzn. gdy pyskuje do niego inny pies, choć zwłaszcza z tymi większymi (np. z Tajfunem) to by chyba chętnie "przedyskutował" temat:mad: Ale sam raczej pierwszy nie zaczepia. Nie napisałam ostatnio, ale w sobotę w lesie nagle na ścieżce wyrosło przed nami dwóch facetów w mundurach, hełmach czy tam innych kaskach, i z jakimiś długimi strzelbami (żołnierze czy co?). Często psy reagują wtedy (mundur, dziwne nakrycie głowy i "kij" w rękach) nerwowo. Oskar tylko leciutko zwolnił i popatrzył na nich spokojnie - to oni się zawahali:evil_lol:, co zrobić. Widziałam ten wyraz twarzy:evil_lol: Na moje "Oskar, grzecznie idziemy" minął ich, idąc ze mną przy nodze, na wąziutkiej ścieżce, z podniesioną głową, nawet na nich nie patrząc:lol:. Kurczę, szkoda, że mój Rufik nie robi takiego wrażenia. I nie ma takiej klasy:gent: Oczywiście najgorzej jest wracać do boksu - gdy już jesteśmy przy siatce (Oskara wprowadzam od zewnętrznej strony) próbuje uciekać w przeciwnym kierunku. Ale jest taki dobry - i jednak w końcu idzie za mną (muszę wejść pierwsza), staje, pozwala spokojnie odpiąć smycz...i zostaje. Daję mu wtedy ostatnią garść smaczków, wychodzę. Stoi, czeka, aż mu pomacham i przechodzi przez drzwiczki do wewnątrz...:-( Chyba czas zmienić mu tekst do ogłoszeń..
-
" Wierności i przebaczenia ucz się od psa " Kami !
leonarda replied to Tomfer's topic in Już w nowym domu
Słyszałam dziś od Jetrel, co się stało. Strasznie smutno:-(:-(:-( :bluepaw: -
Suri - TO JA, ZWYKŁY KUNDELKOWATY KUNDELEK. WRESZCIE ADOPTOWANY:)
leonarda replied to leonarda's topic in Już w nowym domu
Ja przyniosę aparat z kamerką w sobotę. Spróbujemy. Dzisiaj rozdałam do rozwieszenia wolontariuszom z K-c parę firmówek Suri. Przy okazji - [B]igemelli[/B] - wielkie dzięki za ich przygotowanie. mnie wystarczyło tylko wydrukować;) -
Oskar dzisiaj na spacerze chciał mi zeżreć rękę z gotowanymi kurzymi rapkami - najwyraźniej to jest to, co Oskary lubią najbardziej:evil_lol: Poza tym - wreszcie załapał - i potem już błyskawicznie poszło - nauczył się warować, z czym miał straszny problem:eviltong: Chyba po prostu nie przyszło mu do głowy, że za leżenie może być nagroda:lol: Był miły nie tylko dla warczącej Cindy (a może Candy), ale też dla Daszy:) Coraz bardziej przyzwyczaja się do tego, że na świecie są też inne psy:lol: Więcej jutro, bo mnie wyganiają od komputera:mad:
-
SCHRONISKO W SOSNOWCU : II Zbiórka Publiczna na ogrzewanie boksów !
leonarda replied to gosia2313's topic in Już w nowym domu
Ja tylko z informacją - Biś pojechał dziś do nowego domu:lol: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/_orqX5aTl4PM/TZd3UnP2ptI/AAAAAAAACYk/k29CqhWwaME/s512/DSC_2231.jpg[/IMG]